Geopolityka

Morskie kły NATO w pełnej krasie

Fot. NATO SHAPE

NATO cały czas demonstruje swoją zdolność do odstraszania oraz obrony, czyniąc to w bardzo skomplikowanym dla bezpieczeństwa Europy czasie. Jednym z elementów jest wykazanie, że sojusznicy są w stanie wykonywać szereg działań morskich. Ze szczególnym uwzględnieniem operacji zabezpieczających kluczowe szlaki morskie. Jest to niejako powrót do korzeni NATO, gdyż od czasu powstania tego sojuszu obronnego, jednym z priorytetów było zachowanie zdolności do zabezpieczenia przede wszystkim dróg morskich między Ameryką Północną oraz Europą, ale też zagwarantowanie bezpieczeństwa na Morzu Śródziemnym.

Na teatrze europejskim NATO pokazuje zdolność do projekcji znacznych sił morskich, jednocześnie wykonując ćwiczenia na Atlantyku oraz na Morzu Śródziemnym. O zaangażowaniu członków NATO świadczy fakt skupienia w rejonie Europy, aż pięciu lotniskowców. Albowiem w północnej części Atlantyku operuje grupa lotniskowcowa amerykańskiego USS Gerald R. Ford. Wspierana przez okręty należące do marynarek wojennych Wielkiej Brytanii, Kanady, Danii, Francji, Niemiec, Niderlandów oraz Hiszpanii.

Czytaj też

Na Atlantyku jest także zespół należący brytyjskiego lotniskowca HMS Queen Elizabeth, zaś jego podstawowym celem jest ćwiczenie pilotów maszyn piątej generacji F-35 bazujących na wspomnianej jednostce. Równie mocne zgrupowanie zostało utworzone na Morzu Śródziemnym. Obejmuje ono francuski lotniskowiec FS Charles De Gaulle w eskorcie okrętów greckich, amerykańskich i włoskich. Na tym akwenie operują również nadal amerykański USS George H.W. Bush i włoski ITS Cavour. Co ciekawe, właśnie maszyny z amerykańskiego lotniskowca USS George H.W. Bush ćwiczyły przeloty nad Litwę oraz Polskę.

Oana Lungescu, rzeczniczka NATO, cytowana na oficjalnej stronie Sojuszu stwierdziła, że rozmieszczenie tak dużych sił morskich „demonstruje naszą zdolność do projekcji siły w całym Sojuszu i szybkiego wzmacniania sojuszników". Dodając, również w oficjalnym komunikacie, że w kontekście rosyjskiej agresji wobec Ukrainy: „lotniskowce odstraszają i pomagają utrzymać otwarte linie komunikacji morskiej. Nasza siła wysyła jasny sygnał, że NATO będzie chronić i bronić każdego centymetra terytorium Sojuszu". Podczas marcowego szczytu NATO członkowie Sojuszu zdecydowali o stałym rozmieszczaniu grup uderzeniowych lotniskowców, okrętów podwodnych i znacznej liczby okrętów bojowych na patrole. Dziś widać w praktyce realizację tego rodzaju zapewnień.

Czytaj też

Oprócz samego rozmieszczenia sił morskich jako sygnału zapewniającego odstraszanie, można zobaczyć także praktyczną stronę manewrów. Tysiące marynarzy i pilotów uczy się współpracować w zadaniach takich, jak zwalczanie okrętów podwodnych przeciwnika, zwalczanie napadu powietrznego wroga. Szkolący się mogą również uczyć się lądować i operować z lotniskowców innych państw należących do NATO. To samo jeśli chodzi o obsługę, która na pokładach musi współpracować z sojuszniczymi samolotami. Ważną częścią jest również utrzymanie niezbędnej logistyki dla tak rozbudowanych sił morskich, biorących udział w ćwiczeniach natowskich.

Czytaj też

Zauważyć należy, że oprócz zaopatrywania na morzach i oceanach, państwa natowskie oraz cały Sojusz uzyskują też niezbędne doświadczenie jeśli mowa jest o planowaniu działań z wykorzystaniem sieci portów. Co więcej, sami Amerykanie utrzymują mocną obecność swoich lotniskowców na teatrze europejskim. Pamiętać należy, że wspomniany zespół USS George H.W. Bush działa na Morzu Śródziemnym od sierpnia. Lecz wcześniej, na tym akwenie przez krótki czas operowały nawet dwa zespoły lotniskowcowe, wokół USS Harry S. Truman wspomnianego USS George H.W. Bush.

Komentarze (1)

  1. Ein

    Pięć TF a to przecież nie są siły, jakie dałoby radę wysłać w przypadku wojny z orkownią. Potęga Zachodu jest tak wielka, że kreml wycofuje swoje wojska z granic z sojuszem, by wzmocnić ugrupowanie w Ukrainie, co świadczy o jednym - oni wiedzą, że są bez szans.