Geopolityka

Javeliny i Stingery mogą powstrzymać nową wojnę na Ukrainie? [KOMENTARZ]

Fot.  Lance Cpl. Cody J. Ohira/US Marine Corps
Fot. Lance Cpl. Cody J. Ohira/US Marine Corps

Administracja USA rozważa wysłanie doradców wojskowych i znacznej ilości dodatkowego sprzętu oraz broni na Ukrainę w związku z rosnącym zagrożeniem rosyjską agresją. Wśród możliwych opcji pojawiły się m. in. moździerze, amunicja oraz pociski przeciwpancerne Javelin i przeciwlotnicze wyrzutnie Stinger. Kijów jest również rozważany jako odbiorca sprzętu który został zakupiony przez Waszyngton na potrzeby armii afgańskiej. Są to m. in. śmigłowce Mi-17 z których niektóre są obecnie remontowane w Zaporożu. Jednocześnie administracja prezydenta Bidena ma świadomość, że kroki te mogą znacznie zaostrzyć stosunki z Rosją. Czy jednak na pewno?

Z drugiej strony Moskwa od kilku miesięcy stosuje swoje kanały propagandowe, aby kreować medialną rzeczywistość, w której Ukraina i USA są agresorami destabilizującymi wspólnie z sojusznikami z NATO sytuację w całym basenie Morza Czarnego. Ukraina prezentowana jest de facto jako narzędzie amerykańskiej presji militarnej i agresor w Donbasie. Rosyjskie media prorządowe i kremlowskie trolle propagują fałszywe informacje o atakach na cele cywilne i naruszaniu przez Ukrainę ustaleń związanych ze strefą rozgraniczenia jako powodach niestabilnej sytuacji i braku porozumienia w kwestii pokojowego rozwiązania konfliktu. Pojawiły się fałszywe doniesienia o zmasowanym ostrzale artylerii ukraińskiej i planach wyjścia Kijowa z „formatu mińskiego”. Zdjęcia i nagrania sprzed miesięcy i lat prezentowane są jako dowody na agresywne działania ukraińskiej armii czy koncentracje jej sił w Donbasie. Podobnie część doniesień o koncentracji rosyjskich wojsk i kolumnach na terenach kontrolowanych przez tzw.separatystów to fałszywki ilustrowane archiwalnymi filmami.

Budowana jest też wizja zagrożenia ze strony USA i NATO dla bezpieczeństwa Rosji. Od kilku miesięcy rosyjskie media skrupulatnie wyliczają każdy samolot i bezzałogowiec który zbliży się do granic Federacji Rosyjskiej. Cotygodniowe komunikaty informują o liczbie i zawierają zawsze informację, że „przestrzeń powietrzna Rosji nie zastała naruszona”.  Buduje to w czytelniku przekonanie o realnym zagrożeniu dla „przestrzeni powietrznej” i wrażenie, że „może jeszcze nie tym razem, ale…” W ostatnim czasie do tych informacji dołączyły też alarmistyczne artykuły o nasileniu lotów amerykańskich bombowców strategicznych nad Europą a nawet „grożeniu przez USA bronią jądrową”.

Oczywiście Rosjanie nie widzi tu żadnego związku ani z koncentracją własnych wojsk w pobliżu Ukrainy, ani z lotami własnych bombowców Tu-160 i Tu-95 nad Białorusią i w pobliżu granic państw NATO. Na cały ten szum nakładają się doniesienia zachodnich mediów o koncentracji wojsk rosyjskich, budowaniu sytuacji kryzysu migracyjnego na granicy Polski i Białorusi oraz ryzyku transferu tego zagrożenia na granicę z Ukrainą.

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

USA negocjują z sojusznikami wsparcie dla Kijowa i dalsze sankcje wobec Moskwy. Komunikat ze strony administracji Bidena jest w tej kwestii silny i jasny jak rzadko kiedy. - „Obawiamy się, że Rosja może popełnić poważny błąd, próbując powtórzyć to, co przeprowadziła w 2014 roku, kiedy zgromadziła siły wzdłuż granicy, naruszyła suwerenne terytorialną Ukrainy i zrobiła to, twierdząc fałszywie, że została sprowokowana” – oświadczył sekretarz stanu Antony Blinken. Jasnym przekazem jest też dostarczenie do Kijowa drogą lotniczą w październiku i listopadzie łącznie czterech dużych transportów wsparcia wojskowego, w tym pocisków przeciwpancernych Javelin. W ostatnich dniach dostarczono również dwie jednostki patrolowe dla ukraińskiej floty. Planowane jest też dalsze wsparcie.

Stingery, Javeliny i „pamiątki z Afganistanu” dla Ukrainy?

W Waszyngtonie trwają nie tylko prace nad senacką ustawą o dalszym zaostrzeniu sankcji wobec Rosji i negocjacje z europejskimi sojusznikami. Jak donosi CNN, Departament Obrony proponuje, aby część sprzętu, który miał wcześniej trafić do Afganistanu zamiast tego wysłać na Ukrainę. Mowa przede wszystkim o śmigłowcach Mi-17 (dokładnie Mi-17W-5, czyli eksportowy wariant Mi-8MTW-5 wyposażonego w tylną rampę i nieco odmienny kształt części nosowej), które niedawno trafiły na składowiska w USA. Co ciekawe, co najmniej jeden egzemplarz jest obecnie remontowany przez ukraińskie zakłady Motor Sicz, które mimo rosyjskich protestów wybrano do remontów i serwisowania tych maszyn.

Na Ukrainę mogłyby też trafić inne maszyny, na przykład śmigłowce i samoloty które uciekły z Afganistanu do Uzbekistanu po wycofaniu się sił USA i upadku rządu. Jest wśród nich m. in. kilka Mi-8/17 oraz 6 maszyn szkolno-bojowych Embraer EMB-314 (A-29) Super Tucano. Ukraina jest zainteresowana pozyskaniem tych samolotów, co było widać m. in. podczas tegorocznej wystawy Arms and Security w Kijowie, na której Embraer był głównym patronem, a reklama Super Tucano zdobiła halę wystawową. Opcja ta ma, lub przynajmniej miała do niedawna, silne poparcie w ukraińskim ministerstwie obrony. Samoloty zastąpiłyby częściowo wysłużone L-39 w roli samolotów szkolnych, ale mogłyby też być przydatne do zadań bojowych w konflikcie asymetrycznym.

Mi-17W-5 afgańskich sił zbrojnych / Fot. Staff Sgt. Todd Pouliot/U.S. Army
Mi-17W-5 afgańskich sił zbrojnych / Fot. Staff Sgt. Todd Pouliot/U.S. Army

Wśród propozycji transferu uzbrojenia dla Ukrainy największe zainteresowanie wzbudzają jednak pociski kierowane. Przeciwpancerne Javeliny już znajdują się na wyposażeniu sił zbrojnych i mimo licznych działań Moskwy, nastawionych zarówno na deprecjonowanie ich skuteczności jak też oskarżanie USA o zbrojenie „faszystów z Kijowa”, dostawy nie zostały wstrzymane. Wśród ostatnich transportów drogą powietrzną znalazła się pewna liczba tych pocisków rakietowych, które mogą być skuteczne przeciwko zdecydowanej większości rosyjskich pojazdów, łącznie z czołgami T-80 i T-90. Ich istotną zaletą jest również to, że nie wymagają aby operator naprowadzał je na cel podczas lotu, dzięki czemu od razu po odpaleniu może opuścić stanowisko.

Drugim rodzajem rakiet, które rozgrzewają wyobraźnię, są amerykańskie ręczne wyrzutnie przeciwlotnicze (MANPADS) typu Stinger. Rakiety tego typu, słynne przede wszystkim z użycia przeciwko rosyjskiemu lotnictwu w Afganistanie w latach 80-tych ubiegłego wieku. Obecnie kolejne już generacje tych rakiet są nadal stosowane przez US Army i wielu sojuszników Stanów Zjednoczonych. Mogą one zwalczać zarówno śmigłowce jak i nisko lecące samoloty. Stanowiłyby więc istotne zagrożenie dla lotnictwa rosyjskiego, gdyby zostało użyte w ewentualnym konflikcie na wschodzie czy południu Ukrainy. Pytanie tylko, czy naprawdę groźba konfliktu jest aż taka wysoka?

Strachy na lachy czy kolejna wojna?

Koncentracja rosyjskich sił w pobliżu granic z Ukrainą oraz na Krymie pozostaje faktem, natomiast otwartą kwestią jest to, jak zostaną one użyte. Doniesienia amerykańskich i ukraińskich służb wywiadowczych, na które powołują się zarówno politycy jak i media, ostrzegają, że gotowość do zmasowanej ofensywy na tym obszarze Rosja uzyska na przełomie grudnia i stycznia. Ewentualny dobrym terminem może być okres w okolicach prawosławnego Bożego Narodzenia lub niewiele później. Trzeba też jasno powiedzieć, że Moskwa może zdecydować się na rozwiązanie zbrojne. Może zdecydować się na każde rozwiązanie, które uzna za korzystne. Jednocześnie jednak Rosyjska retoryka i logika działań jest jak już wcześniej napisałem dosyć złożona. Z jednej strony kreowanie w mediach zagrożenia dla bezpieczeństwa Rosji ze strony NATO i Ukrainy. Z drugiej strony rosyjska dyplomacja coraz głośniej mówi, że najlepsze rozwiązanie kryzysu na wschodzie Ukrainy to rozmowy i to wielostronne.

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

„Departament Stanu USA za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych przekazuje swoim sojusznikom i partnerom absolutnie nieprawdziwe informacje o koncentracji sił na terytorium naszego kraju w celu militarnej inwazji na Ukrainę” – mówi jednocześnie Siergiej Iwanow, szef biura prasowego SWR (Rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego). Co stoi w pewnym kontraście do wcześniejszych oświadczeń Rosji, że ruchy wojsk na jej terytorium są jej wewnętrzną sprawą, co sugerowałoby, że jakieś niepokojące ruchy się odbywają. Można odnieść wrażenie, że są to narracje sprzeczne, ale prowadzą one w połączeniu z sytuacja na Białorusi i ostrą retoryką „obronną” do pewnych wspólnych celów.

Na potrzeby polityki wewnętrznej Kreml tworzy z jednej strony wizję „oblężonej twierdzy” otoczonej przez wrogie sojusze, które na dodatek zbroją niegdysiejszych sojuszników a nawet braci (Ukraina), z drugiej strony zagrażają i oskarżają bezpodstawnie rosyjskich sojusznikom i braciom (Białoruś). Wbrew pozorom łączy się to z kryzysem energetycznym, czy jak kto woli „bronią gazową” Kremla.

Wspólnym mianownikiem jest to, że Rosja na wszystkich frontach stara się wywalczyć ustępstwa wobec swoich żądań. Zarówno w zakresie większego uzależnienia Europy Zachodniej od rosyjskiego gazu i uruchomienia Nord Stream 2, przy jednoczesnym odebraniu Ukrainie dochodów z transferu jak też kwestii militarnych i dyplomatycznych. Presja gazowo-migracyjna ma też zmusić Europę do rozmów z Łukaszenką, czyli de facto legitymizować jego pozycje, podważaną po ostatnich wyborach.

Fot. mil.gov.ua
Fot. mil.gov.ua

Na kierunku ukraińskim cele można podzielić na „wielkie” i „małe”. Do tych mniejszych, czy bardziej doraźnych należy kreowanie Kijowa i pośrednio Waszyngtonu jako odpowiedzialnego za obecną sytuację, dość gorąco polityką i ilością wojska, ale nie temperaturą samego konfliktu na linii rozgraniczenia, który ma podobną dynamikę od wielu miesięcy i nie jest ona tak duża, jak na początku roku. Epatowanie wielkimi siłami ma na celu zwiększenie wrażenia nieuchronną ofensywą. Ma to zmusić głównie UE do wywarcia nacisku na Kijów, których efektem miałyby być rozmowy i „normalizacja” stosunków z Rosją, co de facto oznacza ustępstwa wobec warunków Moskwy w kwestii zakończenia konfliktu w Donbasie i np. przywrócenia dostaw wody na Krym. Stworzyłoby to nie tylko niebezpieczny precedens, ale też pozory stabilizującej roli Rosji i doprowadziło do osiągnięcia głównych celów, jakimi są wzmocnienie pozycji Moskwy w polityce europejskiej oraz uzyskanie większego wpływu na sytuację w regionie Morza Czarnego na własnych warunkach.

Wojna czy pokój?

Należy jest zwrócić uwagę na to, że wbrew kreowanej przez Rosję wizji ogromnych sił własnych i słabości Kijowa, sytuacja militarna i polityczna jest zupełnie inna niż w 2014 roku. Ewentualna operacja bojowa na wschodzie czy południowym wschodzie Ukrainy napotka realny i skoordynowany opór ukraińskich sił zbrojnych. Obecnie są one znacznie lepiej wyposażone, uzbrojone i zaopatrzone, a przede wszystkim lepiej zorganizowane i dowodzone. Większość oficerów ma za sobą bojowe doświadczenie a często również szkolenie i ćwiczenia realizowane przez sojuszników z NATO. Zarówno na własnych jak i zachodnich poligonach. Inne jest również morale i polityczne zaplecze.

Oczywiście Ukraina nie jest w stanie zebrać sił wystarczających, żeby wygrać taki konflikt, ale jeśli wybuchnie, nawet w ograniczonej skali, będzie znacznie bardziej kosztowny w ludziach i sprzęcie dla strony rosyjskiej, niż wojna która doprowadziła do powstania tak zwanych republik „DRL” i „ŁRL”. Znacznie większe będą też koszty polityczne, dyplomatyczne i ekonomiczne. Jest to więc dla Moskwy gra o bardzo wysoką stawkę, której wygranie metodą militarną jest bardzo ryzykowne a finał niepewny. Jedyne co mogłoby zmienić tą sytuacje, to pozostawienie Ukrainy samej sobie. Obecnie jest to jednak scenariusz mało prawdopodobny. Aby zmniejszyć to ryzyko, należy stanowczo podkreślić, że wsparcie Ukrainy w jej przemianach i zapewnieniu integralności terytorialnej leży w dobrze pojętym interesie całej Europy, a szczególnie państw graniczących z Rosją. Nie ma bowiem gwarancji, że po Ukrainie nie przyjdzie czas na kraje bałtyckie czy inne państwa, które propagandyści kremla uważają za „tymczasowe kaprysy historii” i część swojej naturalnej strefy wpływów.

Komentarze (58)

  1. Dropik

    Dostali 77 wyrzutni i 540 rakiet javeliny. Bez szalu

  2. Wa

    USA powinny bezwzględnie wywiązać sie z deklaracji ochrony niepodległości Ukrainy . Warunkiem tego był demontaż rakiet balistycznych z głowicami jądrowymi. Skoro Biden ma jakieś zahamowania w tym względzie to należy się Ukrainie zwrot dokładnie takiej samej liczby rakiet z podobnymi głowicami. W zamian za opieszałość i straty terytorialne naszych sąsiadów - powinni otrzymać nie rakiety balistyczne ale manewrujące ! Nie było by problemu z donbasem, agresją sowiecką, przystąpieniem do NATO i z jeszcze paroma drobiazgami. Jakoś , jako sąsiad Ukrainy nie odczuwam strachu przed taką ewentualnością. Życzę Ukraińcom , żeby bardzo szybko nadrobili tę lukę ( tylko do momentu posiadania przynajmniej 300 głowic - cisza)

  3. M

    Wysokie nasycenie nowoczesnymi środkami obrony p.panc i p.lot (pociski rakietowe) skutecznie studzi zapędy bandytów z Rosji. Dlatego od lat postulujemy takie działania w WP, co w praktyce oznacza dziesięciokrotne zwiększenie posiadanych zasobów pocisków rakietowych. To NAJTAŃSZA gwarancja naszego Polskiego bezpieczeństwa. Dlaczego MON tego nie robi?

  4. GOSC

    NIKOMU NIE POTRZEBA TERAZ WOJNY ,A ci co chcą walczyć, to dać im maczugi i niech sie tłuką .

  5. Palmel

    a Ukraińskie samoloty będą zestrzeliwane naszymi Igłami zdobytymi w Gruzji w 2007 roku które tam przechwyciła rosyjska armia

    1. Radek

      wow ale błysnąłeś wiedzą... czy wg ciebie takie rakiety mogą sobie tak leżeć bez serwisu 13 lat i działać na zawołanie? PS w 2008 nie 2007...

  6. Sailor

    Wysyp ruskich trolli pod tym artykułem znamienny. Aż się nie chce tych bzdur czytać. Natomiast Putin może się mocno pomylić jeżeli faktycznie dokona agresji na Ukrainę. To już nie jest to samo państwo i nie ta sama armia, a Rosja nie ma przewagi 10 do 1 aby mogła liczyć na zwycięstwo. Natomiast jak postąpi tego faktycznie nie wie nikt. Pewnie nawet on. Dlatego przydałby się mu zimny prysznic.

    1. gnago

      Za to jankescy patrioci śpia brak dyrektyw

    2. Lord Godar

      Jesteś w błędzie , tu jest sporo polskich patriotów , a przeciwko nim sfora ruskich trolli i pożytecznych idiotów .

  7. Jankesy out

    No tak Ukraincą dać za darmo a my musimy płacić za to wszystko od Amerykańców ciężkie pieniądze!

    1. Dropik

      My bogaci. Nie będziemy zebrać. Ty rób jak chcesz.

    2. xXx

      Jak zobaczysz co dostają Ukraińcy, to zrozumiesz, że to jakieś ochłapy zalegające w magazynie (np. te dwa patrolowce z demobilu d UK, to nawet nasza stara, wpół-zepsuta po-amerykańska fregata by wciągnęła nosem). Tylko Javeliny to jest coś wartościowego, ale Amerykanie nie dali ich w znaczących ilościach. Amerykanie (I większość krajów na świecie) ani z dobroci serca ani za darmo nigdy niczego nie dają. To co kupujemy my to jest sprzęt najnowszej generacji o jakim Ukraińcy mogą pomarzyć(F-35 i najnowsze Abramsy, takie jak kupuje teraz Armia Amerykańska, Patrioty to nawet o lepszej specyfikacji niż obecne wersje amerykańskie, MVT jedne z lepszych samochodów opancerzonych). Lepiej być partnerem biznesowym USA, niż żebrakiem proszącym o ochłapy.

    3. Lord Godar

      Dobry sprzęt jest w cenie , ruscy za to muszą zadowolić się pudrowaniem starych teciaków , bo taka Armata dalej tylko w planach ...

  8. ....

    Ciekawe dlaczego tak wszyscy przejmują się "obroną" Ukrainy jakiej to nie za bardzo chcą bronić sami ukraińcy a nikt się nie przejmuje Armenią atakowaną przez azerów i turków. Ormianom w razie przegranej grozi fizyczna likwidacja bo do tego dążą azerowie i turcy. Pogratulować należy dalekosiężnej strategii gruzinów jacy pomagając azerom sami sobie skracają czas jaki im pozostał.

    1. Lord Godar

      A co na to Rosja ? Która wspierała i dozbrajała Armenię i dawała jej gwarancje bezpieczeństwa ?

  9. M

    Jak zareaguje rosyjskie społeczeństwo gdy ogłoszą powszechną mobilizację? Rosja ma blisko 3 miliony rezerwistów i zwiększa ich udział w armii. Powołali ok. 20.000 tysięcy rezerwistów, co stanowi mniej niż 1% ich rezerw. Jeśli powołają więcej, to będzie oznaczać, że szykują bojców do kontroli (przyszłych) okupowanych terytoriów. Na Ukrainie?

  10. mgr inż. S.O

    To wspaniała broń dla partyzantów ! Super, ekstra !

    1. a

      Dla jakich/ tym myślisz że ktoś tam będzie walczył? a niby po co? doskonale widzą co się dzieje w Rosji i co się dzieje na Ukrainie?

    2. Davien

      Własnie bedą walczyc z rosyjskimi bestiami bo wiedza jak ci traktuja jeńców i cywilów.

    3. a

      Bestie to są za oceanem.

  11. M

    Podobno, gdy Rosja zaatakuje, to Ukraińcy wysadzą NS2. Takie plotki chodzą w necie.

    1. Fanklub Davinea i GB

      Jak Ukraińcy straszyli wysadzeniem Mostu Krymskiego, to Rosja zabroniła ruchu międzynarodowego i nakazała Ukrainie zgłaszać przepływ jednostek 48 godz. wcześniej. Co zrobi Ukrainie za straszenie wysadzeniem NS2? I to nie Rosjanom zmarzną dupy zimą, tylko neobanderowcom i głupim polaczkom popierającym neobanderowców... :D

    2. Davien

      A Ukraina zwyczajnie lała rosyjskie puste grozby:) Za to jak Poroszenko po pirackim napadzie Rosjan ogłosił jedynei stan wojenny to Putina i Szojgu mało szlag nie trafił

    3. obserwator

      A co będzie Ławrow jak wysadzimy Nord Stream II i I I zablokujemy całkowicie Jamał i zablokujemy transport drogowy i kolejowy ? A co będzie jak zostaną nałożone inne sankcje ?

  12. Będzie powtórka z Afganistanu

    Skuteczność Javelinów i Stingerów w fazie symetrycznej tej wojny będzie ograniczona, zbyt duża dysproporcja sił. Za to w fazie asymetrycznej te pociski będą już bardzo skuteczne.

    1. Lord Godar

      Zimą bardzo ładnie widać ciepłe kształty rosyjskich tanków w celownikach Javelinów i tym samym ich skuteczność będzie większa . Będzie dużo latających wież zdobiło te tereny .

    2. viper

      I właśnie po to są te Javeliny by relatywnie tanio ograniczyć przewagę Rosji w pojazdach opancerzonych, bo liczebnie Ukraina może wystawić tyle wojska, ile liczy etatowa armia rosyjska.

    3. Użytkownik

      Faktycznie, podobno w końcu udało się Ukraińcom skutecznie "odpalić" Jevelina (tzn. w końcu "wyszedł z rury").

  13. sorbi

    Tymi Mi-8/17 też byśmy nie pogardzili. Skoro zalegają im na składach....niech je "składują" w naszym kraju, a nie na Ukrainie.

    1. kk

      Dokładnie.

    2. Prawdziwy polak

      A fuj zbierać ruski złom

    3. gnago

      Który znamy od lat , remontujemy samodzielnie i lepszy w wielu parametrach od zachodniego

  14. Sailor

    Najlepszym rozwiązaniem było gdyby Ukraina poprosiła NATO o pomoc i gwarancje, a NATO wysłało by tam tak z jedną brygadę i było by pozamiatane. Putin pojęczał by Pieskowem i tyle. Tylko, ze chyba przywódcy państw NATO nie mają jaj aby to zrobić.

    1. a

      No i co były wojska w Gruzji i co?

    2. Amator

      Wystarczyłoby, że amerykanie wysłali by ze 2 brygady z 82 powietrznodesantowej na niezapowiedziane ćwiczenia na Ukrainę (albo nawet do Polski) i byłoby po temacie.

    3. ostrza chwały

      I dały dyla po pierwszym wystrzale,zostawiając sprzęt.

  15. GB

    To oficjalnie. Nie wiadomo co i kiedy dostała Ukraina. A jeśli nawet to liczą się przeszkoleni ludzie, bo zawsze w ciągu paru dni można znacznie zwiększyć dostawy. Z tym że należy pamiętać że samymi ppk nikt wojny nie wygra.

    1. AMF

      No i to przemawia za ograniczonym zakupem Javelinów przez Polskę, bo alternatywą byłoby szybkie naprodukowanie kilku jak nie kilkunastu tysięcy własnych PPK do magazynu, a to marzenie.

    2. dropik

      Mi znane sa 3 dostawy javelinów. Jedna za Trumpa, druga na wiosnę i trzecia teraz. Za każdym razem bylo o tym w internecie, co oczywiście mogly to byc takie pokazówki przez ruskimi, ale z drugiej strony ukrycie takich dostaw na Ukrainę jest nie możliwe...

    3. Decimus - Marcus Nanius Marinus

      Do spowolnienia posuwania się kolumn pancernych i skierowania ich pod własne lufy artylerii ppanc i ppk-ów potrzebne sa jeszcze pola minowe, szybko stawiane w zalezności od szybko zmieniającej się sytuacji ( kierunków natarcia przeciwnika ) - vide nasz Baobab, miny inteligentne i na końcu amunicja kasetowa. USA powinny wypożyczyć MLRS-y z głowicami kasetowymi, sami zobowiązali się ich nie stosować, ale Ukraina nie podpisała zdaje się Konwencji Dublińskiej z 2008 roku, więc należałoby to wykorzystać. A końcowo zatrzymaną kolumnę i to co z niej zostało po ostrzelaniu amunicją kasetową powinny dobijać MAM-L z Bayraktarów TB-2.

  16. red

    Ilu ,,ukraińców '' po pierwszej salwie Rosyjskiej przejdzie na stronę Rosji , a może salwa nie będzie potrzebna a sam widok ,,zielonych '' ludzików..

    1. Lord Godar

      A ile to rosyjskich matek będzie mówić i płakać że miały synów , a teraz pozostał im tylko gruz ?

    2. Zarzarty Ukrainiec

      Oni będą zarzarcie walczyć między sobą o miejscaw samochodach aby jak najszybciej uwolnić Rosjan od swego widoku

    3. Użytkownik

      No i Ilią już przeszło za osiem lat wojny?

  17. wojak

    Mam nadzieje że wtedy Polska wejdzie na swoje tereny wschodnie otoczyć ludność Polską opieką , chodzi o Lwow, Stanisławów, Tarnopol oraz Łuck.

    1. Itachi Uchiha

      To nie są polskie tereny wschodnie już od dawna. Dostaliśmy w zamian o wiele lepsze ziemie zachodnie. Wracanie sentymentami do ziem, które już nic dla nas nie znaczą nie ma sensu. Takie powielanie narracji jest szkodzące i na rękę propagandy Kremla.

    2. Użytkownik

      Dla nas, czyli dla kogo? Dla Polaków jak najbardziej?

    3. V4lor

      Pełna zgoda

  18. Alek.Rung

    Historycy pamiętają rok 1939. Polska miała "gwarancje i układy". Teraz jest podobnie ! Jak coś się w końcu stanie, UE i NATO oddadzą nas bez walki - jak gen. Gamelin we wrześniu 1939. "My się za Ukrainę, Polskę bić nie będziemy". Obym nie miał racji ! Oby ...

    1. Gulden

      -alek rung-No,dziwić się w sumie nie ma czemu.Nie po to wydawali miliardy na budowę Linii Maginota,by z niej wychodzić i bić się już mniejsza,że potencjalnie z Niemcami(bo nieżle ich przetrzepali w polu)to tym bardziej za jakieś egzotyczne plemiona na wschodzie.

    2. Itachi Uchiha

      Mylisz się. Obecny system sojuszy jest znacznie bardziej posunięty do przodu, aniżeli pragmatyczna polityka poszczególnych państw poprzedniego wieku. Weszły w to układy bilateralne organizacji międzynarodowych zrzeszających więcej aniżeli 2 państwa. Skończcie w końcu te banialuki, bo chyba nie odrobiliście lekcji i dalej myślicie o stosunkach międzynarodowych, które już dawno nie są aktualne.

    3. Itachi Uchiha

      Mylisz się. Obecny system sojuszy jest znacznie bardziej posunięty do przodu, aniżeli pragmatyczna polityka poszczególnych państw poprzedniego wieku. Weszły w to układy bilateralne organizacji międzynarodowych zrzeszających więcej aniżeli 2 państwa. Skończcie w końcu te banialuki, bo chyba nie odrobiliście lekcji i dalej myślicie o stosunkach międzynarodowych, które już dawno nie są aktualne.

  19. Brampton

    Czy Javeliny i Stingery mogą powstrzymać nową wojnę? To jest bardzo dobre pytanie. Agresora moze powstrzymać tylko perspektywa ogromnych strat w ludziach i sprzęcie. To powoduje, ze koszty finansowe i społeczne są niemożliwe do zaakceptowania. Zawłaszcza perspektywa licznych ofiar jest współcześnie w epoce mediów społecznościowych bardzo poważnym hamulcem. Kiedyś wojny toczyły się na odległym froncie. Informacje docierały powoli za pośrednictwem poczty i rannych wracających z frontu. Dzisiaj informacje o poległych synach, mężach i ojcach pojawią sie natychmiast w mediach społecznościowych ze wszystkimi detalami. Ich oddziaływanie na społeczną akceptację dla prowadzenia wojny będzie bardzo destrukcyjne. Żadna władza nie moze tego zignorować. Nawet w Rosji. Koszty finansowe i sprzętowe także są ważne bo Rosja musi utrzymać potencjał obronny na bardzo długiej granicy. To jest także lekcja dla naszego sytemu obrony. Tylko inwestycje w systemy zadające jak największe straty w ludziach i sprzęcie mogą powstrzymać agresora. Dlatego warto się zastanawiać co jest dla nas ważniejsze programy typu miecznik czy inwestycja w jak najlepszą obronę przeciwlotniczą i nowoczesne mobilne systemy artylerii lufowej i rakietowej.

    1. rabarbar

      No ale w Rosji to władza ma pełną kontrolę nad Internetem, także narracja będzie tylko państwowa.

    2. Lord Godar

      Już uciszyli też stowarzyszenie matek żołnierzy , które było bardzo aktywne , więc przygotowania w toku .

    3. do boju

      Kupiłeś już bilet do Kijowa,maść na odciski i odmrożenia?

  20. Neutralny

    Tylko zagrożenie Rosji blokadą transportową całej Europy (łącznie z portami) może powstrzymać ich niecne zapędy.Chiny nie dopuszczą ich do takiej samowoli.A USA też powinny popierać takie rozwiązanie.

  21. mc.

    Rosjanie zaatakują jeżeli USA będą zajęte Chinami. Jeżeli nastąpi szybkie uspokojenie na Wschodzie nie odważą się. Na razie Chiny uspokajają sytuację.

    1. GB

      Chiny w lutym mają Olimpiadę

    2. mc.

      Wniosek: Chiny nie będą zaogniały sytuacji, czyli Rosja po raz kolejny "przygotowuje się". Jeśli kiedyś Europa i USA nie będą zwracały uwagi na takie przygotowania, dojdzie do krwawej masakry np. w Donbasie - czyli tzw. "Oddziały Ukraińskie" jej dokonają. Zresztą może to być "Gogolevka obok Sudży" - wtedy pretekst będzie jeszcze lepszy. W odwecie "nie gromadzone wcześniej" 100 tyś żołnierzy rosyjskich zajmą...

    3. Lord Godar

      Ustawka z udziałem chłopców wagnerowców mówisz że się szykuje ?

  22. Real politik

    Sytuacja nie jest wesola,mnie najbardziej martwi to ze nad granica Ukrainska stoi 1.Armia Pancerna Gwardi jedyna taka jednostka na swiecie.Jej sila przelamujaca jest ogromna,mysle ze wejdzie w Ukraine jak cieply noz w maslo i zatrzyma sie okrazajac Kijow.Na tym trzeba sie skupic,wczesniej Putin nie ruszal tej jednostki spod bramy smolenskiej.Cos jest na rzeczy,ta sytuacja bardzo przypomina lata 30ste.Gdzie Hitlerowi ustepowano za kazdym razem a on chcial wiecej.Putin 2021 to Hitler z lat 30stych.Zachod musi sie postawic ale caly zachod.Francja Niemcy cala skandynawia i cale Nato powinny powiedziec glosno i ostro ze wysla swoje wojska na Ukraine jesli Rosja ja zaatakuje.Tylko wtedy Putin sie zawacha przemysli rachunek zyskow i strat i sie wycofa.Putin ugnie sie tylko przed silnymi,slabi gina. Bedziemy mieli ciekawy poczatek roku.

    1. bc

      Ta armia formowana jest od niedawna i to jest w praktyce odpowiednik liczebny dwóch zachodnich dywizji, stacjonuje nie w bramie Smoleńskiej tylko pod samą Moskwą, większym zagrożeniem od niej jest 20A. Kijów to jest miasto 20x20km z 3mln mieszkańców przedzielone Dnieprem przy którym Wisła to jest rzeczka. Co do reszty zgoda, końcówka stycznia zapowiada się gorąca.

    2. czarno to widzę

      Przetopcie najpierw pomniki Bandery na armaty, a dopiero później próbujcie wciągnąć Europę w waszą wojnę domową...

    3. Lord Godar

      Putin to co raz starszy i zfrustrowany człowiek , a wszystko przez to że za długo chce rządzić i wszystkiego pilnować. Ale to tylko ciało ludzkie i umysł ze swoimi wadami , a i jego ciała i umysłu koniec nastąpi .

  23. j23 znowu nadaje

    Zapamiętajcie sobie raz na jutro.Wojna jest przedłużeniem polityki.O wojnie na Ukrainie nie zdecyduje Putin ani Ukraina a USA!!USA ,Anglia i Rosja podpisały w 1996 r memorandum o gwarancji granic Ukrainy.To takie małe NATO(Ukraina -Anglia -USA).Rosja wojną o Krym i Donbas naruszyły te memorandum ośmieszając USA i Anglię.Krym jest rosyjski i wojna tam to wojna z Rosją.Donbas to wewnętrzna sprawa Ukrainy (wojna domowa).Rosja nie zaatakuje Ukrainy bez pozwolenia USA bo jest zwyczajnie słabiutka .Ale Biden może przehandlować Ukrainę za Chiny i podarować ją Putinowi.Wtedy też nie będzie wojny bo Ukraina zachowa się jak Czechosłowacja w 1938 r.

    1. yhy

      ciekawa audycja a gdzie była w radiu sputnik ????

    2. tagore

      Sygnotariusze Memorandum zobowiazali się tylko do nienaruszania suwerenności i integralności Ukrainy.Nie ma tam żadnych dodatkowych zobowiązań.

    3. Użytkownik

      Była jakaś wojna o Krym? Chyba coś przespałem.

  24. tagore

    Chiny popychają Moskwę do wojny by stworzyć sprzyjającą ich interesom sytuację.Jedynie poważne zagrożenie w Azji Centralnej zmuszające do rozproszenia wojsk ( ok 350 tyś wojsk lądowych) na ogromnych przestrzeniach sprzyjało by uspokojeniu sytuacji.

  25. xXx

    Trochę zmienia, bo ogranicza możliwości operowania rosyjskich czołgów. Aczkolwiek, może to po prostu zmusić Rosję do skupienia się na użyciu dronów i artylerii, wtedy faktycznie Javeliny sobie można w buty wsadzić.

    1. dropik

      100-200 wyrzutni nie wiele zmienia. kazda brygada powinna miec jakies 30-50 sztuk wyrzutni i to by było dość skromnie