Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Jak rosyjski wywiad wojskowy zbudował globalną infrastrukturę pod legalnym biznesem (część II)

przedstawicielstwo Aeroflotu w Berlinie
przedstawicielstwo Aeroflotu w Berlinie
Autor. David Kasparek/ wikipedia.com/ Creative Commons

Druga część tekstu Adama Jawora, pokazującego, w jaki sposób Rosja, tworząc sieć przedsiębiorstw działających pod kontrolą GRU, obchodzi zachodnie sankcje i zdobywa produkty oraz technologie, którymi sama nie dysponuje. Z pierwszą częścią można zapoznać się tutaj.

Reklama

Bankier, pracownik Aerofłotu, przedstawiciel handlowy

Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów biznesowego przykrycia pozostaje sprawa Jewgienija Buriakowa. Według Departamentu Sprawiedliwości USA był agentem SWR, a oficjalnie występował w Nowym Jorku jako pracownik rosyjskiego banku Wnieszekonombank – VEB. Współpracował on z Igorem Sporyszewem, oficjalnie przedstawicielem handlowym Rosji, oraz Wiktorem Podobnym z rosyjskiej misji przy ONZ. Buriakow w 2016 roku przyznał się do winy i został skazany na 30 miesięcy więzienia. Przypadek pokazuje podstawową zaletę komercyjnej legendy: biznes nie tylko maskuje funkcjonariusza, lecz zapewnia mu naturalny dostęp do środowisk finansowych i gospodarczych. 

Podobną rolę odgrywały zagraniczne przedstawicielstwa Aerofłotu. The Insider w 2023 roku opisał osoby identyfikowane przez redakcję jako funkcjonariusze GRU i SWR działający pod przykryciem rosyjskiego przewoźnika w Europie, Azji, Afryce i na Kubie. Aktualność tego modelu pokazało również śledztwo „The New York Times” z 12 lipca 2026 roku dotyczące działalności 20. Zarządu GRU, zajmującego się zdobywaniem technologii dla rosyjskiego przemysłu wojskowego. Jedną z kluczowych postaci miał być Maksim Filczenkow, działający jako pracownik Aerofłotu w Tokio. 

Jeszcze bardziej znaczące są rosyjskie przedstawicielstwa handlowe. The Insider w swym materiale z sierpnia 2026 roku wskazał, że Rosja utrzymuje tego rodzaju placówki w ponad 50 państwach, a według ustaleń redakcji około jednej trzeciej ich personelu stanowią kadrowi oficerowie wywiadu wojskowego. Jest to ustalenie dziennikarskie, a nie oficjalna statystyka, ale wskazuje na skalę znacznie większą niż suma pojedynczych ujawnionych przypadków. 

Reklama

W tym samym materiale opisano byłego przedstawiciela handlowego Rosji w Austrii Andrieja Płotnikowa. Według źródeł redakcji był pułkownikiem GRU i zastępcą szefa rezydentury w Wiedniu. Jego oficjalna kariera obejmowała Roswoorużenije, późniejszy Rosoboroneksport, rosyjską misję handlową w Chinach oraz przedstawicielstwo Rostecu w Niemczech. Zwrócono uwagę na podobne przypadki w Algierii i Syrii. Nie dowodzi to, że każdy pracownik przedstawicielstwa handlowego jest funkcjonariuszem, lecz pokazuje, że struktury powołane oficjalnie do obsługi handlu mogą zapewniać trwałe i wiarygodne przykrycie działalności wywiadowczej. 

Rozproszenie systemu widać również poza Europą. Służba Wywiadu Zagranicznego Estonii opisuje Rusłana Koszkina, związanego z Neptun Ko i stowarzyszeniem MNPA „Innovative Systems”, którego prezesem jest były szef GRU Walentin Korabielnikow. W 2020 roku Korabielnikow i Koszkin mieli zabiegać u Siergieja Głazjewa z Eurazjatyckiej Komisji Gospodarczej o wsparcie rosyjskiego eksportu do Gwatemali. W Afryce The Insider wskazywał na Nikołaja Gruzina, który po ukończeniu Wojskowej Akademii Dyplomatycznej miał działać dla GRU pod przykryciem przedstawiciela Aerofłotu w Angoli, a później przeszedł do Federalnej Służby Współpracy Wojskowo-Technicznej. 

Na Kubie redakcja zidentyfikowała szefa miejscowego biura Aerofłotu Jewgienija Woskobojnika jako oficera GRU i absolwenta Wojskowej Akademii Dyplomatycznej. 

Nie firma GRU, lecz ekosystem

Zebrane przypadki układają się w kilka warstw. Na pierwszej działa oficer pod przykryciem normalnej organizacji – jak Buriakow w VEB czy funkcjonariusze identyfikowani w strukturach Aerofłotu. Na drugiej znajduje się przedsiębiorstwo-przykrywka obsadzone przez funkcjonariuszy, jak Neptun Ko. Kolejną tworzą zagraniczne spółki, brokerzy i rachunki bankowe wykorzystywane do organizowania dostaw, czego przykładami są New Way oraz sieć Serniya/Sertal. Dalej pojawiają się przedsiębiorstwa zapewniające techniczne, finansowe i logistyczne zaplecze konkretnych operacji, jak Impuls i Aegeon-Impulse. 

Reklama

Poza tym funkcjonują struktury finansowe takie jak A7, których nie przypisano GRU, ale które pokazują podobną technikę maskowania państwowych przepływów pod postacią zwykłej działalności gospodarczej. Nie jest to jeden hierarchiczny system kontrolowany przez jedną służbę. Bardziej przypomina ekosystem nakładających się struktur gospodarczych, państwowych, wywiadowczych i prywatnych, które w zależności od zadania mogą dostarczać technologii, pieniędzy, logistyki, infrastruktury technicznej, przykrycia albo dostępu do ludzi.

Nie każda firma współpracująca z Rosją jest frontem służb. Nie każdy menedżer Aerofłotu, Rostecu czy rosyjskiego banku jest funkcjonariuszem. Część pośredników może nawet nie wiedzieć, kto znajduje się na końcu łańcucha. Siłą systemu jest właśnie możliwość łączenia ludzi świadomych charakteru operacji z przedsiębiorcami wykonującymi z pozoru zwykłe transakcje. 

Największą przewagą gospodarczego przykrycia pozostaje normalność. Dyplomata pytający producenta o zaawansowaną elektronikę może zainteresować kontrwywiad. Handlowiec pyta o nią zawodowo. Oficer ambasady wielokrotnie spotykający się z inżynierem może wyglądać podejrzanie; potencjalny klient może prowadzić z nim negocjacje przez miesiące. Bankier może pytać o sankcje, przedstawiciel handlowy o możliwości produkcyjne, pracownik linii lotniczej o logistykę, a firma IT wynająć serwer i dokonać płatności. 

Reklama

Dlatego sprawdzanie wyłącznie list personelu rosyjskich ambasad daje dziś niepełny obraz. Dane Välisluureamet, Säpo, Departamentu Skarbu USA, władz brytyjskich i Rady Unii Europejskiej oraz śledztwa dotyczące Aerofłotu i rosyjskich przedstawicielstw handlowych wskazują na rozproszony model, w którym działalność gospodarcza może być jednocześnie przykryciem, narzędziem zakupowym oraz zapleczem technicznym, logistycznym i finansowym. 

Oficera GRU czy SWR nie zawsze będzie można znaleźć pod szyldem ambasady. Na jego wizytówce może widnieć nazwa banku, linii lotniczej, przedstawicielstwa handlowego albo firmy importowej. W bardziej złożonym wariancie bezpośrednia obecność oficera może nie być nawet konieczna. Jego miejsce zajmuje sieć spółek, pośredników, rachunków, serwerów, kontraktów i płatności, która oddziela rosyjską służbę od człowieka podpisującego fakturę.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama