- WIADOMOŚCI
Izrael naciera na północ. Nowa inwazja [ANALIZA]
W cieniu izraelsko-amerykańskich uderzeń na Iran, południowy Liban jest objęty regularną wojną. Siły Obronne Izraela (IDF) prowadzą szeroką operację naziemną, której celem jest zajęcie terenów na południe od rzeki Litani. Cel tej operacji wyraźnie określił izraelski minister obrony Israel Katz, zapowiadając utworzenie i utrzymanie strefy buforowej - pisze w najnowszej analizie Artur Rosiński.
Obecna kampania wojenna to dalszy epizod najnowszej odsłony konfliktu pomiędzy Izraelem i Hezbollahem, który wybuchł w październiku 2023 r. Wówczas napięcia wzrosły, po tym jak Hezbollah w geście solidarności z Palestyńczykami rozpoczął ataki rakietowe i artyleryjskie na terytorium Izraela, dzień po tym, jak Izrael 7 października 2023 r. rozpoczął operację w Strefie Gazy wskutek ataku Hamasu na teren Izraela.
Konfrontacja przerodziła się w długotrwałą wymianę ognia przy granicy, która doprowadziła do przesiedlenia prawie 100 tysięcy Izraelczyków z północy kraju oraz blisko 1,5 miliona Libańczyków. Po niemal rocznej wymianie ciosów na pograniczu państw doszło do dramatycznego zaostrzenia konfliktu. Złożyła się na nią bezprecedensowa operacja z wykorzystaniem wybuchających pagerów i urządzeń komunikacyjnych w kieszeniach bojowników Hezbollahu (podczas której 42 osoby zginęły, a nawet 4 tys. zostało rannych lub okaleczonych), zabicia sekretarza generalnego libańskiej organizacji Hassana Nasrallaha i intensyfikacji bombardowań w ostatnim tygodniu września 2024 r. w trakcie których śmierć poniosło ponad 800 osób, a dalszych 5 tys. zostało rannych. Po tym zaognieniu, Izrael dokonał jesienią 2024 inwazji lądowej na południowy Liban.
Trwająca niecałe dwa miesiące operacja lądowa doprowadziła z jednej strony do istotnego osłabienia i zniszczenia infrastruktury wojskowej Hezbollahu w południowym Libanie. Z drugiej strony wojna doszczętnie spustoszyła tereny cywilne południowego Libanu, całe wioski przygraniczne zostały zrównane z ziemią. Zginęło ponad 2,7 tys. cywilów. Sam Hezbollah przyznał, że poległo 5 tys. jego bojowników, a dalszych 13 tys. odniosło rany. Po stronie Izraela zginęło ok. 60 żołnierzy, a setki w bojach z Hezbollahem odniosło rany. Te zatrważające liczby pokazują, z jaką brutalną intensywnością toczyła się ta kampania.
Wojnade iure została przerwana zawieszeniem broni wynegocjowanym pod auspicjami Stanów Zjednoczonych z dnia 27 listopada 2024 r. Na podstawie porozumienia Izrael zobowiązał wycofać swoje siły zbrojne z terenu Libanu, natomiast Hezbollah miał całkowicie zdemilitaryzować obszar na południe od rzeki Litani i wycofać wszystkie swoje siły na północ od niej. Na tym terenie miały stacjonować wyłącznie regularne oddziały libańskiej armii oraz oenzetowskie siły UNIFIL.
Liban w ogniu
Choć Hezbollah rozpoczął wycofywanie ze swoich pozycji na południe od rzeki Litani, armia libańska nie posiadała realnej siły by w pełni rozbroić tę organizację, która jest największą siłą militarną w kraju. Dlatego proces nie zakończył się pełnym sukcesem, a jednostki Hezbollahu pozostały na opisywanym terenie. Pozostawało to też nadal w sprzeczności z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701 nadaną w 2006 r. w celu zakończenia ówczesnej wojny libańskiej. Porozumienie z listopada 2024 r., które pierwotnie miało zostać w pełni zrealizowane w ciągu zaledwie 60 dni, toczyło się mozolnie i ostatecznie nigdy nie zostało wdrożone w całości.
Założenia rozejmu były łamane, choćby poprzez nieostre sformułowania, iż strony konfliktu uzurpują sobie „prawo do samoobrony zgodnie z prawem międzynarodowym”. Co prawda art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych legitymizuje prawo do samoobrony w przypadku napaści zbrojnej na któregokolwiek członka Narodów Zjednoczonych to jednak szeroka interpretacja tego przepisu prawa międzynarodowego pozwalała toczyć dalsze działania wojenne w przypadku subiektywnego stwierdzenia naruszenia pozostałych postanowień rozejmowych.
Z tego zapisu korzystał przede wszystkim Izrael, który nie tylko całkowicie nie wycofał się z terenu południowego Libanu – utrzymując wbrew postanowieniom pięć strategicznych posterunków – ale przez kolejne 15 miesięcy regularnie, niemal codziennie przeprowadzał naloty i ataki rakietowe na pozycje w południowym Libanie oraz na infrastrukturę Hezbollahu położoną już na północ od rzeki Litani, podtrzymując swoje stanowisko do samoobrony przed zagrożeniem ze strony Hezbollahu.
W tym okresie odnotowano ponad 330 ataków na pozycje Hezbollahu, niszcząc w dalszym ciągu budynki mieszkalne, drogi i infrastrukturę cywilną. Tym samym porozumienie z listopada 2024 r.de facto nie przerwało wojny, a zamroziło jedynie działania lądowe. Należy przy tym podkreślić, iż Hezbollah wzbraniał się z atakowaniem terenu Izraela i nie przypisano mu okresie rozejmu żadnego takiego ataku.
Zobacz też

Wspólne uderzenie Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran 28 lutego 2026 r., które według strony inicjującej wojnę były konieczną operacją prewencyjną przeciwko irańskiemu programowi nuklearnemu, ale z drugiej strony w świetle faktów co do irańskiego programu nuklearnego można ocenić jako niesprowokowane i bezprawne w świetle prawa międzynarodowego, zadziałało jak iskra wrzucona do beczki prochu.
Wieść o ataku, śmierci najwyższego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego oraz licznych wysokich rangą urzędników i dowódców wojskowych wywołała natychmiastową reakcję. Sekretarz generalny Hezbollahu Naim Kassim zapowiedział odwet, podkreślając, że będzie on zarówno aktem zemsty, jak i formą samoobrony wobec trwających od ponad roku izraelskich ataków przeprowadzanych w warunkach formalnego rozejmu. Już 2 marca 2026 roku Hezbollah rozpoczął serię ataków rakietowych na terytorium Izraela – pierwszy taki atak od zawieszenia broni w listopadzie 2024 roku. Tym samym libańska organizacja dała jasny sygnał, że nie zamierza biernie akceptować eskalacji regionalnej wywołanej przez Izrael i Stany Zjednoczone.
W odpowiedzi izraelskie siły powietrzne uruchomiły nową kampanię powietrzną przeciwko Libanowi, przeprowadzając setki uderzeń, niszcząc infrastrukturę (w tym mosty) doprowadzając do dalszej śmierci i cierpień ludności cywilnej. W związku z zaognioną sytuacją, Izrael wydał nakaz ewakuacji ludności zamieszkujących ziemie na południe od rzeki Litani w kierunku północnym. Hezbollah odpowiadał sporadycznymi atakami rakietowymi i dronowymi na północny Izrael.
Prowadząc równolegle kampanię irańską, Siły Obronne Izraela (IDF) rozpoczęły 16 marca nową odsłonę inwazji lądowej, której celem zostało utworzenie „strefy obrony wysuniętej”. Israel Katz, minister obrony Izraela zapowiedział, że operacja będzie podobna do działań w Strefie Gazy, a więc zagroził wdrożeniem doktryny Dahiji, będącej izraelską strategią wojskową polegającej na celowym niszczeniu domostw ludności cywilnej, środowiska życia, istniejącej infrastruktury, zmuszając żyjących na terenie objętym działaniami wojennymi do przeniesienia się na inne tereny.
Co z Bejrutem?
Doktryna Dahiji ukształtowana podczas wojny libańskiej sprzed 20 lat, została w pełni zaimplementowana po 2023 roku. Działania Sił Obronnych Izraela we wspomnianej Strefie Gazy są przez część organizacji pozarządowych i państw opisywane jako celowe działania z masowym niszczeniem infrastruktury cywilnej (mieszkania, szpitale, szkoły, systemy wodno-kanalizacyjne, elektrownie), szerokimi ewakuacjami i nadzwyczaj wysokimi stratami wśród ludności cywilnej.
Wskutek powyższych działań w listopadzie 2024 r. Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania wobec premiera Benjamina Netanjahu i ówczesnego ministra obrony Yoava Gallanta pod zarzutem dokonania zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Warto nadmienić, iż niektóre państwa, takie jak Republika Południowej Afryki podnosiły zarzut dokonywania przez Izrael ludobójstwa.
Powracając do wdrożenia doktryny Dahiji w południowym Libanie to pomimo ogłoszenia nakazu ewakuacji ludności cywilnej z terenów na południe od rzeki Litani, której liczbę w momencie marcowej inwazji ocenia się na ćwierć miliona ludzi zamieszkujących w 150 miastach i wioskach, Izrael zbombardował i zniszczył przeprawowy na rzece, pod pretekstem zapobieżenia transportu uzbrojenia i bojowników na teren południowego Libanu.
Jednocześnie siły lądowe nacierają od kierunku południowego oraz wschodniego wzdłuż rzeki Litani w kierunku wybrzeża nad Morzem Śródziemnym. Celem tego natarcie będzie fizyczne odcięcie ziem południowego Libanu, tak jak działo się to w Strefie Gazy, gdzie miasto Gaza została fizycznie odseparowana od południowych miast.
Władze izraelskie nie kryją się z celami operacji, bowiem Israel Katz pod koniec marca oficjalnie rozszerzył początkowe stanowisko, iż celem jest nie tylko utworzenie strefy buforowej, ale i utrzymanie przez Izrael kontroli nad południowym Libanem nawet po zakończeniu wojny z Hezbollahem. Tym samym w grę wchodzi okupacja, a być może w przyszłości aneksja południowego Libanu. Katz ogłosił też, że wszystkie domy w libańskich wioskach w strefie kontroli Izraela zostaną zburzone. W podobnym tonie wypowiadał się izraelski premier, Benjamin Netenjahu, który 29 marca wydał rozkaz, aby armia Izraela rozszerzyła inwazję na południowy Liban.
Wraz z początkiem kwietnia Izrael kontynuuje postępy lądowe zajmując m. in. An-Nakurę, częściowo Ajtę asz-Szab, Kafar Kilę, At-Tajbę oraz Daj Sajran. Ponadto lotnictwo niszczy tunele, składy broni i infrastrukturę wykorzystywaną (zdaniem IDF) przez jednostkę elitarną jednostkę Radwan Hezbollahu. Po stronie libańskiej zgłoszono ponad 1300 zabitych. W trakcie walk atakowane są również posterunki sił UNIFIL. W efekcie ataku na bazę w Aadszit al-Kusajr z dni 29-30 marca zginęło trzech indonezyjskich żołnierzy sił pokojowych.
Hezbollah prowadzi ostrzały rakietowe, dronowe i prowadzi walkę partyzancką deklarując walkę „aż do zwycięstwa lub męczeństwa” i odmówił rozbrojenia. W skutek toczącej się batalii również strona izraelska ponosi straty. Z uwagi na mgłę wojny i silną cenzurę wojskową w Izraelu nie sposób w tym momencie precyzyjnie oszacować starty najeźdźcy, aczkolwiek wiadomo, iż na przestrzeni marca 2026 r. bojownicy Hezbollahu, stosując dobrze zaplanowane zasadzki, kierowane pociski przeciwpancerne (m.in. rosyjskie Kornet i irańskie Almas) oraz po raz pierwszy drony FPV razili bliżej nieokreśloną ilość czołgów Merkawa. Atakom towarzyszyło również trafianie w opancerzone buldożery D9 i transportery opancerzone.
Ponownie bezsilna staje się arena międzynarodowa. Pomimo obecności błękitnych hełmów spod szyldu UNIFIL w południowym Libanie w liczbie 7 505 żołnierzy, głównie z Indonezji, Włoch, Hiszpanii, Indii, Ghany i Francji, a także Polski, ONZ ogranicza się do potępiania naruszenia suwerenności Libanu, wzywając do poczynienia kroków na drodze dyplomacji, a nie siłowego rozwiązania. Sami żołnierze misji UNIFIL sąde facto uwięzieni w bazach na obszarach toczących się walk, a ich zadanie, takie jak wsparcie pomocą humanitarną cywilów jest niemożliwe do realizacji. Misja kończy swoją działalność w południowym Libanie wobec nacisków izraelsko-amerykańskich w grudniu 2026 r., więc ich obecność w teatrze działań wojennych może przyczynić się jedynie do kolejnych śmierci zagranicznych żołnierzy, bez realnej możliwości oddziaływania na przebieg konfliktu.
Autor: Artur Rosiński


WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156