Reklama
  • KOMENTARZ
  • W CENTRUM UWAGI
  • WAŻNE
  • WIADOMOŚCI

Francja zwiększa obecność wojskową na Bliskim Wschodzie

Francja stale wzmacnia swoją obecność wojskową na Bliskim Wschodzie, jednak konsekwentnie utrzymuje postawę defensywną wobec konfrontacji USA z Iranem. Rosnące koszty operacji, ograniczone zapasy uzbrojenia oraz kalkulacje polityczne Macrona sprawiają, że Paryż unika ofensywy, ale chce chronić własne siły i stabilizować region.

Autor. The Elysee Palace

Francuskie siły zbrojne utrzymują obecnie około 8 tysięcy żołnierzy na Bliskim Wschodzie, wspier ich blisko 50 myśliwców Rafale oraz kilkanaście okrętów. Trzon obecności morskiej stanowi lotniskowiec Charles de Gaulle z około 26 myśliwcami Rafale i samolotami wczesnego ostrzegania E-2D, a także dwa okręty desantowe i kilka niszczycieli.

Jednocześnie Francja utrzymuje stałe kontyngenty w Dżibuti (ok. 1500 żołnierzy), ZEA (900), Iraku (1200), Libanie (800) oraz Jordanii (300). Skala zaangażowania jest więc znacząca, ale – co kluczowe – jej charakter pozostaje defensywny. To też wybrzmiewa w każdej deklaracji Macrona oraz z każdego konta rządu w mediach społecznościowych.

Jak podkreślił generał Marc Le Bouil, dowódca operacji powietrznych Francji (CDAOA), „poziom zaangażowania francuskich sił powietrznych jest bezprecedensowy”, a same Rafale „zniszczyły kilkadziesiąt irańskich dronów i pocisków”. Francuskie lotnictwo rzeczywiście znajduje się dziś na pierwszej linii obrony przestrzeni powietrznej państw Zatoki, jednak jego działania ograniczają się do przechwytywania zagrożeń, a nie uderzeń ofensywnych.

Równocześnie operacje ujawniają znaczne ograniczenia. Intensywne użycie pocisków powietrze–powietrze MICA szybko uszczupla francuskie zapasy, a opóźnienia produkcyjne – sięgające nawet dwóch lat – utrudniają ich uzupełnienie. To szczególnie istotne we Francji, która około 90% uzbrojenia pozyskuje z własnego przemysłu. Nawet tak rozwinięta baza przemysłowa nie jest w stanie w krótkim czasie odpowiedzieć na potrzeby konfliktu o wysokiej intensywności. Tutaj oczywiście od razu pojawiają się wątpliwości, a co, gdyby wojna wybuchła w Europie?

Mimo rosnącej aktywności militarnej Francja nie zmienia swojej strategii. Paryż odmówił udziału w amerykańskiej operacji zabezpieczenia Cieśniny Ormuz, a jego główne zdolności ofensywne pozostają skoncentrowane we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Równolegle Francja koncentruje się na własnych priorytetach, przede wszystkim na Libanie, gdzie prowadzi działania dyplomatyczne zmierzające do deeskalacji konfliktu. Macron krytykuje działania Izraela, ale jednocześnie unika wciągania Francji w bezpośrednią konfrontację.

Kluczowym czynnikiem pozostają koszty. Francja obserwuje, jak konflikt z Iranem staje się coraz bardziej obciążający dla Stanów Zjednoczonych i nie zamierza powielać tego scenariusza. Przy obecności wojskowej w kilku państwach regionu, rosnących wydatkach i w końcu rannych oraz zabitych żołnierzach, Paryż balansuje między utrzymaniem wpływów a unikaniem eskalacji.

Wszystko wskazuje na to, że Francja będzie kontynuować strategię maksymalnego zaangażowania defensywnego – bez wchodzenia w „ofensywną koalicję”. Waszyngton wezwał Paryż, Paryż nie odpowiedział…

Zobacz również

WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151
Reklama