Geopolityka

Francja wyciąga rękę do Australii ws. okrętów podwodnych?

Fot. Marine nationale France

Prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował, że oferta współpracy z Australią w zakresie okrętów podwodnych jest nadal aktualna, pomimo napięcia jakie powstało w zeszłym roku po anulowaniu umowy – przekazuje Bloomberg.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Przemawiając w Bangkoku dzień po spotkaniu z premierem Australii Anthony Albanese na marginesie szczytu G20 w Indonezji, Macron powiedział, że francuska oferta ws. okrętów podwodnych "pozostaje na stole", chociaż przyznał, że nie było jeszcze żadnego sygnału od Canberry, że szuka rewizji umowy.

Prezydent Francji zadeklarował, że Francja nie będzie dostarczać atomowych okrętów podwodnych obcym krajom, więc oferta dotyczyła tylko konwencjonalnych jednostek. Dodał, że zagwarantuje ona Canberze "wolność i suwerenność", zauważając, że budowa miałaby miejsce w Australii. Odkąd w maju do władzy doszedł centrolewicowy rząd Labor Albanese'a, stosunki między Australią a Paryżem uległy poprawie. Premier Australii Albanese okrzyknął nowy początek więzi miedzy Australią a Francją podczas wizyty w Paryżu w lipcu. Zapytany premier Australii o rozmowy z Macronem na konferencji prasowej, odmówił zagłębienia się w konkrety dotyczące "sprzętu" wojskowego.

Czytaj też

Spotkanie to odbyło się po tym, jak Australia uzgodniła z francuskim producentem okrętów podwodnych Naval Group ogromne odszkodowanie za zakończenie kontraktu. Ugoda w wysokości 555 mln euro (584 mln dolarów) zakończyła spór i została uznana przez Albanese za "uczciwą i sprawiedliwą". Oryginalny kontrakt był wart w tamtym czasie szacunkowo 33 miliardy euro. Przypomnijmy, że relacje między dwoma krajami uległy pogorszeniu pod koniec 2021 roku, kiedy ówczesny premier Australii Scott Morrison ogłosił, że rezygnuje z kontraktu na flotę okrętów podwodnych produkcji francuskiej.

Czytaj też

Macron był wściekły, gdy poprzedni premier Australii Scott Morrison nagle zerwał kontrakt na budowę przez Francję okrętów podwodnych i ogłosił umowę na zakup amerykańskich lub brytyjskich okrętów podwodnych z napędem atomowym. Kłótnia zmieniła stosunki między państwami i groziła zaprzepaszczeniem umowy handlowej UE-Australia, ale obie strony pogodziły się od czasu objęcia władzy w Canberze przez premiera Anthony'ego Albanese.

Czytaj też

Australia wyniku zerwania umowy jednocześnie stała się częścią nowego paktu bezpieczeństwa między Australią, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi, nazwanego AUKUS, mającego na celu przeciwdziałanie rosnącym Chinom, gdzie właśnie te państwa miały rozwijać wspólny okręt atomowy opartych na amerykańskiej i brytyjskiej technologii. Zawiązanie tego paktu bez Francji uderzyło też osobiście Paryż, który uważa się za potęgę na Pacyfiku, dzięki swoim zamorskim terytoriom, takim jak Nowa Kaledonia i Polinezja Francuska. Francja również podziela obawy Australii dot. Chin, dlatego też tworzy własną strategie wobec Indo-Pacyfiku. Macron biorąc udział w szczycie APEC w Bangkoku, wygłosi przemówienie, w którym starał się ożywić swoją politykę Indo-Pacyfiku po upokorzeniu AUKUS.

Czytaj też

Dostarczenie nowych atomowych okrętów podwodnych może zająć lata, co może spowodować, że Australia nie będzie miała wystarczających zdolności w czasie, gdy Chiny zwiększają swoją asertywność w regionie. Australia jest zaniepokojona rosnącym potencjałem wojskowym Chin i perspektywą wciągnięcia jej w poważniejszy konflikt amerykańsko-chiński w regionie Indo-Pacyfiku. Obawy są całkowicie uzasadnione, na terenie Australii znajdują się amerykańskie bazy w Northwest Cape i Pine Gap, co czyni Australię celem uderzeń dalekiego zasięgu ze strony Chin w przypadku chińsko-amerykańskiego konfliktu o Tajwan. Odległość między Chinami a Australią wynosi 7400 km a zasięg np. F-35 to około 1000 kilometrów, a przy użyciu samolotu-cysterny mógłby zostać wydłużony do około 1500 kilometrów. W debacie na temat bezpieczeństwa Australii mówi się, że jest wysoce prawdopodobne, że w każdym konflikcie między Chinami a Stanami Zjednoczonymi o Tajwan, Australia zostałaby zaatakowana od samego początku. W wyniku czego chińskie rakiety atakowałyby wysunięte najbardziej na północ bazy Australii.

Dlatego też Australia, stara się rozwijać większe relację z partnerami w regionie. 3 października ministrowie obrony USA, Japonii i Australii uzgodnili zacieśnienie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Podczas spotkania na Hawajach ministrowie negatywnie ocenili wystrzelenie przez Chiny szeregu rakiet balistycznych w ramach sierpniowych manewrów wojskowych wokół Tajwanu. Ministrowie uzgodnili poszerzenie zakresu wspólnych ćwiczeń wojskowych w celu wzmocnienia interoperacyjności sił zbrojnych oraz pogłębienie współpracy militarnej, w tym w zakresie sprzętu wojskowego, technologii i zbierania informacji.

Czytaj też

Komentarze (3)

  1. easyrider

    No pieniążki niezbędne dla Paryża dla napływającej dzień po dniu Afryki. Kto był we.Francji ten wie, że południe to już praktycznie Afryka Północna. A Australia wie.dobtze, że czasy zabawy skończyły się. Realnej pomocy może im udzielić tylko USA. Na pewno nie Francja. Nie ma zatem najmniejszego sensu kupowanie od Paryża czegokolwiek.

  2. Filemon19

    Reset widoczny Francja która przez pompowała projekt o 17 mld USD sama wpadła w sidła. Niemniej oryginalna barracuda to niezły kompromis

  3. Ein

    Kupowanie pomostu z konwencjonalnym napędem mija się z celem. Natomiast Francuzi mogą zaproponować swoją najnowszą generację SSN. Bo przecież ani US obecnie, ani UK nie mają za bardzo chęci i zdolności do dostarczenia takich op. US mogłoby dać do szkolenia parę 688, ale jakoś się nie kwapi, Trafalgarów Brytyjczycy też najwyraźniej nie chcą udostępnić Australijczykom. I jest pat, bo nowe op i to w jakimś dostosowanym (zmienionym) modelu to 10-15 lat minimum. Zresztą już się mówi, że przed 2040 żadnych SSN nie będzie. Francuzi mogą natomiast kompleksowo przebić Anglosasów - są Rubiny, wycofywane, ale jako platforma szkoleniowa być może by się nadawały, no i Barakuda - ot wydłużenie serii o jednostki dla RAN, przy odstąpieniu jednego, dwóch w kolejce przez rodzime siły zbrojne.