Geopolityka

Czy uda się utrzymać nowy kryzys migracyjny poza granicami UE?

Posiedzenie rady JHA w Brukseli / Fot. europa.eu
Posiedzenie rady JHA w Brukseli / Fot. europa.eu

Unia Europejska jest zdecydowana, by zatrzymać migrantów, którzy chcą się do niej przedostać z Turcji. Unijni ministrowie spraw wewnętrznych na nadzwyczajnym posiedzeniu w Brukseli zadeklarowali w środę, że są zdeterminowani, by chronić granice zewnętrzne UE. Szefowie resortów spraw wewnętrznych krajów UE spotkali się w czasie gdy u granic Grecji gromadzą się tysiące migrantów i uchodźców z Bliskiego Wschodu.

Od kiedy pod koniec ubiegłego tygodnia Turcja ogłosiła, że nie będzie zatrzymywać na swym terytorium uchodźców z Syrii próbujących drogą morską lub lądową dostać się do Europy, tysiące ludzi forsują granicę lądową między Turcją a Grecją. Kolejne setki próbują przedostać się na greckie wyspy na Morzu Egejskim. 

Nie tylko Grecja, ale każdy kraj, który znalazłby się w takiej sytuacji może liczyć na nasze wsparcie. (...) Jesteśmy zdeterminowani, aby zapobiegać nielegalnym przekroczeniom granic

Davor Bożinović, minister spraw wewnętrznych Chorwacji

Ankara jest oskarżana o instrumentalne wykorzystywanie uciekinierów i migrantów ekonomicznych, którzy od dawna chcieli się przedostać do Europy, by wywrzeć nacisk na kraje zachodnie, należące do UE i NATO, by te wsparły jej działania w Syrii. Turcja wspomaga tam rebeliantów, z którymi walczą rządowe siły syryjskie wspierane przez Rosję. W ubiegłym tygodniu, po tym gdy w nalotach sił rządowych w syryjskiej prowincji Idlib zginęło 33 tureckich żołnierzy, władze w Ankarze poinformowały że otwierają granice do Europy. W środę rano greckie służby poinformowały, że od soboty do środy powstrzymały blisko 28 tys. osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę od strony Turcji i aresztowały 220 osób, którym się to udało; około 15 tys. migrantów przebywało po tureckiej stronie pasa granicznego.

Szefowie MSWiA podkreślili we wspólnym oświadczeniu, że "mocno potępiają wykorzystanie przez Turcję presji migracyjnej do celów politycznych". Z nieoficjalnych informacji zza zamkniętych drzwi wynika, że mocnych sfomułowań domagały się zwłaszcza Grecja i Cypr, a za ich złagodzeniem były Niemcy. Podejście do migrantów, którzy chcą się dostać do UE jest teraz zupełnie inne niż w czasie poprzedniego kryzysu migracyjnego w 2015 roku, kiedy granice były nieszczelne i na Stary Kontynent przedostawało się dziesiątki tysięcy ludzi dziennie.

Naszym wspólnym celem jest to, celem UE jest to, aby nie doszło do takiej sytuacji jak w 2015 roku. Władze krajowe powinny złożyć bardzo konkretne deklaracje jak do tej sytuacji nie dopuścić, jak pomóc Grekom obronić naszą wspólną granicę zewnętrzną UE

Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administeracji

 W środę greckie siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego i granatów hukowych wobec migrantów próbujących przekroczyć granicę turecko-grecką. Władze Turcji mówią o jednym zabitym, strona grecka dementuje te doniesienia. Choć obrońcy praw człowieka biją na alarm, to UE nie zdecydowała się na głośną krytykę Aten wskazując, ze trzeba walczyć z fałszywymi informacjami jakie pojawiają się w tej kwestii.

Wielu Europejczyków wciąż pamięta i nie jest zadowolonych z obrazów, które widzieli w 2015 i 2016 roku

Davor Bożinović, minister spraw wewnętrznych Chorwacji

Komisarz ds. migracji i spraw wewnętrznych Ylva Johansson zaznaczyła, że UE wywiązuje się ze swojej części porozumienia z Turcją. Zadeklarowała też, że UE jest gotowa do kontynuowania i rozwinięcia tego porozumienia, na mocy którego Turcja utrzymywała uchodźców z Syrii u siebie. Z jej relacji wynika, że część państw członkowskich zadeklarowała w środę, że poza ochroną granic zewnętrznych jest również gotowa przyjąć do siebie nieletnich bez opieki, którzy znajdują się wśród uchodźców.

Płacimy za 1,7 mln uchodźców co miesiąc w gotówce, płacimy za nauczycieli dla 500 tys. dzieci migrantów, cały czas płacimy za zespoły medyczne. Wywiązujemy się z naszej części umowy z Turcją (...) Sytuacja, do której teraz doprowadziła Turcja nie jest rozwiązaniem

Ylva Johansson, Komisarz ds. migracji i spraw wewnętrznych UE

 Wiceszef Komisji Europejskiej Margaritis Schinas podkreślił, że zarówno Grecja jak Bułgaria oraz Cypr, które zmagają się z tą nadzwyczajną sytuacją, dostaną jednoznaczne wsparcie ze strony UE. KE zapowiedziała zmobilizowanie 350 mln euro na wsparcie ochrony granic Grecji. Dodatkowo Bruksela chce zaproponować poprawkę do budżetu by uwolnić na ten cel dodatkowo 350 mln euro. Władze Bułgarii, która w 2016 roku otrzymała od UE 160 mln euro na zwalczanie nielegalnego przypływu migrantów przez 260-kilometrową granicę z Turcją, nie precyzują o jaką kwotę chodzi. Według bułgarskiego ministra spraw wewnętrznych, Mładena Marinowa, dodatkowe środki są potrzebne na zakup sprzętu dla straży granicznej i na wypłaty dla funkcjonariuszy, którzy mają być oddelegowani na granicę.

Bułgarii trzeba pomóc. Chociaż obecnie nie mamy takiego kryzysu jak w Grecji, powinniśmy się przygotować, a lepiej to zrobić przy braku napięcia”

Mładen Marinow, minister spraw wewnętrznych Bułgarii

 Jednocześnie Marinow zapewnił, że na razie nie jest potrzebne wysyłanie funkcjonariuszy unijnej służby granicznej Frontex. We wtorek premier Bułgarii Bojko Borisow razem w przewodniczącą KE Ursulą von der Leyen przeleciał śmigłowcem nad regionem granicy bułgarsko-tureckiej, by pokazać, iż sytuacja tam jest spokojna i że granica jest dobrze strzeżona.

Ministrowie spraw wewnętrznych krajów UE mają kolejny raz zająć się problemem migrantów na spotkaniu 13 marca.

By zniechęcać potencjalnych migrantów do przyjazdu do Szwecji, w Turcji, przy granicy z Grecją, nacjonaliści z partii Szwedzcy Demokraci rozdają ulotki z przesłaniem, że "Szwecja jest przepełniona".

Nie przyjeżdżajcie do nas! Nie jesteśmy w stanie dać wam więcej pieniędzy ani zapewnić mieszkania. Przykro nam z powodu tej informacji

Ulotka skierowana do migrantów, rozdawana przez członków partii Szwedzcy Demokraci

 Wśród rozdających ulotki jest przewodniczący Szwedzkich Demokratów Jimmie Akesson, który napisał w środę na Twitterze, że "spotyka migrantów w drodze do Europy". 

Wszyscy pamiętamy chaos migracyjny w 2015 roku i musimy zrobić wszystko, co możemy, aby to nigdy się nie powtórzyło

Jimmie Akesson, przewodniczący Szwedzkich Demokratów

Nacjonalistyczna partia Szwedzcy Demokraci jest obecnie najpopularniejszym ugrupowaniem w Szwecji, osiągając poparcie ok. 25 proc. Obecność Akessona na granicy z Grecją mocno krytykują przedstawiciele współrządzącej Szwecją Partii Ochrony Środowiska - Zielonych (MP), która opowiada się za "obroną prawa do azylu". "W głębi serca czuję smutek i wstyd, że szwedzki polityk, aby skupić na sobie uwagę, pokonuje setki kilometrów w celu upokorzenia zdesperowanych ludzi, kobiet, dzieci, którzy uciekają przed śmiercią" - przekazała eurodeputowana Alice Bah Kuhnke, była minister kultury i demokracji z MP. 

Według szwedzkiego ministra sprawiedliwości i migracji, socjaldemokraty Morgana Johanssona obawy Szwedzkich Demokratów o napływ uchodźców są przesadzone. Według niego przeszkodą są m.in. kontrole graniczne, jakie wprowadziło wiele państw, a także zaostrzenie przez Szwecję przepisów migracyjnych. 

Ryzyko powtórzenia w naszym kraju sytuacji z 2015 roku jest bardzo, bardzo małe

Morgan Johansson minister sprawiedliwości i migracji Szwecji

Szwecja w 2015 roku przyjęła rekordową w swojej historii liczbę ponad 160 tys. wniosków o azyl. Pod wpływem fali migrantów szwedzkie władze wprowadziły kontrole na granicy z Danią oraz zaostrzyły przepisy migracyjne.

Źródło:
PAP

Komentarze