Geopolityka

Chiny zacieśniają pętlę wokół Indii – poprzez eksport uzbrojenia

Fot. Wikipedia

Chińska firma Vanguard uzyskała kontrakt na budowę w Bangladeszu zakładów służących do konserwacji, remontów oraz produkowania elementów systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu FM-90/HQ-7. Jest to kolejny krok Chin na drodze do rozszerzenia swojej obecności w tym kraju. Produkowane przez Chiny zestawy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu FM-90 są najważniejszym elementem systemu obrony Bangladeszu przed atakiem z powietrza. Zestawy te są na wyposażeniu zarówno bangladeskich sił powietrznych, jak i wojsk lądowych oraz marynarki wojennej. W dziesięć lat po zakończeniu dostaw zdecydowano się na budowę w Bangladeszu centrum logistycznego wsparcia dla rakiet, unikając w ten sposób konieczności ich wysyłania do Chin w celu przeprowadzenia okresowych przeglądów, napraw i remontów.

Zdecydowano się dodatkowo na stworzenie linii produkcyjnej, która pozwoli na montaż rakiet – w tym ich zmodernizowanych wersji. Taka inwestycja ma zmienić sytuację, w której utrzymywanie najważniejszego elementu systemu obrony przeciwlotniczej jest całkowicie uzależnione od Chińczyków. Nowe zakłady mają dodatkowo pozwolić na określenie rzeczywistych możliwości systemu FM-90, z którym wojska Bangladeszu mają coraz większe problemy techniczne.

O problemach z chińskimi rakietami stało się głośno w 2021 roku. Ujawniono wtedy oceny, że chińskie rozwiązanie jest zawodne, szczególnie jeżeli chodzi o elementy elektroniczne (np. klistrony). Zarejestrowano także niestabilne działanie systemów zasilania, co doprowadza do przegrzewania się podzespołów, a tym samym do ograniczenia czasu ich bezawaryjnej pracy. Coraz głośniejsza jest więc opinia, że systemy uzbrojenia wyprodukowane w Chinach nie są tak długowieczne, jak ich zagraniczne odpowiedniki.

Dla Chińczyków jest to poważny problem wizerunkowy, utrudniający zdobywanie nowych rynków oraz wpływów w rejonie Oceanu Indyjskiego. Szczególnie ważne są kontakty z Bangladeszem i Pakistanem, ponieważ pozwalają one w pewien sposób otoczyć z dwóch stron Indie, najważniejszego chińskiego przeciwnika w rejonie Azji Południowej. Bangladesz tą ścisłą współpracę podtrzymuje tak naprawdę od 2002 roku, To właśnie wtedy państwo to zawarło z Chinami pakt o współdziałaniu w dziedzinie obronności, obejmujący również produkcję uzbrojenia.

W wyniku tego porozumienia do Bangladeszu zaczęło spływać dużym strumieniem chińskie uzbrojenie, w tym przede wszystkim: okręty, rakiety przeciwokrętowe i morskie systemy artyleryjskie i rakietowe oraz zestawy przeciwlotnicze. W efekcie tych zakupów Bangladesz stał się drugim co do wielkości importerem borni z Chin (po Pakistanie) nabywając w latach 2016-2020 około 17% całego chińskiego eksportu wojskowego.

Jednym z najważniejszych nabytków bangladeskich sił zbrojnych był system „ziemia – powietrze" krótkiego zasięgu FM-90, który w Chinach znany jest pod nazwą HQ-7 (Hong Qi). Pierwsze zestawy tego typu zostały przekazane w 2011 roku. To właśnie na nich oparto obronę przeciwlotniczą Bangladeszu. Wybrano system nie najnowszy, ponieważ koncern CNPMIEC (China National Precision Machinery Import and Export) opracował go jeszcze w 1998 roku. Co więcej pierwowzorem dla tego rozwiązania był jeszcze starszy, francuski system przeciwlotniczy CROTALE, który był produkowany od wczesnych lat siedemdziesiątych.

Za zakupem tego uzbrojenia przemawiała jednak cena. Sama wyrzutnia kosztuje nie więcej niż 170 tysięcy USD, a pojedyncza rakieta przeciwlotnicza tylko około 25 tysięcy USD. Tak niskim kosztem uzyskano system przeciwlotniczy, którego radar wykrywa cele powietrzne do odległości 25 km, a rakiety mogą je atakować w promieniu 16 km. Chińczycy wprowadzili wiele innowacji w porównaniu do swojego francuskiego odpowiednika – szczególnie w kanale śledzenia. Dla zabezpieczenia się przed zakłóceniami zastosowano dwupasmowy radar śledzący oraz dodatkową głowicę optoelektroniczną. Układy obróbki są cyfrowe, a w samych rakietach wprowadzono ulepszone paliwo stałe.

Przy maksymalnym zasięgu 25 km system FM-90 może jednocześnie atakować trzy cele przy użyciu różnych trybów naprowadzania. Chińczycy twierdzą, że przy jednoczesnym ataku dwoma rakietami prawdopodobieństwo trafienia w typowy cel powietrzny wynosi 96%. Uważają również, że zestawy FM-90 można również wykorzystywać do zwalczania rakiet antyradarowych oraz rakiet manewrujących.

Fot. Wikimedia

Indie z niepokojem patrzą na zwiększające się chińskie wpływy w Bangladeszu, z którym łączą je przecież bardzo bliskie więzy kulturowe. Jednak Chiny w konsekwentny sposób otaczają indyjskie państwo, próbując w ten sam sposób uzależnić od siebie również Pakistan. Dla Indii szczególnie niebezpieczny jest chiński projekt Inicjatywa Pasa i Szlaku który zakłada duże inwestycje portowe w państwach nad Oceanem Indyjskim. Chiny starają się w ten sposób stworzyć bazy wypadowe dla swojej floty handlowej i marynarki wojennej.

Obecnie, by znaleźć się na Oceanie Indyjskim chińskie okręty muszą płynąć przez Cieśninę Malakka, do której z portów w Chinach jest ponad 1200 Mm. Dodatkowo cieśnina ta jest bardzo łatwa do kontroli przez leżące obok państwa: Singapur, Malezję i Indonezję – a więc kraje, które bardzo niechętnie patrzą na mocarstwową politykę władz w Pekinie, widząc w niej dla siebie poważne zagrożenie.

Na szczęście projekt budowy chińskiej bazy morskiej w Bangladeszu nie uzyskał poparcia władz w Dhaka. Dołączono jednak do inicjatywy Pasa i Szlaku , nie godząc się wprawdzie na daleko idący projekt Sonadia, ale na jego o wiele skromniejszy odpowiednik Payra. W efekcie tego nie będzie budowana w Bangladeszu wielka baza morska, ale tylko mniejszy port, który nie będzie mógł przyjmować największych jednostek pływających.

Jest to niewątpliwy sukces władz indyjskich, które chcą zacieśnienia stosunków z sąsiadem, oferując mu pomoc i wsparcie. Jako przykład wskazuje się udzielenie władzom w Dhaka linii kredytowej w wysokości 500 milionów USD na import sprzętu obronnego. Efektem tego było m.in. przekazanie w grudniu 2020 r. 18 moździerzy kalibru 120 mm dla bangladeskich wojsk lądowych. Indie chcą też wprowadzić do Bangladeszu swoje systemy przeciwlotnicze korzystając z negatywnych opinii, jakie zaczynają się pojawiać w odniesieniu do chińskich zestawów tego rodzaju.

Władze w Nowej Dehli chcą również by Bangladesz zmniejszył swoją współpracę z Turcją, która wzmacnia swoją obecność w regionie wokół Indii, poprzez zwiększanie eksportu kapitału i uzbrojenia.

Komentarze (4)

  1. Obserwator Z

    Należałoby jeszcze wspomnieć, że Chiny posiadają bazę wojskową w Dżibuti, która docelowo będzie mogła przyjmować nawet (sic!) lotniskowce. Należy również nie zapominać, że Chińczycy posiadają instalacje militarne w rejonie portu Gwadar w Pakistanie. Jednak wbrew nadziejom USA, to konflikt zbrojny chińsko - indyjski jest mało prawdopodobny. Natomiast co do uzbrojenia, to Indie już tradycyjnie kupują i produkują na licencji wiele typów broni i sprzętu wojskowego proweniencji rosyjskiej. Niektóre z nich np. pociski rakietowe Brahmos nie mają zachodnich "analogów" lub są bezkonkurencyjne pod względem kosztów np. T-90. Takie są rzeczywiste fakty, których nie zastąpią propagandowe slogany...

  2. Sailor

    Po agresji na Ukrainę Indie znalazły się w niezłym dołku. Chiny starają się otoczyć Indusów ze wszystkich stron, a tu okazało się, że Rosyjska technika, która nie ma analogów na całym świecie jest do bani, a Indie mają dużo tego szmelcu. Rosyjski sprzęt miał być jednak lepszy od chińskiego, a tu się okazuje,m że nie koniecznie, a nawet jak jest na podobnym poziomie to nie urządzą i tak Indusów. Rodzi się pytanie co z tym szajsem teraz zrobić? Wyrzucić tak od razu nie można bo za dużo tego i potrzebne są części zamienne i serwis. Dlatego Indie są w lekkim rozkroku. Tylko całkiem niepotrzebnie. Po konflikcie Rosjanie sprzedadzą wszytko byle ktoś to kupił, a Indie i tak muszą przejść na sprzęt zachodni ale stpniowo.

    1. Ech

      Brednie. Od kiedy to Chinski sprzet jest lepszy niz Rosyjski? To jest raczej tak ze Indie (majac rosyski sprzet) sa otoczne przez Chiny - majace spzret ROSYJKI BIS. + dodac do tego np Rafale i inne zachodnie spzrety Indii. Doczytaj lepiej

    2. Sailor

      Ech powiedz to waszym sołdatom co się meczą w Ukrainie. Jak już pisałem Wasz sprzęt pokazał, że jest do niczego i jest wydmuszką propagandową. Ukraińcy przy pomocy kilku w gruncie rzeczy prostych zachodnich systemów przeciw pancernych leja was, aż miło. Dlatego Indie muszą się zastanowić w jaki sposób pozbyć się tego sprzętu i zastąpić go zachodnim, który jest o kilka generacji lepszy, a tym samym skuteczniejszy.

    3. Kobuz

      Ta tak leją Rosjan że Ukraińcy muszą w miastach za plecami cywili się chować.

  3. inżynier zbrojmistrz

    Kiedy w 2004 byłem w Bangladeszu w związku z mozliwością dostaw naszego sprzętu, to sami miejscowi stwierdzili ,że od 10 lat mają umowę z Chinami i praktycznie całość sprzętu jest made in China. Interesy prowadził brat pani prezydent i mimo chęci wojskowych, nic się nie dało zrobić. Tak więc ta wspólpraca trwa znacznie dłużej. O Pakistanie nie ma co mówić, choć miesznina sprzętu z Chin i USA to dziwny układ.Co się tyczy Indii, to od 15 lata Indie reorientują się na USA,Francję (samoloty Rafale),Izrael,UK. Polska na własną prośbę (rękami POPiS) wyleciała z tego rynku15 lat temu.

  4. Ech

    O tym ze Turcja probuje cos preciwko Indiam w Bangladeszu to nie wiedzialem. Ciekawe po co i na jakiej zasadzie