Tajwan się zbroi. Własny przemysł i zakupy w USA [ANALIZA]

2 stycznia 2021, 12:39
1440px-Tien_Kung_Ⅱ_Missile_Launcher_Display_at_Hukou_Camp_Ground_20140329b
Wyrzutnia pocisków Tien Kung Ⅱ. Fot.: 玄史生 - Own work/Wikimedia/CC BY 3.0
Reklama

Coraz agresywniejsza polityka Chin, przejawiająca się nie tylko w warstwie werbalnej, ale i działaniach, zmusza niewielki Tajwan do zintensyfikowania procesu modernizacji technicznej swoich sił zbrojnych. Dla Tajwanu, który nie chce być pożartym przez Pekin, to sprawa egzystencjonalna.

Naruszanie tajwańskiej przestrzeni powietrznej, wkraczanie na tajwańskie wody terytorialne, demonstracje siły w Cieśninie Tajwańskiej – to coraz częściej codzienność mieszkańców Tajwanu, którego samodzielność strategiczna i chęć zachowania odrębności od komunistycznego reżimu w Pekinie zmusza do działania. Stanowczość wobec Chin charakteryzuje prezydent Tsai Ing-wen, która w 2020 roku uzyskała reelekcję (otrzymując 57,1% głosów – najlepszy wynik Demokratycznej Partii Postępowej w jej historii). Pod jej rządami Tajwan podkreśla swoją samodzielność, aczkolwiek formalna niepodległość nie została ogłoszona – mogłoby to prowadzić do chińskiej agresji. Jak wynika z badań jednego z tajwańskich ośrodków, aż 59,8% mieszkańców wyspy uważa się nie za Chińczyków, lecz jedynie Tajwańczyków. Nawet jednak dla tych, którzy mają dwie tożsamości (tajwańską i chińską) wizja bycia częścią komunistycznego reżimu jest nie do przyjęcia.

W obliczu rosnącego zagrożenia chińskiego, Tajwan zwiększa wydatki na zbrojenia, co w czasach pandemii i kryzysu gospodarczego (w tym zakładanych mniejszych wpływów z podatków) nie jest decyzją łatwą. Przyspieszenie modernizacji sił zbrojnych to jeden z priorytetów prezydent Tsai, która poparła niedawno prodemokratyczne protesty w Hong Kongu. Jak powiedziała w 2020 roku, „będziemy kontynuować nasze starania, jednocześnie niezmiennie będąc gotowymi na dialog z Chinami oraz na budowanie regionalnego bezpieczeństwa”. Polityka Tsai – stanowcza, ale nie prowokacyjna – sprawiła, że od 2020 roku Pekin zwiększył swoją presję. W ciągu dziewięciu dni września Chiny naruszyły tajwańską strefę identyfikacji powietrznej (ADIZ) 46 razy. Tajwańczycy wzywają Pekin, aby ten „cofnął się” i „powrócił do cywilizowanych standardów międzynarodowych”. Chiński reżim tłumaczy, że nie może być mowy o żadnym naruszeniu, bo cały obszar – wraz z wyspą – pozostaje we władaniu ChRL.

Reklama
Reklama

W sierpniu rząd w Tajpej przyjął budżet obronny o wartości 15,4 mld dolarów, co oznacza zwiększenie o 10% w wartościach nominalnych (około 2,4% tajwańskiego PKB). To całkiem spory wzrost jak na tak małe państwo, ale jednocześnie kropla w morzu wydatków Chin. Jednocześnie rządowe media podają, że władze w Tajpej planują zintensyfikować częstotliwość powołań rezerwistów, aby w ten sposób zwiększyć gotowość sił zbrojnych na wypadek niespodziewanej inwazji. Zamiast 5-7 dni treningu co dwa lata, tak jak ma to miejsce teraz, rezerwy byłyby powoływane co dwa lata na dwa tygodnie. Według obecnych przepisów po odbyciu zasadniczej służby wojskowej osoby przeniesione do rezerwy nie mogą być wzywane do jednostek – możliwie blisko miejsca zamieszkania – częściej niż dwukrotnie w ciągu ośmiu lat. W 2023 roku Dowództwo Rezerw ma zostać rozformowane i włączone do Dowództwa Wojsk Lądowych. Zapewnić ma to lepsze wykorzystanie potencjału rezerwistów. To jednak póki co jedynie projekt.

Co do potencjału ludzkiego to eksperci zwracają uwagę na krytyczne problemy. Wynika to z decyzji poprzedniego prezydenta – Ma Ying-jeou – który postawił na armię ochotniczą. W praktyce rekrutów z poboru nadal się powołuje, ale nie na rok, lecz zaledwie na cztery miesiące. Ich szkolenie jest symboliczne i nie obejmuje szkolenia poligonowego. Tajwański dziennikarz Paul Huang na łamach „Foreign Policy” napisał, że „w teorii Tajwan ma 215 tysięcy etatów we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. 188 tysięcy to żołnierze, resztę stanowią cywile. W 2018 roku jedynie 153 tysięcy etatów było wypełnionych – to 81% zakładanych stanów kadrowych. Jednostki liniowe mają od 60% do 80% wypełnionych etatów. Liczby może nie wyglądają na wyjątkowo złe, ale trzeba uzmysłowić sobie, że na wojnie oznacza to, iż jedna trzecia czołgów jest bezużyteczna – nie ma do nich załóg”.

image
Tajwańskie czołgi M60A3TTS oraz opancerzone transportery piechoty CM-21A1. Fot.: 玄史生 - Own work/Wikimedia/CC BY 3.0

Koncepcja obronna

Doktryna obronna Tajwanu (ODL - Overall Defense Concept) w całości koncentruje się na zagrożeniu ze strony kontynentalnych Chin, które postrzegają – niesłusznie – Tajwan jako zbuntowaną prowincję (co jest kłamstwem, bowiem Tajwan, Republika Chińska, istnieje od 1912 roku, podczas gdy Chińska Republika Ludowa, ChRL, od 1949 roku). Tajwan ma świadomość, że wypowiedziane w 1997 roku słowa premiera Singapuru Lee Kuan Yewa są nadal prawdziwe. Jak wówczas stwierdził, „żaden chiński przywódca nie może nim być, jeśli utraci Tajwan. Nie mam wątpliwości, że Chiny będą o Tajwan walczyć – niezależnie od kosztów”.
Słowa te są równie aktualne co dla Tajwanu niepokojące. Od 1997 roku chiński potencjał wojskowy, także zdolności desantowe, gwałtownie wzrosły. Wymusza to na Tajwanie zmianę swych koncepcji obronnych, chociaż pole manewru zmniejsza się. Tajpej ma świadomość pogarszania się sytuacji i zmiany balansu sił na korzyść Pekinu. Dlatego też w ostatnich latach zaczęło wśród sztabowców w Tajpej dominować przekonanie, że należy stawiać na mniejsze jednostki, których będzie więcej, a które można łatwiej ukryć.
Pierwszym celem ODL jest odstraszenie nieprzyjaciela – ten musi mieć świadomość, że tajwańskie siły zbrojne są gotowe walczyć zdecydowanie, przez co agresja na wyspę będzie dla ChRL kosztowna i długotrwała. Jeśli odstraszanie zawiedzie, ODL zakłada wspomnianą walkę. Ważnym elementem doktryny jest próba utrzymania wroga na dystans – Tajwan ma świadomość, że musi zatrzymać agresora możliwie daleko od plaż, niszcząc okręty desantowe i spowalniając przerzut nieprzyjacielskich jednostek, także drogą powietrzną. Dlatego też jednym z ważniejszych priorytetów są rakiety przeciwokrętowe oraz rakiety powietrze-ziemia dalekiego zasięgu. To również stawianie na nowoczesne systemy kierowanych pocisków przeciwpancernych, dających Tajwanowi szansę na niszczenie formacji pancernych wroga – w tych, w razie przełamania pierwszej linii obrony na plaży, Chiny miałyby przewagę. Tajwan ma świadomość, że nie może pozwolić sobie na wojnę na wyniszczenie – desant musi być zniszczony, by uniemożliwić Chinom podjęcie kolejnej próby.
Co istotne, o ile w przeszłości Tajwan zakładał operowanie daleko od brzegu – stąd zakupy francuskich fregat typu La Fayette (sześć), amerykańskich typu Oliver Hazard Perry (dziesięć) i niszczycielu typu Kidd (cztery) – o tyle teraz mowa o koncentracji bliżej brzegu (do 100 km) i unikaniu wymiany ciosów. Oznacza to, że priorytetem w siłach zbrojnych jest marynarka wojenna oraz siły powietrzne. Wskazywane obszary, w których Tajwan planuje się rozwijać, to walka elektroniczna, szybkie okręty o niskiej powierzchni odbicia radarowego (stealth) – uzbrojone w rakiety woda-woda – okręty minowania i rozminowywania oraz bezzałogowce. Ważnym elementem obecnej strategii, którą Tsai określa mianem „wojny asymetrycznej”, jest budowa przedstawionych w dalszej części okrętów podwodnych. Tajwan postrzega je jako bardzo ważne w razie konieczności przełamania morskiej blokady wyspy. Potencjał asymetryczny, obok konwencjonalnego, to jeden z dwóch filarów obrony Tajwanu.
Prezydent Tsai zapowiedziała, że Tajwan będzie zwiększał wysiłki w zakresie obrony przed „zagrożeniami teleinformatycznymi”, ale także czymś, co Tajpej określa mianem „wojny umysłów” (cognitive warfare), prowadzonej w ramach chińskiej doktryny „wojny nieograniczonej” (unrestricted warfare). Ta zakłada, że wojna przyszłości to wojna z niewielkim wykorzystaniem sił zbrojnych lub całkowicie bez żołnierzy. Według tej koncepcji należy stosować działania w ramach dywersji ideologicznej („strategicznego zarządzania percepcją”), dzięki której wróg przejmie podglądy agresora, bez konieczności sięgania po przemoc. Tajwan chce tego uniknąć i zwraca coraz większą uwagę na chińską propagandę.

Rodzima produkcja zbrojeniowa

Ze względu na swoją szczególną pozycję międzynarodową, Tajwan rozwinął własny przemysł zbrojeniowy. Rolę wiodącą odgrywa powołany w latach sześćdziesiątych Narodowy Instytut Nauki i Technologii Chung Shan (National Chung-Shan Institute of Science and Technology). NCSIST ma za zadanie opracowywanie własnych technologii oraz (szczególnie w przeszłości) kopiowania cudzych. To także służenie jako integrator technologii i lider różnych projektów. Obecnie, prócz spełniania potrzeb wewnętrznych, NCSIST oferuje swoje produkty państwom trzecim, w tym także Polsce (chociażby przez obecność na MSPO). Sztandarowe projekty to rakiety przeciwokrętowe Hsiung Feng 2 oraz Hsiung Feng 3, będące podstawowym orężem tajwańskiej floty. Są one rozmieszczane także na lądzie na platformach kołowych, co ma zapewnić im przetrwanie po pierwszym, inicjującym uderzeniu ChRL. Najnowszy wariant został zaprezentowany w 2011 roku i zyskał wówczas propagandową reputację „niszczyciela lotniskowców”. To również dwa nowe typy min, które Tajwan planuje wprowadzić do służby w 2021 roku. Cztery lata później Tajpej chce mieć do dyspozycji bliżej nieokreślone miny samobieżne.
Wymienienie, nawet pobieżne, wszystkich projektów modernizacyjnych sił zbrojnych Tajwanu, bez wątpienia przekroczyłoby rozmiaru niniejszego artykułu. Tym samym należy skupić się na tych najważniejszych i najciekawszych. Oba kryteria spełnia inicjatywa pozyskania nowych okrętów podwodnych. Trudno uwierzyć, ale Tajwan ma ciągle w służbie dwie jednostki typu Hai Shih (Guppy), zwodowane przez Amerykanów w 1944 roku. Ze względu na ich stan są wykorzystywane obecnie głównie do szkolenia załóg. Tajwan wykorzystuje również dwa holenderskie okręty typu Hai Lung (Zwaardvis), zwodowane w 1986 roku.
Nabycie konwencjonalnych okrętów podwodnych na rynku zewnętrznym okazało się trudne, co wynikało z presji Pekinu – ten bowiem odstraszał potencjalnych partnerów. Dostawcą mogły być Stany Zjednoczone, gdyby nie zasadniczy problem – nie produkują one okrętów podwodnych, spełniających tajwańskie wymogi. Po otrzymaniu dwóch projektów europejskich, dwóch amerykańskich, indyjskiego i japońskiego, Tajwan zainicjował własny program, realizowany przez CSBC Corporation. Prace ruszyły pod koniec 2020 roku. Łącznie w służbie ma znaleźć się osiem jednostek. Pierwsza ma być ukończona pod koniec 2024 roku i trafić do linii rok później. Szacuje się, że cena jednostkowa tajwańskiego okrętu podwodnego to 1 miliard dolarów, ale zapewne – jak często ma to miejsce w takich sytuacjach – koszty wzrosną.

Jak zostało wspomniane wcześniej, priorytetem modernizacyjnym jest marynarka wojenna, a w jej ramach zarówno okręty minowania jak i szybkie jednostki z bronią rakietową klasy woda-woda. Co do tego pierwszego elementu to Tajwan realizuje obecnie program pozyskiwania – w lokalnych stoczniach Lungteh Shipbuilding – czterech stawiaczy min. Stępki pod trzeci i czwarty okręt zostały położone w kwietniu 2020 roku. Pierwsza jednostka, o wyporności 347 ton i długości 41 metrów, ma trafić do służby w 2021 roku. Zwodowano ją w marcu 2020 roku. Okręty będą uzbrojone w 100 min, wyrzucanych przez zautomatyzowany, zdalnie sterowany system.
Mobilność i siłę ognia zapewnić mają szybkie okręty walki przybrzeżnej typu Kuang Hua VI (31 w służbie) z czterema rakietami woda-woda Hsiung Feng 2 oraz wielozadaniowe korwety typu Tuo Chiang (jedna w służbie, jedna zwodowana, razem ma być 12 w linii) z szesnastoma rakietami Hsiung Feng 2 i Hsiung Feng 3. Prowadzi się również pracę nad wprowadzeniem do służby niewielkich, bo 45-tonowych jednostek z dwoma rakietami woda-woda. Są one zgodne z koncepcją asymetryczną – będą mogły ukrywać się one w zatokach, blisko plaż, czy wśród jednostek cywilnych. Plany na nadchodzące lata zakładają, poza ukończeniem okrętów podwodnych, stawiaczy min oraz korwet typu Tuo Chiang, wprowadzenie do służby również pierwszego rodzimego okrętu desantowego (LPD). W czerwcu 2020 roku w zakładach CSBC odbyła się ceremonia położenia stępki pod wspomnianą jednostkę. Tajwańska marynarka wojenna ma otrzymać ją w kwietniu 2022 roku. Łącznie Tajwan ma mieć dwa takie okręty-doki o długości 153 metrów i wyporności 10,6 tysiąca ton.

image
Fot: 玄史生 - Own work/Wikimedia/CC BY 3.0

Co do wojsk lądowych to istotnym projektem modernizacyjnym pozostaje nabywanie kołowych wozów bojowych piechoty CM-34, będących wersją rozwojową wozów opancerzonych CM-32. W sierpniu 2020 roku zamówiono 21 kolejnych. Wcześniej Tajwan zamówił 284 takie wozy. Sierpniowa partia ma trafić do żandarmerii wojskowej. Produkcja, łącznie 305 wozów (284 + 21) z armatami Orbital ATK Mk 44 Bushmaster II kal. 30 mm, zakończyć ma się do 2023 roku.

Ważnym elementem modernizacji w oparciu o własne technologie jest obrona przestrzeni powietrznej. Kluczowym projektem jest system rodziny Tien Kung I/II/III, z czego ostatnia wersja ma poprawione zdolności antybalistyczne. Pierwsza wersja ma deklarowany zasięg do około 100 km. System jest w stanie razić cele na niskim i średnim pułapie. Powoli następuje jego wycofywanie i zastępowanie przez nowocześniejszy Tien Kung II. Ostatni wariant w stanie operacyjnym to Tien Kung III, który w najbliższych latach ma zastąpić system MIM-23 I-HAWK w wersji Phase III (łącznie 13 baterii). Zostanie on zintegrowany z systemem wczesnego ostrzegania PAWS i bateriami Patriot. Tajwańczycy określają go jako „zaawansowany system dalekiego zasięgu” (około 200 km zasięgu), mogący przechwytywać cele na różnych pułapach. Rakieta, wykorzystująca zmodernizowane i udoskonalone technologie Tien Kung II, posiada głowicę odłamkową. To co odróżnia nową wersję to udoskonalone zdolności do przechwytywania celów o niskiej skutecznej powierzchni odbicia radarowego, a więc na przykład taktycznych rakiet balistycznych. Poprawiono również radar, znany jako Chang Shan. To najprawdopodobniej Tien Kung III został przetestowany przez Tajwańczyków w czerwcu 2020 roku. Wówczas wystrzelono serię pocisków na wschodnim i południowym wybrzeżu.

image
Fot. Cpl. Guy Mingo/U.S. Army

Zakupy w Stanach Zjednoczonych

Ważnym partnerem są Stany Zjednoczone, chociaż te od końca lat siedemdziesiątych utrzymują pełne relacje dyplomatyczne z ChRL. Z Tajwanem współpraca jest bliska, ale brak formalnych kontaktów dyplomatycznych. W czasach Baracka Obamy wsparcie dla Tajpej było mniejsze, podczas gdy dopiero w ostatnich latach doszło do zacieśnienia relacji. Wynikało to zarówno z woli Tajwanu – a więc prezydent Tsai – jak i polityki Donalda Trumpa. Korzystając z antychińskiej retoryki prezydenta Trumpa i pojawiającej się okazji, w 2019 roku Tajwan ogłosił wolę nabycia 108 czołgów M1A2, które zastąpiłyby takie konstrukcje jak M60A3 i lokalnie produkowane CM11 (wariant M48). Tajpej zażyczył sobie również 1240 sztuk ppk BGM-71 TOW oraz 409 ppk FGM-148 Javelin. Do tego Amerykanie mieliby sprzedać swym tajwańskim sojusznikom 250 rakiet ziemia-powietrze FIM-92 Stinger. Według amerykańskich danych w roku fiskalnym 2020 Tajwan wydał na amerykańskie uzbrojenie 11,8 miliarda dolarów, co dało mu pierwsze miejsce na świecie. Póki co, w grudniu 2020 roku, obie strony uzgodniły sprzedaż czołgów M1A2T oraz ppk TOW. Wartość umowy to 1,5 mld USD. Dostawy mają zakończyć się kolejno w czerwcu i październiku 2025 roku.

W październiku 2020 roku Amerykanie ogłosili sprzedaż za 2,4 mld dolarów do 100 nadbrzeżnych wyrzutni przeciwokrętowych HCDS (Harpoon Coastal Defense Systems) oraz maksymalnie 400 RGM-84L-4 Harpoon Block II, które trafić mają na tajwańskie okręty. Nie są to jedyne planowane dostawy broni ofensywnej na Tajwan. Amerykanie zgodzili się również dostarczyć Tajpej 11 naziemnych wyrzutni Lockheed Martin M142 High Mobility Artillery Rocket System (HIMARS), 64 rakiety ziemia-ziemia ATACMS (Army Tactical Missile System) oraz 135 rakiet powietrze-ziemia Boeing AGM-84H Standoff Land Attack Missile-Expanded Response (SLAM-ER). Zakupy te wpisują się w tajwańską doktrynę trzymania wroga na dystans i – w razie konieczności – jego zniszczenia zanim ten umocni się na uzyskanych przez desant przyczółkach.

Po fiasku pomysłu nabycia F-35 Tajwan kupuje 66 odrzutowców F-16C/D Block 70. To najważniejszy element modernizacji sił powietrznych, które już wiele lat temu straciły – na rzecz ChRL – przewagę w Cieśninie Tajwańskiej. Obie strony w połowie grudnia podpisały akceptację zapytania ofertowego (Letter of Offer and Acceptance - LOA). Miesiąc wcześniej parlament Tajwanu zabezpieczył na projekt sumę 8,1 mld USD. Dostawy zakończyć mają się dopiero na koniec 2028 roku, co sprawia, że dla Tajwanu tak ważna jest obecnie realizowana modernizacja już posiadanych F-16A/B. Amerykańska pomoc jest kluczowa w projekcie unowocześniania około 140 odrzutowców do wariantu V. Prace, prowadzone przez Lockheed Martin i tajwański AIDC (Aerospace Industrial Development Corporation), zainicjowano w 2016 roku. Na rok 2020 przewidziano modernizację 22 samolotów. Opóźnień nie ma i na początku grudnia informowano, że prace ukończono już na 19 maszynach. W 2021 roku modernizacją zostanie objętych kolejnych 35 samolotów. Koniec programu przewidziany jest na rok 2023. W celu lepszego zarządzania serwisowaniem oraz modernizacjami, w sierpniu Tajwan otworzył własne centrum MRO&U (Maintenance, Repair, Overhaul, and Upgrade). Dzięki niemu wiele prac będzie można wykonać na miejscu, zamiast wysyłać samoloty do Stanów Zjednoczonych. Celem Tajwanu jest zwiększenie zdolności do stawienia czoła ChRL już w powietrzu, zanim wojska agresora wylądują na tajwańskich plażach. Ważnym elementem tej strategii jest wczesne wykrywanie zagrożeń, rozpoznanie i naprowadzanie systemów ofensywnych. W tym celu Tajwan pozyskuje bezzałogowce klasy MALE MQ-9B SeaGuardian. Zgodę na sprzedaż czterech maszyn Amerykanie ogłosili w listopadzie 2020 roku. Obecnie Tajwan również prowadzi rozmowy z Amerykanami na temat pozyskania zrzucanych z powietrza min morskich MK62 Quickstrike, kluczowych dla zablokowania ruchu chińskich okrętów desantowych. W lipcu Departament Stanu wyraził zgodę na sprzedaż 18 torped MK-38 Mod 6 za sumę 180 mln USD.

image
Fot: Chien-Sing/gpwb.gov.tw/ 

Warto nadmienić, że pomoc Amerykanów jest kluczowa, aby Tajwan zmodernizował swoją obronę przestrzeni powietrznej. Chociaż Tajpej rozwija własne systemy, wspomniane wcześniej, to niezwykle ważnym pozostaje system Patriot. W lipcu Departament Stanu poinformował o wyrażeniu zgody na prośbę Tajwanu o tak zwaną recertyfikację PAC-3, co sprowadza się do wymiany niektórych komponentów rakiet na nowe, sprawdzenia zdolności rakiet oraz dostarczenia części zamiennych. Nie jest to ostateczna zgoda, lecz dopiero danie zielonego światła na potencjalną umowę, którą po stronie amerykańskiej realizowałby koncern Lockheed Martin. Jej wartość to 620 mln USD.
Jednocześnie, choć to informacja niepotwierdzona, Tajwan prowadzi rozmowy na temat zakupu 300 dodatkowych rakiet PAC-3 MSE. Jeśli umowę uda się zrealizować to w 2027 roku Tajwan miałby zapas 650 rakiet. Tajpej na ten projekt planuje przeznaczyć 6 mld USD. Pod koniec grudnia 2020 roku szef sztabu tajwańskich sił powietrznych generał Huang Chih-wei stwierdził, że w 2021 roku na zakupy amerykańskiego sprzętu dostępnych będzie jeszcze około 800 mln USD.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 59
Reklama
mike
środa, 11 sierpnia 2021, 12:11

A my co oferujemy na eksport z uzbrojenia ?

Buczacza
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 10:14

W tym wszystkim brakuje tylko jednego. Najważniejszego czegoś czego komuniści nie są w stanie zrozumieć. A nawet zgrozo większości piszących tutaj ! A mianowicie zdania ludzi mieszkających na Tajwanie. Jakiś kraj rości sobie prawo do czegoś i koniec kropka ? Co zajmą i zagłodzą wszystkich bądź zlikwidują ? Większość piszących na tym forum zdaje się zapominać o tym.

Davien
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 09:38

Zdanie Tajwańczyków jest proste: jak najdalej od ChRL. Ponad 60% z nich juz nawet nie uważa sie za Chińczyków.

sdc
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:42

Tak jak w przypadku Izraela - tylko własna broń jądrowa daje Tajwanowi gwarancję bezpieczeństwa przed atakiem Chin. Izrael może w razie potrzeby w ciągu godziny przenieść Rosję do epoki kamienia łupanego. Taką samą możliwość musi mieć Tajwan względem Chin w przypadku chińskiej inwazji. Choć pewnie dopiero za 20-30 lat Tajwan zdobędzie tą broń.

poniedziałek, 4 stycznia 2021, 03:28

Tajwan jest bardzo mały powierzchnią, Izrael jeszcze o połowę mniejszy, a twój pomyślunek jeszcze znacznie, znacznie mniejszy. Bo w jakim celu mieliby atakować kraje, w których prowadzą swe główne interesy ?

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:26

Artykuł porusza kwestie militarne - czytamy bardzo uważnie. Ale artykuł przedstawia też stanowiska polityczne, ideologiczne. Czy w takim razie nie powinien był wspomnieć, że jako najbardziej pożądanego partnera do dobrych interesów, sondaże na Tajwanie wskazują ChRL ? Oraz, że interes w Chinach prowadzi 1,5 mln Tajwańczyków ? - źródło: Prof. Bogdan Góralczyk, sinolog, dyrektor Centrum Europejskiego UW, grudzień 2020.

Ech
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 01:48

Oraz ze Tajwan nie uznaje niepodeglosci Hong KOngu ale uwaza ze czas skonczyc z kolnializmem i Honk Kong jest zawsze Chinski

Tommy74
wtorek, 5 stycznia 2021, 10:50

A jednocześnie władze Tajwanu popierają prodemokratyczne, antychińskie protesty w Hong Kongu ...

d
niedziela, 3 stycznia 2021, 18:24

Polska nie jest już w stanie zbudować myśliwca nawet 4tej generacji, okrętu podwodnego czy na razie systemu antybalistycznego dalekiego zasięgu ale takie programy jak Homar czy Narew są w zasięgu polskich możliwości technicznych. Żaden kraj nie kupuje za granicą kosztem swojego przemysłu i uzależnienia technologicznego. Polska wydała na sprzęt USA ponad 150% rocznego budżetu MON nieproporcjonalnie więcej niż Tajwan. W innych krajach zakupy obcej broni dopełniają krajowe zdolności a jak jest w Polsce ? Tracimy cenny czas a sytuacja geopolityczna nie jest stabilna. A co do Tajwanu to z historycznego punktu widzenia został oderwany od Chin przez uciekinierów Czang Haj Szeka czyli można mówić o buncie chińskiej prowincji. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Chin na wschodnim Pacyfiku Tajwan ma kluczowe znaczenie i tym można tłumaczyć determinacje Chin

wasza
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:39

To taki sam kraj jak inne i ma prawo do niepodległego bytu i innym Chińczykom G,,, do tego.

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 10:20

ZWRACAM UWAGĘ NA ZDANIE Szacuje się, że cena jednostkowa tajwańskiego okrętu podwodnego to 1 miliard dolarów, ale zapewne – jak często ma to miejsce w takich sytuacjach – koszty wzrosną... - wielu z panów tutaj, w tym znany lobber sąsiadów, wmawia innym, a niektórzy także samym sobie, że okręty podwodne - bez specjalnego uzbrojenia, tylko z typowym - mogą kosztować mniej niż po miliardzie za sztukę. W dodatku lobber ten wyśmiewa mnie, gdy wyjaśniam, że 4 niemieckie dla Grecji znacznie tę cenę przekroczyły (przekroczyły 4,2 mld Euro w wersji standard pudełka), a teraz wydawane są jeszcze także kolejne miliardy na ich extra wyposażenie - dozbrojenie, dające faktyczną przewagę - najlepsze torpedy czy wyższą świadomość sytuacyjną niż to, co znacie... Czyli trzy polskie okręty to także byłoby faktycznie ze 4 miliardy dolarów, z podstawowym uzbrojeniem i zapleczem. Ktokolwiek twierdzi inaczej jest (a) totalnie naiwnie niezorientowany (b) lub rozmyślnie wprowadza w błąd, że skoro zaczniemy to jakoś to będzie - potem mamy "Gawrony-Ślązaki" (c) oczywistym lobbystą obcego kapitału zbrojeniowego.

Davien
niedziela, 3 stycznia 2021, 14:25

Dim, oczywiście że kosztuja ponizej 1mld usd za sztukę, jedynie jak widać greckie są droższe, mają wady jakich nie maja inne itd. Ale u was to akurat norma, patzr F-16V które dla tajwany czy bahrajny nie mają problemów a greckie tak. Róznica: wy sami je modernizujecie, dla Tajwanu robi to USA. Tajwan płaci tak drogo bo nie dość ze buduja u siebie bez zadnego doświadczenia to jest to prototyp zupełnuie nowej,nieistniejącej wcześniej klasy OP.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 11:06

Skąd wiesz, że F-16V Tajwanu czy Bahrajnu nie mają problemów? Bo ty tak powiedziałeś? Pentagon wyrzucił admirała, bo poskarżył się, że jego lotniskowiec ma problemy z COVID-19... Polskie F-16 Block 52+ też "nie miały problemów", tylko z nielegalnych przecieków z wojska dowidzieliśmy się, że prawie wszystkie stoją na cegłach a nie latają... Ile ukrywano, że prawie wszystkie zakupione przez Tajwan pierwsze kilkaset AMRAAMów okazało się bublami, niezdolnymi do odpalenia (rzekomo przez "dużą wilgotność na Tajwanie") - 5-6 lat nim wyciekło to do mediów? :D

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:03

Czyli zaprzeczasz także informacjom tu z artykułu. Co czynisz "z sufitu", gdy my przywołujemy źródła. Autor tajwańskie, czy USA, ja greckie. Ale to nie pierwszy raz zaprzeczasz faktom. W grudniu był temat dronów z bronią maszynową ? Albo, że Izraelczycy nie przygotowują działek laserowych opl ?

Davien
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 09:37

Dim, Tajwan buduje prototyp OP bez doświadczeń w tej dziedzinie i nie wzorując sie an niczym innym. A twoje greckie żródła chciały od jakichś firm kupowac uzywane F-35 wiec widac jaką mają wartość:)) W temacie laserów w Izraelu udowodniłem ci ze nie masz pojecia co piszesz, podobnie z tymi dronami z karabinem, tez filmik pokazał jak to jest "skuteczne" A już wasze U-214 czy F-16V dziwnie pokazuja ze tylko Grecja ma z tym problemy, nikt inny na całym świecie nie:)

Andrettoni
niedziela, 3 stycznia 2021, 00:51

Bez względu na sympatie los Tajwanu zależy od rywalizacji USA-ChRL. Bez USA żadne zbrojenia nic nie dadzą. Atak nie jest potrzebny - wystarczy blokada morska. Nie mówię tu o jakimś "pokonaniu USA". Wystarczy zmiana polityki. Zauważcie, że Chiny pozyskują źródła surowców w Afryce. Dla USA łatwiej byłoby powstrzymać Chiny właśnie w Afryce opierając się na Atlantyku oraz sojusznikach w Europie i Afryce - Maroko, Arabia Saudyjska, itd. Oczywiście nie wiem i chyba nikt nie wie jak potoczą się losy nowej inicjatywy azjatyckiej. Mamy też wstępne porozumienie UE z Chinami. Jednak Pacyfik to nie jedyna możliwość. To tylko wybór.

Ernst
sobota, 2 stycznia 2021, 19:21

Dwa bataliony M1A2 to koszt 1,3 mld USD.

Cat
sobota, 2 stycznia 2021, 19:05

Tajwan kupuję w USA bo nikt inny nic mu nie sprzeda w obawie o reakcję Chin. Taka sama jest zależność na broń z Rosji Stany mówią nie i klient odchodzi.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 11:10

Tajwan kupuje i przepłaca w USA tak jak Polin, bo to jest forma haraczu dla amerykańskich gangsterów. Wszyscy na terenie Don Vita Corleone ("skromnego handlarza oliwy" - jak przedstawiał się policji) kupowali jego oliwę - nikt inny nie ośmielił się kupować tańszej z innych źródeł, bo wszyscy wiedzieli, że jego jest "najlepsza"... :D

12345
sobota, 2 stycznia 2021, 18:09

USA i tak sprzedadzą Tajwan Chinom jak zawsze to robią ze swoimi "sojusznikami".

Faklub Daviena
sobota, 2 stycznia 2021, 17:10

Była sobie niepisana umowa, że do połowy odległości do Tajwanu wody są "chińskie" a od połowy 'tajwańskie" i wszyscy się do tego stosowali, dokąd USA nie wymyśliły sobie praktykowania "swobody żeglugi" lotniskowcami 12Mm od brzegu Chin. Efekt? Płacz USA i Tajwanu na chińską "agresję" w postaci ćwiczeń chińskiej marynarki 12 Mm od tajwańskich brzegów... Autor tego antychińskiego paszkwilu oburza się, że Chiny nie stosują się do tajwańskiej strefy identyfikacji powietrznej, a nie zająknie się JAKIM PRAWEM ZOSTAŁA USTANOWIONA I NIBY DLACZEGO CHINY MAJĄ SIĘ DO TEGO STOSOWAĆ? Za to pewnie nie posiada się z oburzenia, że Chiny taką strefę ustanowiły na Morzu Południowochińskim (i USA ani Tajwan się do niej nie stosują). Równie bezprawną strefę USA ustawiły od połowy Atlantyku i takie wasale jak Polin się do niej stosują (Rosja nie!). :D

xawer
niedziela, 3 stycznia 2021, 20:36

Czysta fantazja! Nie mogło być takiej "umowy" chociażby ze względu na tajwański archipelag Kinmen(10 km od wybrzeża Chin i 190 km od Tajwanu) Nie zapędzaj się w fantazjach propagandowych:-)

Rex
sobota, 2 stycznia 2021, 16:53

Komentarzowi "specjaliści" płaczą, że przepłacamy w USA za badziewny sprzęt... to dlaczego cały świat chce kupować w USA? (największy eksporter broni na świecie). Gdyby to jeszcze chodziło o republiki bananowe szukające wsparcia w USA... ale większość zakupów to najbogatsze i najbardziej rozwinięte państwa świata! Gdfyby zakupy w USA były tak mało opłacalne to chyba zrobili by zakupy w europie ? hehhehe

Marek
niedziela, 3 stycznia 2021, 16:07

Prosta sprawa. Amerykanie pierwszy samolot V generacji wprowadzili dawno temu. Stosunkowo niedawno wprowadzili drugi taki samolot w trzech wersjach. Europa takich nie buduje. Zabrała się więc za VI generacje. Tymczasem zonk, bo okazuje się, że USA ma gotowy prototyp samolotu VI generacji.

Andrettoni
niedziela, 3 stycznia 2021, 15:57

USA nie ma "badziewnego" sprzętu, tylko bardzo dobry i drogi. Dlatego amerykański sprzęt ma kiepski stosunek cena/efekt. To dlatego ludzie kupują volkswageny, a nie mercedesy - z powodu relacji cena/efekt. Sprzęt USA jest dla bogatych - tak jak mercedesy.

Ein
sobota, 2 stycznia 2021, 15:18

Gdyby u nas było normalnie (a nie jest) to byśmy bacznie przyglądali się co robią Tajwańczycy, bo ich sytuacja bardzo, bardzo przypomina naszą z ogromną dysproporcją potencjałów i uzbrojonym po zęby, potencjalnym agresorem zza miedzy. Tylko, że u nas nie ma komu, bo byle do emerytury, byle się nie wychylać i robić by nie zrobić. A szkoda. Choćby w przypadku MW to co robią mogłoby stanowić cenną wskazówkę w jakim kierunku iść. W przypadku sił powietrznych też podobnie (z rozbudową potencjału stand-off), plot, asymetrycznie gdzie tylko się da. No ale jw.

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 17:14

@Ein. A najważniejsza przyczyna, dla której Tajwańczycy nie są entuzjastami połączenia z Chinami kontynentalnymi, to oczywiście pieniądze. PKB Chin jest rzędu 11 tysięcy USD per capita, gdy PKB Tajwanu to prawie 27 tysięcy USD. Czyli jasne, że wyspa byłaby przez kontynent "strzyżona" z dochodów. Obserwując tempo wzrostu pkb Chin, różnica może przestać istnieć, za pokolenie, może dwa. Przypadek Hong Kongu: HK wypracowuje aż 45 tysięcy USD per capita. Czyli jasne, że z unifikacji są na ogół są skrajnie niezadowoleni. Na ile osobiście znam mnóstwo Chińczyków - dla nich "prawa człowieka" to po pierwsze prawo do wypracowania sobie poczucia bezpieczeństwa materialnego. Dawniej kobiety jak ognia bały się jeszcze także "bezprawnej" ciąży. Teraz już nie muszą. Dodałbym, że wysoko cenią sobie także wolność przemieszczania się, legalnego wyboru miejsca do życia - tę też już mają.

Marek
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:49

W PKB per capita Chiny nie dogonią nawet Polski, a co dopiero Tajwanu. Po drugie patrz na PKB per capita liczone wg siły nabywczej (PPP), tam różnica między Chinami a Tajwanem jest znacznie większa.

dim
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 03:10

Możliwe, że Chiny, jako całość, nie dogonią per capita Tajwanu. Niemniej wystarczy, że wzrost stopy życiowej zrówna się z Tajwanem w wysoko rozwiniętych regionach Chin. Przy tym te dwa państwa już bardzo głęboko związały się gospodarczo i gdyby ten proces przeciąć (czego chyba nikt nie chce), zamożność Tajwanu bardzo mocno by spadła. Podsumujmy dyskusję, że USA bronią po pierwsze swojego interesu "America First", ale w naszym interesie leży dobrze żyć z jednymi i drugimi, a już w żadnym razie nie wychylać się przed szereg innych państw Unii, w tej sprawie.

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 10:29

@Ein. Natomiast zgodziłbym się z Tobą, gdybyś podał za przykład Izrael. Ewidentnie otoczony przez wrogów i zarazem OBCYCH, a nie pokłóconych swoich. Zauważ, że otoczony przez więcej niż jednego wroga, jakkolwiek ten i ów nie nazywa się dziś wrogiem, a "pokojowym sąsiadem".

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 08:22

Nie przesadzaj. Ani w chińskim, ani w Tajwańskim społeczeństwie nie ma wzajemnej wrogości, ani żadnej odrębności narodowej. Grupy biznesu jednego i drugiego kraju biją się o dochody (w szczególności: zbrojenia to gigantyczne interesy). Z kolei Chiny kontynentalne już dziś, licząc w sile nabywczej, w cenach lokalnych, są największym mocarstwem przemysłowym świata. I jest tak już od roku 2015 (powtarzam za profesorem UW Bogdanem Góralczkiem, patrz youtube), a dystans ZAPÓŹNIENIA USA do CHIN ciągle rośnie. Czyli wynik rywalizacji, faktycznie wewnątrz jednych Chin, tyle że podzielonych na dwa państwa, jest do przewidzenia. Zwłaszcza, że w wysoko rozwiniętych regionach ChRL poziom życia bardzo szybko rośnie - na razie przestał być żenująco niski, ale za 1 pokolenie będzie bardzo wysoki... xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Tymczasem sytuacja, Polaków do Rosjan, jest diametralnie odmienna. Różne narody, języki, mentalności, my w wielkim ciągu cywilizacyjnym i przemysłowym do góry, oni z nieprzezwyciężalnymi ciągle problemami organizacyjnymi swego państwa, ewidentnie błędnymi starymi doktrynami i z kłopotami relatywnie ciągle malejącej gospodarki. Przy oni z bardzo biednym społeczeństwem, my z szybko bogacącym się. Polskę i Rosję dzieli wszystko, oprócz ewentualnej wzajemnej sympatii wykształconych Rosjan - ale JEDNOSTEK, trochę znających Polskę - do wykształconych Polaków - jeszcze bardziej jednostkowo znających Rosję - sympatii odwzajemnianej, od co najmniej dwóch wieków gdy to zaczęliśmy się spotykać. Szanujemy wielką rosyjską kulturę, lubimy prosty lud... jednak raczej ten typu zauralskiego, złożony z potomków ludzi odważnych i zesłańców... I tu kończy się cokolwiek miałoby nas łączyć. My jesteśmy mentalnie Europą Zachodnią, Oni Rosją carską, z bardzo cienką warstwą umysłów samodzielnych. Nie wiem, czy można grzecznie, ale jeszcze bardziej stabilnie oddalać się od siebie ? Zrekapituluję: Z szacunkiem do Tajwanu, ale jest to oczywista część Chin. Tyle, że we własnej państwowości. Z szacunkiem do Rosji, ale jest to obcy kraj, bezskutecznie usiłujący nas zniszczyć, jak tyle innych państw zniszczył niegdyś na swej drodze.

Albo albo
środa, 6 stycznia 2021, 01:15

Te dim, bajki to ty umiesz pisać... Polak zarabia min 2.7€/h to normalnie bogactwo jak ch... A ceny jak na zachodzie... Nawet mi się nie chce dalej pisać...

Davien
niedziela, 3 stycznia 2021, 14:31

Dim, znowu... Czyli wg ciebie Grecja jest częścią Turcji?? Bo Tajwańczycy sie za Chińczyków juz nie uważają. Alke co się dziwić kolejne brednie wypisujesz:)

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:09

Powtarzasz to już chyba w czwartym artykule, jak "argument", ignorując odpowiedzi. Więc teraz ja Ciebie pozwolę sobie ignorować.

Pawlak
niedziela, 3 stycznia 2021, 12:34

Choroba nie wiedziałem że Polska to mocarstwo. Rekapitulujac... 80 procent przemysłu w rękach obcych sprzedaż detaliczna w rękach obcych. Piszesz tak bo jesteś lobbysta czy może nie rozumiesz że Polska jako niepodległe politycznie i gospodarczo państwo nie istnieje?

dim
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:19

Po pierwsze, nie neguj tego, że Polska ma rząd, który Polacy sami sobie wybierają. Mądrze lub głupio, ale sami, nikt z zewnątrz. Jednocześnie szykuje się walka starego wielkiego hegemona świata, z nowym. I nie ma wątpliwości, kto wygra. Europa stoi z boku. Nie chce zostać przypadkowo rozdeptana, przy tym woli robić biznes z obydwoma, niż z jednym. Wyrywanie się z potępianiem Chin przed szereg innych Europejczyków mogłoby oczywiście służyć karierze osób polityków, ale już nie interesowi Państwa Polskiego. Z punktu widzenia racji stanu, tacy ludzie są szkodliwi. Na dłuższą metę, kilku dziesięcioleci, może stuleci, zamiast kalkulować jedynie własny interes i od wyborów - do wyborów.

Sternik
niedziela, 3 stycznia 2021, 04:40

W historii Polski i polskich wojen MW praktycznie nigdy nie odgrywała większej roli. Z Rosją nigdy nie walczyliśmy na morzu. Jedyna ważniejsza, choć nie jakaś super ważna bitwa morska to bitwa pod Oliwą ze Szwedami. Cała historia walk Polski z Rosją to wojny lądowe. Może by się to zmieniło ale od czasu kiedy powstała MJR Rosjanie doskonale wiedzą, że zbyt wiele od strony morza nie zwojują. Przemyśl to i zastanów się do czego ci ta MW. Dla ambicji?

Marek
niedziela, 3 stycznia 2021, 19:34

Że nie wiesz jak było za czasów pierwszych Piastów nic dziwnego. Ale nie wiesz także o tym, że Zakon Krzyżacki został rzucony na kolana właśnie przez działania floty. Czyli reasumując, guzik wiesz na temat historii.

z pl wikipedii
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 18:39

Można śmiało powiedzieć, że wojnę trzynastoletnią (1454–1466) z Zakonem Krzyżackim wygrano na wodach Morza Bałtyckiego przez skuteczne odcięcie Królewca od dostaw i posiłków drogą morską za pomocą floty kaperskiej, głównie Gdańska, a następnie dzięki bitwie nad Zatoką Świeżą (1463), która mocno sparaliżowała działania Zakonu na Wiśle, oraz umożliwiła zdobycie Gniewu (1464), a następnie Nowego (1465) i innych miast strzegących przepraw przez Wisłę, co z kolei odcięło połączenie lądowe z Rzeszą Niemiecką, równocześnie umożliwiając Polsce już niemal bezpieczny, lecz jeszcze prowadzony w dużych konwojach pod eskortą handel rzeczny Torunia z Gdańskiem, a co za tym idzie – z innymi miastami europejskimi.

dim
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 03:00

Gdyż naciskany kontynentalnie Zakon Krzyżacki handlował i zaopatrywał się w znacznej mierze drogą morską. W szczególności, komunikacja między dwiema częściami państwa krzyżackiego przebiegała morzem.

Razparuk
niedziela, 3 stycznia 2021, 00:22

Nie przypomina.

Oplot
sobota, 2 stycznia 2021, 14:53

Tajwan kupuje sprzęt Made in USA, gdzie są te forumowe płaczki, którym nie pasuje kupowanie przez Polskę Himarsa, Patriota, F-35 ?

ABC
niedziela, 3 stycznia 2021, 00:39

Gdybyś wiedział na jakim kontynencie leży Polska, a na jakim Tajwan to byś nie porównywał strategicznych partnerów obu krajów. Aaaa, może byś porównywał? Porównywał byś???

Marek
niedziela, 3 stycznia 2021, 16:10

Na tym kontynencie gdzie jesteśmy mówi się o zaprojektowaniu samolotu VI generacji w tym samym czasie, w którym USA ma gotowy prototyp. Czujesz różnicę?

Extern
poniedziałek, 4 stycznia 2021, 19:12

To nie takie proste że liczy się tylko broń i kto ma lepszego żołnierza. Np. Gdy kończyła się Sparta powszechnie bano się Spartan i nikt nie chciał z nimi wychodzić w pole.

puzt
sobota, 2 stycznia 2021, 22:45

A Oplot dostrzega podstawową różnicę polegającą na tym, że Tajwan może kupić tylko w USA?

sobota, 2 stycznia 2021, 19:43

Ok F35 super ,ale składane i serwisowane u nas,wszak jesteśmy super sojuszniczy patriota i himmarsa też. Jak nie pasuje nara...wystarczy zadzwonić do Korei, Japonii,Izraela,Turcji,Ukrainy,Brazylii,Niemiec,Francji, Norwegii,GB, Włoch,

gnago
sobota, 2 stycznia 2021, 19:02

Przeczytaj tekst, tym razem ze zrozumieniem

Daniel J.
sobota, 2 stycznia 2021, 18:33

Ok. Tylko Tajwan jest sam, kupuje u tego kto jest obecny w tym rejonie i kto przygotowuje się do przeciwstawienia Chinom. Europa nie jest tam obecna, nie wysyła okrętów ani lotnictwa. Nie idzie na konfrontacje z Chinami. Co zaś do Polski to my nie jesteśmy samotną wyspą na oceanie. Nie twierdze, że wymienione przez Ciebie uzbrojenie jest złe bo prostu czasem RP zdaje się brać coś w ciemno, tylko dlatego, że jest Made in USA. Nie wszystko to co dobre dla USA jest dobre dla Polski. Akurat powyższe mają swoje uzasadnienie i bronią się zdolnościami, nie powiedziane jednak, że w Europie nie znaleźlibyśmy czegoś równie dobrego jeśli nie lepszego za tą samą cenę.

rozbawiony
sobota, 2 stycznia 2021, 17:40

Kupują owszem , tylko w ilościach które coś znaczą a nie jak u nas w ilościach propagandowych .

Zawisza_Zielony
sobota, 2 stycznia 2021, 17:37

Ale tu nie chodzi o zakup Himarsa itp. tyle o fakt, iż odbyło się to w praktyce bez udziału krajowego przemysłu (w szczególności zaś wyrolowanie WBE przy dostawie systemu kierowania ognia do tego systemu. Czy zapasowa jednostka ognia musi być na samochodach zza oceanu ? (rodzime Jelcze nie wystarczą). A propos samych wyrzutni, skoro NSM jest na Jelczach to czemu HIMARS nie może ?) Powtarzam nie chodzi o system ale o wyrolowanie krajowego przemysłu przy kooperacji związanej z jego dostarczeniem. (a co Mesko nie mógł dostarczać komponentów do rakiet).

Fanklub Daviena
sobota, 2 stycznia 2021, 17:14

A tobie pasuje przepłacanie 30x za Himarsa, 9,25x za Patriota (na wagę - łącznie z oponami i gaśnicami, drożej niż 24 karatowe złoto! Mam nadzieję, że cele, które będzie zwalczał Patriot będą z platyny lub palladu...) i nie chce mi się liczyć ile razy za nielota F-35? Tylko potem nie płacz, że polska armia ma T-72, S-75 i Osy, bo po kupnie sprzętu u Wielkiego Wuja, mimo bycia prymusem NATO w wydatkach wojskowych, już na nic lepszego od BWP-1 nas nie stać... Ten haracz na Wielkiego Wuja zrujnował modernizację polskich sił zbrojnych. :D

Losio
sobota, 2 stycznia 2021, 16:12

Tylko USA nie przejmują się sankcjami gospodarczymi nakładanymi przez Chiny na państwa sprzedające uzbrojenie Tajwanowi. USA są też jedynym militarnym sojusznikiem Tajwanu oferującym pomoc zbrojną w razie inwazji. Gdyby nie to, Tajwan miałby wybór w kupowaniu uzbrojenia.

Box123
niedziela, 3 stycznia 2021, 03:38

A my mamy jakich sojuszników? Może Niemcy i Francję?

ABC
niedziela, 3 stycznia 2021, 15:35

Oczywiście i jak najbardziej Francję i Niemcy! Nie będę opowiadał bajek "jak to drzewiej" bywało bo to poziom piaskownicy. Poszczególne państwa europejskie samotnie nic nie znaczą w obecnej chwili. Niemcy nie mają nawet atomu, dno. Dopiero cała UE gospodarczo coś znaczy i ma jako taki potencjał ludzki. Militarnie jest słaba. Jedynie Francja ma broń atomową. Polska ma niebagatelne znaczenie dla Niemiec z racji swojego położenia, te 400-600 km dzielące Rosję od ich granic to nic? Dzięki Polsce jest lądowe połączenie z krajami nadbałtyckimi. To Polska jest największym beneficjentem środków unijnych bez wzgląd na to jaka opcja rządzi. Co nie podoba się nawet Polakom raz jednej raz drugiej opcji. Niemcy i Francja dzielą budżet. Może Panie Box 123 mamy jeszcze innych sponsorów, proszę wymienić. Może nie mamy przyjaciół ale mamy wspólne interesy i na te interesy otrzymujemy kasę. Jesteśmy ważni dla Europy! Jeszcze dla kogoś jesteśmy ważni ... kto by nas nie skubał, jak głupią gęś. Nie myślmy kategoriami uprzedzeń, daleko na tym nie zajedziemy. Jesteśmy średnim krajem, ale leżymy nad Przesmykiem Suwalskim, jak nad Kanałem Sueskim, oddzielamy jasność od ciemności i to jest nasze znaczenie w Europie, dużo większe niż średnio-europejskiego kraju. Na tym znaczeniu powinniśmy zbudować Polskość. Wykształceni jesteśmy, bogaci będziemy z kompleksami naszych przodków powinniśmy walczyć, dumę bycia Polakiem zbudować. Razem!

Marek
sobota, 2 stycznia 2021, 14:38

Coś w stylu MQ-9B SeaGuardian nam też by się przydało.

Przem123
niedziela, 3 stycznia 2021, 09:24

Ten amerykański złom po co nam

Davien
niedziela, 3 stycznia 2021, 14:46

Wam po nic bo nawet go nie dostaniecie, macie swojego Oriona czyli prymitywną podróbkę wycofanego juz MQ-1 Predator. bo na nic wiecej was nie stać;)

gliwiczanin
sobota, 2 stycznia 2021, 21:40

Przydałby się zwłaszcza dla naszych NDR, które aktualnie są ślepe choć zasięg samych rakiet jest w stanie zniszczyć wrogie jednostki daleko od naszych wód terytorialnych.

Tweets Defence24