Francuski przetarg za 4 mld euro tylko dla krajowych producentów. Pierwsze lekkie czołgi w 2020 roku

6 lutego 2014, 16:17
Już niebawem wozy AMX-10RC (na zdjęciu) i VAB mają doczekać się następców - fot. Davric/Wikipedia

Koncerny Thales, Reanult Truck Defense i Nexter już niebawem mogą zdobyć kontrakt na budowę nowych pojazdów opancerzonych dla francuskich sił zbrojnych o wartości sięgającej 4,2 mld euro. Francuska Dyrekcja Generalna d/s Uzbrojenia DGA (Direction Générale de l’Armement) rozpisał przetarg ograniczony do tych trzech firm na nowe opancerzone wozy wielozadaniowe i rozpoznawczo-bojowe. 

Jak podają francuskie media, DGA oszacowało zapotrzebowanie na 2080 pojazdów wielozadaniowych Véhicule Blindé Multirole i kolejnych 248 w wariancie pojazdu rozpoznawczo-bojowego (lekkiego czołgu) Engin Blindé de Reconnaissance et Combat. Nowe platformy bojowe miałyby zastąpić wozy AMX-10RC i transportery VAB które najlepsze lata mają już dawno za sobą i ich możliwości nie przystają do współczesnego pola walki. 

Nexter i Reanult Truck Defense prowadzą od pewnego czasu rozmowy nad wspólnym opracowaniem pojazdu wielozadaniowego. Obecnie do projektu chce włączyć się Thales. Firma ta skoncentrowałaby się na systemach elektronicznych, obserwacyjnych i komunikacyjnych pojazdu, pozostawiając budowę samej platformy pozostałym dwóm partnerom. 

Wstępnie szacowano koszt programu na 2 mld euro, ale przedstawiciele producentów mówią raczej o ponad 4 mld euro. Cena samej platformy kołowej ma wynosić około 1 mln euro za sztukę. Cena ciężkiego uzbrojonego wariantu szacowana jest na 4-4,5 mln euro za sztukę. 

Kontrowersje wzbudza ograniczenie przez DGA przetargu jedynie do oferentów krajowych. Jednak jak zapewniają przedstawiciele francuskiego ministerstwa obrony, jest to zgodne z prawem unijnym, które dopuszcza taką możliwość w kwestiach dotyczących kluczowych kwestii bezpieczeństwa. 

Armia francuska spodziewa się otrzymać pierwsze pojazdy wielozadaniowe w 2018 roku, natomiast pierwsze czołgi lekkie w roku 2020.

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
Mechanix
poniedziałek, 10 lutego 2014, 08:59

Zrozumcie to wreszcie, że Polska jest krajem kategorii B w UE. Są już dwie prędkości a my nie mając wspólnej waluty jesteśmy na marginesie z innymi prawami dla kraju jako kolonii. Dlatego nie w gospodarce nie funkcjonują pewne rozwiązania jak w jądrze UE. Dotyczy to np nie tylko offsetu jak wyżej ale także dofinansowywania stoczni co z powodzeniem robią Niemcy gdy tego potrzebują. To Niemcy rozdają karty obecnie w Polsce.

Scooby
środa, 12 lutego 2014, 20:25

Jak chcesz przyjąć wspólną walutę -ekonomisto z Bożej-łaski - przy różnych cenach zakupu surowców oraz polityce kredytowo fiskalnej ? p.s. nie znasz się to nie pisz bzdur.

alibaba
wtorek, 11 lutego 2014, 12:54

To co piszesz to prawda i żadna tajemnica dla ludzi myślących realnie stąpających po ziemi pozdrawiam...

Mechanix
poniedziałek, 10 lutego 2014, 08:53

Zrozumcie to wreszcie, że Polska jest krajem kategorii B w UE. Są już dwie prędkości a my nie mając wspólnej waluty jesteśmy na marginesie z innymi prawami dla kraju jako kolonii. Dlatego nie w gospodarce nie funkcjonują pewne rozwiązania jak w jądrze UE. Dotyczy to np nie tylko offsetu jak wyżej ale także dofinansowywania stoczni co z powodzeniem robią Niemcy gdy tego potrzebują. To Niemcy rozdają karty obecnie w Polsce.

sorbi
niedziela, 9 lutego 2014, 21:22

Inni "mają gdzieś" dyrektywy unijne tak samo jak wymagają offsetu,a my nie -dlaczego? NAsuwa się tylko jedna odpowiedź -bo ktoś dzięki temu osiąga wszelakie korzyści - nie chodzi tylko o kasę na tajnych kontach, ale np. koryto dla kogoś bliskiego albo dla siebie na przyszłośc w jakiejś firmie,koncernie zbrojeniowym, czy też stołek w Parlamencie Europejskim! Prawo jest tak skonstruowane -wiele jego zapisów - oi są niezmieniane -aby można je było dowolnie interpretować i móc się obronić przed odsiadką -zwąłzcza dzięki sędziom na telefon.

tlen
sobota, 8 lutego 2014, 00:42

W pokrewnej działce - offsecie, MON twierdzi, że zabrania go dyrektywa obronna i dlatego nie wymaga zobowiązań offsetowych w ostatnich przetargach. A dziś czytam, że (za RP): "Co więcej, wydaje się, że szereg państw zamierza dalej oczekiwać na kompensacje przemysłowe typu offset. Pierwsza może być Dania (w związku z planowanym zamówieniem około 400 pojazdów dla piechoty). Za Danią podążają, zdaje się, Norwegia (objęta dyrektywą) oraz Holandia. Polska powinna dokładnie obserwować reakcje KE i dostosować własne praktyki do tych de facto obowiązujących w Unii." O co chodzi ?!? Wszyscy inni mogą kierować zamówienia do swoich narodowych przemysłów, albo w przypadku zakupów z zagranicy stosować offset, a u nas ktoś wykombinował, że nic nie można ? Na jakiej podstawie ?

mróz
piątek, 7 lutego 2014, 14:46

A nasi nawet boją się wymagać offsetu (Leopardy, samolot szkolny) pomimo obowiązującej ustawy offsetowej. Żenujące.

j23
piątek, 7 lutego 2014, 13:31

Ha, ha, ha !!! A nasi geniusze z obserwacji chmur i trajektorii lotu ważek nad wodą (chyba - bo skąd indziej ?) wywodzą, że nawet offset jest nielegalny ! Ostatnie przykłady to nie wymaganie offsetu przy zakupie Rosomaków (od części zagranicznej oczywiście), Leopardów, czy samolotów szkolnych. Na szkolenie ich do Francji wysłać - może by coś pojęli.

lex
piątek, 7 lutego 2014, 12:27

Artykuł godny rozesłania do wszystkich urzędników z MON, którzy organizują przetargi na dostawy sprzętu wojskowego otwarte dla podmiotów zagranicznych i którzy niemożność ograniczenia oferentów do dostawców krajowych tłumaczą prawem unijnym.

pacodegen
piątek, 7 lutego 2014, 11:12

I to mi sie podoba, inni potrafią skorzystać z wyłaczeń z prawa unijnego, my nie możemy!!!

nordic
czwartek, 6 lutego 2014, 18:37

A co z wozomi typu Sagaie które również do najmłodszych nie należa?

Victor
czwartek, 6 lutego 2014, 17:20

Ci sami Francuzi protestowali, że wymaganiach na smigłowce dla WP zapisano preferencje dla produkujących je w Polsce firm, twierdząc, że stawia to w gorszej pozycji eurocoptera....

qiangduo47
piątek, 7 lutego 2014, 11:59

I całkiem słusznie, bo co innego wybrać zgodnie z prawem procedurę bezprzetargową ze względu na bezpieczeństwo państwa, a co innego pozorować działania przetargowe na wolnym rynku w oparciu o prawo zamówień publicznych.

Artwi
czwartek, 6 lutego 2014, 16:53

Jak przewidział Orwell, są "równi i równiejsi" - gdyby Polska ogłosiła przetarg tylko dla producentów krajowych, to UE darłaby buźkę, podobnie jak UE zabraniała ratowania polskich stoczni, gdy tymczasem ratowanie niemieckich stoczni UE nie przeszkadzało... :(

gugluk
piątek, 7 lutego 2014, 07:23

To raczej do rządu polskiego pretensje należy mieć a nie do Unii, do Pana Tuska , Sikorskiego i Grada. To oni załatwili polskie stocznie

alibaba
czwartek, 6 lutego 2014, 16:42

Tak wygląda szeroka współpraca i otwarte rynki w UE........

Stefan Batory
czwartek, 6 lutego 2014, 16:33

Można? Można! Ja wiem ze polscy producenci nie mają prawnego wachlarza produktów potrzebnych armii ale zawiązać non stop za granicą sytuacja nigdy nie ulegnie zmianie.

Tweets Defence24