Francja może zredukować obecność wojskową w Sahelu

7 listopada 2020, 13:50
1081px-Opération_Barkhane
Fot. TM1972 - praca własna, licencja CC BY-SA 4.0, commons wikimedia
Reklama

Francuzi nieoficjalnie mają planować zredukowanie swojej obecności wojskowej w afrykańskim Sahelu jeszcze w tym roku. Jednocześnie Paryż ma liczyć na zwiększenie pomocy wojskowej w jego działaniach we wspomnianym regionie ze strony sił zbrojnych europejskich partnerów. 

Francja ma bardzo poważnie rozważać redukcję sił dyslokowanych wcześniej, jako wzmocnienie obecności militarnej w państwach Sahelu. Jak, poinformował portal Defensepost, takie rozmowy miały być prowadzane z regionalnymi partnerami Paryża w toku wizyty ministrów spraw zagranicznych Jeana-Yves Le Driana oraz obrony Florence Parly w Mali. Francja jest aktywna w regionie z racji prowadzenia operacji Barkhane, wymierzonej w różne organizacje terrorystyczne. Jednakże, prezydent Emmanuel Macron miał już zapowiedzieć ogólnie zmiany w jej funkcjonowaniu. Nieoficjalnie mowa jest nawet o kilkusetosobowej grupie Francuzów mających wrócić do swoich baz, z liczącego obecnie 5100 wojskowych kontyngentu.

Może chodzić o powrót do stanów osobowych, które były zaangażowane w operację Barkhane do stycznia tego roku, gdy swoista punktowa ofensywa islamistów wymusiła wysłanie posiłków przez Paryż. Stąd też, francuscy decydenci raz po raz wysyłają sygnały o efektywności Barkhane i osłabieniu islamistów w różnych państwach tego rejonu Afryki. Niedawno poinformowano chociażby o uderzeniu powietrznym, eliminującym jednorazowo zgrupowanie niemal 50 islamistów.

Przy czym, nie wszyscy francuscy politycy podzielają optymistyczną wizję względem efektów Barkhane. Wskazując na koszt prowadzenia operacji wojskowej oraz straty osobowe, ponoszone w toku działań zbrojnych. Zakłada się, że od 2013 r. w Sahelu śmierć miało ponieść nawet pięćdziesięciu wojskowych należących do francuskich sił zbrojnych. Nie wspominając o rannych oraz tych, którzy odnieśli uszczerbek na zdrowiu w związku z chociażby stresem pourazowym PTSD.

Francja wraz z redukcją własnych wojsk zamierza przede wszystkim nalegać na zwiększenie aktywności po stronie swoich partnerów europejskich, szczególnie w kontekście Mali. Mowa jest chociażby o aktywności wojsk estońskich, a także kontyngentach z Czech czy też Szwecji. Optymizmu, w zakresie tego rodzaju wzmocnienia europejskiego miała nie kryć obecna minister obrony Francji.

Mają być artykułowane zarzuty, że wojska francuskie niejako utknęły w tej części świata, jak wcześniej Amerykanie w Iraku. Prowadząc efektywne działania kontrterrorystyczne, które jednak ostatecznie są marnotrawione poprzez systemową słabość poszczególnych państw, które same nie są w stanie wziąć odpowiedzialności za bezpieczeństwo własnego terytorium.

Stąd też, Francuzi rozbijają siły terrorystów, ale te mają przestrzeń do odtwarzania własnego potencjału. Na celowniku francuskich wojsk i współpracujących z nimi partnerów regionalnych oraz pozaafrykańskich są przede wszystkim lokalnie przenikające się struktury afiliujące się zarówno przy tzw. Państwie Islamskim, jak i Al Kaidzie.

image

Reklamy

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
Monkey
niedziela, 8 listopada 2020, 11:04

Jeżeli Francja chce uran, niech się bawi sama. A jeśli chce walczyć z terrorystami, to niech tego nie robi. Wycofać wojsko z takich krajów jak Mali, uszczelnić granice UE, a terroryści niech się powybijają między sobą. G..na się nie rusza, bo można samemu zacząć śmierdzieć.

Cao Bang
sobota, 7 listopada 2020, 18:43

Kalifat francuski lepiej by zaprowadził porządek na ulicach metropolii, a nie pomagał z miernym skutkiem innym. Im szybciej Polska opuści to towarzystwo, tym lepiej. W innym przypadku zostanie wciągnięta w jakąś postkolonialną awanturę.

tagore
sobota, 7 listopada 2020, 18:38

Panie Raubo, chodzi o kontrole nad kopalniami uranu i nic innego ich nie interesuje. Niech poproszą Berlin o wsparcie Bundeswechry.

easyrider
sobota, 7 listopada 2020, 16:58

No parę tekstów temu, francuski szef sztabu straszył dużą wojną. Trzeba zatem zwijać "imperium".

kot
sobota, 7 listopada 2020, 16:45

Państwo kolonialne działające na terenie swoich byłych kolonii ma być wyręczane przez Czechy czy Szwecję? Zabawne.

Kowalskiadam154
sobota, 7 listopada 2020, 15:44

Papierowe mocarstwo próbuje wyjść z twarzą a nie na twarzy wciągając w to inne kraje Europy W Libii Francja też pokazała co potrafi gdy rozpoczęli bombardowania a po tygodniu gdy skończyły się im bomby błagali Obame o pomoc Zabawa Paryża w imperium kończy się jak zawsze groteską

dywersant
niedziela, 8 listopada 2020, 01:08

Zaangażowanie w Libii Francji z kumplami było na rękę USA. Jeden punkt podaży ropy na świecie mniej. Bomby kosztują, więc dlaczego realizować geopolitykę Wujka Sama, tylko własnymi środkami. Francja i tak strzeliła sobie z UE w kolano, gdyż za Kadafiego z Libii przypływało około 3 tys. uchodźców. Po jego obaleniu i destabilizacji Sahelu rozpoczęła się migracyjna powódź z horrorami w stylu libijskich targów niewolników w tle.

Tweets Defence24