Egipt stanowczo o etiopskiej tamie na Nilu

10 lipca 2021, 07:22
1071px-Egyptian_M113_APCs_during_Operation_Desert_Shield
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Tech. Sgt. H. H. Deffner, USAF
Reklama

Podczas sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie etiopskiej zapory na Nilu egipski szef dyplomacji Sameh Szukri zapowiedział, że Egipt będzie bronić swoich obywateli "wszelkimi dostępnymi środkami". Rządy w Kairze i Chartumie uznają inwestycję Addis Abeby za poważne zagrożenie dla swojej ludności.

Szukri nazwał tamę "kolosalnym murem z żelaza i stali, który rzuca długi i ciemny cień na lud i los Egiptu". Etiopia rozpoczęła budowę ogromnej Tamy Wielkiego Odrodzenia na Błękitnym Nilu w 2011 roku i zaczęła wypełniać jej zbiornik dziewięć lat później. W poniedziałek poinformowała Egipt i Sudan, że rozpoczęło się tzw. drugie wypełnianie, przypadające na porę deszczową w Afryce Wschodniej. Całkowity proces napełniania ma potrwać kilka lat.

Stworzenie zalewu jest ostatnim krokiem przed uruchomieniem elektrowni o mocy ponad 6000 MW, która ma być szansą na pomyślny rozwój kraju. Etiopia planuje wykorzystać tamę do dostarczania energii elektrycznej dla własnej populacji liczącej ponad 110 milionów osób, z których dwie trzecie nie jest obecnie podłączone do sieci.

Addis Abeba planuje również zostać energetyczną potęgą, która w przyszłości będzie sprzedawać z zyskiem prąd swoim sąsiadom: Sudanowi, Sudanowi Południowemu, Kenii, Dżibuti czy Erytrei.

Egipt i Sudan od lat wyrażają obawy, że wypełnienie zbiornika tamy bez porozumienia może niebezpiecznie obniżyć poziom wody w rzece na ich terytoriach. Według danych egipskiego rządu 97 proc. zapotrzebowania kraju na wodę pokrywane jest przez Nil, a roczny niedobór po powstaniu zapory będzie wynosił 35 proc. obecnej konsumpcji. Z kolei dla Sudanu największym zagrożeniem braku koordynacji przy wypełnianiu zbiornika w Etiopii jest zalanie własnej tamy w Al-Rusajris, wykorzystywanej do wytwarzania prądu.

Dotychczasowe negocjacje w tej sprawie prowadzone w ramach Unii Afrykańskiej nie przyniosły rezultatu i Egipt i Sudan wezwały w czwartek Radę Bezpieczeństwa ONZ do podjęcia "dyplomacji prewencyjnej" i zawarcia prawnie wiążącego porozumienia w celu rozwiązania sporu z Etiopią.

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/allah-akbar/
Reklama

Zapytany o użycie środków wojskowych, Szukri powiedział, że Egipt będzie nadal wykazywał elastyczność i chęć wspierania procesu kierowanego przez Unią Afrykańską, ale jednocześnie "będzie bronił interesów swoich obywateli i ich środków do życia wszystkimi możliwymi środkami".

Chociaż rozwiązanie siłowe zyskuje popularność wśród Egipcjan, to najważniejszym problemem tego kraju jest zagwarantowanie wystarczającego udziału w wodach Nilu. Jeśli etiopska zapora zostanie zbudowana bez wiążącej umowy międzynarodowej, inne kraje dorzecza Nilu może to zachęcić do budowy własnych zapór w przyszłości, które jeszcze poważniej wpłyną na kurczące się zasoby wodne Egiptu.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
Viktor
sobota, 10 lipca 2021, 18:12

Ruska tama na Nilu juz się sypie I będzie powrót do faraona

Niuniu
sobota, 10 lipca 2021, 13:25

Nil to cała historia Egiptu. To nie tylko symbol ale wręcz egipski Bóg. Problem jest bardzo poważny bo Egipt to też pod 100 milionowy kraj. Odsalanie wód czy wody podziemne nie są tu alternatywą - nie przy tej skali. Libia realizowała sój projekt dla populacji kilkunastokrotnie mniejszej a i tak budził on kontrowersje, kosztował dziesiątki miliardów a i tak nie został ukończony. Emiraty Arabskie mające wodę z odsalania to jeszcze mniejsza zaledwie kilkumilionowa populacja dysponująca nieograniczoną kasą. Ich technologii ani ze względu na różnice w wielkości populacji ani ze względu na możliwości finansowe Egipt nie może zastosować u siebie. Ponadto Egipt potrzebuje znacznie więcej wody niż Libia czy Emiraty bo potrzebuje jej do produkcji rolniczej. Nil to nie tylko źródło wody pitnej ale przede wszystkim obszar produkcji żywnościowej o niespotykanej gdzie indziej intensywności. Współczesna cywilizacja wkracza w okres jaskrawych niedoborów słodkiej wody. Problem Egiptu czy analogiczny Krymu to zaledwie wieszchołek góry lodowej. Polska też już dotkliwie z tym problemem się spotyka a andyjskiej kopalni KGHM - jej podstawowym problemem jest właśnie brak wody czego nie doceniono podejmując tą deficytową inwestycje. Jest bardzo realne, że właśnie stoimy w przededniu wojen o wodę.

Dred
sobota, 10 lipca 2021, 22:47

Libia nie dokończyła swojego projektu Great Man-made River dzięki żabojadom, którzy jako pierwsi uderzyli wspierając wywołaną pseudo rewolucję w Benghazi...

AndyP
sobota, 10 lipca 2021, 10:43

Bo może Egipt, zamiast ładować miliardy w Samoloty, czołgi czy "Mistrale", powinien zając się zapewnieniem wody dla swoich obywateli. Kadafiemu się udało i prawie skończył system dostarczający wodę dla Libii. A może odsalanie wody? Atak na tamę to rozwiązanie ostateczne i bezsensowne, gdyż w odpowiedzi może zostać uszkodzona np. tama w Asuanie czy kanał Sueski.

Noityle
sobota, 10 lipca 2021, 18:03

Etiopskie siły powietrzne nie mają raczej nawet opcji walczyć z Sudanem, a gdzie dopiero atakować cele w Egipcie...

Antex
sobota, 10 lipca 2021, 17:59

nie sądzę aby obecne możliwości lotnictwa czy wojsk rakietowych Etiopii umożliwiały atak na Suez czy Asuan. I wtedy te egipskie czołgi i samoloty się przydadzą ...

JSM
sobota, 10 lipca 2021, 10:41

A wystarczyło sięgnąć po zasoby wód podziemnych i energetykę opartą na fotowoltaice. Czego jak czego ale słońca to w tym rejonie nie brakuje. Nieużytków też mają miliony hektarów.

Niuniu
sobota, 10 lipca 2021, 16:36

Jak chcesz uzyskać wodę z fotowoltaiki ?

Mariusz
sobota, 10 lipca 2021, 17:22

Zbudować instalację do odsłania wody morskiej zasilana potężną farma fotowoltaiczna. Jak napisał mój przedmówca, czego jak czego ale słońca to Egiptowi nie brakuje.

Dannn
niedziela, 11 lipca 2021, 13:20

Wbrew obiegowej opinii fotowoltanika zarówno obecna jak i nowa na bazie perowskitów najlepiej pracuje w zimnych rejonach. Inaczej część energii musi być zużyta na obniżenie temperatury ogniwa. Egipt i Sahara to nie najlepsze miejsca na fotowoltanikę nie tylko ze względu na gorąco, ale też na unoszący się pył. Dodatkowo przy perowskitach chmury przestają mieć znaczenie. One ciągną energię nawet z żarówki. Więc najlepsze mie

Autor Widmo
niedziela, 11 lipca 2021, 11:50

A kto po 15-20 latach będzie taką potężną farmę fotowoltaiczną utylizował ?

gnago
sobota, 10 lipca 2021, 10:37

Arabska histeria , przecież Etiopia chroni ich przed powodzią, a poziom Nilu nie zmieni się . No owszem wody mniej będzie za tamą Nasera. Ale i to można uzgodnić na drodze negocjacji

Alfret
sobota, 10 lipca 2021, 15:12

W okresie nieograniczonym czasowo z pewnoscia masz racje. W okresie krotkookresowym kilku lat moze to miec ogromne znaczenie. Skoro biotop w okolicy Nilu istnieje dzieki okresowosci wylewow i pory suchej to zaburzenie tego procesu z pewnoscia nie bedzie obojetne na flore i faune okolicznych regionow. Ponadto lokalnie kazdy zbiornik wody zmienia mikroklimat - tutaj w gre wchodzi intensywnosc parowania. Zakladajac, ze do tej pory Egipt nie musial osszczedzac, majac u siebie najwieksza rzeke swiata, obecnie byc moze ten 35% deficyt stawia na glowie ich caly proces produkcji czegokolwiek. Poniewaz kazdy proces produkcji wymaga duzych ilosci wody! Na plus oczywiscie zrzut wody bedzie powodowal silne natlenienie tej wody. Na minus skutecznie izoluje ekosystem dolnego biegu rzeki i gornego wplywajac na populacje ryb i roslin. Nalezy poczytac o wplywie tamy w Holandii na populacje roslinno-rybna systemu.

Rzeka
sobota, 10 lipca 2021, 22:36

Ze wszystkim zgoda poza kwestią natlenienia z powodu zrzutu wody. Każda tama powoduje zastój mułu za nią. Otwarcie jazu/tamy powoduje zrzut wody, który aktywuje masy wody przy dnie. To powoduje ruszenie mas świeżego odtlenionego mułu i katastrofę ekologiczną poniżej tamy. Efekt natlenienia o którym piszesz następuje dopiero po sterylizacji życia spowodowanego zrzut syfu . Generalnie z powodu tam i wszelkiej ,,małej retencji" tworzy się niezbyt korzystne warunki utrzymywania wody , która jest korytowa a nie glebowa. Glebowe gromadzenie jest korzystniejsze, gdyż nie wymaga tam i ich serwisowania ale puszczenia naturalnego nasiąkania gleby pod prawidła naturalnego temperamentu natury hydrologicznej rzeki.

Alfret
niedziela, 11 lipca 2021, 07:22

Mozliwe ze masz racje. Nie jestem biologiem. Na Wieprzu widzialem jednak liczne progi, ktore najprawdopodobniej cos robia. Ktos je zrobil i zadna energia nie jest tam pozyskiwana. Zatem z pewnoscia ktos z odpowiednia wiedza chcial cos w ten sposob osiagnac. Faktycznie roslin akurat nie bylo za takim malym wodospadem, bylo spore zaglebienie, a nurt byl tam bardzo silny. Jednak 20metrow dalej rosliny rosly jak w innych miejscach. Sila wody takiego strumienia ma ograniczony zasieg, fizyka ma swoje ograniczenia. Dla przykladu 20cm prog wody na Tanwi skutkuje ok 1,5m wglebieniem w korycie rzeki. Z pewnoscia chinska tama czy tamy na Nilu beda mialy nieporownywalna energie i ich wplyw na ekosystem ponizej rowniez bedzie duzo bardziej dalekosiezny.

veffvsd
sobota, 10 lipca 2021, 18:20

Egipt zaczął ten biotop degradować od momentu zbudowania Wysokiej Tamy w Asuanie i utworzenia Jeziora Nasera.

Tweets Defence24