- WIADOMOŚCI
Drogie oszczędności USA: Nie płacisz za beton, tracisz samoloty
Amerykańscy dowódcy na Bliskim Wschodzie już od dawna wnioskowali o rozbudowę baz na Bliskim Wschodzie, by zmniejszyć narażenie na ataki ze strony irańskich dronów i rakiet. Ani administracja Trumpa, ani administracja Bidena nie zdecydowały się jednak na ten krok.
Autor. United States Air Force
O tym, że co najmniej dwóch byłych dowódców CENTCOM wnioskowało o fundusze i zmianę sposobu wykorzystania baz w Arabii Saudyjskiej, pisał „The Wall Street Journal”. Już generał Frank Mckenzie, dowodzący siłami amerykańskimi w regionie Bliskiego Wschodu w latach 2019-2022, zauważył zagrożenie ze strony irańskiego arsenału rakietowego i dronowego dla baz USA w tym obszarze, w tym bazy Prince Sultan, gdzie Iran trafił powietrzne tankowce i samolot AWACS.
Generał zaproponował, by zmodernizować część baz w południowej części Arabii Saudyjskiej, bliżej Morza Czerwonego. Te co prawda byłyby narażone na ataki Huti, ale byłyby położone dalej od Iranu. I mniej narażone na ataki Teheranu, który ma większy potencjał uderzeniowy, niż wspierani przez niego rebelianci. Dodatkowym efektem byłaby możliwość rozmieszczenia w Arabii Saudyjskiej większych sił bez przepływania przez Cieśninę Ormuz, od dawna uznawaną za szczególnie narażoną na oddziaływanie sił irańskich.
Zobacz też

Postulaty te popierał też generał Michael Kurilla, który dowodził CENTCOM w latach 2022-2025, a więc między innymi w czasie ataku Hamasu na Izrael w październiku 2023 roku - w momencie, gdy Huti zaczęli ostrzeliwać cele w Izraelu, statki handlowe oraz amerykańskie okręty. Te ostatnie nie zostały trafione.
Ani administracja Joe Bidena, sprawująca władzę w od początku 2021 do początku 2025 roku, ani żadna z administracji Donalda Trumpa nie zdecydowała się jednak na finansowanie tych inwestycji. I to pomimo, że część środków mogła wyłożyć Arabia Saudyjska. Uznano, że ważniejsza jest rozbudowa baz w regionie Indo-Pacyfiku.
W efekcie Irańczykom udało się uderzyć w bazy w Kuwejcie i Bahrajnie, a także w bazę Prince Sultan, gdzie utracono co najmniej jeden samolot E-3G AWACS oraz kilka powietrznych tankowców KC-135. Okazuje się jednak, że pewne kroki w celu rozproszenia rozmieszczenia sił USA były sugerowane przez dowódców, ale nie było na nie pieniędzy. Te oszczędności okazały się jednak kosztowne, bo Amerykanie stracili nie tylko samoloty, ale i radary oraz inne elementy obrony powietrznej.
Z tej sytuacji płyną co najmniej dwie uniwersalne „lekcje”, istotne także dla Polski:
- inwestycje, które są mało widowiskowe (jak rozproszenie baz, zwane czasem „betonem"), w czasie wojny pozwalają uniknąć kosztownych i bolesnych strat,
- nawet najlepsi dowódcy mogą zrobić tyle, na ile pozwolą im przełożeni z poziomu polityczno-strategicznego.

WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153