DCNS o Orce: Nasza przewaga to okręty zintegrowane z rakietami manewrującymi

22 lipca 2015, 16:41
Fot. DCNS.
Reklama

Istnieje ogromna różnica pomiędzy okrętami podwodnymi wyposażonymi w pociski manewrujące a jednostkami bez nich. Ta różnica to zdolność odstraszania. Dodatkowe wyposażenie okrętów pozwoli wystrzelić pociski dalekiego zasięgu z bardzo precyzyjnie określonym celem. Potencjał odstraszania jest więc zupełnie inny - mówi agencji Newseria Biznes Alain Fougeron, wiceprezes DCNS, który podkreśla, że przewagą francuskiej oferty jest możliwość równoczesnego zakupu przez Polskę zintegrowanych z okrętami pocisków manewrujących oraz transfer technologii i korzyści gospodarcze. 

Oferta francuskiego koncernu DCNS obejmuje okręty podwodne wraz z pociskami manewrującymi NCM, opracowanymi przez MBDA. Rakiety tego samego typu będą wprowadzane również na jednostki służące w Marynarce Wojennej Francji.

Wiceprezes DCNS Alain Fougeron zapewnił, że wszystkie okręty podwodne nowego typu zostaną zbudowane w Polsce w wypadku wyboru francuskiej oferty. Stosowne porozumienie zostało podpisane w 2014 roku ze stocznią Nauta. Obecnie trwają rozmowy dotyczące między innymi podziału prac, inwestycji, szkolenia pracowników, a także potencjału do zakupów wyposażenia w Polsce.

Wszystkie okręty zostaną zbudowane w Polsce. W ubiegłym roku podpisaliśmy umowę ze stocznią Nauta. Dyskutujemy o szczegółach współpracy, podziale prac, niezbędnych inwestycjach, szkoleniu pracowników, a także o wyposażeniu, które mogłoby zostać zakupione w Polsce

Alain Fougeron, wiceprezes DCNS

Zgodnie z szacunkami program budowy okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej mógłby przyczynić się do powstania około 1000 miejsc pracy. Oferta DCNS zakłada również pełne i całkowicie niezależne serwisowanie nowo pozyskanych jednostek na terenie Polski, co może przyczynić się do utrzymania zatrudnienia około 300 osób w ciągu 30 do 40 lat. Przewidywany jest również transfer technologii.

Francuski koncern zamierza ponadto stworzyć w Polsce centrum szkoleniowe dla załóg okrętów, oparte o systemy symulacyjne. Jak wskazał wiceprezes DCNS, wykorzystanie podobnych rozwiązań generuje niższe koszty, umożliwia również trening „sytuacji ekstremalnych” i pozwala na wykonywanie działań operacyjnych przez okręty w okresie szkolenia. W podobny sposób proces treningu załóg jednostek podwodnych rozwiązany jest we francuskich siłach morskich.

Alain Fougeron podkreślił ponadto, że okręty podwodne wyposażone w pociski manewrujące pozwalają na zapewnienie zdolności odstraszania. Dają bowiem możliwość precyzyjnego rażenia znacznie oddalonych celów lądowych, również położonych w głębi terytorium przeciwnika.

Zgodnie z aktualnym dokumentem wyznaczającym przebieg procesu modernizacji technicznej Wojska Polskiego „Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych w latach 2013-22” (stan z 8 maja) 2 jednostki podwodne nowego typu mają zostać pozyskane do 2022 roku, a trzecia – do 2023 roku. Według agencji Newseria przetarg może zostać rozpisany jesienią br., a sygnowanie kontraktu nastąpi nie później, niż na początku 2017 roku. Okręty podwodne w ramach programu Orka mają zostać pozyskane wraz z pociskami manewrującymi. Decyzja o zakupie rakiet została przedstawiona po raz pierwszy w listopadzie 2014 roku. 

Newseria

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 92
Reklama
dd
poniedziałek, 27 maja 2019, 14:08

kpina, 3 okręty? aby mieć jakiś sensowny potencjał trzeba mieć minimum 50 ...

Anty Rusek
środa, 22 lipca 2015, 18:50

Jaki okręt podwodny nie wygra to i tak będzie to dobra decyzja. Tutaj nie ma dobrych i gorszych okrętów. Kwestia tylko teraz pozostaje jakie rakiety manewrujące będą posiadały nasze okręty.

Boczek
środa, 22 lipca 2015, 21:51

Tak nie możesz powiedzieć. Francuzi nie użytkują klasycznych. Stąd tez Niemcy i Szwedzi mają większe doświadczenie i ich produkty przewyższają francuskie - tym bardziej jak się przeanalizuje ich (francuzów) "szarpanie się " w ostatnim czasie z AIP. Ale każdy trzeba rozpatrywać jako pakiet. Scorpène - na pewno jako pakiet z MdCN i towarzysząca reszta jest kuszący 212A - z nowym doświadczeniem z projektu dla Izraela i ewentualną ofertą mieszanych załóg do czasu wybudowania, czy bezpłatnym leasingu dwóch łodzi, których nie mogą obsadzić. Zobacz co się wtedy dzieje; - ludzie przesiadają się na nowe już przeszkoleni a w czasie budowy mogą pomóc w nadzorze budowy. - uczą się od Niemców wielu rzeczy do tego co już umieją - dostaniemy produkt odpowiadający niemieckiemu, bo wiemy co mają - łatwiej będzie wejść we współpracę z TKMS i stać się dla nich stoczni/stoczniami produkującymi nawodne - czego szukają, bo własnych już nie mają. Mieszane uczucia mam z ogniwem jako AIP, ze względu na 3 medium (wodór) na pokładzie - generuje 3 poważne problemy. A26 - kuszące jest rozwiązanie aktywnego systemu demagnetyzacji w zależności od położenia i kierunku łodzi względem pola magnetycznego ziemi. Stirling, czyli żadnego wodoru na pokładzie, ale ewentualna możliwość wykrywania w przyszłości poprzez mierzenie zawartości CO2 w wodzie. Nie podobają mi się tylko 4 wrzutnie torped. Chociaż dwie 400 mm dla MU90 - Australia przeprowadziła udane strzelanie jako anty-torpeda. Ale jedno przede wszystkim - żadnych "Gawronów" i budowa pierwszej jednostki w "stoczni-matce". Nie znam projektu, który by się bez tego warunku udał.

tomek
środa, 22 lipca 2015, 18:22

Francuzi przedstawili najlepszą oferte z możliwych.

Bartek
czwartek, 23 lipca 2015, 01:13

A no nie do końca. MDCN są niesprawdzone "w boju" i mają krótszy zasięg niż amerykańskie Tomahawki, na dodatek moglibyśmy je montować zapewne tylko na francuskich okrętach - więc jakbyśmy chcieli wstawić takie pociski na ORP Ślązaka to nie da rady bo musielibyśmy pewnie FREMM'y kupić razem z tymi pociskami - Tomahawki jak kupimy to sobie zamontujemy gdzie nam się będzie podobać. Na dodatek w razie wybuchu wojny do MDCN nie zamontujemy pewnie głowicy z bomby b61 a do Tomahawka ta głowica wchodzi jak najbardziej - dlatego ewentualny wybór przez nas Tomahawków bardzo irytuje rosjan. Jedyne czym MDCN może namieszać to cena - jednostkowy koszt Tomahawka to 1-1,5 mln dolarów ale że na sprzedaż musi wyrazić zgodę Kongres USA i sama sprzedaż byłaby przez te ich biuro sprzedaży czy jak to się tam zwie które nakłada ogromne marże za pośrednictwo dla rządu USA to koszt jednej sztuki byłby dużo wyższy.

Tyberios
środa, 22 lipca 2015, 18:20

Wielkie NIE dla szantażu Francji...

vvv
czwartek, 23 lipca 2015, 08:58

jaki szantaz? jak narazie to francuzi sa bardzo fajni, ba nawet ruskim pokazali le fuck you z mistralami

hp7
środa, 22 lipca 2015, 21:05

Chodzi o wasze Mistrale ?

pytanie
środa, 22 lipca 2015, 18:08

Kto wytłumaczy co to jest clasa Scorpene oferowana Polsce i typ Barracuda we Francji. Nie nabijam się tylko nie wiem. To jest to samo czy jakieś różnice są.

Boczek
środa, 22 lipca 2015, 20:36

Scorpène to łódź podwodna a Barracuda to okręt podwodny.

Grzegorz
środa, 22 lipca 2015, 19:58

Zapewne nie jesteśmy przygotowani do obsługi okrętów z napędem atomowym i chyba jego wyporność jest lekko za duża na nasz akwen.

kzet69
środa, 22 lipca 2015, 19:33

Barrakudy to oceaniczne OP z napędem atomowym, Skorpeny to znacznie mniejsze, przeznaczone na mniejsze akweny OP z napędem hybrydowym.

Zygfryth
środa, 22 lipca 2015, 18:02

Na baltyk najlepszy bedzie szwedzki A26 ,szwedzi dali nam bardzo dobra propozycje francuskie okrety typu scorpene nienadaja sie na baltyk chca je wcisnac nam bo wiedza ze zalezy nam na rakietach i tyle na ten temat!

bmc3i
środa, 22 lipca 2015, 19:22

A dlacze go Scorpene nie nadaja sie na Baltyk? Nie zebym byl ich fanem, ale Twoja teoria jest dosc intrygujaca...

Tyberios
środa, 22 lipca 2015, 18:47

Dobrze o tym wiedzą i dlatego posunęli się do szantażu, pociski manewrujące sprzedadzą TYLKO jeżeli kupimy ich okręty. Nie sprzedadzą ich oddzielni gdybyśmy je chcieli kupić.

MW80
czwartek, 23 lipca 2015, 10:33

Z wielu powodów A26, może być tylko problem z integracją UGM-109. Mówiąc szczerze to pomijając "szczegóły" byłbym zwolennikiem nie uzbrajania naszych op w pociski manewrujące. Zamiast tego dobrze byłoby posiadać parę mobilnych wyrzutni lądowych BGM-109, amerykanie kiedyś mieli takie w Europie ale teraz chyba je wycofali.

Pankracy
czwartek, 23 lipca 2015, 19:08

Niemcy albo Szwedzi tez mogli by dodac do swojej oferty Taurus Kepd 350 w wersji na ladowej wyrzutni, ciekawe dlaczego tego nie zrobili?

kris
środa, 22 lipca 2015, 17:30

I to jest najlepsza oferta :)

ars
środa, 22 lipca 2015, 17:29

Mam nadzieje że nasz MON nie planuje zakupić pociski Tomahawk dla Polskich Okrętów Podwodnych. Pociski Tomahawk sprzedawane są owszem ale bez dostępu do kodów źródłowych, bez przekazania jakiejkolwiek technologii, bez serwisowania przez WP, serwis pocisków jest tylko za oceanem a decyzja o ich użyciu tylko i wyłącznie za zgodą Waszyngtonu. Francuska oferta jest od początku inna. Francuzi proponują Polsce ofertę z gwarancjami rządowymi. Oferta ich przewiduje: okręty podwodne wraz z pociskami manewrującymi NCM, wszystkie okręty podwodne nowego typu zostaną zbudowane w Polsce, oferta DCNS zakłada również pełne i całkowicie niezależne serwisowanie nowo pozyskanych jednostek na terenie Polski, Francuski koncern zamierza ponadto stworzyć w Polsce centrum szkoleniowe dla załóg okrętów, oparte o systemy symulacyjne. Wcześniej już zadeklarowali się że pomogą zbudować w Polsce system dalekiego zwiadu oraz planowania i wyznaczania celów. Rewelacyjna oferta Francji poparta gwarancjami rządowymi.

szczur ladowy
środa, 22 lipca 2015, 21:00

wszystko fajnie szkoda tylko ze proponuja okret podwodny srednio nadajacy sie na Baltyk

kzet69
środa, 22 lipca 2015, 19:34

Zakup Tomahawków zalezy od zgody Kongresu USA

Kontradmirał
środa, 22 lipca 2015, 18:45

Kolejny Janusz. Po pierwsze: po co nam kody źródłowe do tomahwaków ? Po drugie:chyba nie sądziłeś,że dostaniemy technologie do nich.Po trzecie:pokaż mi jedne źródło informacji stwierdzające,że do ich odpalenia potrzeba zgody amerykanów.

edi
środa, 22 lipca 2015, 17:08

Kto da większy transfer technologii i niższą cenę ten zgarnie kontrakt.

zxxc
środa, 22 lipca 2015, 20:10

ktorego państwa głos zadecyduje o wyborze Donalda Tuska na przewodniczącego europy na kolejne dwa lata tego oferta okaże sie najlepsza. znow "enigmatyczni, bezimienni" wojskowi będą jakoby zadowoleni z wyboru.

mario
środa, 22 lipca 2015, 17:08

Przyjaciel który uzbraja mojego wroga jest moim wrogiem-sprzedaja rosjanom termowizory Thales Catherine-FC do systemów kierowania ogniem wczołgach T-90A (1A45T Irtysz) oraz T-72B3 (1A40-M) dzieki temu rosyjska broń pancerna dokonała generacyjnego skoku.Przy tym mistrale to pikuś, nie kupowac nic od żabojadów

X
środa, 22 lipca 2015, 20:04

Gorzej, oni oprócz termowizorów kupili też licencję na nie i teraz produkują je u siebie.

advisor
środa, 22 lipca 2015, 18:17

Jasne, jak kupować to tylko z Muriki - 3 razy przepłacone i bez kodów źródłowych. Boso, ale w ostrogach... jeszcze tylko szabelka w dłoń!

PERSILnaONUCE
sobota, 25 lipca 2015, 23:31

Pytanie: Dlaczego obok posta nie może być pokazany kraj z którego został napisany? "Morze niebendzie" mniej rażących błędów ortograficznych, ale przynajmniej będzie wiadomo że "ekspert" jeszcze nie opanował polskiego bo polska język trudna język.

Wlad
czwartek, 23 lipca 2015, 10:08

Pomieszanie z poplątaniem. Na Bałtyk potrzebne nam są okręty małe, a te z kolei przenoszą śladową liczbę pocisków manewrujących. Z akwenu Bałtyku liczba celów na terytorium potencjalnego wroga jest mocno ograniczona (enklawa kaliningradzka) i przy sprzyjających okolicznościach - obszary nad Zatoką Fińską. Chociaż obawiam się, że wpłynąć tam można tylko raz, ale nie koniecznie wypłynąć. Wydaje się, że skuteczniejsze są inne środki przenoszące wspomniane rakiety manewrujące. Małe okręty podwodne nie nadają się do długotrwałych misji oceanicznych (liczba rakiet i torped ograniczona, potrzebne nawodne okręty wspomagające). W tym przypadku potrzebne są okręty podwodne co najmniej średnie (70-80 m, 3000-4000 t). Te z kolei są mało przydatne na Bałtyku. Najlepiej byłoby posiadać takie i takie, ale wiadomo, ze jest to niemożliwe. Najrozsądniej byłoby mieć w cenie 2-3 okr. podw. z uzbrojonych w rakiety manewrujące, 5-6 małych jednostek z uzbrojeniem torpedowym, minowym i ewentualnie z możliwością wystrzeliwania rakiet pokr., ale BEZ RAKIET MANEWRUJĄCYCH (Tomahawk, itp.). Ten durny pomysł od kilku lat komplikuje przetarg i obawiam się, że nigdy nie dojdzie on do skutku. Zresztą, kilka wystrzelonych Tomahawków NIKOGO NIE ODSTRASZY, a najwyżej rozśmieszy.

siekierka
piątek, 23 marca 2018, 19:27

a kto ci powiedzal, ze nasze op beda operowac tylko na bałtyku.

apollyon713
czwartek, 23 lipca 2015, 12:38

Chyba nie wiesz co to są rakiety manewrujące i jaki mają zasięg.

Gottard
środa, 22 lipca 2015, 16:51

Jak doprowadzili mnie Francuziki do białej gorączki bezczelna aferą z Caracalem (ale NSA i lobbyści Lockheed Martin sobie szybko z tym poradzą) to ta oferta mi się bardzo podoba. Jestem na TAK, przyjeżdżać panowie i podpisujemy w ciemno kontrakcik. Takie coś to rozumiem, wreszcie narzędzia walki - długi miecz a nie złote gacie i platynowe onuce z pomponami

say69mat
czwartek, 23 lipca 2015, 08:50

Biorąc pod uwagę liczne 'kiksy' jakie się objawiają przy okazji przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla naszych SZ. Na ten przykład, jednym z warunków było posiadanie przez oferenta wersji morskiej. Zdolnej do wykonywania misji CSAR i ZOP. Okazuje się, że wersja morska ZOP/ASW, jest acz w sferze ... projektowej. Z kolei zwycięzca przetargu - Caracal - nie dysponuje, w momencie składania oferty, certyfikatu do dokowania na pokładzie okrętów wojennych. Stąd, do oferty francuskiej należy podchodzić z baaardzo dużą dozą rezerwy.

Tyberios
środa, 22 lipca 2015, 18:35

Lepiej stawiać na A26... Szwedzi nie posuwają się do szantażu by sprzedać swój produkt jak Francuzi.

Marek
środa, 22 lipca 2015, 18:20

Na dodatek pod zielonym stolikiem trudno będzie po cichu przepchnąć taki deal, że jednym z pozyskanych za polskie pieniądze i obsadzonym przez polską załogę okrętów dowodzić będą Niemcy w zamian za przysłanie do Polski kilku przestarzałych kutrów torpedowych.

Seba
środa, 22 lipca 2015, 16:44

Znając życie to wygrają Niemcy.Przecież nie wygrali jeszcze żadnego przetargu więc i im trzeba dać zarobić.

Tako
środa, 22 lipca 2015, 20:02

Niemcy nic nie wygrają bo zblokowali amerykańskie bazy w Polsce.

antek
środa, 22 lipca 2015, 19:55

ORP Ślazak a raczej korweta typu Gawron to niemiecki projekt

rf
środa, 22 lipca 2015, 17:50

Zmodernizują nasze Leo to im wystarczy.

taki jeden
czwartek, 23 lipca 2015, 18:35

Nie jestem specem od OP, ale wydaje mi się, że wszystkich 3 oferentów ma duże doświadczenie w budowie OP, a ich prodykty są porównywalnej klasy. Decydujące znaczenie powinny mieć: - cena i wielkość offsetu (możliwość i zakres budowy w Polsce) - zakres i nowoczesność uzbrojenia, w tym możliwość strzelania pociskami manewrującymi (tu Scorpene ma przewagę, A26 i 212A/214 to wielka niewiadoma, a Tomahawk to już przestarzała konstrukcja plus możliwy problem z kodami i swobodą wyboru celów) - wyposażenie elektroniczne, w tym maskowania i system kierowania uzbrojeniem (tu Scorpene ma przewagę, co udowodnił "niszcząc" lotniskowiec USA i 3 inne okręty jego ochrony, po czym wycofał się niezauważony, wywołując niezły skandal po ćwiczeniach na Atlantyku, który US Navy starało się w ub. roku ukryć przed opinią publiczną) - parametry techniczno-eksploatacyjne - możliwości serwisowania w Polsce. Zaletami Scorpene i 212A jest to, że już są. A26 to na razie projekt. Francuzi oferują komplet i pokaźny offset. Niemcy i Szwedzi też deklarują pokaźny ofset. Ale.212A i A26 mogą mieć poważny i kosztowny problem z integracją z Tomakawkami. Pojawiające się tu dyskusje o wielkości okrętów na Bałtyk, ich autonomii (działaniach na Atlantyku Płn., koniecznej dodatkowej sekcji w Scorpene dla pocisków MCN (taka sekcja jest przewidziana dla pocisków balistycznych, kierowane są wystrzeliwane z aparatów torpedowych Scorpene) to zwykłe bajdurzenie. Mam nadzieję, że MON wybierze mądrze i nie podda się naciskom politycznym. Z resztą, czego by nie wybeali i tak będzie najnowocześniejsze.

Boczek
czwartek, 23 lipca 2015, 19:47

Scorpène nic nie zniszczył, bo go wtedy jeszcze na świecie nie było. To był Saphir z napędem jądrowym - Luty 2015 Wcześniej były to: 2001 - niemiecki 206 A (U 24) w czasie JTFEX 01-2 - od 1974 w służbie i Szwedzi - 2004 klasy Gottland - od 1996 (klasa) w służbie. Wzięty 2005-2005 na dwa lata w leasing, aby nauczyć się je wykrywać.

Tyberios
czwartek, 23 lipca 2015, 19:08

Pora późna czyli czas na bajki? Żaden Scorpene NIGDY nie brał udziału w jakimś wymyślonym "zatapianiu" lotniskowca USN. Wydarzenie jakie próbujesz przeinaczyć było podobno dziełem Saphir, atomowej jednostki typu Rubis. Pytanie, po co opierać swoje poparcie dla konstrukcji na zmyślonej historii?

PAW74
czwartek, 23 lipca 2015, 09:52

Zakup tej wielkosci jednostek podwodnych operujacych głównie na Bałtyku całkowicie mija sie z celem !!! 3 jednostki klasy Scorpene nie stanowia żadnego zagrożenia dla floty potencjalnego agresora operujacego z rejonu królewieckiego... Wystawi tylko 3 zespoły detekcyjno-niszczycielskie, wspierane przez operujące stale z lądu helikoptery ZOP.. Fakt że można z nich odpalać rakiety kierowane nie stanowi żadnego potencjału odstraszania" ponieważ nie są to rakiety z glowicami jądrowymi a łaczna salwa wszystkich pocisków kierowanych z głowicami konwencjonalnymi z trzech OP tej klasy nie stanowi wielkiego zagrożenia dla potencjału bojowego armi FR. Dużo tańsze I bezpieczniejsze byłoby zakupienie tej samej ilości naziemnych mobilnych wyrzutni kpr rozmieszczonych oddzielnie - co znacznie utrudniłoby ich potencjalne wykrycie I zniszczenie. Argument o rzekomo korzystniejszej ofercie DCNS jest prawdziwy o tyle że jest ona korzystniejsza dla sprzedajacego, bowiem za tą techniczną możliwość Francuzi każą sobie dodatkowo zaplacić.... więc jest to korzystne dla nich I polskich ich lobbystów... Polska MW potrzebuje większą liość mniejszych (8-11 szt.) iI miniaturowych jednostek (14-19 szt) podwodnych takie jakie produkuja np. Korea Poludniowa I Pólnocna, Japonia, Taiwan a także Włochy, Szwecja czy Niemcy co zmusiłoby przeciwnika do znacznie zwiekszonej aktywności I podziału(rozproszenia) sił detekcyjnych na większą ilość zespołów i zwiekszyłoby szansę zadania realnych cięzkich strat marynarce FR

Marek T
sobota, 25 lipca 2015, 20:49

Czy ktokolwiek pytał o zdanie podwodniaków polskiej MW ? Czy znana jest szerzej podstawowa przyczyna corocznego organizowania BALTOPS ? Po pierwsze wg kadry PMW najlepsze proponowane konstrukcje OP w programie Orka to U 212 i A 26, tak ze względu na fakt że Niemcy i Szwedzi mają ogromne doświadczenie w budowie i użytkowaniu okrętów tej klasy, jak też i zastosowaniu syst AIP. Z tym ostatnim mają kłopot Francuzi... Istotnym czynnikiem przy wyborze nowego OP są pola fizyczne wytwarzane w zanurzeniu, bo to decyduje o przeżywalności i możliwości wykonywania zadań. Wybór pocisków rakietowych jest sprawą drugorzędną, choć istotną. Co do samego Baltops, to idea organizacji tych ćwiczeń osadza się przede wszystkim na problemie poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych. Wykrycie klasycznego OP jak np U 212 czy typu Gotland to sztuka, a dokonanie tego na Bałtyku jest szalenie trudne. Pzdr

TRĄBKA
czwartek, 23 lipca 2015, 18:06

to tylko pobożne życzenia ..które być może będą zrealizowane za lat 25...i na przestrzeni tych lat tyle zgenerują środków finansowych że po przeliczeniu .okaże się że można byłoby z tego stworzyć nie 3 łódki ..a z 6 dywizjonów ...plus motorówkę dla admiralicji ..co by mogła na niej emanować dostojeństwem ..więc wyluzujcie marzyciele ..bo widzę iluzjoniści grają wam na emocjach

janusz
czwartek, 23 lipca 2015, 08:57

Kogo ma odstraszyć salwa 20-40 konwencjonalnych pocisków manewrujących? Rosję?? Pamiętajcie że na Serbię NATO wystrzeliło ich ok 1200, a i tak to małe państwo walczyło jeszcze przez parę miesięcy. Bez głowic atomowych odstraszyć możemy chyba tylko piratów.

Janusz
czwartek, 23 lipca 2015, 12:15

Jeśli weźmiesz za cel elektrownie atomowe w Rosji to masz substytut broni atomowej. Podnosi to poziom konfliktu do poziomu globalnego, na co Putin się nie zdecyduje. Rosja atakować może tylko tych, co nie mogą oddać. Poza tym możliwość likwidacji zgrupowania wojska w głębi wrogiego terytorium lub chociażby zniszczenie Kremów jest bezcenne.

frd
czwartek, 23 lipca 2015, 11:50

Więc janusz jakie masz pomysły? Armie też mamy niewielką.

Mac
czwartek, 23 lipca 2015, 08:46

Pozwolę sobie trochę pogdybać o sprawie "koszt-efekt", w nawiązaniu do naszych "polskich kłów" i kwestii odstraszania. Powstają pytania, czy sam pocisk manewrujący NCM lub Tomahawk (amerykanie rozważają odejście od zakupów tychże pocisków od 2015) nie jest za wolny ze swoją przelotwą prędkością ok 0,8 macha dla obrony przeciwlotniczej, która tego typu pocisk jest na chwilę obecną w stanie zestrzelić. Kolejną kwestią jest sprawa centrum planowania rażenia celów (brakuje nam takowego z satelitarnymi danymi do planowania trasy lotu pocisku oraz bazy obrazowej dla obiektów uderzanych - pocisk w końcowej fazie porównuje wprowadzone zdjęcie obiektu z zidentyfikowanym w obszarze rażenia). A teraz z nawiązniu do wspomnianej sprawy "koszt-efekt": zasięg działania pocisku (ok. 1000 km), to tyle samo ile JASSM ER dla lotnictwa. Zakup pocisku JASSM ER eliminowałby konieczność modernizacji całego łańcucha logistycznego, jak miałoby to miejsce w przypadku nowych okrętów podwodnych oraz szkoleniowego (są to również znaczące koszty, często bagatelizowane w kontrakcie). Ponadto, przy pociskach JASSM ER, istnieje znacząco bardziej możliwość zachowania żywotności danych środków, chociażby poprzez przebazowanie na sojusznicze lotniska. Okręty podwodne, aby efektywnie wykorzystały zasięg działania pocisków, muszą operować z Bałtyku (no chyba, że gdzieś z północy np z okolic Murmańska), co przy znanych danych dna morskiego daje kwestią dyskusyjną zachowanie możliwości operacyjnych. Dalej w kwestii odstarszanie, to tak tylko dla przykładu, decyzja o zakupie JASSM (tych krótszego zasięgu 370 km), spowodowała zmianę decyzji Rosjan co do przyszłej dyslokacji ich bazy na terenie Białorusi (początkowo w 2013r planowano, aby umieścić ją w Baranowiczach, teraz rozważa się Bobrujsk). Także osobiście nie przekonywująca dla mnie jest decyzja o zakupie okrętów podwodnych z pociskami manewrującymi. Preferowałbym lotnictwo i artylerię rakietową (300km), co przy końcowym bilansie finasowym mogłoby być tańszym rozwiązaniem znacząco podnoszącymi możliwości bojowe.

Kris
czwartek, 23 lipca 2015, 13:21

Odstraszanie buduje się wielopłaszczyznowo. Podobną sytuację masz z triadą atomową, choć przecież można by zostawić tylko silosy czy mobilną artylerię. Rozbijanie możliwości rażenia przeciwnika na różne środki jest logiczne, jednak już samo wykonanie niekoniecznie, bo 3 okręty z pociskami manewrującymi, kilkadziesiąt JASSMów śladowego lotnictwa czy Homar nie sprawi, że przeciwnik zacznie drżeć, a w razie "W' te środki z racji ograniczeń ilościowych również nie zmienią biegu wojny. Plusem jest na pewno to, że powyższe, jako że priorytetowe, mają szanse wykonania w przeciwieństwie do wyjścia armii technologicznie jako całości z czasów Układu Warszawskiego

Boczek
czwartek, 23 lipca 2015, 16:31

Pomimo, ze sam A26 jest albo może być produktem najlepszym, to w świetle krystalizującej się oferty niemieckiej nie widzę innego wyboru jak 212A. - aktualnie chyba najlepszy produkt świata i proven design. - budowa, w Polsce przynajmniej nr 2 i nr 3 za czym jestem. Pierwszy zawsze "w domu"! Uwaga Gawron! - szerokie doświadczenie w integrowaniu możliwości odpalania pocisków z pod wody. (nie mylić z integrowaniem samych pocisków) - nie wiem jeszcze na ile, ale również przekazanie technologi w celu zachowania niezależności obsługi. Czyli offset rozumiany po polsku. Proponują ponadto: - w ramach prawdziwego offsetu offsetu, nawiązanie ścisłej współpracy z polskimi stoczniami przy budowie okrętów nawodnych, aby przynajmniej produkcję eksportową tam przenieść. Czyli na zlecenie TKMS jak to: http://www.defence24.pl/239588,zakonczyla-sie-budowa-pierwszej-algierskiej-fregaty-rakietowej - co nasi włodarze odrzucają, a przynajmniej nie reagują pozytywnie! - ponieważ nie mogą obsadzić swoich u-bootów, proponują wspólne załogi, lub nieodpłatny leasing do czasu pozyskania własnych. Tu terz nasi włodarze odrzucają, a przynajmniej nie reagują pozytywnie! Co nam ostatni punkt daje? Przypomnę jeszcze raz: - ludzie przesiadają się na nowe już przeszkoleni a w czasie budowy mogą efektywnie pomoc w nadzorze. - uczą się od Niemców wielu rzeczy do tego co już umieją - dostaniemy produkt odpowiadający niemieckiemu, bo wiemy co mają. - łatwiej będzie wejść we współprace z TKMS i stać się dla nich stocznia/stoczniami produkującymi nawodne - czego szukają, bo własnej stoczni już nie mają. o czym wyżej wspomniałem. - problem umierających Kobben przestaje być problemem. Z mojego punktu widzenia jest to oferta nie do pobicia. Może wachlarz trochę szeroki i trudny do garnięcia prze naszych włodarzy. I last but not least - nasza marynarka chciała koniecznie produkt niemiecki - jeżeli dobrze pamiętam, jakkolwiek koncentrowali się na 214A

Kris
czwartek, 23 lipca 2015, 08:28

Ludzie, przecież to są małe okręty podwodne. Nie róbmy też z Morza Bałtyckiego jeziora czy rzeki. Okręty są zintegrowane z pociskami manewrującymi, więc nie będzie jakiś dziwnych sytuacji z dekadą dyskusji w kongresie nad Tomahawkami, możliwością ich użycia i finalnie dokupywaniem oprogramowania za kilkaset mln dolarów.

podwodniak
czwartek, 23 lipca 2015, 07:58

OP o długości 67 metrów i wyporności ok. 1500 ton nie jest za duży na Bałtyk to nie oskar, tajfun czy seawolf, dodatkowo mimo że Bałtyk nie jest głęboki (55 metrów średnia) to bezpośredni przy naszej wschodniej granicy wód terytorialnych znajduje się coś takiego jak Głębia Gdańska gdzie jest znacznie więcej wody niz średnia

bob
czwartek, 23 lipca 2015, 07:52

powinniśmy kupić okręty francuskie. W przypadku użycia przez miłującego pokój wschodniego sąsiada taktycznej broni atomowej na terenie Polski, rakiety manewrujące zniszczą ich elektrownie atomowe. Nie możemy liczyć na "sojuszników", którzy nie będą rozpoczynać wojny po zniszczeniu jakiegoś miasta w Polsce

Jakjack
czwartek, 23 lipca 2015, 07:16

Za dużego wyboru to tu nie mamy .... okręty bez rakiet to psu na budę. A tu mamy do '"wyboru" Amerykanów, którzy łaskawie nam pozwolą albo i nie używać ich rakiet w razie potrzeby, a z drugiej Francuzów którzy dają full zestaw !!! Problem tylko że Amerykanie to mimo wszystko lepszy sojusznik niż Francuzi....

PAW74
wtorek, 28 lipca 2015, 14:34

Zgadzam sie ze zdaniem Wlada - Nasza MW potrzebuje naprawdę produkowanych w Polsce 8-11 małych OP klasy południowokoreańskiego KSS-500A (np. HDS 500RTN) czasem operacji ok. 3 tygodni i z torpedami kal. 553 mm i 406 mm, a w których 1 wachta bojowa jest 4-ro lub 5-cioosobowa (załoga 15-20 osób przy rejsie zwalczajacym siły nawodne I podwodne przeciwnika a w przypadku zadań dywersji w strefie przybrzeżnej lub na lądzie - 9 -12 osób załogi oraz 14-15 płetwonurków bojowych lub 15-19 żołnierzy desantu) oraz ok. 14-19 szt. minaturowych łodzi podwodnych z torpedami 406 I 324 mm, o czasie operacji 14-15 dni (gdzie 1 wachtę bojową pełnią 3-4 osoby (załoga 9-15 osób przy rejsach bojowych oraz 6 osób załogi oraz 8-10 płetwonurków bojowych lub 10-14 żołnierzy desantu)

szyszka
sobota, 25 lipca 2015, 16:24

OP ma sluzyc przede wszystkim blokadzie naszych akwenow morskich a dopiero w drugiej kolejności niszczeniu celów naziemnych .W tym układzie wygrywa niemiec wraz z A26 do tego dozucic można jeszcze Koreanczyka który tez ma startować w przetragu .Co do rakiet mogą być to izraelskie ( wątpliwe z punktu bezpiezenstwa jako ze żydki znanisa z tego ze sprzedają wszystko szystkim ) oraz koreańskie ktoryh parametrow nieznam ale może będzie możliwość odkupienia licencji .

Maciek
czwartek, 23 lipca 2015, 00:06

Jak zwykle komentatorzy patrza na sprawe po polsku - wokolo swojego plotu I co najwyzej na ogrod sasiada.Baltyk NIE MUSI BYC JEDYNYM AKWENEM DZIALANIA polskich OP. Ruscy spodziewaja sie has z tego kierunku I sa dobrze zabezpieczeni. Duzy OP powoli na np. oplyniecie Skandynawii dookola I przywalenie in w miekkie podbrzusze. Myslec perspektywicznie prosze ,a nie tylko zasciankowo. Pozdrawiam.

Boczek
czwartek, 23 lipca 2015, 15:27

Promień operowania jest dla 212A o 2000 Mm większy. Ponadto 2 lata temu przeszedł on cały Atlantyk do USA na AIP pod wodą. Jakkolwiek mam trochę niesympatyczne uczucie, jeżeli chodzi o niemiecki AIP.

WojtekMat
czwartek, 23 lipca 2015, 10:38

"Duzy OP powoli na np. oplyniecie Skandynawii dookola" - od tego w razie konfliktu jest flota pozostałych państw NATO. My najpierw powinniśmy przypilnować własnego podwórka, a na razie nie mamy czym. Mocarstwowe plany można będzie śnuć, jak będziemy mieli zabezpieczone okolice. Poza tym : Murańsk nie jest już tak ważny , jak w czasie WWII, kiedy był rosyjskim oknem na świat i głównym portem LeandLeas'u.

gazek
czwartek, 23 lipca 2015, 15:13

3 okręty o jakich się myśli, to koszt 2-2.5 mld $. Za to można kupić kupę naprawdę fajnego sprzętu - ok 200 nowych Leopardów/400 BWP Puma/4 baterie SAMP/T/2 baterie THHAD itd. Priorytetem powinna być obrona naszej przestrzeni powietrznej i naszego terytorium, a z tego punktu widzenia okręty są zupełnie zbędnym dodatkiem, acz bardzo kosztownym. Porzućcie te mrzonki o rzekomym straszaku, ponieważ nikogo to nie przestraszy. Pewien efekt odstraszający mógłby faktycznie być, gdyby była tam broń nuklearna, ale wiadomo, że tak nie będzie. Kupcie więcej JASSM, kupcie JASSM-ER, kupcie więcej OPL, alokujcie bazy w miejsca pożądane z punku widzenia obronności, przygotujcie zapasowe lotniska, przygotujcie teren do obrony, przygotujcie rozpoznanie (brak nowoczesnego pojazdu i plany zakupu tylko 25 dronów!), kupcie nowoczesny BWP, zróbcie i kupcie Kraba, choć nie wiem czemu nie kupiliśmy 10 lat temu K9 z ładowarką, kupcie za te 5 lat F-35, do zniszczenia OPL przeciwnika itd itp. A nie marnujcie kasy na okręty, których przydatność do obrony naszego kraju będzie żadna.

jaan
czwartek, 23 lipca 2015, 16:53

To są programy wieloletnie. Jeżeli Polska ma w jakiejś przyszłości pozyskać broń nuklearną to pierwszym elementem tej układanki jest platforma dla tych pocisków oraz zintegrowany system zarządzania, nie wspomnę o satelitach. Jeżeli tego nie zrobi to okręty podwodne są niepotrzebne. Oprócz broni nuklearnej nie ma takiej broni która może odstraszyć Rosję. Wszelkie zakupy broni u partnerów zachodnich bez dodatkowych umów wojennych (pożyczki i szybkie dostawy w okresie zagrożenia) są bezcelowe. Trzeba popatrzeć na statystyki ile zużyto sprzętu w czasie II wojny, konfliktu w Wietnamie, Korei. Tam zużywano tysiące jednostek broni i nie mam na myśli broni osobistej. A trzeba się wziąć za real polityk tak by nie doprowadzić do sytuacji że kraj traci 6mln ludności. Bo w 1936-39 coś się stało. Dzięki komunie tego tematu nigdy nie rozebrano na drobne. Odrobienie tamtej lekcji jest niezbędne do kształtowania dzisiejszej polityki.

Baldwin
czwartek, 23 lipca 2015, 00:04

Czy ktoś może wie, dlaczego nie negocjujemy w sprawie pozyskania rakiet manewrujących do programu Orka z Izraelem (Popeye) i Koreą (Hyunmoo IIIC) ograniczając się do Tomahawków i NCM? Czy rakiety izraelskie i koreańskie są jednak znacznie gorsze od francuskich i USA czy też kraje te nie są zainteresowane współpracą z nami na akceptowalnych dla nas warunkach?

1234
czwartek, 23 lipca 2015, 15:07

Pan Prezes nie powiedział jednak, że będzie to prototypowa Scorpene z napędem AIP II generacji, który stanie się przy tym również prototypem, podobnie jak prototypem będzie zamontowany na Scorpene system nie mniej prototypowej rakiety manewrującej NCM. Na dokładkę, francuskiej Scorpene nie używają sami Francuzi ani żadne inne państwo w Europie o NATO nie wspominając. A tymczasem, dywizjon Okrętów Podwodnych w Gdyni Oksywiu powoli odchodzi w niebyt. A wy dalej debatujcie, który jest lepszy.

lewy
czwartek, 23 lipca 2015, 14:56

Mam nadzieje ze weźmiemy je od Francuzow, Caracale my wybraliśmy. Co to ma z zaufaniem do czynienia? Jeżeli kogoś obwiniać to tego kto podją wybór a nie tego kto proponował.

obserwator
środa, 22 lipca 2015, 23:32

Wygrają Niemcy bo Francuzi dostali zamówienie na helikoptery a Amerykanie, którzy do okrętów nie startują, na rakiety. To takie proste. Właśnie dlatego w Mielcu :"popełnili błąd formalny w ofercie" na Black Hawki.

DARO
środa, 22 lipca 2015, 22:46

Ciekawe czy w razie wyboru Scorpene, można by kupić więcej tych pocisków NCM i osadzić je na kołowych lub gąsienicowych wyrzutniach lądowych?- wtedy w prosty sposób otrzymalibyśmy drugi realny system odstraszania (umówmy się Homar i Jassm, które mają zasięg ok 300 km to tylko półśrodki....chyba że Amerykanie sprzedadzą nam jassm-er :)

mc
środa, 22 lipca 2015, 22:35

Wielu piszących wskazuje że okręt typu Scorpène jest za duży jak na Bałtyk. Niestety zostanie "wybrany" bo taki jest interes Polski. Francuzi nie dostarczają Rosji Mistrali, my kupujemy francuskie śmigłowce i okręty podwodne. Rosja bez Mistrali nie może zająć Odessy i jest szansa że Ukraina przetrwa, a my nie będziemy mieli wojny na południowym-wschodzie od nas. Oczywiście za wszystkim stoją amerykanie i ich długie ręce (tzw. środki nacisku). Tłumaczyłem to przy artykułach o śmigłowcach (Caracal) - Francuzi dogadali się z Rosjanami w sprawie odszkodowania, czyli p. Kopacz za kilka dni podpisze umowę na zakup śmigłowców.

omega
środa, 22 lipca 2015, 22:27

Z punktu widzenia naszych interesów,gospodarczych i militarnych to najlepsza oferta dająca nam pełną kontrolę nad tak nowoczesną bronią,NAJLEPSZA ! a wielkość okrętu Scorpene? posiadamy praktycznie taki sam gabarytowo okręt produkcji radzieckiej bardzo przestarzały :) ,wiec o co ten bezmyślny zarzut ??? Bo ja nie rozumiem niektórych pseudospecjalistow

rober cik
środa, 22 lipca 2015, 21:47

miejmy nadzieje ze nie wyjdziemy na kontrakcie jak rosjanie....

Darek
czwartek, 23 lipca 2015, 09:22

A co mamy w nadziej Czechy najechać, czy dokonać desantu na Gujanę Francuską?!

jjj
środa, 22 lipca 2015, 20:28

Niemcy-Francja-Szwecja. Najwieksze koncerny ktore maja sie czym pochwalic. Czego nie wybierzemy to i tak bedzie to czolowka techniki. Nie ma co dyskutowac o gustach wszystkie op sa dobre i skuteczne. Posiadaja wystarczajaca przezywalnosc niezaleznie kogo sie wybierze. Niech wygra najlepsza oferta mam na mysli cena offset w tym przekazenie how know. Bo tu bedzie najwieksza walka

Tyberios
środa, 22 lipca 2015, 21:25

No to najlepsza... czy najtańsza?

Faustus
środa, 22 lipca 2015, 20:21

Dziękuje za wiadomość ! Cogito Ergo sum .

jsvp
piątek, 24 lipca 2015, 01:59

Francja posiada najlepszą armię w europie. Polska powinna mieć taką samą.

anakonda
środa, 22 lipca 2015, 20:20

warto by się zastanowić jeśli przekaz nam dokumentacje tych rakiet które potem już własnej produkcji mogli byśmy zastosować na naszych korwetach

vvv
czwartek, 23 lipca 2015, 08:57

przekazanie know how, a licencji na wlasna produkcje i sprzedaz to sa dwie rozne rzeczy. dodatkowo u nas nie ma zakladow od broni rakietowej tego typu i jest to wysoce nie oplacalne aby tylko wyklepac partie rakiet dla naszej marynarki a nastepnie meczyc sie ze zwiazkami placzacymi ze nie ma zamowien i pracy

Ja-nek
czwartek, 23 lipca 2015, 07:34

Niby jak, są za duże na nasze mieczniki

tylko kupa mosci panowie
czwartek, 23 lipca 2015, 12:13

Niech dolorza oby dwa mistrale i kupic jeden lotniskowqiec wtedy będzie git

Pawelll
środa, 22 lipca 2015, 19:27

Dlaczego są głosy, że Scorpene nie nadają się na Bałtyk. Czy tylko o to chodzi, że jest większym okrętem od propozycji Szwedzkiej i Niemieckiej . I czy to znaczy, że na Bałtyk mniejszy okręt to lepszy?

cynik
środa, 22 lipca 2015, 21:21

Dlatego Morze Bałtyckie, Bałtyk (łac. balteus — pas. Nazwa Bałtyku pojawia się po raz pierwszy u Adama z Bremy) – płytkie morze śródlądowe na szelfie kontynentalnym w północnej Europie. Połączone z Morzem Północnym przez Cieśniny Duńskie (Sund, Mały i Wielki Bełt) oraz Kattegat i Skagerrak. Za zachodnią granicę Bałtyku właściwego przyjmuje się cieśninę Sund i próg podwodny ciągnący się na głębokości 18–20 m od przylądka Gedser (wyspa Falster) do przylądka Darßer Ort (Darß); na zachód od tej linii znajduje się akwen Bałtyku Zachodniego o powierzchni ok. 8000 km² nazywany przez Niemców także Ostsee; akwen ten obejmuje m.in. część wód Cieśnin Duńskich (oprócz Małego i Wielkiego Bełtu) a także mniejsze: Alsenbelt, Fehmarnbelt, Langelandsbælt.

Tyberios
środa, 22 lipca 2015, 21:19

Bałtyk jest morzem niewielkim, stosunkowo płytkim mimo dosyć interesujących warunków hydrograficznych. Scorpone jest dużym okrętem który nie był projektowany dla takich warunków, Niemcy czy Szwedzi tym bardziej mają swoje jednostki przede wszystkim zaprojektowane na ten akwen z wszelkim uwzględnieniem jego warunków, przy czym jako jednostki są zwyczajnie lepsze technologicznie. Jedynym atutem Francuzów jest szantaż do jakiego się posunęli ze sprzedażą pocisków manewrujących jedynie w pakiecie z okrętami.

Boczek
środa, 22 lipca 2015, 21:02

Chodzi o większą długość. Scorpène jest 20 m dłuższy od 212A i ca. 12 m od A26. Problemem może być skryte przejście przez tzw. Rynnę Kadetów, gdzie błąd trymu, lub zamierzony manewr możne spowodować częściowe wynurzenie lub kontakt z gruntem. Niemcy są fetyszystami bezpiecznego skrytego przejścia tego miejsca i dlatego budują ekstremalnie krótkie łodzie.

Kosa
czwartek, 23 lipca 2015, 11:55

Również na początku myślałem ze oferta DCNS będzie najlepsza dla Polski.Niestety po tym całym cyrku z Caracalem straciłem zaufanie do Francuzów.Ileż to było obietnic,zapewnień,deklaracji o wspaniałej przyszłości oraz współpracy.Jak wiemy rzeczywistość rozwiała te marzenia i sprowadziła mocno na ziemię, przynajmniej tych bardziej ogarniętych.Niestety cała masa jeszcze wierzy w te bajki do poduchy. Również podzielam zdanie wielu ze najlepszy dla MW będzie A26. Jest to projekt najbardziej rozwojowy,przyszłościowy z całej trójki.Jego naturalnym środowiskiem jest własnie Bałtyk.Trzeba dodać również ze w cenie 3 Scorpene można mieć 4 A26. Mam również nadzieje ze Szwedzi podejdą do naszej współpracy z większym szacunkiem oraz na partnerskich warunkach. Jeśli chodzi o jednostki bardziej oceaniczne to w takiej roli widziałbym Japoński Soryu.Niemniej jednak na tą chwilę takie jednostki są zbędne.Natomiast mam nadzieje ze takie okręty w przyszłości zawitają w naszych portach, ponieważ będzie to znaczyć ze Polska poszerza swoją strefę wpływów i prowadzi coraz więcej interesów w różnych częściach świata ;).

Boczek
czwartek, 23 lipca 2015, 15:33

"Jego naturalnym środowiskiem jest własnie Bałtyk." Te koncepcję właśnie z A26 zarzucono - podobnie zresztą jak Niemcy. 212A jest co prawda "zorientowany" na Bałtyk, ale nie ograniczony. Ze szczególną starannością zadbano o niewielkę sygnaturę, bo na Bałtyku nie można się głęboko schować.

kmq
środa, 22 lipca 2015, 19:20

Oferta przeciwlotnicza też była lepsza gospodarczo i co? "inne korzyści polityczne" i tak wygrały

andrzej
piątek, 24 lipca 2015, 16:01

najlepszy wybór.

trojan
czwartek, 23 lipca 2015, 11:48

Dlaczego waszym zdaniem Orki maja operować tylko w Bałtyku? I co to znaczy, że coś jest za duże? Nie zmieści się w morzu? Gazociąg Północny jest jednym wielkim sonarem i Ruscy wszystko widzą co się dzieje na Bałtyku więc dlaczego nasze okręty mają się ograniczać do tego akwenu? Niech Pływają po północnych częściach oceanów to Rosjanie będą musieli ponosić większe koszty dla ochrony swoich wielkich terenów. Proszę myślcie szerzej przecież mogą atakować z morza Barentsa. Zachowujecie się jak w XVI eksperci od broni, nie kupujmu arkebuzów ponieważ żołnierze nie będą mieli się czym bronić.

kuba18
czwartek, 23 lipca 2015, 15:39

Ocean, to nie teren (terra=ziemia), tylko akwen (aqua=woda). Pozdrowienia!

gazek
czwartek, 23 lipca 2015, 14:48

Mamy obronić nasze terytorium i naszą przestrzeń powietrzną i temu należy podporządkować wydatki! Co mi po 3 okrętach gdzieś tam, jak agresor będzie hasał w naszej przestrzeni powietrznej lub/i na naszym terytorium.

WARS
czwartek, 23 lipca 2015, 11:44

...do "przemadrzalych": skoro nie z pociskami manewrujacymi "bo to i tamto"...to po co wogole nam OP???...a taki pocisk mozna tez wystrzelic z innych okolic niz Morze Baltyckie...dodatkowo celna salwa okolo 40pociskow np w Kreml czy osrodki dowodzenia z pewnoscia spelni zadanie odstraszania...nawet oficjalne zrodla sowieckie sie wystraszyly JASSM a co dopiero gdy beda JASSM-ER i pociski manewrujace ? Tutaj nikt nie mysli o "wygraniu wojny", bo do tego sami nie jestesmy w stanie...

Janusz
czwartek, 23 lipca 2015, 14:00

Zgadzam się z Tobą. Okręty z pociskami manewrującymi nie służą do samodzielnego wygrania wojny ale do podniesienia potencjalnego konfliktu na wyższy poziom, gdzie inne kraje musiałyby się zaangażować. Z nimi i z JASSM nie jest możliwy konflikt na poziomie Ukrainy, ponieważ wtedy ośrodki separatystów zostałyby zniszczone. Rosja wtedy musiałaby jawnie wkroczyć, a to co innego.

Tweets Defence24