Chińskie inwestycje w Afryce napędzają wzrost, ale często wywołują protesty

10 sierpnia 2021, 10:58
Hambantota_Port_Docks_two_ships
Port w Hambantota na Sri Lance powstał za kredyty udzielone przez chińskie banki. Fot: Deneth17/ wikipedia.com/CC BY-SA 3.0
Reklama
Defence24
Defence24

DOTYCZY:


Chińskie inwestycje w Afryce napędzają wzrost gospodarczy i podnoszą jakość życia mieszkańców, ale na obszarach goszczących chińskie projekty częściej wybuchają protesty. W rozmowie z PAP biznesmen z Ugandy porównuje afrykańską ekspansję Chin do polityki europejskich kolonizatorów.

„Metody egzekwowania tej polityki się zmieniły (…) Chińczycy nie używają siły ani broni, jak w czasach kolonialnych. Ta nowa fala skupia się na stworzeniu wrażenia, że są tu, by pomóc, by inwestować. Jednak w długim okresie pomagają sobie samym” – ocenia Andrew Talemwa, przedsiębiorca działający w branży turystycznej.

Jego zdaniem Chińczycy pożyczają afrykańskim rządom duże sumy, które nigdy nie zostaną oddane, co jest „wyraźnym biletem do wyzysku w długim okresie”.

Komunistyczne władze ChRL zaprzeczają, jakoby chciały złapać biedniejsze kraje w „pułapkę zadłużenia”. Pekin zgadzał się też na umorzenie części długów państw afrykańskich po wybuchu katastrofalnej dla gospodarek pandemii Covid-19.

Reklama
Reklama

Zaangażowanie finansowe Chin w Afryce gwałtownie rosło od początku XXI wieku. Są one obecnie największym partnerem handlowym tego kontynentu. Szacuje się, że w latach 2000-2014 wydały tam 350 mld dolarów na programy rozwojowe, co jest sumą porównywalną do wydatków USA w tym samym okresie – napisała grupa badaczy na łamach portalu The Conversation.

Jednak społeczne, gospodarcze i polityczne implikacje tych inwestycji wzbudzają szerokie kontrowersje, a kraje zachodnie są krytycznie nastawione do wzrostu chińskich wpływów w Afryce – napisali ci badacze, pracujący na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Maastricht, na Uniwersytecie Harvarda i Uniwersytecie Turyńskim.

Ich zdaniem nietrudno jest znaleźć dowody na protesty Afrykanów przeciwko chińskim projektom i inwestycjom. Na kenijskim archipelagu Lamu mieszkańcy zablokowali budowę chińskiej elektrowni węglowej, która ich zdaniem zagroziłaby branży turystycznej. W Gambii demonstrowano przeciwko chińskim przetwórniom ryb, które oskarżano o zanieczyszczanie rezerwatów przyrody, a w Zambii dochodziło do przemocy z udziałem miejscowych robotników i chińskiego kierownictwa kopalni.

W poszukiwaniu systemowych zależności autorzy porównali dane na temat 125 tys. protestów w całej Afryce z mapą chińskich projektów na tym kontynencie. Analiza wykazała, że na terenach goszczących chińskie projekty częściej wybuchają protesty.

Jako możliwą przyczynę badacze wskazują na fakt, że z powodu niskiej przejrzystości i zasady nieingerencji w lokalną politykę chińskie projekty mogą być w większym stopniu wykorzystywane przez miejscowe elity do realizacji własnych interesów, co z kolei może osłabić zaufanie ludzi do rządu. Wzrost chińskich wpływów gospodarczych może natomiast skutkować poczuciem, że projekty służą w większym stopniu Chińczykom niż tubylcom.

Autorzy zwracają jednak uwagę, że kiedy ludzie są nieufni i niezadowoleni, koordynację protestów może im ułatwiać polepszona łączność telekomunikacyjna, która również wiązana jest z chińskimi projektami.

Talemwa przyznaje, że w Ugandzie chińskie inwestycje przyczyniły się do powstania miejsc pracy dla miejscowej ludności, a do skarbu państwa wpływa więcej pieniędzy z podatku VAT nakładanego na produkowane i sprowadzane przez Chińczyków towary. Zaznacza jednak, że chińskie firmy korzystają często z ulg podatkowych, a po ich wygaśnięciu – przenoszą się do innego kraju w Afryce.

„Generalnie lokalna ludność ma negatywny stosunek do chińskich inwestycji, ponieważ nie przynoszą jej one obliczalnych długoterminowych korzyści” – ocenia Talemwa. Miejscowi podejrzewają Chińczyków, że udają inwestorów, by ostatecznie opanować takie branże jak sprzedaż detaliczna.

„Jeśli ja muszę płacić podatki od początku działalności, dlaczego oni mają ulgi na trzy lata, tylko po to, by uciec z kraju, gdy okres ulgowy się skończy? Firma, która nie płaci podatku, z pewnością może sprzedawać swoje produkty taniej” – skarży się przedsiębiorca.

Według niego Chińczycy inwestują w Ugandzie i innych krajach Afryki na masową skalę w branżę importowo-handlową, przetwórstwo żywności, zakłady papiernicze, huty metali i rolnictwo. Afrykańskie rządy podpisują z nimi natomiast kontrakty na budowę dużych projektów, takich jak drogi, mosty, wieżowce, lotniska, linie kolejowe czy szpitale.

Ta infrastruktura służy lokalnej ludności, ale zdaniem Talemwy wiąże się ze zbyt dużymi kosztami. „Miejscowi widzą w tym niebezpośredni sposób na ułatwienie sobie ruchów, przy jednoczesnym pociąganiu sznurków, by sprawić, że to miejscowa ludność zapłaci za to w długim okresie dużymi podatkami” – twierdzi Ugandyjczyk. 

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Reklama
easyrider
środa, 11 sierpnia 2021, 08:17

No to jak im Chińczycy i ich inwestycje zawadzają, to niech ich nie wpuszczają, tylko niech sami zaczną budować, inwestować, wymyślać, modernizować etc. Kto im broni?

Xd
środa, 11 sierpnia 2021, 07:33

Zaczyna się kwik "cywilizowanej" europy że już nie mogą żyć z kolonii i wyzysku miejscowych

Monkey
środa, 11 sierpnia 2021, 05:44

Chiński neokolonializm wygryza amerykański i europejski bazujący na kolonialiźmie z poprzednich stuleci. Prawda jest taka, że jak się woli nie mysleć i za pomocą korupcji osiągać zaedwie prywatne, doraźne zyski, to się potem płacze. Niestety, my jesteśmy przykładem europejskim.

LOLOK
wtorek, 10 sierpnia 2021, 21:35

Chinczysy robia w Afryce to samo co zachodnie koncerny u nas co chwile zmieniaja nazwy spolki i nieplaca podatkow albo tylko symboliczne

dimitris
wtorek, 10 sierpnia 2021, 15:13

A Grecy po prostu pozwalają Chińczykom budować nowe, wielkie porty. O tym faktycznie mówimy, nie o "wykupie" portów greckich. Po czym Grecy pobierają podatki od obrotu tych portów. Zatrudniających przy tym niemal wyłącznie greckich pracowników. A państwo dzierżawi teren tych portów chińskim firmom, ale tylko na 50 lat. Tu zauważę, że "młody" port w Gdyni liczy dziś sobie już prawie 100 lat. Przy tym rentowne stały się - dzięki tym portom - także greckie koleje i autostrady. Na co przedtem nie było szans. A floty greckich armatorów są głównym dostawcą surowców do Chin. Dzięki czemu Grecy dysponują aktualnie statkami o najwyższej w świecie wartości inwestycji żeglugowych. - I proszę mi tu pokazać zły biznes ? OK, docieram do sedna: ALEŻ TO JASNE, ŻE I TU SĄ PROTESTY ! Świat bez protestów, opozycja bez protestów, związki zawodowe bez protestów ? Przecież to byłoby jak lizaki bez patyków :)

Kiks
wtorek, 10 sierpnia 2021, 15:49

Dim, przecież wiadomo, że nie tu problem. Inwestycje są dobre pod warunkiem, że obie strony coś zyskują, a w większości przypadków żółci robią wszystkich w jajo. Zresztą spójrz takiemu w oczy :D. Jak można im ufać. W ich kulturze nie ma pojęcia kłamstwa.

złośliwy
wtorek, 10 sierpnia 2021, 17:52

Ojejku.Ludzie siedzący w temacie twierdzą że neokolonializm w Afryce ma się bardzo dobrze.Pojawili się Chinczycy,na początku trzeba było się podzielić. Teraz kraje takie jak Włochy, Francja czy GB są z tej części świata wypychane.

dim
wtorek, 10 sierpnia 2021, 16:22

Wiesz, na ile ich znam, setki z nich osobiście, są znacznie, znacznie, znacznie bardziej solidni od Greków. A że pracowałem przedtem długo i w polskim prywatnym biznesie... ale nie, tego mi Redakcja pewnie nie przepuści :)

Kiks
wtorek, 10 sierpnia 2021, 23:34

No niestety masz tu rację. Choć też różnie bywa. Ale ich solidność nie wynika z samego faktu solidności, a zupełnie innych przyczyn. To naprawdę są kosmici. Wspólny język znajdziesz z 1 na 10 Chińczyków, a czasem i gorzej.

patriota
wtorek, 10 sierpnia 2021, 15:04

To takie błędne koło. Chińczycy razem z pieniędzmi ściągają własnych pracowników, przede wszystkim średniego i wyższego szczebla, inżynierów i techników. Zero inwestowania w lokalną społeczność, kursów i szkoleń zawodowych. Miejscowi zatrudniani są do najprostszych prac, pracy fizycznej za najniższą stawkę. Mało, ale często są to pierwsze pieniądze jakie mogą regularnie otrzymywać. Chińczycy bronią się, że koszty szkolenia miejscowych są wysokie, a efekty marne (niska wydajność, zła organizacja pracy, słaba jakość wykonanych prac). Ponadto brak odszkodowań za grunty rolne zabrane pod budowę budynków, dróg, linii kolejowych, zakładów. Duży błąd to brak personelu do bieżących napraw i remontów wybudowanej infrastruktury. Chińczycy zupełnie pomijają w swoich inwestycjach pozostawienie-wyszkolenie pracowników potrzebnych do utrzymania wybudowanej infrastruktury. Stąd późniejsze problemy (dziurawe drogi, pękające rury, podtopione budynki, zwarcia instalacji elektrycznej itp.).

Autor
wtorek, 10 sierpnia 2021, 23:43

Dokładnie to robią zachodnie koncerny w Polsce. Jesteśmy dla nich taka Afryka.

lol
wtorek, 10 sierpnia 2021, 16:00

Natomiast inwestujący w polsce budują szkoły zawodowe, politechniki i uniwerki i dbają o pracowników bardziej od polskiego rządu ? Skończ z demagogią i pisz swój nick w cudzysłowiu

dim
wtorek, 10 sierpnia 2021, 15:31

@patriota. W krajach afrykańskich - może tak. A w Grecji tak nie postępują. Nie chcę być odebrany jako rasista, niemniej po ponad 20 latach mieszkania w Atenach nie spotkałem jeszcze ani jednego uczciwie pracującego czarnego Afrykańczyka (mężczyznę, bo kobiety owszem, czasem pracują). A Ty dziwisz się, że Chińczycy wolą swoich techników i inżynierów ? A spróbuj taki reżim pracy i nauki, jak standardowo ma Chińczyk, narzucić przeciętnemu Afrykańczykowi ? Owszem, widywałem świetnie wykształconych i świetnie pracujących murzynów, w Afryce. Tyle, że pracujących tam na kontrakcie. A byli z USA.

złośliwy
wtorek, 10 sierpnia 2021, 14:58

"Wzrost chińskich wpływów gospodarczych może natomiast skutkować poczuciem, że projekty służą w większym stopniu Chińczykom niż tubylcom".Uśmiałem się. Macie do nich pretensję że nie stosują się ściśle do wskazówek towarzysza Lenina?Moze to jednak nie są komuniści :)?

Reaper
środa, 11 sierpnia 2021, 09:31

Oczywiście że tak. Przez to Chiny wymykają się ze sztampowości propagandowej, gdyż mówić o złych komunistach z ChRL którzy siedzą na śmietniku historii i nic nie umieją a jednocześnie są 1 lub drugą (zależnie od źródła i sposobu liczenia) ekonomią świata wyrastającą na globalną potęgę, która z się zamiast rozpaść zgodnie z przewidywaniami światowej sławy ekonomistów gdyż nie są zachodnią demokracją więc stabilnego ustroju ani politycznego ani ekonomicznego zbudować zdolne nie są? A Szanghaj i inne współczesne Chińskie metropolie nazywane były marnowaniem funduszy i Potiomkinowskimi wioskami ku chwale cesarza wzniesionymi jeszcze w latach '90. I patrzcie wszyscy, zaklinanie rzeczywistości i wyśmiewanie przez ostatnie cztery dekady z jednej strony, a z drugiej racjonalne planowanie i rachunek sił i środków do zamiarów, w efekcie Państwo Środka jest w tym miejscu teraz co jest, a my tam gdzie jesteśmy. Wygląda na to że Franks miał rację i te kilka wieków dominacji tzw. Zachodu będzie niczym innym jak przypisem w wielotysięczno letniej historii Chin.

Jontek
wtorek, 10 sierpnia 2021, 14:45

Typowo azjatyckie podejście,Rosjanie też wszystkich wyzwalali i pomagali.

ciotka
wtorek, 10 sierpnia 2021, 14:43

W przypadku krajów nie jest tak istotne ile masz długu , ważne kto kontroluje dług. Zadłużenie Japonii - 266 % PKB i Grecja 205 % PKB, dwa odmienne przypadki ,gdzie w Japonii właścicilem długu są obywatele Japonii , a w Grecji fundusze i banki Niemieckie. Niedawna historia pokazała jak to działa.

dimitris
wtorek, 10 sierpnia 2021, 15:26

@Ciotka, napisała to słusznie, a ja tylko dodam szczegół. Oto w latach 2009,10, 12... odsetki od greckich długów wynosiły co najmniej 3,8%, w skali rocznej (MFW). A często nawet zbliżały się do 5%. To ponieważ manipulowały tak ocenami wiarygodności kredytowej Grecji amerykańskie domy ratingowe, wszystkie trzy naraz. I tak naciskał niemiecki minister finansów Wolfgang Schauble. I nagle grecki kryzys "skończył się", gdy Grecy zupełnie bez problemu i z popytem ponad 10-krotnie wyższym niż podaż (słownie: dziesięciokrotnie wyższym !), sprzedają swe obligacje skarbowe, z oprocentowaniem rzędu tylko 1%. A dokładniej, kryzys odbił się od dna już następnego miesiąca, po odejściu niemieckiego MF Wolfganga Schauble. Jego następca nie ma we zwyczaju do Greków wtrącać się, "życzliwie interesować", nakazywać kompletnych bzdur ekonomicznych, jasne że rozmyślnie.

ciotka
środa, 11 sierpnia 2021, 08:46

Dodam tylko ,że tzw. trojka oficjalnie przepraszała Grecję za swój tzw. program naprawy finansów Grecji. Tak na marginesie , gdyby Grecja miała własną walutę a nie euro to problem został by rozwiązany jedną decyzją , w ciągu jednego dnia. Ale to już inny temat.

Ech
wtorek, 10 sierpnia 2021, 16:43

Dokadnie. Nam trzeba zetelbej analizy wpływu amerykańskiego kapitału, UE koncernów na nas bo tu dużo się dzieje. Bardzo dużo także w czasie pandemii a w zamian temat zastępczy o chińczykach w gambi. Zal

Tweets Defence24