Broń „D” i Białoruś - scenariusze dla Polski [KOMENTARZ]

10 lipca 2021, 09:27
0504-Purvenu-U-1-53843
Fot. Litewska Państwowa Służba Straży Granicznej, www.pasienis.lt
Reklama

Użycie przez Białoruś migrantów do ataku hybrydowego na Litwę nie jest zjawiskiem nowym. Po raz pierwszy ma jednak miejsce w bezpośrednim sąsiedztwie Polski. Nasz kraj musi być gotowy na podobny scenariusz i to na znacznie większą skalę. Nie można też zapominać, że migranci w tym planie nie są stroną atakującą, lecz jedynie bronią czyli narzędziem ataku.

Pojęcie broni D (demograficznej) budzi kontrowersje więc warto na wstępie wyjaśnić kilka kwestii podstawowych. Przeciwnicy takiego ujęcia problemu uważają, że w sposób niedopuszczalny dehumanizuje ono migrantów i uchodźców. Faktycznie bowiem unikanie uznawania cywilów i demografii jako broni ma w naszym kręgu cywilizacyjnym podłoże psychologiczno-filozoficzne. Broń jest bowiem rzeczą, przedmiotem, który w dodatku w toku działań wojennych powinien zostać zniszczony. Tymczasem cywil to podmiot chroniony w trakcie działań wojennych. To właśnie jednak powoduje atrakcyjność wykorzystywania cywilów w działaniach zbrojnych, zarówno konwencjonalnych („żywe tarcze”) jak i asymetrycznych. Nie chodzi tu bowiem o potencjał  destrukcyjny, walkę z przeciwnikiem czyli zadania realizowane tradycyjnie przez wojsko w czasie ataku na wroga, choć i to może być realizowane przez wyspecjalizowane jednostki dzięki funkcji stealth (maskowanie ataku). Migranci jako broń nie są jednak żołnierzami wrogiej armii, nie są „nachodźcami” cokolwiek to popularne publicystycznie w niektórych kręgach i zupełnie niezdefiniowane pojęcie miałoby znaczyć. To nie oni planują atak i przeważnie nie są też świadomi ataku (poza bojówkami udającymi migrantów, terrorystami, czy agentami ukrytymi w strumieniu migracyjnym). Nie muszą być bo nie taka jest ich rola.

Jednym z celów użycia broni „D” jest natomiast wojna informacyjna. W tym kontekście zresztą Łukaszenko dość niezgrabnie przystąpił do ataku, de facto go wcześniej zapowiadając. Łukaszenko wprawdzie starał się przyjąć rolę tego, który jakoby powstrzymywał nielegalną imigrację do Europy i w związku z jej „niewdzięcznością” postanowił zaprzestać realizacji tej roli. Jednak cała operacja została przeprowadzona tak niezgrabnie, że nikt takiej narracji nie przyjmuje. Warto przy tym przypomnieć, że podobnie ujmowali swoją rolę jako bariery dla migracji do Europy Muammar Kadafi oraz Recep Tayyip Erdogan. Przez Libię rzeczywiście jednak przechodził (i nadal przechodzi) główny szlak migracyjny z Afryki subsaharyjskiej do Europy i ma on charakter naturalny, co nie oznacza, że przejęcie nad nim kontroli przez rywalizujące obecnie o kontrolę w Sahelu państwa, w tym w szczególności Rosję i Turcję, nie może prowadzić do weponizacji (wykorzystania tego zjawiska w charakterze broni D) strumienia migracyjnego prowadzącego do Europy z tego kierunku.

Obalenie i śmierć Kadafiego zniosła barierę, czego skutki Europa bardzo szybko zaczęła odczuwać, a także zaczęła szukać nowej śluzy w Sahelu, czego efektem było przyznanie Nigrowi 1 mld Euro na powstrzymywanie migracji. Realizowane jest to w dużym stopniu w sposób przerażający, gdyż grupy migrantów są tam wyprowadzane na pustynię i zostawiane na pewną i bardzo okrutną śmierć. Jakkolwiek przerażające by to nie było znacznie bardziej „humanitarne” byłoby zatapianie łódek na pełnym morzu, niemniej problem leży na płaszczyźnie informacyjnej. Śmierć na Saharze ma miejsce z dala od mediów i nie może zostać wykorzystana w wojnie informacyjnej, podczas gdy w tym drugim wypadku byłoby to wizerunkowe seppuku. Abstrahuję w tym momencie od tego czy zatapianie łodzi z migrantami jest dopuszczalne czy nie, gdyż nie jest ono w żadnym stopniu mniej obiektywnie niedopuszczalne niż przymykanie oczu na pozostawianie migrantów na powolną śmierć na pustyni. To że czegoś nie widać nie oznacza, że tego nie ma.

Opinia publiczna w Europie widzi jednak tylko to co jest blisko, dlatego nawet niewpuszczanie tzw. „statków ratunkowych” (de facto spełniających rolę stymulującą migracje i paradoksalnie doprowadzających tym samym do większej liczby utonięć w liczbach bezwzględnych) przez Mateo Salviniego w okresie jego urzędowania jako ministra spraw wewnętrznych Włoch budziło większe emocje i protesty, niż los migrantów na pustyni. Celem wojny informacyjnej towarzyszącej strumieniowi migracyjnemu, zarówno w sytuacji gdy ma on charakter naturalny jak w przypadku Afryki, jak i w przypadku ataku bronią D, nie jest jednak wyłącznie uderzenie w wizerunek i wiarygodność władz atakowanego państwa. Jest nim również pogłębianie polaryzacji opinii publicznej z tym związanej, co ma prowadzić do protestów i konfrontacji zwolenników i przeciwników przyjmowania migrantów.

Doświadczenia z 2015 r. pokazały, że temat migracji rzeczywiście budzi takie emocje wśród opinii publicznej i że mogą być one dodatkowo podgrzewane kampanią dezinformacyjną. Warto przy tym zaznaczyć, że w 2015 r. tylko część ówczesnego kryzysu (tj. migracja na kierunku wschodnio-śródziemnomorskim) miała charakter ataku demograficznego przeprowadzonego przez Turcję, podczas gdy główny strumień migracyjny na kierunku środkowo-śródziemnomorskim miał w zasadzie charakter naturalny. Niemniej występująca od samego początku dezinformacja łącząca strumień migracyjny płynący z Afryki z syryjskim kryzysem uchodźczym doprowadziła do dezorientacji europejskiej opinii publicznej i wymieszania pojęć, na czym zresztą dodatkowo skorzystał Erdogan odgrywając rolę „powstrzymującego migrację” i żądającego za to wynagrodzenia finansowego i politycznego (coś co obecnie w sposób nieudolny próbuje naśladować Łukaszenko). Ponadto wojna informacyjna, w którą wówczas bardzo mocno zaangażowała się Rosja, nie miała na celu wsparcia jednej ze stron toczącego się wtedy w sposób bardzo emocjonalny sporu. Rosja bynajmniej nie miała interesu w tym by wspierać skuteczne powstrzymywanie migracji do Europy. Jej celem było natomiast wzmacnianie ekstremalnej narracji obu stron w celu polaryzacji opinii publicznej i przez to destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Europie. Idealnym efektem takiego działania byłyby krwawe starcia między zwolennikami polityki całkowicie otwartych drzwi a zwolennikami strzelania do migrantów na ulicach europejskich miast.

W lutym 2020 r. Turcja postanowiła dokonać kolejnego ataku demograficznego na Grecję, przy czym z różnych powodów okazał się on nieudany. Europa zareagowała zdecydowanie inaczej niż w 2015 r. choć również i w tym wypadku pojawiły się głosy krytyczne wobec działań Grecji, potencjalnie osłabiające jej zdolność właściwej reakcji. Atakowi towarzyszyła oczywiście wojna informacyjna ze strony Turcji, która starała się zniszczyć wizerunek Grecji oskarżając ją o atakowanie uchodźców. Wybuch pandemii koronawirusa pokrzyżował jednak plany Turcji i zmusił ją do wycofania się ze swoich działań gdyż przerażona rozprzestrzenianiem się wirusa europejska opinia publiczna nie była w tym momencie zbyt skora do wspierania otwierania granic na migrantów. Warto jednak podkreślić, że działaniom Turcji od samego początku towarzyszyło intensywne budowanie w mediach europejskich wizerunku tego kraju jako „pomagającego uchodźcom” oraz łączenie migracji z kryzysem syryjskim (podczas gdy większość migrantów nie pochodzi z Syrii).

Tymczasem Łukaszenko całkowicie zaniedbał tę kluczową tj. informacyjno-propagandową stronę ataku bronią D. Białoruś nie była znana dotąd jako kraj „przyjmujący uchodźców”, zresztą dystans dzielący ten kraj od Bliskiego Wschodu czy Afryki powoduje, że trudno uznać, że osoby pochodzące np. z Iraku znalazły się tam w sposób naturalny. Łukaszenko swoje działania przeciwko Litwie zaczął przy tym od ściągania Irakijczyków co miało zapewne na celu wywołanie strachu przed przenikaniem w ten sposób terrorystów ISIS. Problem w tym, że Irak, choć wywołuje skojarzenia z ISIS i zagrożeniem terrorystycznym (w dużym stopniu jest to przesadzone) ma dość umiarkowany potencjał migracyjny. Wprawdzie kraj ten jest pogrążony w licznych problemach wewnętrznych ale nawet w czasie wojny z ISIS Irakijczycy nie stanowili dużego odsetka migrantów zmierzających do Europy. Ponadto wielu z nich później wróciło do Iraku. Wynika to m.in. z tego, że Irak mimo wszystko nie jest krajem biednym i nawet w najgorszych latach wojny z ISIS w Bagdadzie, Irbilu, Nadżafie czy Basrze można było spotkać migrantów zarobkowych z Bangladeszu, Filipin, a nawet Gruzji.

Atak bronią D i towarzyszące mu działania dezinformacyjne mają na celu destabilizację sytuacji wewnętrznej w kraju atakowanym poprzez polaryzację jego opinii publicznej, rujnowanie międzynarodowego wizerunku kraju, wymuszanie ustępstw finansowych i politycznych, wykorzystanie strumienia migracyjnego do funkcji stealth w celu przerzutu agentów, bojówek i terrorystów oraz zmianę tożsamości kulturowej. Ten ostatni cel ma jednak charakter długofalowy i może być osiągnięty wyłącznie przy masowości migracji, co raczej przekracza możliwości Łukaszenki w stosunku do Litwy, nie mówiąc już o Polsce. Rujnowanie wizerunku Litwy (a w przypadku przyjęcia nowego scenariusza również Polski) mogłoby natomiast dotyczyć dwóch kwestii: ukazania brutalności służb granicznych (rozlew krwi, w idealnej wersji z ofiarami śmiertelnymi) w celu nastawienia promigracyjnej części europejskiej opinii publicznej przeciwko temu krajowi oraz kompromitacji służb granicznych jako niezdolnych do obrony zewnętrznych granic UE. Potencjał migracyjny jakim obecnie dysponuje Białoruś może przy tym być groźny dla małej Litwy ale nie jest w stanie zagrozić Europie. Mowa bowiem obecnie o setkach nielegalnych przekroczeń i ściągnięciu kolejnego tysiąca.

Nie jest to więc póki co instrument, który Łukaszenko mógłby skutecznie wykorzystać do wymuszenia korzyści finansowo-politycznych na UE tak jak to skutecznie robi Erdogan, zastraszając Europę setkami tysięcy migrantów. Również możliwość wykorzystania funkcji stealth  na tym etapie jest ograniczona, gdyż przy niewielkiej liczbie migrantów możliwości kontroli ich tożsamości są znacznie większe. Nie oznacza to, że w ogóle ten problem nie istnienie na tym etapie. Liczba migrantów, których Turcja wykorzystała w ataku na Grecję w lutym 2019 r. też była stosunkowo niewielka i od samego początku uformowane zostały w ramach tego strumienia agresywne bojówki migrantów wyposażone w wojskowy gaz łzawiący.

Łukaszenko najwyraźniej nie dopracował swojej metodologii ataku ale nie można wykluczyć, że to zrobi w najbliższej przyszłości. Zresztą już widać ewolucję w sposobie działania. Nowsze doniesienia wskazują na to, że Łukaszenko zrozumiał, że potencjał Iraku w zakresie ściągania stamtąd migrantów jest ograniczony, więc obecnie ściąga migrantów z różnych krajów Bliskiego Wschodu i Afryki poprzez Turcję. Tu potencjał jest znacznie większy niemniej wciąż nie jest to „naturalny kierunek”, który pozwalałby na przekonanie europejskiej opinii publicznej, że doszło do jakiegoś kryzysu humanitarnego. W dodatku działania Litwy na tym etapie są skuteczne i pozbawione brutalności, a w kraju tym nie doszło do polaryzacji opinii publicznej. Warto przy tym dodać, że nic nie wskazuje na to by na tym etapie atak ten wspierała Rosja, gdyż ma ona znacznie większy potencjał w tym zakresie, który nie został użyty (ani teraz ani w 2015 r. gdy rola Rosji ograniczała się do działań dezinformacyjnych ale nie do stymulacji migracji). Chodzi o miliony gastarbeiterów z postradzieckich republik środkowoazjatyckich takich jak Uzbekistan czy Tadżykistan. Są oni z jednej strony potrzebni Rosji ale z drugiej budzą coraz większe nacjonalistyczne i rasistowskie emocje wśród rdzennych Rosjan. W dodatku autorytaryzm panujący w krajach ich pochodzenia uprawdopodabnia narrację, że mamy do czynienia z uchodźcami.

Wykorzystanie migrantów z postradzieckich republik środkowoazjatyckich miałoby znacznie większy potencjał ilościowy, a także byłoby bardziej logiczne geograficznie. O ile bowiem Białoruś w żadnym razie nie może być uznana za kraj leżący na trasie migracji z Iraku czy Syrii do Unii Europejskiej to w przypadku Tadżykistanu czy Uzbekistanu jak najbardziej tak jest. Być może jednak Łukaszenko obawia się, że jeśli ściągnie na Białoruś większą liczbę migrantów to oni tam utkną w wyniku zdecydowanych działań litewskich, a także polskich służb granicznych. Warto przy tym wspomnieć o doświadczeniu z 2016 r. gdy na dworcu w Brześciu doszło do „małego kryzysu migracyjnego”. Na granicy z Polską utknęło wówczas kilkuset migrantów m.in. z Tadżykistanu. Polska ich nie wpuściła mimo, że doszło do intensywnej kampanii informacyjnej w celu polaryzacji opinii publicznej w Polsce. Na ile ówczesny kryzys miał charakter naturalny a na ile był testem przeprowadzonym przez białoruskie czy rosyjskie służby specjalne jest kwestią otwartą. Problem w tym, że obecnie potencjał i zagrożenie z tym związane jest znacznie większe ze względu na wycofanie się wojsk USA z Afganistanu.

Afganistan od dawna jest źródłem migracji, przy czym jej szlak kojarzony jest bardziej z drogą przez Iran i Turcję. Nie jest to jednak jedyna możliwość, a wycofanie się sił NATO z tego kraju i perspektywa przejęcia władzy przez Talibów na pewno generować będzie duży ruch uchodźców. Tymczasem 27 % Afgańczyków to Tadżycy, 9 % to Uzbecy, a dodatkowe 3 % to Turkmeni. Już obecnie pojawiają się doniesienia o przekraczaniu granicy tadżyckiej przez dezerterujących tadżyckich żołnierzy afgańskich, a Tadżykistan poprosił w związku z rozwojem sytuacji o wsparcie ze strony Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, czyli stworzonego przez Rosję sojuszu, do którego należy też Białoruś. Zważywszy na gigantyczną diasporę tadżycką (a także uzbecką czy turkmeńska) w Moskwie czy Petersburgu oraz łatwość przemieszczania się z Duszanbe czy też Taszkientu do Mińska (już nie mówiąc o drodze Moskwa – Mińsk) ewentualny przerzut sporej liczby Afgańczyków na litewską czy też polską granicę nie byłby operacją skomplikowaną. Otwartą kwestią jest zatem czy Łukaszenko się na to zdecyduje i czy dostanie w tym zakresie wsparcie Rosji.

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/allah-akbar/
Reklama 

Nie oznacza to, że kierunek bliskowschodni nie ma również większego potencjału. Warto przy tym pamiętać o bliskich relacjach miedzy Łukaszenką a Erdoganem, który jako jeden z pierwszych gratulował mu ponownego wyboru w ub. r. To również Turcja blokowała na forum NATO przyjęcie rezolucji potępiającej władze Białorusi po zmuszeniu samolotu Ryanair do lądowania w Mińsku. Dlatego Turcja może zaangażować się w przerzut migrantów, w tym tzw. foreign fighters ISIS i Al Kaidy próbujących przedostać się z powrotem do Europy, na Białoruś. Będzie to jednak robić dla własnych korzyści, a za jakąkolwiek pomoc dot. danych osobowych (o co Litwa już się zwróciła do Turcji) każe sobie zapłacić politycznym wsparciem na forum NATO i UE. Taki przerzut ma jednak spory potencjał oraz wiąże się z dużym zagrożeniem również dla Polski. Ani Białoruś ani Litwa nie są bowiem w takim wypadku krajem docelowym, a geograficzne położenie Polski bardziej determinuje jej tranzytowy charakter przy migracji na Zachód.

Polska musi zatem być gotowa na atak bronią D przy wykorzystaniu zarówno migrantów z republik środkowoazjatyckich, jak i Afganistanu oraz Bliskiego Wschodu. Nie chodzi przy tym wyłącznie o działania podejmowane przez Łukaszenkę. Już od dawna trasa ewakuacji terrorystów ISIS i innych dżihadystów z Syrii czy Iraku, zwłaszcza foreign fighters, do Europy poprzez Ukrainę jest dla nich bezpieczniejsza niż przez południe Europy. Sprzyja temu łatwość przedostania się z Turcji na Ukrainę i ograniczone zdolności Ukrainy kontroli tożsamości osób przybywających na jej terytorium z tego kierunku. Nic jednak nie wskazuje na to by w tej chwili ktokolwiek koordynował ten przerzut. W szczególności dotyczy to Rosji. Jednak potencjał wykorzystania jest tu olbrzymi. Pojawienie się dużej ilości migrantów z Bliskiego Wschodu, Afganistanu oraz republik środkowoazjatyckich na granicy ukraińsko-polskiej może doprowadzić do katastrofalnych skutków jeśli polskie służby graniczne nie będą na to przygotowane.

Potencjalny scenariusz takiego ataku opisywałem na portalu Defence24 już w 2016 r. Przypomnę więc tylko jego główne założenia. Celem byłoby tu nie tylko skompromitowanie Polski jako nie radzącej sobie z obroną granic oraz pogorszenie jej wizerunku jako rzekomo prześladującej uchodźców, a także spolaryzowanie opinii publicznej, ale również możliwe doprowadzenie do starć między prawicowymi przeciwnikami migracji, nastawionymi dodatkowo antyukraińsko, promigracyjnymi środowiskami lewicowymi, migrantami oraz Ukraińcami (zwłaszcza jeśli zablokowanie granicy uniemożliwi im komunikację), co mogłoby być połączone z prowokacją w postaci zamachu terrorystycznego lub ostrzału terytorium Polski z terenu Ukrainy przez „nieznanych sprawców” (na wzór incydentu z ostrzałem polskiego konsulatu w Łucku w 2017 r.). Do takiego ataku oczywiście może nie dojść w najbliższej przyszłości ale Polska musi być przygotowana na taki scenariusz.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 79
Reklama
Anonim
sobota, 17 lipca 2021, 07:01

Żmudzini dadzą radę pokonać paru emigrantów z Białorusi. Przecież sami twierdzą że pod Grunwaldem w 1410 to oni pokonali Krzyżyaków. Tylko zapominają dodać czy było to zanim uciekli z pola walki czy dopiero wtedy kiedy wrócili i było już po bitwie.

Deska
wtorek, 13 lipca 2021, 15:56

Pozostaje budować zasieki i ogrodzenia. Wyłapywać imigrantów którzy z racji przekraczania zielonej granicy są  właściwie przestępcami i przemytnikami samych siebie. A potem deportacja albo więzienie

Victor
środa, 14 lipca 2021, 20:47

Deportacja nierealna bo kraje ojczyste ich nie przyjmą. A chcesz płacić za utrzymanie w więzieniu tysięcy ludzi. Dzieci też? To nie chodzi o pojedyncze przypadki.

Wojtek
sobota, 17 lipca 2021, 14:51

Zastrzelić na granicy? No bo jeśli nie deportacja to co? Miliony, a może dziesiątki milionów nielegalnych imigrantow spoza Europy w Polsce? A potem co? Dostosowanie się Polaków to kultury najeźdźców?

Lord Godar
poniedziałek, 12 lipca 2021, 17:27

Na te wygłupy Łukaszenki jest prosta rada . A mianowicie zwiększone i skuteczne kontrole na granicach , w celu wyłapania całej tej kontrabandy i przemytu , które idą z Białorusi do UE . Papieroski , alkohol i inne pomniejsze fanty , na których to przemycie łapę trzymają w większości służby podległe Łukaszence . Wystarczy takie jedno lub dwu miesięczne trzepanko wszystkich możliwych kanałów przerzutowych i środków które do tego służą i baćce szybko mina zrzednie . Zrozumie , że nie tędy droga i zobaczycie , że sam wtedy ogłosi , że od dla UE jest zbawcą , bo powstrzymał emigrantów walących na unię .

Reaper
poniedziałek, 12 lipca 2021, 19:07

Hahaha. Schizofrenia wojny informacyjnej i przygotowania propagandowego ludności. Żadnej mitycznej "broni D" Łukaszenko nie stosuje - jest to zwykły proceder praktykowany przez ludzi z kraju w którym warunki zarobku, szczególnie w strefie przygranicznej, są niskie i brak perspektyw awansu społecznego - by było lepiej po naszej, Polskiej stronie, wcale lepiej nie jest - COVID jak i przepychanki polityków doprowadził do spauperyzowania i destabilizacji ekonomicznej przygranicznych rejonów na Wschodzie. No ale zawsze możemy bawić się w propagandę i mydlenie oczu.

Pik
niedziela, 11 lipca 2021, 13:55

Czyli można podejrzewać, że " pandemia" wywołana została aby społeczeństwa zachodu odciągnąć od sympatyzowania i popierania emigracji?

AMF
wtorek, 13 lipca 2021, 20:51

Gdyby mieli taki zamiar wystarczyłoby eksponować zdjęcia z zamachów terrorystycznych zamiast tłumić ich drastyczny obraz.

Ł.
niedziela, 11 lipca 2021, 11:36

Turcja ma tak dobre relacje z Białorusią, że sprzedaje nam drony. No i tyle na temat gepolitycznej przenikliwości artykułu. Erdogan gra swoje pragmatyczne szachy i tyle. Bardzo ciekawe są teksty Pana Witolda nt. Kurdystanu czy Iraku ale im bliżej Polski tym ta optyka wydaje się być bardziej zniekształcona. To jak z teleskopem, świetnie nadaje się do oglądania odległych obiektów ale beznadziejnie do patrzenia na to co mamy pod nogami.

Uk
niedziela, 11 lipca 2021, 18:21

Bez sensu komentarz. Bialorus zakazuje dla Turcji handlowac z Polska?

Ł.
poniedziałek, 12 lipca 2021, 10:06

Zakazuje dla Turcji?? Piękny rusycyzm :))

językoznawca
piątek, 16 lipca 2021, 13:12

Raczej litwinizm. Tak się mówi na Podlasiu. Po rosyjsku było by "zabronić komu" ("zapreszczit' komu") tak jak po polsku.

Milutki
niedziela, 11 lipca 2021, 11:28

Turcja nie ma powodu aby powstrzymywać przedostawania się uchodźców innej narodowości niż Syryjska przez swoje terytorium do Europy , Syryjczyków oczywiście też nie musi powstrzymywać. Turcja nie jest więzieniem i nie zamyka ludzi którzy chcą z niej wyjechać. Znajdowanie się wśród uchodźców czlonków ISIS i AlKajdy też nie jest powodem aby zatrzymywać mas ludzi i stosować odpowiedzialność zbiorową. Winę trzeba udowodnić i Turcja nie ma obowiązku tego robić, Jeżeli UE jest tym tematem zainteresowana to musi ciężar dowodowy wziąć na siebie. . UE nie współpracuje z UE w sprawie Syrii i innych krajów oraz walki z terroryzmem ale liczy że Turcji będzie brać konsekwencje europejskiej polityki na siebie, tak to jednak nie działa i Turcja się nie da , Europa będzie dostawać uchodźców. UE deklaruje wsparcie dla Grecji w sprawach morza Śródziemnego, więc będzie musiała też wspierać Grecję w relokacji uchodźców płynących do Grecji przez to morze .

Proste?
poniedziałek, 12 lipca 2021, 08:39

My zaś nie mamy żadnego obowiązku, żeby wpuszczać do siebie tych ludzi.

Milutki
wtorek, 13 lipca 2021, 10:31

Mamy obowiązek ale się z niego nie wywiązujemy

Milutki
niedziela, 11 lipca 2021, 23:32

UE nie współpracuje z Turcją*

kik
niedziela, 11 lipca 2021, 07:55

Dziś także 25 rocznica mistyfikacji srebrenickiej... dostali miliony na rozwalenie Jugosławii... Aby dobrze analizować sytuację na świecie trzeba wrócić do wojny w byłej Jugosławii. Wojny sprowokowanej, sztucznie nakręconej w myśl zasady "dziel i rządź". W 2015 roku były agent CIA ( w zasadzie myślę, że z takiej "instytucji" się nie wychodzi, musi mieć potężne haki) udzielił wywiadu w którym tłumaczy jak doszło do wojny w Jugosławii, a także do masakry w Srebrenicy...w zasadzie można się dowiedzieć jak perfidnie działają "chłopcy z Langley"... WebTribune publikuje wywiad byłego agenta CIA Roberta Baera w czasie podróży w poprzednim tygodniu do Quebec promującej jego książkę „Tajemnice Białego Domu”. Mój szef, który był wcześniej amerykańskim senatorem, często podkreślał, że w Bośni będzie miała miejsce jakaś machinacja. Na miesiąc przed rzekomym ludobójstwem w Srebrenicy, powiedział mi, że miasto znajdzie się na czołówkach światowych wiadomości, i kazał nam zebrać media. Robert Baer były oficer CIA napisał mnóstwo książek, które uchylają tajemnice Centralnej Agencji Wywiadowczej i administracji Billa Clintona oraz George’a W. Busha. Był kilka razy aresztowany i zatrzymywany. Jego przyjaciel Mit Jasper pracujący w Senacie i dzielący się z nim informacjami został zabity. Jako wysoko postawiony agent CIA, Baer pracował w Jugosławii w latach 1991-94 i na Bliskim Wschodzie. Brał udział w tworzeniu kilku filmów dokumentalnych dla „National Geographic” oskarżając administrację Busha o prowadzenie wojny o ropę naftową. Wywiad został przeprowadzony na żywo w Kanadzie podczas mojej podróży kilka dni temu. Robert Baer reklamuje swoją książkę „Tajemnice Białego Domu” w Quebec, gdzie rozmawialiśmy. W wywiadzie mówi on o tle wojny w Jugosławii. Gdzie i kiedy miała miejsce pana pierwsza praca w Jugosławii? Przyleciałem helikopterem z trzema agentami. Wylądowaliśmy 12 stycznia 1991 roku w Sarajewie. Naszym zadaniem było monitorowanie domniemanych terrorystów narodowości serbskiej, którzy zgodnie z oczekiwaniami mieli atakować Sarajewo. Kim byli ci terroryści i dlaczego mieli wykonywać te ataki? Dostaliśmy dokumenty dotyczące grupy zwanej „Wielka Serbia” ze szczegółami planów przeprowadzenia ataków bombowych na ważne budynki w Sarajewie w celu zapobieżenia wyjścia przez Bośnię ze składu byłej Jugosławii. Czy istniała w ogóle taka grupa i co robiliście w Sarajewie pod nadzorem CIA? Taka grupa nigdy nie istniała! Nasi szefowie nas okłamali. Naszym zadaniem było podniesienie alarmu i szerzenie paniki wśród polityków w Bośni, po prostu zasugerować im, że Serbowie mają zamiar zaatakować. Na początku przyjęliśmy tę historię jako prawdziwą, ale po pewnym czasie zaczęliśmy zadawać pytania. Po co podsycać taką histerię skoro grupa nie istnieje? Jak i kiedy zakończyła się ta operacja i czy miała jakąś nazwę? Dla mnie skończyła się dwa tygodnie później, gdy otrzymałem nowe zadanie w Słowenii. Operacja trwała miesiąc i miała nazwę „Istina” (tzn. „prawda”), chociaż wszystko było kłamstwem! W jakim celu udał się pan do Słowenii? Otrzymałem instrukcje, że Słowenia gotowa jest ogłosić niepodległość. Dostaliśmy pieniądze, kilka milionów dolarów na sfinansowanie różnych organizacji pozarządowych, partii opozycyjnych i różnych polityków, którzy podżegali do nienawiści. Czy miał pan wiedzę o propagandzie CIA i co o tym myśleli pańscy koledzy? Oczywiście, nikt nie odmawiał wykonania zadań dla CIA, szczególnie kiedy wszyscy denerwowaliśmy się i mieliśmy skłonności do paranoi! Wielu naszych agentów oraz starsi oficerowie po prostu znikali ponieważ nie chcieli uprawiać propagandy przeciwko Serbom w Jugosławii. Sam byłem zaszokowany ilością kłamstw podawanych dla naszych agencji i polityków! Wielu agentów CIA kierowało propagandą nie zdając sobie sprawy z tego co robią. Wszyscy znali tylko część historii, tylko ci którzy tworzy całą historię znali prawdę – to politycy. Białoruś ciąg dalszy amerykańskiego łajdactwa.

buddyjski lama
niedziela, 11 lipca 2021, 19:42

Nie jest to do końca tak. Poznałem człowieka który służył w Wermachcie. Jako mieszkaniec III Rzeszy, choć Polak ze Śląska nie miał wyboru czy iść do wojska. Cała jego rodzina była zakładnikami. Dostał przydział do jednostki w Jugosławii. Tam gdy tylko zaszła okazja "dostał się do niewoli" - gdyby zdezerterował to rodzina trafiłaby do obozu zagłady. Dla Jugosłowian nie była to nowość - Ślązacy często tak wpadali im w niewolę ;). Przyjęli go do oddziału partyzanckiego. Dla niego było szokiem, iż partyzanci nie zajmują się walką z Niemcami (z którymi czasem nawet współpracowali biernie lub czynnie przy likwidacji wspólnego wroga) ale głownie walką między sobą. Jako iż nie był autochtonem nie mieli do niego pełnego zaufania wiec gdy pacyfikowano wioskę wrogiej nacji on był w czujce ochraniającej wioskę w której mordowano wrogów (kobiety i dzieci o złej przynależności narodowej). Jak mówił to była zwykła rzeź poprzedzona gwałtami. Więc gdy tylko nadarzyła się okazja - przybyli brytyjscy oficerowie łącznikowi - poprosił ich o pomoc. Pomogli. Został ewakuowany do Włoch i wstąpił do 2 Korpusu z którym wyzwalał Włochy. Sama powojenna historia tego człowieka też warta jest wzmianki. Po powrocie do Polski który mu oficerowie polskiego i brytyjskiego wywiadu szczerze odradzali cieszył się kilkoma tygodniami wolności. Po czym jako Niemiec (wg. prawa III Rzeczy), żołnierz Wermachtu, żołnierz 2 Korpusu oraz członek partyzantki w Jugosławii (wtedy dość powszechna była wiedza iż oddziały te, niezależnie pod jakim sztandarem, popełniały zbrodnie na ludności cywilnej Jugosławii na tle rasowym, potem Tito kazał o tym milczeć) z automatu trafił do przymusowych robót. Na czas nieokreślony. Wyszedł w 1956, po 10 latach. Wracając do tematu. Mówił iż w czasie II WŚ w Jugosławii był taki mętlik kto z kim walczy i kto kogo nienawidzi iż nie dziwi się (rozmowa odbyła się w czasie wojny w Jugosławii) iż tam takie piekło wybuchło. Nierozliczone zbrodnie których był świadkiem jak mówił na pokolenia podzielą ten kraj. Tak wiec CIA musiało ewentualnie tylko podpalić ogień pod tym kotłem.

Milutki
niedziela, 11 lipca 2021, 11:45

Łukaszenko mimo że niektóre rzeczy robi źle są jednak sprawy za które pozytywnie przejdzie do historii . Jedna z nich jest wspieranie negocjacji między Armenią i Azerbejdżanem w ramach grupy OSCE, zwanej też grupą mińską, powstalej w celu rozwiązania sprawy Górskiego Karabachu. Łukaszenka jako prezydent poradzieckiego kraju był mediatorem między poradzieckimi Azerbejdżanem i Armenią , był obiektywny i chciał pokoju. Negocjacje statecznie zakończyły się porażką bo Armenia zamiast pokoju chciała dalszej wojny i poszerzenia okupacji, a negocjacje były tylko na pokaz. Inne kraje grupy USA i Francja też negocjowały tylko na pokaz aby na świecie robić wrażenie że chcą pokoju, ostatecznie wyczekiwały one tylko okazji aby utrwalić Armeńską okupację. Łukaszenka na tle tego towarzystwa jawi się jako postać bardzo pozytywna i Turcja słusznie chroni go i Białoruś przed oszolomstwem UE które ostatecznie tylko zniszczy Białoruś i nic konstruktywnego w zamian nie stworzy

Eter
wtorek, 13 lipca 2021, 07:30

Oj ruskie pomysły na poprawę wizerunku. Dobrze że nam tłumaczycie jaki to negocjator pokoju. Łukaszenka taki sam dyktator jak Putin. Nikt nie wierzy w żadne negocjacje z Ruskimi ani mediacje. Z Wami działa tylko wyłączenie ze wspólnoty.

Milutki
wtorek, 13 lipca 2021, 10:30

Mediacje i tak się nie udało, więc jeżeli nie wierzyłeś to poniekąd miałeś rację. Intencje Łukaszenki były jednak dobre w tym przypadku

Victor
niedziela, 11 lipca 2021, 23:15

Jak to taki wspaniały kraj to nie powinieneś tam wyjechać? Jakby Łukaszenko porwał turecki samolot też byś go tak wychwalał? Pamiętam że jak Rosjanie naruszali turecką przestrzeń powietrzną to Turcja zestrzeliła Su-24 mimo całego uwielbienia dla Putina.

Milutki
wtorek, 13 lipca 2021, 10:28

Nie było tureckiego uwielbienia dla Putina. Łukaszenka wiele rzeczy robi źle ale to nie powód aby los Białorusi oddać w ręce UE

inż.
niedziela, 11 lipca 2021, 08:26

Jak to dobrze , że Stalin zrobił porządek z naszym krajem. Gdyby nie on to dziś zapewne byłaby druga Jugosławia.

Eter
wtorek, 13 lipca 2021, 07:31

Z Towimi Sowietami zrobił porządek? Rozmach miał większy niż Hitler.

JSM
niedziela, 11 lipca 2021, 13:52

Nie do końca. Żeby mieć spokój nasłał nam kolka tysięcy przedstawicieli pewnego upadłego 1000 lat wcześniej państwa z okolic Krymu i obsadził ich w sądownictwie, bezpiece, mediach i szkolnictwie. Gomułka z Moczarem chcieli się tego obcego elementu w 1968 roku pozbyć ale nie dali rady.

Kowboj
niedziela, 11 lipca 2021, 12:13

Człowieku, ale to jest mowa o Ameryce, nie Rosji. Ale wiem, prawda pewnie boli, nie? Trzeba szybko odwrócić sytuację.

spree killer
niedziela, 11 lipca 2021, 12:00

Nie martw się, na pewno jeszcze będzie okazja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 11 lipca 2021, 11:59

Ale zastanawiające jest to, że stalinowskie żydokomuchy tak zachwalały w PRL okrojone granice Polski, podkreślając jak wielką zaletą jest etniczna jednolitość Polski, a teraz oni, ich dzieci oraz ich wnuki stręczą nam miliony Ukraińców oraz "inżynierów i lekarzy" z Afryki z naczelnym hasłem propagandowym jak to "wieloetniczna Polska była potęgą" i dlatego rzekomo multikulti ma być przepisem na sukces Polski... :D

Wawiak
poniedziałek, 12 lipca 2021, 13:02

Faktem jest, że nasza demografia plus emigracja zarobkowa (o co ciężko winić wyjeżdżających) stawia nas w dość nieciekawej sytuacji. Z jednej strony Wołyń, z drugiej strony obecna Ukraina wiąże część sił Rosji przez samą swoją obecność. To nie jest łatwy temat, ale dobrze by było się z nim w końcu zmierzyć. Sentymenty to rzecz ludzka (znam ludzi, którzy cudem tylko cało unieśli głowy z Wołynia - z reguły tracąc przy tym większość rodziny), ale w realnej polityce powinno się patrzeć przez pryzmat interesów. Trzeba to w końcu załatwić - także dla spokoju pamięci ofiar, by wreszcie można było dać im ludzki pochówek, a z drugiej strony zbudować jakąś relację z tym krajem. Ktoś, kto ten problem sensownie rozwiąże, będzie zasługiwał na najwyższe uznanie.

AMF
wtorek, 13 lipca 2021, 21:00

Niepochowanych ofiar NKWD jest dużo więcej a w temacie praktycznie cisza.

Milutki
niedziela, 11 lipca 2021, 02:09

W Turcji przebywa 3,5mln syryjskich uchodźców i kraj ten jest w światowej czołówce, o ile nie na pierwszym miejscu, pod względem liczby przyjętych uchodźców. Dlatego uznanie Turcji za kraj pomagający uchodźcom jest rzeczą naturalną i oczywistą, inaczej nie da się uważać. Tak samo naturalne jest że skoro Europa wspiera "Rożawę" czyli twór polityczny uniemożliwiający Syryjczykom powrót do swojego kraju, to ta Eropa dostanie syryjskich uchodźców do siebie . Turcja pozwalając syryjskim uchodźcom w podróży do Europy postepuje uczciwie , tym bardziej że Turcja nie jest więzieniem dla Syryjczyków, mogą jechać dalej jeżeli zechcą. W Polsce powszechnie głoszone jest hasło że zwolennicy przyjmowania uchodźców powinni przyjmować ich do swoich domów , uczciwie by jednak było aby to zwolennicy "Rożawy" i "sprawy kurdyjskiej" przyjmowali syryjskich uchodźców do swoich domów, skoro chcą pozbawić Syryjczyków swoje państwa i powrotu do niego , to niech ci zwolennicy oddadzą swoje państwo i swój dom.

Ech
niedziela, 11 lipca 2021, 01:06

Maroko ostanio stswalo te bran na Hiszpanii (enkawa Cetua)

leming
sobota, 10 lipca 2021, 20:55

Demografia,panie autor jest decydująca.Według spisu z 2001 r. ludność Litwy liczyła około 3.5 mln osób,w 2018 r. 2.8 mln osób. spadek o 20% w przeciągu niecałych 20 lat i liczba ludności nadal maleje,bo młodzi Litwini wyjeżdżają za pracą,bo dzisiaj główną działalnością gospodarczą Litwy jest hodowla gęsi,jak przed wiekami.Czy Litwa zostanie bezludną,oczywiście że nie,Łukaszenka im po prostu pomaga.

JAck
niedziela, 11 lipca 2021, 07:40

Sprawdź Ukrainę. Tam ubyło z 10mln ludzi.

bobo
sobota, 10 lipca 2021, 22:10

Wśród tych młodych Litwinów, którzy wyjechali było sporo Polaków i Rosjan. Tak samo jak to było z ludnościa niemiecką w Polsce po upadku komuny i otwarciu granic. Z drugiej strony z 20% mieszkańców Białorusi wyemigrowało głównie do Rosji. I to także byli młodzi ludzie.

dim
sobota, 10 lipca 2021, 18:22

Ci na zdjęciu pomalowani są, widzę, w takie odblaskowe paski ? Zapewne po to, by migranci łatwiej mogli ich wypatrzeć i ominąć ? A potem z Litwy hops ! do Polski i dalej za Odrę. Swego czasu migranci, ci zza rzeki Evros, zrobili nawet strajk okupacyjny na dworcu kolejowym województwa. Domagali się dostarczenia im bezpłatnych biletów do Aten ! Ale czemu nie od razu do Nowego Jorku ? Były to czasy, gdy przez rzekę przechodziło "jedynie" 75 tysięcy rocznie, a Eurpa nie chciała jeszcze o tym słyszeć. A jeśli zajmowała się, to jedynie "skandalicznymi warunkami, w jakich są potem przetrzymywani". - jest jakiś problem techniczny z dodawaniem komentarzy i żeby tylko potem nie okazało się, że jeden i ten sam po wiele razy...

dim
sobota, 10 lipca 2021, 18:13

Po prostu znaleźli sobie w Europejczykach ostatnich durniów. Przykład statku z kilkuset nielegalnymi migrantami na pokładzie, który bodaj wczoraj wymusił w końcu zgodę na wyładowanie ich we Włoszech. Gdy należało im jedynie dostarczyć zapas wody i wyjaśnić, że cała załoga dostanie 10 lat więzienia, a kapitan 20 i zabór całości mienia, jeśli nie odpłyną dostatecznie daleko od Europy.

Milutki
niedziela, 11 lipca 2021, 11:51

Takie więzienie o którym piszesz miałoby miejsce wtedy gdyby kapitan odebrał tych imigrantów z suchego lądu Afryki i dostarczył ich do Europy. Jeżeli jednak kapitan wyłowił ich z tonącej łódki na morzu i dostarczył do Włoch wtedy jest to działanie w wyższej konieczności ratowania życia, za to sąd nie ukarze

dim
poniedziałek, 12 lipca 2021, 07:22

Oczywiście NIE. Międzynarodowe Prawo Morza odnosi się do rozbitków, czyli osób planujących podróż morską, przerwaną w trakcie ze względu na siłę wyższą. Nie do ludzi, którzy już wchodząc na środek pływający, zamierzali go zatopić, by realizować naruszenie granicy innego państwa.

Milutki
poniedziałek, 12 lipca 2021, 12:10

Ale oni nie zamierzali zatopić swój statek, źle oszacowali zagrożenia albo niespełnili odpowiednich norm, nawet najlepszym się to zdarza . A uchodźcy to pasażerowie , nie są winni decyzji swoich kapitanów, no i powód tonięcia nie jest znany w chwili ratunku dopiero po odłowieniu rozbitków i przeprowadzeniu śledztwa

CBG
wtorek, 13 lipca 2021, 15:11

Tak, to bardzo sprytna zabawa, w której tysiące takich łódek wychodzi w morze od lat z identycznym scenariuszem, i kolejne miliony migrantów którzy na nie wchodzą, w dodatku płacąc grube pieniądze za ten przywilej, udaje że nie wiedzą jaki scenariusz ich czeka, a potem "humanitarni" z Europy udają że nikt nic nie wie i to tylko wypadek który absolutnie nie ma na celu nielegalnej imigracji, i tak od kilku lat. Jak w tym kawale z teściową co obierała jabłko, potknęła się, przewróciła się niefortunnie na nóż, i potem powtórzyła to 40 razy. Ktokolwiek wierzy że w tym całym procederze nikt nic nie wie albo kłamie albo jest skrajnie ogłupiony. Prawo prawem, fakty faktami, a propaganda propagandą. Oczywistym jest że w cały ten proceder są wmieszane jakieś działania zorganizowanej przestępczości i/lub wrogich służb, a głównym celem wysiłków całej Europy w tym kryzysie powinno być aby ten proceder zatrzymać, zidentyfikować winne organizacje, i wyciągnąć wobec nich odpowiednie konsekwencje.

Milutki
wtorek, 13 lipca 2021, 22:30

Z planem zatapianiem łódek przez samych uchodźców miałoby sens gdyby wyławianie rozbitków było normą a utonięcia wyjątkiem. Utonięcia są jednak zbyt częste. Inna sprawa że przemytnicy aby więcej zarobić perfidnie wysyłają uchodźców na słabych łódkach narażając ich ma śmierć.

A gdy
niedziela, 11 lipca 2021, 18:25

Jesli lodka jest 5 km od brzegow libii i nie tonie

Milutki
poniedziałek, 12 lipca 2021, 08:10

Pytanie ile takich sytuacji jest i czy w ogóle

dim
poniedziałek, 12 lipca 2021, 07:28

Przez lata migranci specjalnie zatapiali swe pontony dopiero o setki metrów od greckich brzegów. "Organizacje pozarządowe" już na tym brzegu oczekujące, rzucały się na pomoc, wyraźnie konkurując przy tym w liczbie wyławianych rozbitków, jak konkurenci biznesowi. Potem widziałem ich personel w supermarkecie... eleganckim i luksusowym mikrobusikiem, z ciemnionymi szybami, płacący złotą kartą płatniczą, kupujący po kilka koszy najtańszej żywności i 1/3 kosza żywności i jednocześnie napojów najbardziej luksusowych, jasne, że dla siebie. Jasne, że ktoś tę kartę napełniał pieniędzmi. Przy emigrantach - następnie na granicy północnej, gdy opuszczali Grecję - znajdowano powielone profesjonalną techniką tysiące map, z objaśnieniami w ich języku i po angielsku, którędy uciekać, gdzie nie ma płotu, ani straży. Mafijna oczywistość, nie żadne "ratowanie tonących". Tysiące osób rocznie wtedy tonęły, a gdyby ten proceder siłowo zatrzymać, np. armatkami wodnymi i ostrą amunicją w skrajnych niesubordynacjach, łącznie zginęłoby może ze 100 osób i proceder by ustał. Grecy zaczęli z przymusowym odholowywaniem, na co Turcja zaczęła dawać tym środkom szmuglu obstawę straży i marynarki wojennej ( ! ).

Milutki
poniedziałek, 12 lipca 2021, 13:43

Jeżeli ktoś chce z Turcji wyjechać to Turcja nie będzie go trzymać. Grecy wmawiają ciemnotę o tym że Turcja narusza ich przestrzeń, no to proszę bardzo, uchodźcy naruszają grecką przestrzeń i niech Grecy teraz zachowają się jak właściciele tej przestrzeni , niech zaaresztują uchodźców i ukarzą a nie spychają do cudzej przestrzeni.

Kot nr 398
sobota, 10 lipca 2021, 14:53

Może nie trzeba było mieszać z taką gorliwością i eksportować rewolucji? Litewskie społeczeństwo ma okazję się zastanowić, jakoś Łotwa ma lepsze relacje z Białorusią.

dim
sobota, 10 lipca 2021, 18:23

Litwa postawi lepszy płot, Łukaszka wyśle ich przez Łotwę/Polskę/Ukrainę, do OK, a dalej pontonami do Krynicy Morskiej itp. Jak się chce, to wszystko można. Jeśli druga strona jest tak skrajnie głupia... że na to pozwala.

Kot nr 398
sobota, 10 lipca 2021, 14:51

Irak nie jest krajem migracyjnym bo jest względnie bogaty - to tak nie działa. Kluczowa jest eksplozja demograficzna charakterystyczna dla krajów arabskich i eksportowanie jej. Klasyczny przykład to Maroko, kraj jak na swój region bardzo stabilny i zamożny. Mają nawet szybką kolej. I co z tego skoro migracja jest ogromna?

Tomasz34
sobota, 10 lipca 2021, 16:37

Irak względnie bogaty? Może jak na warunki Bliskiego Wschodu. Maroko też nie jest bogate, ale jak na poziom Afryki, to radzi sobie nieźle. Co nie zmienia faktu że obywatele tych krajów na zachodzie mogą zarobić znacznie więcej, i tu nie ma co porównywać. Siłą do samolotów nikt ich nie wsadza. A samolot to rarytas, bo można się też próbować dostać przez morze, co kończy się różnie.

Kot nr 398
sobota, 10 lipca 2021, 17:03

To Autor napisał że "Irak mimo wszystko nie jest krajem biednym"...

Witold Repetowicz
sobota, 10 lipca 2021, 20:57

Maroko może mieć szybkie pociągi ale nie ma ropy i jest znacznie biedniejsze od Iraku wbrew stereotypom. I tak się składa że rozmawiałem w Iraku z wieloma osobami o migracji do Europy. Również o powrotach z Europy do Iraku. Odsyłam do mojej książki i innych materiałów. I do porównania PKB per capita Iraku i Maroka. Irak ma problemy strukturalne ale jest relatywnie bogaty.

i tak się składa, że ja żyję z nimi....
sobota, 10 lipca 2021, 22:45

Szanowny Panie Autorze, co z tego, że Maroko nie ma ropy a Irak ma, skoro zysk z jej sprzedaży jest "w różny sposób" zagospodarowywany w obu krajach. Czy Marokko zaznało wspaniałości USA agresji, która cofnęła Irak o 100 lat w rozwoju ?? Migracja do Europy ?? A kto by nie spróbował mając w najlepszym przypadku perspektywie hodowlę kóz , drobny handel ewentualnie wstąpienie do "policji" w porównaniu z "wyimaginowanym" socjalem w Niemczech, czy ewentualnie z perspektywą "wypłat" jakie daje ichniejsza mafia (w europie) za bycie "żołnierzem" ?? A po co mają z Europy wracać do Iraku, do czego ? Tutaj żebrząc, kradnąc i korzystając z jałmużny "organizacji pozarządowych" mają na codzienną "miskę ryżu" i na internet. Tam w najlepszym przypadku zostaną nikim, albo stracą życie. PKB per capital :) Irak jest bogaty ????? szemrana kasta w Iraku jest bogata, reszta to dno. No i kwestia Kurdów "rzeźbiących Irak z kasy....

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 12 lipca 2021, 14:30

Tak się składa, że Maroko to było państwo policyjne, które trzymano twardą ręką. Tyle tylko, że ani Hassan ani inni poza drobnymi przepychankami nie mieli w zwyczaju najeżdżać na swoich sąsiadów. Zamiast tego wzięli się za swoją gospodarkę. Irak natomiast to taki kraj, który lubił przewroty. Poza tym szukał sobie z Izraelem, z Iranem a później z Kuwejtem. W przypadku Iranu bardziej lub mniej jawnie popierali go w zasadzie wszyscy. Tylko Saddamowi przewróciło się od tego we łbie i spróbował z Kuwejtem. Między innymi dzięki temu właśnie na własne życzenie znalazł się na równi pochyłej. Można więc powiedzieć, że skoro lubili najeżdżać na sąsiadów bo mieli ambicję zostać największym arabskim mocarstwem, to skończyło się tak, że sami zostali najechani.

wert
niedziela, 11 lipca 2021, 09:01

Irak cofnęła w rozwoju wojna z Iranem a następnie agresja na Kuwejt. "Wielbłądem" jankesów było przekonanie że można im zaaplikować demokrację. Niektórzy pamiętają zagazowywanie wiosek z kobietami i dziećmi przez reżim saddama. Tu nie było i nie ma dobrych recept. Irak jako kraj demokratyczny jest nie do utrzymania. Struktura narodowościowa religijna wpływy sił zewnętrznych, dziś głównie Iranu to nie daje szansy Irakowi. Tam ktoś musi kogoś trzymać za twarz. A Kurdowie chcą wolności. Jak MY kiedyś

liczydlo
sobota, 10 lipca 2021, 13:02

Andys, z pewnoscia Litwini tesknia to PKB naglowe w Bialorusi na poziomie 6.6tys USD, przy swoim 36.6tys USD. No chyba ze na Bialorusi WSZYSTKO jest piec razy tansze jak na Litwie, to wtedy moze...

wert
sobota, 10 lipca 2021, 18:00

po co i komu te kłamstwa? Dane każdy sprawdzić może

Kot nr 398
sobota, 10 lipca 2021, 14:58

Każdy kto bywa na Litwie, musiał zauważyć w jakim stopniu ten kraj opustoszał. Wilno czy Kłajpeda wyglądają dobrze ale "głubinka" wymiera: porzucone budynki, mnóstwo nieużytków...

Piękne rumuniatko
sobota, 10 lipca 2021, 14:11

Podaj tez siłę nabywcza,Litwa nie ma nawet tramwaju, a Polacy czy to Litwa czy Bialorus to raczej tam wegetuja

Kot nr 398
sobota, 10 lipca 2021, 17:02

Czyli tramwaj jest powiązany z bogactwem jakoś znacząco? Oj chyba nie za bardzo. Za to na Litwie mają dwa bardzo duże systemy trolejbusowe (Wilno i Kowno) i jeszcze dwa (bardzo klimatyczne!) funikulary w Kownie, to już argument ostateczny!

sobota, 10 lipca 2021, 18:16

@Kot nr... czyli uważasz, że ten poziom Wilna i Kowna jest wyższy, niż kolejki na Kasprowy ?

Rain Harper
sobota, 10 lipca 2021, 12:51

Demografia jest nieubłagana.

andys
sobota, 10 lipca 2021, 12:28

"Wynika to m.in. z tego, że Irak mimo wszystko nie jest krajem biednym..." To tak jak u nas - mimo wysiłków "modernizatorów" nie udało sie do końca zlikwidować dorobku PRL, a w Iraku - Husejna.

andys
sobota, 10 lipca 2021, 12:11

Ciekawe zdjecie - Litwini i pies patrza z zazdroscia na Białoruś.

7plmb
sobota, 10 lipca 2021, 15:29

Tak masz rację.. Patrzą z politowaniem..

andys
niedziela, 11 lipca 2021, 10:14

Czytać nie umiesz, napisałem - z zadroscia , tak miałem rację

AMF
wtorek, 13 lipca 2021, 21:32

Z zazdrością, że nie mogą sobie postrzelać/pogryźć jak to na Białorusi mają w zwyczaju.

Kiks
sobota, 10 lipca 2021, 14:20

No. Łukaszenka nie może zrozumieć niezadowolenia ludnośći. W końcu wszędzie gdzie się da nowiutka kostka betonowa.

Piękne rumuniatko
sobota, 10 lipca 2021, 12:49

No Białoruś ma swoje plusy a również Litwa posiada swoje zalety, na przykład Białoruś ma dłuższe metro niż Polska, większą powierzchnię jezior i więcej lodowisk

kłopotek
sobota, 10 lipca 2021, 21:56

i PKB wielkości Warszawy, bądźmy poważni.....

Tomasz34
sobota, 10 lipca 2021, 12:39

Fajny żart:).

andys
sobota, 10 lipca 2021, 13:52

Zachęcony pochwałą , dodam, ze ta duza ilosc emigrantów przekraczajacych granicę, spowodowana jest widocznoscia kamizelki funkcjonariuszy litewskiej SG. Przygotowuja takie zuchy zasadzke , a emigranci ich widza i przechodza obok.

nick
sobota, 10 lipca 2021, 11:57

Autor mógłby też powiedzieć na czym te przygotowania miałyby polegać, i jak Polska powinna na taki scenariusz reagować ? Dla mnie najciekawsze są właśnie działania czy też przeciwdziałania w sytuacji zrealizowania się takiego scenariusza.

Xto
sobota, 10 lipca 2021, 21:30

Prosta sprawa. Polska/unia daje 500euro za złapanego migranta przez SG, myśliwych, obywatela RP. 24h później imigrant jest w samolocie do najbiedniejszego państa Afryki, które dostaje 200euro od głowy. Po miesiącu zabraknie migrantów.

andys
wtorek, 13 lipca 2021, 09:01

Te 500 E oczywiście za zywego lub martwego.

Kot nr 398
sobota, 10 lipca 2021, 14:54

Co można zrobić? Niewiele. Łukaszenka robi to co "organizacje pozarządowe" tak ukochane na zachodzie Europy. Rozwiązania siłowe nie wchodzą w grę, wg zachodnich koncepcji wojsko nie jest od tego by działać "przemocowo". Jedynym wyjściem jest wycofanie się z eskalowania wzajemnych relacji.

DefBot
sobota, 10 lipca 2021, 17:22

Dziwne, bo Litwa wysyła wojsko na granicę i nie ma z tym problemu.

Kot nr 398
sobota, 10 lipca 2021, 18:29

Ma problem, bo nic z tego nie wynika. Oni widząc wojsko zgłaszają się, podchodzą do nich i odtąd jest to problem Litwy.

Tweets Defence24