Barracuda na celowniku Rosjan. Po co szpieguje się okręty podwodne?

24 maja 2020, 07:06
Suffren
Atomowy okręt podwodny „Suffren”. Fot. Naval Group

Prototypowy, atomowy okręt podwodny typu Barracuda w czasie swojego pierwszego zanurzenia był według francuskich mediów szpiegowany przez rosyjskie okręty nawodne. Działania te nikogo jednak nie zaszokowały, ponieważ są one nieodłącznym elementem „cichej wojny”, toczącej się pod wodą nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. A bohaterami tej wojny są przede wszystkim okręty podwodne.

Zobacz także
Reklama

Kiedy 28 kwietnia br. „Suffren”, pierwszy atomowy okręt podwodny typu Barracuda, wypłynął z portu Cherbourg dziwnym zbiegiem okoliczności w pobliżu znajdowały się dwa, niedawno wprowadzone do służby rosyjskie okręty nawodne: należąca do Floty Bałtyckiej korweta „Bojkij” (projektu 20380 o wyporności 2250 ton) i działający w ramach Floty Północnej tankowiec-zaopatrzeniowiec „Akademik Paszin” (projektu 23130 o wyporności 14 000 ton). We Francji wywołało to natychmiast spekulacje, że Rosjanie przypłynęli specjalnie w celu wykonania misji szpiegowskiej. Jej celem miało być zebranie danych na temat nowej generacji, francuskiego okrętu podwodnego.

image
Wprowadzony do służby w 2020 roku okręt projektu 23130 „Akademik Paszin” może być rzeczywiście tylko tankowcem, ale wcale nie musi. Fot. mil.ru

Sytuację próbowała załagodzić francuska marynarka wojenna, która oficjalnie nie dostrzegła korelacji pomiędzy próbami Barracudy a rosyjskimi okrętami, nieoficjalnie określając takie oskarżenia jako „głupotę”. Francuzi jednak z zasady nie nagłaśniają działań swoich sił morskich w odniesieniu do marynarki wojennej Rosji, we własnej strefie operacyjnej odpowiedzialności. Zupełnie inaczej postępują Brytyjczycy, którzy nawet kilkanaście razy w roku chwalą się odpędzaniem rosyjskich samolotów i okrętów przez Royal Navy.

W rzeczywistości dziennikarze mogą mieć rację wątpiąc w uczciwość intencji Rosjan i doszukując się działań mających na celu rozpoznanie możliwości nowej Barracudy. I to wszelkimi dostępnymi środkami.

Co oficjalnie robiły rosyjskie okręty w rejonie Cherbourga?

W całej tej dyskusji nikt nie poddaje w wątpliwość prawa do przebywania rosyjskich okrętów nawodnych w tamtym czasie, w naturalnej zatoce znajdującej się przy ujściu Sekwany, pomiędzy portami Hawr i Cherbourg. Jest to bowiem akwen, który od kilkuset lat był wykorzystywany przez żeglarzy jako miejsce oczekiwania lub schronienia w przypadku silnych sztormów. Pomocny w tym przypadku jest przede wszystkim półwysep Cotentin, stanowiący naturalną zasłonę od silnych wiatrów wiejących ze strony Atlantyku wzdłuż kanału La Manche. To właśnie z tego powodu znajduje się tam zawsze wiele różnych statków handlowych. Stałymi bywalcami tego akwenu są też od wielu lat rosyjskie okręty, które traktują to miejsce jako przystanek na drodze do i z Morza Śródziemnego. Należy bowiem pamiętać, że Rosjanie nie posiadają baz na trasie pomiędzy Syrią a portami Floty Bałtyckiej i Floty Północnej.

Jest to szczególnym utrudnieniem dla mniejszych jednostek pływających, takich chociażby jak korweta „Bojkij”. Okręt ten wraz z tankowcem „Akademik Paszin” mógł więc rzeczywiście tylko uzupełniać zapasy i paliwo niedaleko Cherbourga. Tak mała jednostka jak korweta ma bowiem trudności w realizowaniu operacji zaopatrzenia: na oceanie, w czasie silnego wiatru i przy dużym falowaniu.

image
Korweta „Bojkij” pojawiła się w okolicach Cherbourga w czasie przygotowań do pierwszego zanurzenia francuskiego okrętu podwodnego „Suffren”. Fot. mil.ru

To właśnie dlatego „Akademik Paszin” stał się stałym bywalcem kanału La Manche, szczególnie, gdy z powodu koronawirusa są trudności z wchodzeniem do portów. Tankowiec ten był więc na wodach koło Normandii, np. w okresie 21 do 28 marca 2020 r., uzupełniając paliwo i dostarczając żywność dla pełnomorskiego holownika ratowniczego „Nikołaj Cziker” oraz okrętu oceanograficznego „Jantar” (projektu 22010). Francuzi oceniają również, że podobną pomoc w postaci zapasów otrzymało później od niego jeszcze pięć innych okrętów bojowych: dwie fregaty projektu 11353 (według NATO typu Krivak IV) oraz trzy korwety projektu 20380.

Współdziałanie z korwetą „Bojkij” mogło więc być rzeczywiście dalszym ciągiem operacji logistycznej Wojennomorskowa Fłota. Potwierdzeniem tego może być fakt, że rosyjski zespół okrętowy (tankowiec z korwetą) opuścił ostatecznie kotwicowisko w ujściu Sekwany w nocy 26 kwietnia br. i rankiem 27 kwietnia przeszedł Cieśninę Kaletańską (Pas de Calais) w kierunku północnym. Formalnie jednostek tych nie było więc w okolicach Cherbourga 28 kwietnia br., a więc w momencie, gdy odbyło się pierwsze zanurzenie okrętu podwodnego „Suffren”.

image
„Suffren” nie odpłynął podczas prób daleko od portu, jednak pomimo tego nie był on całkowicie odseparowany od innych jednostek pływających. Fot. DGA

Problem polega na tym, że Rosjanie nie mogli znać dokładnych planów francuskich stoczniowców tym bardziej, że były one systematycznie zmieniane. Jest to zresztą zupełnie naturalne w przypadku prototypowych jednostek pływających, a dodatkowo sprawę skomplikowała epidemia koronawirusa. W sumie odnotowano więc ponad dwumiesięczne opóźnienie, ponieważ pierwsze wyjście „Suffrena” poza port z zanurzeniem było planowane pod koniec lutego 2020 roku. Rosjanie mogli więc czekać na próby Barracudy, w międzyczasie realizując zadania logistyczne. Ale się po postu nie doczekali.

Co nieoficjalnie mogły robić rosyjskie okręty w rejonie Cherbourga?

Wątpliwości Francuzów co do szpiegowskiego charakteru misji Rosjan budzą również same możliwości techniczne jej przeprowadzenia. Rosyjskim okrętom na pewno nie chodziło tylko o zrobienie zdjęć, ponieważ nad wodą jest widoczna tylko niewielka część „Suffrena”, a dodatkowo Francuzi na pewno nie dopuściliby do podpłynięcia do swojego okrętu na odpowiednio bliską odległość. O wiele wyraźniejsze zdjęcia można było więc znaleźć w Internecie po opublikowaniu przez francuskie siły zbrojne 29 kwietnia br. oficjalnego komunikatu o próbach Barracudy.

Rzeczywistym celem Rosjan mogło więc być tylko zdobycie akustycznej i magnetycznej sygnatury „Suffrena”, której zarejestrowanie pozwoliłoby na prawdziwą oceną wartości bojowej tego okrętu jak również dałoby później możliwość jego łatwiejszego wykrywania przez systemy hydroakustyczne i magnetyczne różnych systemów zwalczania okrętów podwodnych (ZOP). Oficjalnie wątpi się jednak w możliwość przeprowadzenia takiego rozpoznania pod bokiem całej francuskiej marynarki wojennej.

To właśnie ze względów bezpieczeństwa „Suffren” był wprost otoczony całą flotą jednostek zabezpieczenia: holowników, okrętów ratowniczych oraz kutrów należących do Marine nationale i żandarmerii morskiej. Przy takim hałasie otoczenia, Rosjanom teoretycznie trudno by więc było wychwycić te dźwięki, które pochodzą dokładnie od okrętu podwodnego. Dodatkowo „hałas” generowany przez „Suffrena” nie był tym, który będzie normalnie generowany przez niego podczas działań operacyjnych. Zanurzenie było bowiem statyczne: przy dokładnie rozstawionych bojach, w odległości kilkunastu kabli od portu, bez poruszania się w poziomie pod wodą i wykonywania manewrów. Sygnały akustyczne z tego rodzaju prób wydają się więc nie być przydatne dla sił zwalczania okrętów podwodnych.

image
Pomimo, że pierwsze zanurzenie „Suffrena” było statyczne, to i tak wzbudziło duże zainteresowanie rosyjskiej marynarki wojennej. Fot. DGA

Z drugiej jednak strony Rosjanie mogli nie wiedzieć, co będzie robiła Barracuda i jak zostaną zorganizowane jej pierwsze próby podwodne. Podejrzewając, że zakres testów będzie o wiele szerszy mieli więc pretekst do podjęcia ryzyka rejestracji tego, co mogłoby się im przydać w późniejszych działaniach ZOP. Co więcej, mogli się do tego przygotowywać od dłuższego czasu, wykorzystując przy tym zupełnie niekonwencjonalne środki.

Tymczasem oceniając możliwość pomiaru sygnatur „Suffrena” francuskie media zakładały użycie do tego przez Rosjan tylko systemów hydroakustycznych na okrętach nawodnych. W rzeczywistości sposobów prowadzenia nasłuchu akustycznego jest o wiele więcej.

Wartość tego rodzaju danych jest tak duża, że można do tego wykorzystać nawet uderzeniowe, atomowe okręty podwodne. Jest to o tyle prawdopodobne, że Brytyjczycy pod koniec kwietnia br. alarmowali o pojawieniu się na Morzu Północnym rosyjskiego, „wilczego stada”. W jego skład miało według nich wejść nawet maksymalnie pięć okrętów podwodnych projektu 971 typu „Szczuka-B” (według NATO typu Akula).

Oczywiście Rosjanie nie mają aż tylu sprawnych okrętów tego typu, jednak w każdej plotce jest nieco prawdy. Jakaś Akula mogła więc zostać skierowana w okolice Cherbourga, a znajdujący się tam rosyjski zespół: tankowiec-korweta mógł być po postu jej zabezpieczeniem (asekurując np. ewakuację okrętu podwodnego w przypadku jego wykrycia). Ta asekuracja byłaby o tyle konieczna, że mowa jest o działaniach na wodach bardzo płytkich i o dużym natężeniu ruchu jednostek pływających. Rosyjski okręt o wyporności około 13000 ton i długości 113 m miałby więc bardzo trudne zadnie.

O wiele bardzie prawdopodobne byłoby wykorzystanie przez Rosjan do szpiegowania „Suffrena” miniaturowych okrętów podwodnych. Oczywiście oficjalnie Wojennomorskij Fłot nie przyznaje się do posiadania tego typu operacyjnych jednostek, jednak zwolennicy spiskowej teorii dziejów cały czas przypominają, że coś jednak szpiegowało Szwedów koło Sztokholmu w 2014 i 2018 roku.

Wskazują również, że „Akademik Paszin” to zupełnie nowy tankowiec, którego budowa rozpoczęła się już po zajęciu Krymu, gdy Rosjanie wyraźnie nastawili się na bardziej agresywne działanie na morzach. Wprowadzony do służby 21 stycznia 2020 roku okręt może więc być rzeczywiście „tylko” tankowcem, ale może mieć również o wiele szerszy zakres działań i mieć do tego dobrze ukryte wyposażenie – również znajdujące się pod linią wody. Warto przypomnieć, że w 2014 r., w czasie naruszenia wód terytorialnych Szwecji przez tajemniczy obiekt podwodny, w pobliżu przebywał tankowiec NS „Concord” - pływający pod banderą liberyjską, ale należący do firm rosyjskich.

image
Tankowiec „Akademik Paszin” jeszcze na pewno wielokrotnie będzie widziany w okolicach Cherbourga. Fot. mil.ru

„Akademik Paszin” działający przez wiele dni w rejonie Cherbourga mógł więc być rzeczywiście tylko punktem zaopatrzenia rosyjskich okrętów, ale mógł również stanowić bazę dla misji szpiegowskich. I nie chodzi tu jedynie o wysyłanie płetwonurków, ale również o zastosowanie łatwiejszych w wykorzystaniu bezzałogowych pojazdów podwodnych. Takie drony po odpowiednim zaprogramowaniu może bowiem podesłać do dowolnego regionu, położyć na dnie i rejestrować co się dzieje powyżej. Późniejsze odzyskanie bezzałogowca w czasie pokoju to już „łatwizna” i może to zrobić nawet „Akademik Paszin”, gdy za jakiś czas wróci do rejonu Cherbourga - oficjalnie dla „zaopatrywania” kolejnych, rosyjskich okrętów.

Można się oczywiście zastanawiać, czy sprawa byłaby warta aż takiego wysiłku. Dla ludzi zajmujących się zwalczaniem okrętów podwodnych odpowiedź jest jednak oczywista.

Na czym polega „cicha wojna”?

O wartości bojowej okrętów podwodnych decydują głównie dwie cechy: możliwości okrętowego systemu walki oraz skrytość działania. Rozpoznanie pierwszej cechy jest z zewnątrz praktycznie niemożliwe i można się w tym wypadku opierać jedynie na domysłach oraz informacjach przepuszczanych (niekiedy specjalnie) przez użytkowników danego typu jednostek pływających. Trudno jest bowiem określić, jaki np. zasięg ma sonar zamontowany wewnątrz kadłuba lub jaki jest rzeczywisty, skuteczny promień rażenia wykorzystywanych torped. Oczywiście niekiedy uda się przechwycić zewnętrzne elementy wykorzystywane przez okręty podwodne (jak np. holowane anteny sonaru linearnego). Jednak by sprawdzić wewnętrzne wyposażenie poszczególnych jednostek pływających, trzeba po prostu wejść do ich środka.

Zupełnie inaczej jest w przypadku skrytości działania. Tutaj można próbować określić pewne cechy zwiększające możliwość wykrycia okrętu podwodnego, a nawet pozwalające na jego dokładną identyfikację. Odbywa się to przez pomiar pól fizycznych: akustycznego, radiolokacyjnego (na powierzchni), magnetycznego, termicznego, grawitacyjnego, chemicznego (spowodowanego przez np. wodę chłodzącą, nieszczelności zbiorników lub spaliny) i elektrycznego.

Ze względu na dobre warunki propagacji fal dźwiękowych w środowisku wodnym, w przypadku zanurzonego okrętu podwodnego, najbardziej użytecznymi z punktu widzenia działań ZOP są pola akustyczne: pasywne (określane jako siła celu) i aktywne (oceniane przez poziom szumów/moc akustyczną). Natomiast najbardziej użytecznym środkiem obserwacji technicznej jest sonar (Sound Navigation And Ranging). W ten sposób o ile okręty nawodne „widzą” otoczenie systemami optoelektronicznymi i radarowymi, to okręty podwodne analizują środowisko wokół sienie „słuchając” dochodzące stamtąd dźwięki.

 image

Widoczna na kadłubie okrętu podwodnego ORP „Orzeł” powłoka anechoiczna ma za zadanie zmniejszyć pasywne pole akustyczne okrętu, zabezpieczając go przed działaniem sonarów aktywnych. Fot. M.Dura

 I to dlatego pojawiło się pojęcie „cicha wojna”, w której działania ofensywne polegają na opracowywaniu coraz to lepszych urządzeń hydroakustycznych (sonarów) do wykrywania jednostek pływających, natomiast działanie defensywne są związane ze:

  • zmniejszeniem własnego, aktywnego pola akustycznego okrętu podwodnego, co zabezpiecza przed działaniem obcych sonarów pasywnych (poprzez stosowanie odpowiednie materiałów konstrukcji kadłuba i jego pokrycia tłumiących fale akustyczne, dobór kształtu kadłuba oraz elementów jego zewnętrznego wyposażenia);
  • zmniejszeniem pasywnego pola akustycznego okrętu podwodnego poprzez zminimalizowanie zjawiska odbijania fal akustycznych (zabezpieczając się w ten sposób przed działaniem obcych sonarów aktywnych).

 image

Na nowoczesnych okrętach podwodnych całe zewnętrzne wyposażenie jest chowane w kadłub, by jak najmniej zaburzać przepływ wody podczas ruchu. Na zdjęciu okręt podwodny typu Seawolf USS “Connecticut”. Fot. Amanda Gray/US Navy

Sonary pasywne – „uszy” „ślepych” okrętów podwodnych

W ten sposób głównymi bohaterami tej „cichej wojny” są operatorzy sonarów, których we Francji słusznie nazywa się „złotymi uszami”. To oni bowiem są odpowiedzialni za wykrycie, lokalizację i śledzenie obiektów podwodnych oraz nawodnych. Wcześniej sonarzyści byli dobierani wśród ludzi o bardzo dobrym słuchu, uzdolnionych muzycznie, ponieważ tylko wtedy byli oni w stanie wychwycić wszystkie anomalie w środowisku akustycznym otaczającym okręt podwodny. Obecnie specjaliści ci mają możliwość wspomagania się systemami analizy dźwięku, które jednak pracują optymalnie dopiero po dostarczeniu danych o szumności obcych jednostek pływających. I te dane trzeba wcześniej w jakiś sposób zdobyć.

Oczywiście okręty podwodne mają do dyspozycji nie tylko sonary pasywne (słuchające), ale również sonary aktywne – działające w wodzie podobnie jak radar w powietrzu. Takie aktywne stacje hydroakustyczne są pozornie lepsze, ponieważ pozwalają określić zarówno namiar, jak i odległość do wykrytego obiektu. Z drugiej jednak strony zdradzają one obecność wykorzystującego je okrętu, dając dodatkowo możliwość jego namierzenia.

I to właśnie z tego powodu sonary aktywne są stosowane głównie przez jednostki nawodne. Natomiast okręty podwodne stosują przede wszystkim sonary pasywne. Zapewniają one bowiem skryte działanie a dodatkowo posiadają wielokrotnie większy zasięg. Systemy te są obecnie już tak wyrafinowane, że by się przed nimi zabezpieczyć, podstawowym zadaniem dla konstruktorów okrętów podwodnych stała się walka z hałasem. To hałas jest bowiem głównym źródłem informacji dla sonarów pasywnych.

Zlekceważenie tego doprowadziło m.in. do wycofania ze służby jednego z najszybszych okrętów podwodnych świata - rosyjskiego, atomowego okrętu uderzeniowego projektu 705 typu „Lira” (według NATO typu Alfa). Zrobiono tak, pomimo, że Alfy poruszając się z maksymalną prędkością przekraczającą 44 węzły mogły uciec przed atakującymi je torpedami.

image
Najszybszy, seryjny okręt podwodny świata typu Lira został przez Rosjan wycofany po 10 latach służby głównie z powodu zbyt dużej szumności. Fot. Wikipedia

Nie pomogła też stosunkowo nowa konstrukcja (Alfy wprowadzano do służby w latach 1971 - 1981), tytanowy kadłub sztywny i ich futurystyczny jak na tamte czasy kształt. Ostatecznie okręty typu „Lira” zostały wycofane z linii w latach 1974-1990, a więc średnio po dziesięciu latach wykorzystywania. Głównym powodem ich kasacji była niedopuszczalna szumność - szczególnie przy dużych prędkościach. Według oficjalnych informacji już przy prędkości 35 węzłów natężenie dźwięku w siłowni przekraczało 100 dB. W rzeczywistości mogło być jeszcze gorzej. Na to wszystko nałożyły się dodatkowo problemy z reaktorem oraz trudności wynikające ze zbyt małej obsługi (załoga tego skomplikowanego okrętu o wyporności podwodnej 3180 ton liczyła tylko 29 osób).

Warto przy tym pamiętać, że średnia moc akustyczna lotniskowca to od 100 do 1000 W (ekwiwalentem takiego hałasu jest startujący samolot) a hałaśliwego okrętu podwodnego to od 1 do 10W (tak jak orkiestra symfoniczna). Tymczasem wyciszony okręt podwodny ma średnią moc akustyczną na poziomie od 0,01 do 0,1W (taką jak podczas rozmowy), natomiast  bardzo „cichy” okręt podwodne ma średnią moc akustyczną mniejszą niż 0,001 W (porównywalną do śpiewu ptaka).

A przecież konstruktorzy okrętów podwodnych bardzo dobrze sobie zdają sprawę, że najnowocześniejsze sonary są w stanie wychwycić dźwięki nie przekraczające poziomu szumów otoczenia. Wiedzą również, że stacje hydroakustyczne wykorzystują do identyfikacji coraz niższe częstotliwości, w których występują najbardziej charakterystyczne składowe dyskretne szumów. Dodatkowo fale o niskich częstotliwościach są mniej tłumione w wodzie, a więc rozchodzą się na większe odległości.

W sumie szumy pochodzące od okrętów podwodnych, grupuje się w trzech klasach, jako:

  • szum „maszynowy” - pochodzący od silników i wszystkich mechanizmów na pokładzie;
  • szum „śruby” - pochodzący od śruby (śrub);
  • szum „hydrodynamiczny” - wywołany wszystkimi hydrodynamicznymi procesami, zachodzącymi podczas ruchu kadłuba w wodzie.

Szumy te są najczęściej tak specyficzne, że operatorzy sonarów pasywnych mają możliwość nie tylko ich wykrywania, ale również identyfikacji „szumiących” obiektów. Szczególnie charakterystyczne są dźwięki „maszynowe” i „śruby”. Ale ujawniono również przypadki, gdy zachodnie okręty podwodne słuchały życia załogi na śledzonych pod wodą, rosyjskich okrętach podwodnych i odwrotnie.

image
Kształt niemieckich okrętów podwodnych typu 212 został tak dobrany, by jak najbardziej zmniejszyć szum „hydrodynamiczny” - wywołany wszystkimi hydrodynamicznymi procesami, zachodzącymi podczas ruchu kadłuba w wodzie. Fot. M.Dura

 Jak ogranicza się szumność okrętów podwodnych?

Oczywiście szumy okrętów podwodnych zależą od prędkości i głębokości (najczęściej wzrastają przy zwiększaniu obu tych parametrów). Jednak ich poziom średni to przede wszystkim wynik zastosowanej konstrukcji. Okręt podwodny Barracuda ma być w tym względzie (według Francuzów) unikalną jednostką w swojej klasie. Jest więc bardzo prawdopodobne, że przez kilka lat stanie się wzorcem dla innych państw, jak należy budować tego rodzaju okręty.

Taki rozwój generacyjny z zewnątrz widać bardzo dobrze w kształcie kadłuba. Już dawno zauważono, że jego odpowiedni dobór pozwala skutecznie rozpraszać dochodzące do niego sygnały sonarowe i przede wszystkim zmniejsza opór wody, wywołując w ten sposób mniejsze zaburzenie w środowisku wodnym. Pierwsze, zaawansowane prace nad „opływowym” kadłubem prowadzono w Niemczech, a ich efektem był opracowany przez zespół konstruktorów pod kierownictwem profesora Walthera, rewolucyjny jak na swoje czasy okręt podwodny typu XXI.

To właśnie dzięki tym nowym rozwiązaniom jednostka ta mogła się poruszać z „cichą” prędkością podwodną 5-6 węzłów przez około 72 godziny. Dla porównania U-Boot typu VIIC mógł płynąć z  prędkością 5 węzłów tylko przez 45 minut. Rozwiązania Walthera były na tyle rewolucyjne, że stosowano je jeszcze długo po wojnie na takich okrętach podwodnych jak francuskie jednostki typu Narval czy rosyjskie projektu 61 (według NATO typu Whiskey).

Kolejnym krokiem w konstruowaniu okrętów podwodnych miał być „kroplowy” kształt kadłuba. Po raz pierwszy zastosowano go na doświadczalnej jednostce USS „Albacore” o napędzie diesel-elektrycznym. Dzięki temu okręt ten mógł się poruszać stosunkowo cicho nawet z prędkością 33 węzły, przy zapewnieniu dużej zwrotności.

Uzyskanie skomplikowanych krzywizn kształtu „kroplowego” okazało się być jednak bardzo trudne, stąd obecnie, kompromisowo stosuje się je tylko w części dziobowej i rufowej. Środek kadłuba współczesnych okrętów podwodnych ma natomiast najczęściej przekrój cylindryczny. W ten sposób łatwiej jest produkować i wyposażać poszczególne sekcje, jak również ma się możliwość ich późniejszej wymiany (np. w czasie ewentualnej modernizacji). Dobrym przykładem takiego podejścia są szwedzkie okręty podwodne typu A-19/Gotland.

image
Kiosk francuskich Barracud jest zamykany specjalnymi klapami, by do minimum ograniczyć szumu hydrodynamiczny. Fot. Naval Group

Ważnym czynnikiem ograniczającym zaburzenia wody było odpowiednie zaprojektowanie wyposażenia zewnętrznego. Jest ono obecnie najczęściej w pełni ukrywane: albo poprzez ich wsuwanie w kadłub, albo poprzez zakrywanie specjalnymi, opływowymi pokrywami. Zmieniono również położenie sterów głębokości, które zaczęto przesuwać od dziobu w kierunku rufy, by powodowane przez nie zaburzenia wody nie zakłócały pracy sonarów.

Barracuda to również bardzo dobry przykład rozwoju generacyjnego śrub. Hałas przez nie powodowany jest bowiem skutecznie wykorzystywane przez siły ZOP zarówno do wykrywania, jak i identyfikowania poszczególnych jednostek pływających. By temu przeciwdziałać śruby przez lata przechodziły swoistą metamorfozę, szczególnie jeżeli chodzi o konstrukcję, liczbę, kształt i całkowitą powierzchnię skuteczną piór.

image
Klasyczny kształt śrub na okrętach podwodnych typu Kobben. Fot. M.Dura

Przede wszystkim nie patrzy się już tylko na zwiększanie ich wydajności, a więc wzrost prędkości i zasięgu okrętów, przy tej samej mocy silników. Takie innowacje jak śruby o regulowanym skoku są więc stosowane na cywilnych statkach - zwiększając ich efektywność, ale przez swoją hałaśliwość - nie na okrętach podwodnych. Na tego rodzaju jednostkach pływających najważniejszym kryterium przy konstruowaniu i rozwijaniu układów napędowych jest bowiem dyskrecja akustyczna. I to dlatego wrócono na nich do śrub klasycznych, ze stałą orientacją piór - mniej wydajnych, ale za to cichszych.

Przyczyną hałasu w śrubie jest zjawisko kawitacji. Poza hałasem wywołuje ono dodatkowo erozję śrub, która w ekstremalnych wypadkach może doprowadzić do ich trwałego uszkodzenia. Ograniczyć kawitację można przez zmniejszenie szybkości obrotowej śruby (co nie zawsze jest możliwe podczas działań bojowych), przez zwiększenie jej średnicy oraz opracowanie specjalnego kształtu piór.

image
Już na starych, atomowych okrętach podwodnych z rakietami balistycznymi typu Le Redoutable, Francuzi stosowali śruby znacznie ograniczające hałas spowodowany kawitacją. Fot. M.Dura

Co ciekawe ostateczny kształt śrub, pomimo istniejącego aparatu matematycznego, jest nadal dobierany eksperymentalnie w specjalnych basenach kawitacyjnych. Zmieniając bowiem prędkość i ciśnienie przepływającej wody można w nich symulować warunki pracy, istniejące w rzeczywistości. Francuzi są w o tyle dobrej sytuacji, że posiadają jeden z najbardziej znanych ośrodków badań tunelowych w Europie i to w nim najprawdopodobniej powstały innowacyjne pędniki strugowodne dla najnowszych francuskich okrętów podwodnych.

Pędniki te są rozwiązaniem dodatkowo ograniczającym szum kawitacyjny. Najogólniej rzecz biorąc tworzy się je poprzez umieszczenie poruszających się śrub w specjalnej tulei. Poza wydatnym obniżeniem szumów własnych taki układ ma dodatkowo tą zaletę, że zabezpiecza śrubę przed jej mechanicznym uszkodzeniem (np. w czasie pływania w warunkach arktycznych lub w strefie przybrzeżnej).

image
Zakryty plandeką pędnik strugowodny na rosyjskim, atomowym okręcie podwodnym z rakietami balistycznymi projektu 955 typu Boriej „Władimir Monomach”. Fot. Siewmasz

Pędniki strugowodne są więc stosowane przede wszystkim na atomowych okrętach podwodnych z rakietami balistycznymi. Otrzymały je więc m.in. najnowsze brytyjskie boomery typu Vanguard i rosyjskie projektu 955 typu Boriej, a mają otrzymać właśnie opracowane w Stanach Zjednoczonych boomery nowej generacji typu Columbia. Skorzystają one na pewno z doświadczeń z wykorzystania pędników na uderzeniowych okrętach podwodnych typy Seawolf i Virginia. Rosjanie nie poszli już tak daleko i na swoich najnowszych jednostkach tej klasy projektu 885 typu Jasień stosują śruby bez tulei.

W przypadku francuskie marynarki wojennej jako pierwsze pędniki strugowodne otrzymały bommery drugiej generacji typu Le Triomphant. Zalety tego rozwiązania okazały się tak duże, że otrzymują je również najnowsze, uderzeniowe okręty podwodne typu Barracuda wzbudzając tym samym zrozumiałe zaciekawienie Rosjan.

image
Zakryty plandeką pędnik strugowodny na francuskim, atomowym okręcie podwodnym typu Barracuda „Suffren”. Fot. Naval Group

Jeszcze bardziej interesujące dla rosyjskiej floty musi być konstrukcja wyposażenia wewnętrznego Barracud. „Suffren” jest bowiem stosunkowo niewielkim, atomowym okrętem podwodnym (wyporność podwodna 5600 ton przy średnicy kadłuba 8,8 m) przez co nie można było na nim dostatecznie daleko odseparować systemów pokładowych od burt. Pomimo tego Francuzom udało się wyciszyć okręt tak bardzo, że to właśnie z tego powodu został on wybrany przez Australijczyków.

Zrobiono to nie tylko stosując specjalne amortyzatory plastyczne i podkłady gumowe pod urządzenia, ale również poprzez odpowiedni dobór i konstrukcję samych systemów pokładowych. Dodatkowo dalszej ewolucji poddano na pewno cały układ reaktora atomowego, który już na boomerach typu Le Triomphant był zaliczany do bardzo nowoczesnych. Wyciszone zostały równocześnie turbogeneratory, silniki elektryczne, pompy, rurociągi, przekładnie, sprzęgła, łożyska itd.

I to dlatego szumność Barracud oraz ich „podpis akustyczny” jest na celowniku rosyjskiej marynarki wojennej. I na pewno nie tylko w rosyjskiej.

Rozpoznanie – bojowa misja w czasie pokoju

Obecność rosyjskich okrętów koło Cherbourga to kolejny dowód, że zadania rozpoznawcze były, są i będą realizowane bez względu na to, czy mamy do czynienia z czasem pokoju, czy też wojny. Są one bowiem niezbędnym elementem przygotowania własnych sił do właściwych działań bojowych poprzez pozyskiwanie informacji dających szansę na pokonanie przeciwnika.

Barracudy są niewątpliwym wyzwaniem dla rosyjskiej floty wojennej i stąd zainteresowanie tego rodzaju jednostkami ze strony Rosjan jest zupełnie zrozumiałe. Tym bardziej, że podobne okręty podwodne - chociaż z napędem diesel elektrycznym - będą budowali Australijczycy. Rosjanie będą się więc mogli zetknąć z klasycznym odpowiednikiem „Suffrena” również na Oceanie Spokojnym. Działania rozpoznawcze są jednak z zasady okrywane dużą tajemnicą i prawdopodobnie jeszcze długo nie uzyskamy prawdziwego wyjaśnienia, jakie były rzeczywiste intencje rosyjskich okrętów, tak często pojawiających się ostatnio w okolicach Chrbourga.

W tej całej dyskusji należy pamiętać, że właściwe rozpoznanie akustyczne „Suffrena” przez Rosjan będzie możliwe dopiero wtedy, gdy zacznie on działać na Atlantyku. Rosyjska marynarka wojenna może mieć wtedy jednak wielki problem. Jeżeli bowiem prawdziwe okażą się pozytywne opinie o Barracudach Francuzów i Australijczyków, to „Suffren” nie będzie dla Rosjan „zwierzyną”, ale „myśliwym” i to on będzie „polował” na rosyjskie okręty podwodne.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 140
Reklama
Veritas
środa, 27 maja 2020, 16:51

Warto jeszcze wspomnieć o innym przykładzie tajnej wojny toczonej w morskich głębinach. W dniu 20 marca 1993 roku amerykański okręt podwodny USS Grayling (SSN-646), typu Sturgeon zderzył się z rosyjskim okrętem podwodnym K-407 Nowomoskowsk, klasy 667BDRM Delfin (NATO - Delta Delta IV). Incydent miał miejsce na Morzu Barentsa około 90 mil morskich na północ od bazy Floty Północnej w Siewieromorsku. W wyniku kolizji obie jednostki doznały relatywnie niewielkich uszkodzeń. Jako ciekawostkę można podać, że W dniu 6 sierpnia 1991 roku Nowomoskowsk, jako pierwszy okręt podwodny na świecie z powodzeniem wystrzelił pełną salwę 16 pocisków balistycznych RSM-54. Natomiast w dniu 7 lipca 1998 roku z okrętu K-407 wystrzelono rakietę nośną Sztil (R-29RM) z dwoma niemieckimi satelitami Tubsat-N i Tubsat-N1. Był oto pierwsze wykorzystanie okrętu podwodnego do umieszczenia komeryjnego ładunku w przestrzeni kosmicznej...

JASIO rzekł
poniedziałek, 25 maja 2020, 11:26

Polsce zostaje zbudować kompilacje mini Liry ....pomniejszonej o 50% ubrać w najnowocześniejszy klasyczny napęd ....i nabierzemy szacunku ..natomiast z ORP Orła zrobić wzorując się na klasykach "mleczną krowę " tudzież jako okręt szpiegowski ......apropo LIRY ....ten kadłub jest piękny

Palmel
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:50

Zakryty plandeką pędnik strugowodny na rosyjskim okręcie podwodnym, na tej fregacie ostatnio wodowanej też śruby były zakryte

Pol
poniedziałek, 25 maja 2020, 09:50

I oto w taki sposób świat podwodny nam odpływa a my w ten sposób piramidalnie cofamy się do kamienia łupanego. A mogli byśmy przynajmniej się zbliżyć kupując A26 z otwartym systemem dając polskiej branży możliwość wejścia bocznymi drzwiami w łańcuch dostaw.A może i opracowanie własnych torped systemów akustycznych a już na pewno dronów podwodnych .

Wisiu
poniedziałek, 25 maja 2020, 00:50

Wreszcie komandorze szacun za analizę. Ci tylko co mieli z tym do czynienia ,wiedza o co chodzi,reszta to tylko domysły. Takie działania rutynowo prowadzą wszyscy chętni do ligi mistrzów na morzu,nie tylko Rosjanie. Teraz ,jak świat trochę wydaje się być bezpieczniejszy , dużo na ten temat i materiałów,i filmów z wypowiedziami emerytowanych już marynarzy jest dostępne na necie chociażby. Warto by moze dodać do tej analizy fakt,którego zresztą sami rosjanie nie ukrywaja,ze dla tego wlasnie u nich kazda jednostka ,niby seryjna ,jest inna od poprzednich. Nie tylko w morskich silach jest to norma. Paradoksalnie to nawet sami już mają dość tych opcji i wariantów,bo ciężko to ogarnąć. Siła wyższa. Jeszcze dodam,wspomina Pan w materiale o Wilczyn stadzie. Dla koneserów tych tematów,to właśnie polecam poczytać ,czym jest,i jakie ma zadania tzw. Dywizja zwierzęca floty północnej. Nie wiem,czy świadomie czy nie, ale wydaje mi się, ze nie docenia Pan rosyjskich zainteresowań w tych tematach.Dodam tylko,ze żaden kształt,czy też kroploksztalty jak i inne akustyczne niewiadome ,nie sa glownym powodem zainteresowania ojcow dowodzacych tejże floty. Swoją drogą ,to trochę śmieszne nawet ze my ,próbujemy oceniać działania i zamysly sąsiadów. No ale w analizach taśmy dobrzy przecie,a do tego to jeszcze Mesjasz nam potrzebny jak nie z jednej,to z drugiej strony. Bez urazy panie komandorze.

Andrzej
niedziela, 24 maja 2020, 19:53

Warto wspomnieć o przewadze sowieckich okrętów stosujących systemy aktywnego generowania pola akustycznego,które znosiło się z polem generowanym przez siłownie i mechanizmy wewnętrzne. Oraz genialne urządzenia do wykrywania nieakustycznego okrętów w zanurzeniu i po śladzie torowym. Czesc tych rozwiązań było wykradzione przez zachodnie wywiady.

kol
niedziela, 24 maja 2020, 18:32

to jest kosmos dla nas

Veritas
niedziela, 24 maja 2020, 18:12

Warto byłoby wspomnieć pewne mało znane zdarzenie, które miało miejsce na Morzu Barentsa w 1992 roku. Amerykański okręt podwodny USS Baton Rouge typu Los Angeles, podczas tajnej misji w rejonie wyspy Kildin na Północ od Półwyspu Kolskiego, zderzył się z radzieckim okrętem podwodnym Kostroma, projektu 945. Amerykański okręt podwodny po zderzeniu wymagał kapitalnego remontu, a następnie w 1993 roku został przeniesiony do rezerwy i ostatecznie jako pierwsza jednostka swojego typu, został wycofany ze służby w 1995 roku. Dla porównania radziecki okręt podwodny o tytanowym kadłubie, doznał w wyniku tej kolizji jedynie niewielkich uszkodzeń, które zostały szybko naprawione i jednostka wróciła do służby. Amerykański okręt podwodny USS Baton Rouge (SSN-689) doznał poważnych uszkodzeń, w tym pęknięcia kadłuba ciśnieniowego. US Navy na początku bagatelizowała ich skalę, ale następnie przyznała, że przywrócenie okrętu do służby wymagałoby przeprowadzenia kapitalnego remontu. Koszty okazały się jednak tak wysokie, że ostatecznie zrezygnowano z przeprowadzenia naprawy. Amerykański okręt został został zdezaktywowany w dniu 1 listopada 1993 roku w stoczni Mare Island w Vallejo w stanie Kalifornia, a następnie zezłomowany w stoczni Puget Sound w Bremerton w stanie Waszyngton. K-276 Kostroma została skierowana do remontu w stoczni Nerpa w Snieżnogorsku w Obwodzie Murmańskim, który zakończył się w dniu 29 czerwca 1992 roku. Radziecki okręt po tym incydencie otrzymał cyfrę 1 namalowaną na kiosku, zgodnie z tradycją morską wskazującą liczbę zwycięstw...

zyg
poniedziałek, 25 maja 2020, 00:28

Incydent bynajmniej nie "mało znany" . Malowanie liczb na kiosku to nie tradycja "morska" tylko sowiecka, raczej śmieszna gdyż większość "zwycięstw" sowieckiej floty podwodnej to neutralne statki zatopione na Bałtyku podczas wojny zimowej z Finlandią a na Morzu Czarnym statki topione w wodach terytorialnych neutralnej Bułgarii i Turcji, w tym (zgodnie z kultywowaną dziś w Syrii tradycją) dwa statki pod flagami neutralnymi ORAZ oznaczone Czerwonym Krzyżem transportujące żydowskich uchodzców z Rumunii. Jeśli poszukasz informacji poza stronami na rusnet to łatwo sprawdzić że co najmniej 10 innych okrętów klasy Los Angeles zostało zezłomowanych po 15 - 20 latach służby (Baton Rouge 17.5 lat), tak że nie chodziło tu o koszta jakoby "remontu" ale wymiany paliwa nuklearnego, a USA to nie Rosja gdzie się pudruje złom.

Pawcio
niedziela, 24 maja 2020, 20:55

W kwietniu 2017 roku na Morzu Czarnym zatonął rosyjski okręt rozpoznania radioelektronicznego. Nazywał się Liman. Zatonął, bo nie był w stanie rozpoznać i dostrzec zwykłego statku handlowego.

Pafciu
środa, 27 maja 2020, 04:58

Wiesz przynajmniej, gdzie został zbudowany, ten szumnie nazwany "okręt rozpoznania radioelektronicznego"? Jak się dowiesz, to dopisz tą istotną informację...

Pomocnik Pawcia
środa, 3 czerwca 2020, 22:38

W Polsce w Stoczni Północnej w Gdańsku

Wisiu
poniedziałek, 25 maja 2020, 08:59

Dobre,brawo. Bywa i tak. Ale bywa też tak,ze niekiedy takie stare okręty są,ze tak powiem pewnego rodzaju niebezpieczne. Lata temu żeby rozbetonowac dobrowolnie opl moskiewski ,pewien Niemiec wizytowal płac czerwony awionetka. Oczywiście z Niemiec.

poniedziałek, 25 maja 2020, 12:03

ZApomniales dodac ze ten Niemiec byl widoczny na radarach ,mozna bylo zobaczyc film dokumentalny w tv na ten temat .widac ze go przeoczyles .

chateaux
wtorek, 26 maja 2020, 00:28

Tylko nikt nie był w stanie podjąć decyzji? Co jest gorsze?

Wisiu
wtorek, 26 maja 2020, 11:33

Każdy niech sobie sam odpowie. Swego czasu Putin powiedział m/w cos takiego. Jeżeli ktoś źle wspomina czasy zsrr,to nie ma serca. Jeżeli ktoś z kolei chciałby powrotu do tych czasów,nie ma rozumu. Wiele pewnie mu można zarzucić,ale inteligencji można się od niego uczyć. Ja osobiście w pokoju pełnym zegarów nie uwierzył bym temu panu ,która godzina. Ale tak się życie toczy i o to chodzi.

Matias
niedziela, 24 maja 2020, 20:51

Nie ma takiej tradycji. Tradycjyjnie marynarze okretow maluja znaki, flagi, godla, a nie liczy, i nie oznaczajaca liczbe zwyciestw, lecz liczbe zatopien. Ale to najwyrazniej nowa, rosyjska, tradycja.

Pirat
niedziela, 24 maja 2020, 20:13

Amerykanie są ostrożni, po kolizji woleli przesłać okręt do rezerwy i w rezultacie wycofać. Rosjanie nie patrzą na ryzyko lub własne straty więc okręt wysłali z powrotem do floty.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 19:45

USS Baton Rouge, nie mial "kadluba cisnieniowego" bo jednostki typu 688 sa okretami jednokadlubowymi, caly wiec kadlub jest kadlubem sztywnym. Reszta sie mniej wiecej zgadza, z tym zastrzeniem, ze USN nie chciala remontowac 689, bo remont starego okretu uznala to za nieoplacalny, w czasie gdy budowala juz nowe okrety typu Seawolf. Jesli jednak przeczytasz Blind Man's Bluff, znajdziesz tam odwrotne przypadki.

Lord Godar
poniedziałek, 25 maja 2020, 13:13

Ten komentarz powyżej pojawia się w odpowiednich tematach na D24 co jakiś czas , bo to "gotowiec" przygotowany na potrzeby trollowni ...

Maximus
niedziela, 24 maja 2020, 16:53

Dlaczego Rosjanie zawsze sa bliskobportow? Rejestruja dzwieki srub wszystkich statkow a najbardziej.. wrecz musza miec zapis dzwieku lodzi podwodnych i nowo wybudowanych okretow. Moga przy pomocy zapisu udowodnic przebywanie okretu na wodach terytorialnych lub strefach wplywu co jest niezgodne z konwencjami i moze stanowic dowod dla sadow miedzynarodowych. Malo tego Rosjanie pod statkami cywinymi maja specjalnie skonstruowane male lodzie podwodne ktore wlasnie sluza do w/w dzialan oraz wysylania specow montujacych urzadzenia szpiegujace na terenie obcych panstw.

chateaux
poniedziałek, 25 maja 2020, 01:00

Niezgodne z jakimi konwencjami? Mógłbyś bardziej konkretnie? Byłbym wdzięczny zwłaszcza za wskazanie jakie "międzynarodowe konwencje" regulują istnienie "stref wpływów".

Sam
niedziela, 24 maja 2020, 16:43

A nasza Orka odplynela i mam spokój z MW.

AlS
niedziela, 24 maja 2020, 16:32

Dziś taki cichy okręt da się zrobić o wiele łatwiej. Przede wszystkim - stosując łożyska magnetyczne we wszystkim co się obraca. Od jakiegoś czasu jest do ogólnodostępna technologia. Osobiście jestem pod wrażeniem różnicy w natężeniu hałasu pomiędzy starą, a nową generacją generatorów wody lodowej (chiller). Stare, zaopatrzone w łożyska ślizgowe i pojedynczą sprężarkę odśrodkową, wydawały z siebie dźwięk przywodzący na myśl syrenę alarmową, tyle że o nieco niższym tonie. Wytrzymać w pomieszczeniu w którym pracowały, nie dało się bez ochrony słuchu. Nowe dosłownie szepczą, mają kilka mniejszych sprężarek w miejsce jednej i działają kaskadowo - sprężarki pracują na swojej optymalnej prędkości obrotowej i w razie potrzeby zwiększenia mocy urządzenia, po prostu włączają się po kolei. Oczywiście pracują na łożyskach magnetycznych. Drugim hałaśliwym urządzeniem kiedyś były systemy podtrzymywania mocy UPS. Dźwięk wentylatorów, których te urządzenia wymagają sporo - do chłodzenia swoich falowników, prostowników i elektroniki sterującej, był w urządzeniach poprzednich generacji dosłownie bolesny. Nowoczesne systemy wydają z siebie dźwięk, umożliwiający ściszoną rozmowę w bezpośredniej odległości od pracujących modułów. Piszę tu o urządzeniach o mocy rzędu kilku megawatów. Wszystko to dzięki zastosowaniu tranzystorów IGBT, w miejsce poprzednio stosowanych MOSFET, co daje mniejsze straty mocy, a więc generują mniej ciepła. Oprócz tego wentylatory mają łopatki o profilu nadkrytycznym i praktycznie nie wydają dźwięku. To samo pompy. Zamiast dwóch, trzech stopni jakie kiedyś stosowano, dziś stosuje się więcej, o mniejszym skoku łopatek. Efektem jest znacznie mniejsza kawitacja, nie mówiąc już o unikaniu zjawiska zatykania pomp pęcherzykami gazu , zwanego potocznie zapowietrzeniem, będącego zmorą tradycyjnych systemów. Dodatkowo pompy nie startują od razu na obrotach, uruchomiane starterami gwiazda- trójkąt, co daje zarówno hałas przełączanych styczników, jak też charakterystyczny łomot - uderzenie hydrauliczne, tylko powoli rozpędzają od zera dzięki falownikom i układom soft-start, przez co w rurociągu praktycznie nie ma pęcherzyków powietrza, a ciśnienie narasta stopniowo, zatem bezgłośnie. Silniki pomp mają wbudowane falowniki, chłodzone wentylatorem na wale silnika, a więc nie wnoszą dodatkowego hałasu. Efekt jest taki, że nowoczesna stacja ciśnień pracuje praktycznie bezgłośnie - najgłośniejszy jest "śpiew" częstotliwości nośnej falowników - do wyeliminowania przy zastosowaniu PWM o częstotliwości powyżej akustycznej. To są wszystko technologie podwójnego przeznaczenia - generatory wody lodowej są stosowane na okrętach do klimatyzacji i osuszania pomieszczeń, oraz chłodzenia elektroniki, odpowiednikiem UPS są przetworniki napięcia i prądu oraz urządzenia AIP, itd. Skoro te ciche urządzenia są już dostępne na rynku, oznacza że zaawansowane technologicznie armie korzystają z nich od dawna.

Adams
niedziela, 24 maja 2020, 14:01

Tymczasem w Polsce w końcu ruszył program Orka i zostały wybrane "nowe" okręty podwodne z pociskami manewrującymi tak jak przes ostatnie lata zapowiadał MON.A nasze "nowe" 30-sto letnie okręty podwodne nabędziemy na szrocie w Szwecji :) Mam nadzieję że będzie orkiestra wojskowa i defilada z panem ministrem na czele.W końcu po latach zapowiedzi i obietnic dostaniemy "nowe"OP uzbrojone w rakiety manewrujące :)

Max
wtorek, 26 maja 2020, 13:25

SLD i POPSL armia była niepotrzebna nawet szrotu nowego nie chcieli i do 40 tys żołn zeszli

Tomasz33
niedziela, 24 maja 2020, 18:34

Mówi ci coś rozwiąznie tymczasowe? Polska też kiedyś zakupi całkowicie nowe OP.Ale każdy kraj leży w innym miejscu świata i ma inne potrzeby. Polska leży na Nizinie Środkowo-Europejskiej, i priorytetem zawsze będą wojska lądowe i lotnictwo. Na płytki i mały Bałtyk lepszym wyborem będą Nadbrzeżne Dywizjony Rakietowe i lotnictwo, niż okręty podwodne i nawodne, choć jakąś małą Marynarkę Wojenną Polska powina oczywiście posiadać.

Kiks
poniedziałek, 25 maja 2020, 12:03

Przestańcie bredzić z tym płytkim Bałtykiem. Według ciebie potrzebujesz ojretyi podwodnego tylko jak masz dostęp do głębokiego akwenu? Poza tym od kiedy Bałtyk jest jeziorem? Bałtyk to okno na świat i dostęp do oceanów. A Polska zaczyna mieć interesy na nich.

Adams
poniedziałek, 25 maja 2020, 06:40

Nie rozśmieszaj ludzi tymi bajkami o rozwiązaniu pomostowym,kupią wraki w Szwecji i o nowych OP przypomną sobie za 30 lat jak te wraki dobiją do 60 lat.I jakoś nie widzę u nas wielkiego zainteresowania wojskami lądowymi no poza bieda modernizacją Leoparda i odmalowaniem wraków T-72.A to co najważniejsze czyli OPL dosłownie leży,no kupiono raptem dwie baterie Patriot do pokazania na paradzie.

Tomasz33
poniedziałek, 25 maja 2020, 09:26

Kupiono lub zamówiono dużo więcej. Raki, Kraby, F-35, Himars, 2 baterie Wiłsy(będą kolejne bo to potrzebny radar dookólny zamiast sektorowego, pociski SkyCeptor), śmigłowce dla armii w 3 programach(dla specjalsów Black Hawki, marynarki wojennej AW101 oraz w programie Kondor, który zbliża się do rozstrzygnięcia), okręty Kormoran, M346 Master do szkolenia, tzw. małe Mustangi(od około 450 początkowo z opcją na kilejne +-200 sztuk), kolejne 1000 pocisków Spike, JASSM i JASSM ER, różnego rodzaju mniejsze programy na drony np WARMATE, Flye Eye, Samochody ciężarowe itp.

chateaux
poniedziałek, 25 maja 2020, 01:01

Mógłbyś w oparciu o rzetelną wiedzę wyjaśnić, na czym polega prawdziwość Twojego ostatniego zdania.

poniedziałek, 25 maja 2020, 09:27

Ostatnie zdanie opiera się na logice. Czego nie zrozumiałeś?

chateaux
poniedziałek, 25 maja 2020, 17:27

Ostatnie zdanie opiera sie na zwyklym braku wiedzy, a nie na logice.

czytelnik D24
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:37

Na jakiej znowu logice? "Tak bo tak" to jeszcze nie jest logika.

mfeigv
poniedziałek, 25 maja 2020, 00:35

prowizorka ma to do siebie, że zwykle zostaje na baaaaardzo długo

Tomasz33
poniedziałek, 25 maja 2020, 09:29

Zostaje, nie zostaje. Tego nie wiadomo, czas pokaże. Nie zmienia to faktu na temat tego, jakie wojska(i ich modernizacja) są Polsce potrzebne w pierwszej kolejności, a są to wojska lądowe i lotnictwo.

chateaux
wtorek, 26 maja 2020, 00:37

W polskich warunkach, zostaje zawsze i bez wyjątku. Trzymając się konsekwentnie Marynarki Wojennej - czemu miło służyć przyjecie od Amerykanów za darmo, dwóch starych fregat Oliver Hazard Perry? "Rozwiązanie pomostowe, w celu szkolenia załóg przed wprowadzeniem do służby nowoczesnych fregat (projektu 621, jak należy chyba domniemywać). Czemu miało służyć przyjęcie od Norwegów za 1 złotówkę starych Kobenów, idealnych rówieśników wycofanych w tym celu okrętów podwodnych typu Foxtrot? Szkoleniu załóg jako "rozwiązanie pomostowe, do czasu wprowadzenia do służby nowoczesnych okrętów podwodnych". I do dziś wielu nawołuje tu na defence24, a to do przyjęcia od Niemców starych Patriotów, a to znowu do przyjęcia od innych krajów szrotu w postaci używanych F16. "Rozwiązania pomostowe", to polska specjalność narodowa.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 17:39

A po co nam nowe-30-letnie, skoro uzywamy nowych-60-letnich? Okrety podwodne sa jak wino, im starsze tym lepsze. Wiedza powszechna.

easyrider
niedziela, 24 maja 2020, 13:55

To akurat żadna sensacja. Każdy chce rozpoznać przeciwnika. Naszą rolą jest tylko utrudnić mu to maksymalnie.

Pawlowita
niedziela, 24 maja 2020, 13:15

Nareszcie dobry i rzetelny artykuł. Łopatologicznie wyjaśnia aspekty związane z działaniem floty powdodnej

Ech
poniedziałek, 25 maja 2020, 00:51

Za duzo emocji na moj gust. I jednak nie do konca obektwny.

Fanklub Daviena
niedziela, 24 maja 2020, 12:57

Ale Davien pisał, że bez zachodnich kredytów i technologii to niemożliwe... Natomiast z Alfami to było trochę inaczej: za pijaka Jelcyna "ktoś", rzekomo za niezapłacone rachunki w elektrowni, wyłączył prąd (być może to była udana dywersyjna akcja jakiegoś zachodniego wywiadu...) który był niezbędny do podgrzewania ciekłego sodu w reaktorach zacumowanych wyłączonych Alf i te kosztowne okręty (zwane z powodu ceny w Sowietach "złotymi rybkami") uległy bezpowrotnemu zniszczeniu. Hałas nie miał nic do rzeczy z uwagi na przewidywany sposób użycia tych okrętów. Otóż Alfy (które wbrew pozorom nie były głośne - przy niskich prędkościach należały do jednych z najcichszych okrętów - miały niezwykle ciche reaktory! Hałaśliwe były przy rekordowych prędkościach z powodu kawitacji, ale to jest nie do uniknięcia przy takich prędkościach.) nie miały dyżurować w ciszy na oceanach jak inne okręty podwodne, tylko być "myśliwcami przechwytującymi". Miały DYŻUROWAĆ W BAZACH i po ogłoszeniu alarmu "startować na przechwycenie" przy szczątkowej załodze (planowano 6 osobowe, ale mimo wysokiej automatyzacji nie udało się zejść poniżej 16 osób, co i tak było niesamowite) i tak jak myśliwce nie kryły się przed nadlatującą formacją bombowców (jak przedwcześnie zrzuciły bomby i zawróciły uciekając, to tym lepiej! Cel obrony został osiągnięty!) tak Alfy miały na pełnej nie pobitej dotąd prędkości płynąć na przechwycenie celów. Rekordowe głębokości operacyjne (poza możliwościami nie tylko zachodnich okrętów podwodnych a nawet torped!), prędkość większa od torped a nawet średnica cyrkulacji mniejsza od torped (!) miały zapewnić im bezkarność, więc wcale nie zależało im na ukryciu obecności. Przeciwnie, start Alf z sowieckich baz miał być słyszalny przez NATO i sygnalizować "poważne" zamiary Sowietów i zachęcić konwoje NATO przez Atlantyk czy płynące tam LGU do zawrócenia i ucieczki do USA... :)

Śmiech na sali
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:18

Aaa, zapomniałeś napisać, że Lenin wciąż żyje. I nie ważne, że sami Rosjanie powiedzą inaczej niż ty. Bo co tam ci Rosjanie wiedzą, w dodatku o swoich najbardziej wydawałoby się przełomowych okrętach podwodnych. Prawda funiku? Ty, i tylko ty, wiesz wszystko lepiej, ba, najlepiej!! A, tak na poważnie, nie znudziło cię wymyślać tych wszystkich bzdur w stylu promień zwracania okrętu mniejszy niż... torpedy???

No nie
poniedziałek, 25 maja 2020, 09:58

A głupocie niektórych nie będzie końca, amen. Ktoś normalny uwierzy, że da się "przechwycic" cokolwiek żeby po wyjściu z portu hałasując na pełnej prędkości jak parowóz, być słyszalnym na morzu ze 100km?? Wszyscy wiedzą, że akustyka zachodnia w czasach Alf była o trzy długości przed rosyjską. Ale nie, niektórzy nadal będą twierdzic, że wiedzą lepiej niż sami Rosjanie? I że to nie hałas, co potwierdzali Rosjanie, tylko wyimaginowane "wyłączenia prądu" w... bazach najtajniejszych, najważniejszych, najnowocześniejszych okrętów "przechwytujacych" ?? Chcesz najwyraźniej nas tu przekonać, że twoi faworyci Rosjanie to taka zgraja tumanów, że w sytuacji konieczności podtrzymania sprawności strategicznie istotnych okrętów nie zadbaliby o inne źródło prądu?? W życiu nie uwierzę, by mogli być aż takimi, chyba ostatnimi ignorantami by nie zabezpieczyć swoich okrętów. Chyba już do końca oszalałeś. Utonąles już w takim absurdzie, że szkoda pisać więcej.

Apel
poniedziałek, 25 maja 2020, 09:45

Ale... Ja myślę , że jeśli po raz kolejny moderator zauważy imienne nawiązanie i przypisywanie bredni komukolwiek, przez wyraźnych prorosyjskich propagandzistów - to bezwzględnie i bez wahania powinien taki komentarz usunąć z polskiego portalu.

Roman
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:49

Napisz proszę jaka jest różnica pomiędzy propagandą prorosyjską a proamerykańską? Propagandą ma generalnie to do siebie że jest zakłamana i niewiarygodna. Jeśli chodzi o twoją uwagę to nie zgadzam się z nią, odnoszę raczej wrażenie biorąc pod uwagę liczbę wpisów i często ich jakość że to także forma trolowanie, czyli dopisać komu się da, byle co i często nawiązać personalnie. Kolega o którym piszesz w co drugim wpisie okrasza kogoś trolem...

1stCav
poniedziałek, 25 maja 2020, 13:37

Davien musiał bardzo mocno podpaść tutejszym ruskim trollom bo jak widzisz odnoszą się do jego postów bardzo często i na wszystkie sposoby próbują go ośmieszyć. Kiedyś w jakimś poście pomyłkowo napisał o RCS w m3 chociaż w tym samym poście kilka razy pisał prawidłowo m2 i wystarczyło żeby wypominali mu to chyba z 3 tygodnie... Ciężko im go zagiąć to się czepiają literówek czy też faktycznych błędów które przecież mogą zdarzyć się każdemu. Jak kiedyś myśląc o Su-24 napisałem w "czeski" sposób Su-34 i chociaż z kontekstu jasno wynikało o którą maszynę chodzi to zostałem zrównany z ziemią za ignorancję ;)

Roman
poniedziałek, 25 maja 2020, 15:05

Tak merytorycznie że pisze np. że b1b nie przenosi broni jądrowej a w tym samym czasie wisi tutaj w innym miejscu artykuł mówiący coś przeciwnego ale gość idzie w zaparte albo pisze że amerykańskie bomby nie zabijają cywili. Takich jeszcze nie widziałem. Jakoś nie czuje się Rosjaninem, raczej osobą z dużym doświadczeniem także w wojsku i posiadającą sporą wiedzę historyczną. Więc nie rozumię twojego podejścia. Zakładasz że wszyscy chwalący Amerykanów to Polacy a cała reszta to Rosjanie???

1stCav
wtorek, 26 maja 2020, 08:44

A jeszcze co do B1b bo wcześniej nie byłem pewien i nie chciałem pisać bez sprawdzenia cytat z artykułu który właśnie wisi na Defie: "Noszące oficjalnie od 1990 roku oznaczenie B-1B Lancer samoloty obecnie są przeznaczone do użycia konwencjonalnego uzbrojenia. Mogą to być wprowadzone pod koniec ubiegłego wieku pociski manewrujące, w których głowice jądrowe zastąpiły konwencjonalne ładunki, ale przede wszystkim bomby kierowane i niekierowane, przenoszone w komorach bombowych z wykorzystaniem CWM (ang. Conventional Weapon Module)." I jak kolega cytat ów znajduje?;))

Roman
wtorek, 26 maja 2020, 12:58

Artykuł z 24 kwietnia 2020 "bombowiec lancer ćwiczy nad Pacyfikiem" i cytaty z tego artykułu (df24) - 22 kwietnia 2020 roku "amerykański bombowiec B-1B Lancer z 28th Operations Group, mogący przenosić ładunki konwencjonalne jak i jądrowe, przeleciał Pacyfik a następnie przemieścił się nad wyspę Honsiu". Tyle żrodło. Stąd moje wątpliwości, ponadto dwa lata temu osobiście rozmawiałem z załogą b1b i potwierdzali tę zdolność. Więc na jakiej podstawie mam wierzyć że jest inaczej, bo znawca wypisał pięć zdań rzekomo potwierdzają y h brak takiej zdolności?

1stCav
wtorek, 26 maja 2020, 13:34

Mój artykuł też z Defa jest nowszy;) Bombowiec B-1B Lancer – naddźwiękowa „kość” USAF [ANALIZA] 11 maja 2020, 14:38 Remis?;)

1stCav
wtorek, 26 maja 2020, 08:20

Wczoraj odpowiedziałem Ci szczegółowo ale z nieznanych mi przyczyn post gdzieś przepadł. Dzisiaj wersja krótka. Moim zdaniem na tym forum działają ruskie trolle oraz "ruskie" trolle. Przykłady obu grup są dla mnie ewidentne, cała reszta bez względu na to czy się z nimi zgadzam czy nie to dla mnie normalni partnerzy do dyskusji. Pewnie zmieniłbym zdanie o niektórych gdyby ktoś potrafił mi logicznie na różnych płaszczyznach uzasadnić dlaczego ktoś kto podaje się za Polaka dosłownie w KAŻDYM temacie broni honoru (matuszki?) Rassiji(?)

AJW
wtorek, 26 maja 2020, 16:39

Panie jeden - Defence stara się przybliżyć - szczególnie tym honorowym Polakom - możliwości sił zbrojnych kraju /lub ruskich, jak wolisz/ , którego ty i tobie podobni - honorni - uważają za odwiecznego wroga. Artykuły w miarę obiektywnie pokazują możliwości armii rosyjskiej i powinny wam dać materiał do analizy jak przygotować kraj do ewentualnego starcia z tym znienawidzonym, waszym wrogiem. Analizy te winny być podstawą do opracowania odpowiednich programów i posunięć polityczno - obronnych utrzymujących status quo jaki otrzymaliśmy w spadku po wielkiej trójce /Stalina nie wyłączając/. Bo nie uwzględniając możliwości potencjalnego wroga, obudzisz się, jedynka , jak twoi protoplaści w 39 roku , z ręką w nocniku i będziesz się żalił, że cię rozebrali sąsiedzi. A autorzy i ci "broniący "honoru " Rassiji", patrzą trzeźwo na jej możliwości i są Polakami, którym na Ojczyźnie w obecnych pokojowych granicach zależy bardziej, niż wam - stosujących przedwojenną doktrynę - wroga na wszystkich granicach i deprecjonujących możliwości tego wroga.

Wawiak
wtorek, 26 maja 2020, 12:17

Może to syndrom sztokcholmski? Choć IMO tematem tropienia i zwalczania trolli (głównie ruskich - przynajmniej u nas) ktoś (tylko kto?) powinien poważnie się zająć...

1stCav
środa, 27 maja 2020, 08:02

Syndrom mi pasuje ;) Ale jak widzisz wyżej i niżej koledzy przekonują że to patriotyzm ;DDD i szlachetna litość nad wiecznie atakowanym niewiniątkiem ;DDD Napisałem odpowiedzi na oba posty ale niestety kamień w wodę.

Wisiu
wtorek, 26 maja 2020, 11:42

Może problem leży gdzieś bliżej ,w Twojej wersji rzeczywistości. Don Kichot też miał z tym problem. Proszę się nie obrażać,ze akurat na pański wpis to trafiło. Trzeba wyjsc z lasu ,zeby dostrzec jego piekno. Jedno drzewo to za malo.

1stCav
wtorek, 26 maja 2020, 13:14

A za cóż miałbym się obrażać?;) Rozumiem że w Twojej wersji rzeczywistości żebym mógł dostrzec piękno tego lasu musiałbym z niego wyjść, iść długo na wschód, minąć Bug, dalej iść kawał drogi na wschód i wtedy mnie olśni jak piękny jest ten las?;) To ja już wolę siedzieć w lesie i obserwować niektóre drzewa z bliska;) A skoro tak miło się rozmawia to potrafisz mi może wyjaśnić ten fenomen o który pytam w poprzednim poście? Ten o rutynowym bronieniu Rassiji przez niektórych Polaków(?) na tym forum?

Wisiu
wtorek, 26 maja 2020, 15:03

Myślę ,ze potrafię,i nie musisz iść na wschód ,o którym wspominasz. Byłeś w szkole ,miałeś wf ,jaki byłby sens grać w co kolwiek jedna drużyna? Jak zniesiono niewolnictwo ,to człowiek wynalazł kombajn. To ewolution . A emocje jak naj bardziej są potrzebne.

1stCav
poniedziałek, 25 maja 2020, 09:24

Najbardziej w Twoich postach lubię tą niewzruszoną pewność z jaką wypisujesz kompletne bzdury:) Wizja hałaśliwej Alfy która startuje na pełnej mocy żeby przechwycić LGU na Atlantyku i samym swoim nieprzeciętnym hałasem zmusza wrednych imperialistów do zawrócenia to jest naprawdę coś co w konkursie na najlepszy propagandowy kawałek mogłoby rywalizować z piękną rosyjską baśnią ludową "O mądrym Su-24 co złego Donalda Cooka pokonał":DDDD KIbicuję i czekam na więcej z wiaderkiem popcornu pod ręką:)

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 17:26

Okretu projektu 705 mialy zaloge zlozona z 29 osob, a nie z 16. Rzeczyweiscie osiagniecie, bo amerykanskie jednostki mialy (i do dzis maja) 130 do 140 osob zalogi. Tyle ze wazne sa przyczyny. W USA adm. Rickover - father of nuclear navy - otwarcie blokowal automatyzacje silowni jadrowej, twierdzac ze czlowiek ze swoja wiedza, doswiadczeniem i intuicja jest bardziej niezawodny niz maszyna, a w Rosji odwrotnie - przy bardzo niskim poziomie wyszkolenia radzieckich/rosyjskich zalog, rosyjskie dowodztwo zupelnie im nie ufalo. I wcale sie im ne dziwie, bo jak taki kpt I rango Mikołaj Władymirowicz [nomen omen] Zatajew, zatail przed wyjsciem w K-19 w morze skoki cisnienia w reaktorze do 200 atm i temperatury do chlodziwa do 300*C, to potem okret omal nie zatonal, a polowa zalogi skonczyla na cmentarzu. I odwrotnie - Rosjanie nie potrafia automatyzowac systemow bojowych okretow podwodnych. Gdy dowodca brytyjskiego Upholdera kpt. Jonathan Powers rewizytowal Rosjan skladajac wizyte na rorysjkiej jednostce projeku 877 (Kilo), wrazenia mial takie: " izolacja przeciwszumowa i przeciwstrząsowa rosyjskich okrętów budzą wątpliwości" oraz "wyposażenie pomieszczenia kontroli okrętu jest prymitywne i uzależnione od ręcznej obsługi wszystkich systemów. Systemy zdalnej obsługi zastosowane są jedynie w układach awaryjnych". Ot i tyle z tej rosyjskiej automatyzacji.

tia
poniedziałek, 25 maja 2020, 02:10

A potem okazalo sie ze podczas manewrow nato na bodaj morzu polnocnym okrety nato nie mogly znalezc naszego Orla (symulujacego potencjalnego przeciwnika) bedac, rzekomo, znacznie bardziej zaawansowanymi niz "prymitywny" ruski zlom. Tak Orzel to projekt 877E jakby ktos nie wiedzial...

chateaux
poniedziałek, 25 maja 2020, 17:35

Nie wiesz o czym mowisz. To ze Orzel podszedl cicho niezauwazony, to po prostyu cicho. Ale to nie byla prawdziwa walka, wktorej kilka okretow poluje na ciebie, a pierwszy strzal torpedy zdradza Twoja pozycje. Tytmczasem Orzel nie strzelal podczas cwiczen zadnych torped. Nie ujawnial wiec tym samym swojej pozycji. Korzystajac z Twojej logiki, to i niemieckie XXI z 1944 roku, dalyby rade. Bo cicho by podeszly.

Rhotax
niedziela, 24 maja 2020, 16:04

Rosja powinna jak najwięcej inwestować w Okręty a jak najmniej w szkoły . Szpitale są mniej potrzebne niż Pałace Putinowskiej Mafii.

Rzeczywisty fakt
niedziela, 24 maja 2020, 18:10

Powyższe uwagi odnoszą się przede wszystkich państw NATO, które wydają miliardy USD na zbrojenia. Warto wspomnieć, że podobno w najbogatszym państwie świata, czyli w USA - aż 37 milionów obywateli nie wykupiło żadnego ubezpieczenia zdrowotnego dlatego, że ich na to po prostu nie stać...

1stCav
poniedziałek, 25 maja 2020, 12:01

Za te wydatki NATO na zbrojenia to możemy podziękować Putinowi. Wcześniej przed napaścią Rassiji na Ukrainę, państwa NATO uprawiały jedynie radosne i bezrefleksyjne samorozbrajanie. Na szczęście już się przebudziły

Wisiu
wtorek, 26 maja 2020, 22:48

Za 20 lat ,mając w księgach wieczystych Tauride,Ukraińcy nie zrobili nic,ba zniszczyli cały dorobek podlego cccp. Proszę zobaczyć teraz ,co się zmieniło. Nie chcę oceniać ,ale jest takie prawo o samostanowieniu narodow ,nadrzedne podobno w Oenzecie. Dziwne ,ze taki adwokat ,kurator tego świata jak nasz kraj tego nie docenia. Swoją drogą ciekawe ,co by było,gdyby np. Śląsk zapragnął wolnosci,albo zmiany jurysdykcji? Brał kolega takie hipotezy pod rozwagę?

Redrum
środa, 27 maja 2020, 15:19

Po pierwsze - w języku polskim piszemy "w ciągu 20 lat". Użyta przez ciebie forma jest poprawna, ale w języku rosyjskim, o czym zresztą doskonale wiesz.... Druga rzecz - proszę nie manipulować sprawą Śląska, porównując go do haniebnej dla Rosji sprawy Krymu. Krym do momentu militarnej interwencji sił zbrojnych FR nie wykazywał absolutnie żadnych tendencji separatystycznych lub, o ironio - wolnościowych. Miał swoją autonomię i tyle mu wystarczyło. Chęć "samostanowienia" pojawiła się tam nagle wraz z inwazją wojsk rosyjskich, co z góry udowadnia fałszywy i wyreżyserowany przebieg całej operacji. Podobnie rzecz ma się, jeśli chodzi o Donbas. Jeżeli jednak już snujemy wizje separatyzmu w Polsce, to wczuj się na chwilę, panie Wisiu, w kierownictwo państwa rosyjskiego, i zaproponuj nam przekonywające usprawiedliwienie odłączenia się od Polski Podlasia i Mazur wraz z opcją wejścia tych regionów w skład ZBiR-u. Może też podpowiesz tamtejszym rybakom, leśnikom i rolnikom jak w najprostszy sposób dokonać zamknięcia w kotle pododdziałów 16 Dywizji i ich rozbicia? Uciemiężony lud będzie wdzięczny!

Wisiu
czwartek, 28 maja 2020, 17:43

Ruskiego, jeszcze w starych czasach,gdy był obowiązkowy, nie cierpialem. Zawsze miałem pały w szkole. Proszę przeczytać Wielką szachownice ,naszego mistrza Brzezinskiego,to Pan zrozumie moje obawy. Tyle że na pewno nie o FR. Skąd pomysł jakichś analiz przyłączenia czegokolwiek do nich ,to nie mieści mi się w głowie. Ja nie snuje wizji,jak Pan to określił separatyzmu w Polsce ,tylko o zwykłych ludzi tam mieszkających mi chodzi tj.W tej akurat części Ukrainy. Poza tym po co nasz kraj,czy baltyki ,są im potrzebne. Sam Putin kiedyś powiedział,ze dobrego klienta sie nie niszczy. Zawsze polityka musi być ponad dobrem zwykłych ludzi,okrutna polityka? A z drugiej strony to u nas dla dobra dzieci to rodziny sie rozbija? Hipokryzja,czyż nie? Z szacunkiem.

1stCav
środa, 27 maja 2020, 10:32

Piszesz o prawie do samostanowienia narodu donbaskich górników? Tych wirtuozów w prowadzeniu czołgów (takich najnowszych rosyjskich), strzelaniu z rosyjskiej broni OPL, rosyjskiej artylerii samobieżnej i całej masy innej rosyjskiej bojewoj tiechniki? Gdyby Śląsk zapragnął wolności w takim stylu jak Donbas czy Kosowo (uważam że wsparcie UCK przez NATO i zaatakowanie Serbii to był fatalny błąd) to Polska musiałaby zrobić wszystko aby zadbać o integralność swojego terytorium. Tak jak próbowała to robić Ukraina ale niestety okazało się że wspomniani wirtuozi mają dużo kumpli na wschodzie i co gorsza ci kumple mają zaległe urlopy i jak raz postanowili je w tym samym czasie wykorzystać...

Wisiu
środa, 27 maja 2020, 19:05

Nie, pisze o Krymie. Ale skoro poruszyłes temat ziemi Donbasu,którego nie anektowano, to dowiedz się czym dla Kozaków Donskich ona jest ,i za co ja dostali od cara. Czego bronili pod lotniskiem w Doniecku tzw cyborgi też pewnie nie wiesz. A co nasze transportowe samoloty wozily z Charkowa ,też nie wiesz? Rodaków żeśmy ratowali,pod koniec wojny rzecz jasna. A nasz CPK ,to komu potrzebny będzie,też nie wiesz?

1stCav
środa, 27 maja 2020, 22:23

Zaczynasz pisać tak chaotycznie że kontakt z tobą staje się utrudniony. To na początek czego broniły te cyborgi i co wasze samoloty wywoziły z Charkowa? Boś mnie bracie zaciekawił.

Wisiu
czwartek, 28 maja 2020, 17:52

Pisząc wasze ,to nie wiem która stronę kolega reprezentuje? Czyzby nie krajowa? Pytania padły,powodzenia. To nie jest miejsce do takich polemik. Rzeczywistość bywa bardziej złożona ,niż nam się wydaje. Pozdrawiam.

1stCav
piątek, 29 maja 2020, 07:43

A widzisz Wisiu miało być "nasze samoloty" bo nie chciałem niczego sugerować. Tyle że pisałem z telefonu na szybko i nie zauważyłem że mądrala sobie zamienił na "wasze". Ale skoro już jesteśmy przy temacie stron to szczerze pisząc pojawiły się i u mnie wątpliwości którą stronę reprezentujesz. Takie błędy jak to powyższe "za 20 lat" czy "cyborgi bronili" jakoś nie pasują mi do gościa c(z)ytującego Cervantesa;) W dyskusji stosuje się konkretne argumenty najlepiej poparte źródłami a nie "pytania" w stylu "jak nie wiesz o co chodzi to sobie doczytaj co ze szwagrem budowaliśmy na polibudzie";) Miłego piąteczku ;)

czytelnik D24
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:41

37 milionów w 300-milionowym kraju to nie jest aż tak dużo. Pochwal się ubezpieczalniami w swojej Rosji, albo lepiej - ściągalnością podatków na poziomie ledwie kilku procent.

R
wtorek, 26 maja 2020, 09:11

Nie 37 millionow tylko ponad polowa pracujacych nie ma zadnych ubezpieczen bo ich nie stac, czyli idac na ostry dyzur ze zlamana reka konczysz z rachunkiem na 20tys dolarow i biezesz kredyt na jego splacenie. W pieknym US nie ma czegos takiego jak znana Ci np. z Polski publiczna sluzba zdrowia ktora ma tez Rosja tak wiec draujmy sobie komentarze jak to w US jest pieknie a w Rosji dalej wychodki za domem sa.

chateaux
wtorek, 26 maja 2020, 11:10

Gadasz bzdury ze Spiutnika. Wg oficjlanych danych, jedynie 20 mln Amerykanow nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, a nie zadne 37 mln, tym bardziej nie 50% społeczeństwa. Jak kogos nie stac na prywatne ubezpieczenie, to korzysta z panstwowego Medic Aid - w zaleznosci od poziomu dochodu, albo za naprawde niewielką skłądkę, rzedu 20 dol miesiecznie.

R
wtorek, 26 maja 2020, 13:37

Chyba twoich danych a nie oficjalnych, moze w koncu do tych co pisza, ze US to taka kraina miodem plynaca dotrze, ze tam nie ma czegos takiego jak nasza publiczna sluzba zdrowia, Medicaid to nie jest publiczna sluzba zdrowia to jest pomoc dla tych, ktorych nie stac na placenie ubezpieczen a to jest ponad 70% Amerykanow z niskim dochodami. Zrozum to czlowieku i przestan bzdury wciskac.

Nu taaaaaak, axL
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:12

Ostatnia uwaga to tylko twoja teza, specjalisty od.... "rzeczywistych faktów"??? Nadal, też na "zgniłym" Zachodzie nie ma obozów "resocjalizacyjnych" w kurortach Gułagu dla bezdomnych dzieci i młodzieży, jakich są dziesiątki w Rosji. A poziom opieki zdrowotnej w więzieniach zachodu jest dużo wyższy niż w powszechnej służbie zdrowia Rosji. Wiemy też, że Rosja jako demokratyczne państwo wcale się... nie zbroi i nie zajęła np. Krymu. Prawda o "rzeczywistych faktach"?

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 19:47

jednych nie stac, innych stac, za to nie chca go kupowac.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 16:01

I jeszcze jedno na koniec. "miały niezwykle ciche reaktory!" Dla Twojej wiadomości, reaktory ZAWSZE sa ciche. Każdy reaktor jest cichy, kontrolowana reakcja jądrowa zawsze następuje w sposób bezgłośny To nie silnik spalinowy. Co natomiast jest głośne, to pompa chłodziwa reaktora, turbina parowa, przekładnie, wały napędowe i na śrubie (pędniku) kończąc. Wszystkie elementy siłowni i maszynowni, w których następuje jakich ruch mechaniczny, jakiś obrót. A z tym Rosjanie zawsze mieli problemy, bo tu w grę wchodzi nie tylko inżynieria, ale i jakość wykonania.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 15:52

Za pijaka Jelcyna w 1972 roku ktoś wyłączył prąd w elektrownie i dlatego stwardniał ciekły metal w rdzeniu reaktora? Jelcyn już w 1972 roku rządził? Alfa poza zasięgiem amerykańskich torped? Wiesz dlaczego w 1977 roku Amerykanie wycofali ze służby torpedy Mark 45 Astor z głowicami jądrowymi? Bo już w 1972 roku do służby weszła Mark 48, którą już w 1968 roku USS Dolphin wystrzeliwał testowo z głębokości 914 metrów, i Amerykanie uznali, że nie ma takiej głębokości na jaką mógłby uciec radziecki okręt podwodny na której nie dosięgłaby Mk. 48 z konwencjonalną głowicą HE.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 15:31

Koleś, kawitacja powstaje tylko podczas rejsu okrętu podwodnego tuż pod powierzchnią morza. Gdy okręt zanurza się głębiej, wzrastające ciśnienie hydrostatyczne uniemożliwia powstawanie bąbli powietrza które następnie pękając wywoływałyby hałas. Twierdzisz wiec że Alfy te swoje "rekordowe prędkości" osiągały tuz pod powierzchnią oceanu? Naprawdę kawitacja jest "nie do uniknięcia przy takich prędkościach? A to nowość. Siergiej Kowaljow w grobie się przewraca

Lekarz
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:53

Kawitacja następuje na każdej głębokości.

gnago
niedziela, 24 maja 2020, 21:11

Doprawdy ? bąble kawitacyjne powstają na każdej głębokości/ciśnieniu wystarczy że śruba obraca się wystarczająco szybko

czytelnik D24
poniedziałek, 25 maja 2020, 11:09

No jasne. Jak się chce udowodnić że kawitacja występuje wszędzie to wystarczy przyjąć założenie, że śruba się obraca np. z prędkością światła. Niestety tak nie jest. Śruby mają swoja maksymalną prędkość a do tego są tak projektowane by w jak najmniejszym stopniu powodować szum hydrodynamiczny. Wracając do tematu im większe ciśnienie tym wyższa temperatura punktu wrzenia cieczy dlatego wraz z narastającą głębokością zwiększa się próg na którym ciecz na powierzchni piór śruby zaczyna wrzeć co przekłada się na możliwość uzyskania wyższej prędkości obrotowej bez zjawiska kawitacji.

Lekarz
poniedziałek, 25 maja 2020, 15:45

Nie, kawitacja występuje na każdej głębokości i jest zależna od prędkości postępowej, obrotowej i geometrii łopaty. I jest liniowa. Stąd ograniczenia w prędkościach obrotowych. Kawitację możesz wywołać na każdej głębokości.

chateaux
poniedziałek, 25 maja 2020, 17:38

Kawitacja to pekanie babli powietrza wytwarzanych podczas obrotu sruby. Bable pekaja i to wywoluje halas. Dlatego wszystkei wysilki w celu ulepszanmia pednikow, zmierzaja do uniemozliwienia lub ograniczenia powstawania owych babli. Tymczasem na duzej glebokosci, wysokie cisnienie hydrostatyczne, naturalnie uniemozliwia powstawanie babli.

Davien
niedziela, 24 maja 2020, 15:30

Funku jak zwykle rozbawaisz wszystkich dookoła:)) Ale dla twojej wiedzy: wszystkie Alfy poza jedna wycofano do 1990r, załoga wynosiła minimum 27 osób nie były w stanie uciec torpedom z ta swoja predkścia 40-44w nie były w stanie zejśc tak głeboko by ich nie trafiła torpeda , rekord zanurzenia nalezy do okretu USA a Alfy schodziły na 400-600m A z ta twoja"taktyką" to ich pierwsze wyjscie z portu byłoby ostatnim :)

Gustaw
poniedziałek, 25 maja 2020, 12:56

No wiadomo, rekord głębokości zanurzenia musi należeć do US okrętu. To już wiedział kapitan Nemo. Pamiętasz jakieś szczegóły z tego zanurzenia - kałamarnice, dorsze etc.?

Roman
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:59

No kolego davien, twoje wpisy często są równie zabawne, nie bądź taki skromny. Często nawet podwarzasz wiedzę piszących tutaj redaktorów... I to jest już prześmieszne...

biały
niedziela, 24 maja 2020, 18:54

minimum 27 osób , jak dla mnie to i tak wyjatkowo mało , 27 osób trzy zmiany wychodzi po 9 marynarzy na wachtę

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 17:56

Co do Alf to mity. Amerykanksi wywiad ocenial je ze moga zanurzyc sie na glebokosc 1000 metrow, po zakonczeniu zimnej wojny okazalo sie ze bylo to tylko 600 metrow. Juz przy predkosci 35 wezlow, poziom generowanego maszynownie (turbiny i wal) chalasu przekraczal 100 dB, czyli pociag towarowy.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 17:53

No nie, rekord zanurzneia nalezy do K-278 Komsomolec (projekt 685, „Plawnik”, NATO: Mike), ktory 5 sierpnia 1985 roku zanurzyl sie - i o dziwo, byl w stanie sie wynurzyc - na glebokosc 1000 metrow. USS Dolphin tylko rutynowo zanurzal sie na 914 metrow. Tyle ze Komsomolec juz w 1989 roku skonczyl na dnie, na glebokosci 1600 metrow, zabijajac 39 osób zalogi, ktora byla tak kiepsko wyszkolona, ze nie potrafila nawet uzywac sluz ratunkowych.

Orthodox
niedziela, 24 maja 2020, 15:18

Coś takiego wymyślić na poczekaniu, to jednak trzeba mieć łeb.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 17:31

Pomieszaly mu sie szczatkowe informacje z kilkoma glupotami wymyslonymi na poczekaniu - na zasadzie czego nie wiem, to sobie dopowiem. Oczekiwanie w bazach, dotyczylo rosyjskich boomerow, a nie rosyjskich okretow mysliwskich. Stad wyposazenie rosyjskich jednostek SSBN w mozliwosc strzalu wprost z portu. "Startowac na przechwycenie...." - zupelnie jak samolot mysliwski, Wystartuje na przechwycenie z Murmanska czy Griemichy, i bedzie pedzil 44 wezly aby "przechwycic" amerykanskiego Ohio pod Islandia, wykrytego przez rosyjski SOSUS na polnocnym Atlantyku

1stCav
poniedziałek, 25 maja 2020, 09:33

Ale bezwzględnie należy docenić szczery komsomolski zapał i miłość do matuszki Rassiji;DD No i naprawdę fajnie się to czyta;DD Wyobraź sobie jak taka Alfa zapitala na przechwycenie LGU... Sowieckij gieroj kapitan na kiosku, wpatruje się stalowymi niezłomnymi oczami w siną dal, sowieckie spracowane kułaki mocno trzymają poręcz, wiatr smaga szczerą komsomolską twarz kapitana, wszystkie medale na piersi bohatera dzwonią głośniej niż siłownia Alfy ;DDDD . Wiem, wiem... Okręt powinien płynąć w zanurzeniu ale wtedy brakowałoby w tej wizji i wiatru i kapitana na kiosku;DD

Wisiu
poniedziałek, 25 maja 2020, 23:52

Świetne,gratuluję. Ale wtedy to dla ówczesnych obserwatorów nie było takie śmieszne. Zawsze mnie to zastanawia,ze do tych bredni propagandowych podobno,sami zainteresowani wówczas podchodzą bardzo poważnie. A proszę napisać jak to wyglądało z tamtej strony. Rozumiem,ze pełny luz,cola 60 programów tv,nostalgia.

1stCav
wtorek, 26 maja 2020, 08:35

Myślę że gdyby Alfy faktycznie miały działać w taki sposób jak to opisał kolega Funclub to faktycznie na LGU byłby i pełny luz i cola i 60 programów TV;)) Nostalgi nie zrozumiałem.;)

yaro
niedziela, 24 maja 2020, 15:05

zgadza się 100/100

1stCav
poniedziałek, 25 maja 2020, 15:54

Pewnie nawet nie czytałeś tych bzdur tylko rutynowo jak czekista czekistę wsparłeś towarzysza?

Huraaaa
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:23

Tak, tak. Taka prawdziwa rosyjska logika, że Alfa halasujac w warunkach morskich jak samochód formuły 1, z prędkością 44w zaatakuje cichego jak meduza boomera znajdującego się kilkaset mil morskich od niego i na pewno nie odplynie po cichutku o kolejne kilkaset mil zanim w pobliżu pojawi się Alfa??? Yaro, co ty bierzesz, że masz takie urojenia?

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 18:08

Jasne ze sie zgadza. Oczywista oczywistosc. Btw, Rosjanie juz nauczyli sie produkowac 9-cio i 12-to osiowe obrabiarki cyfrowe do produkcji srub okretowych? Ostatnio bowiem musieli pozyskac je nielegalnie (ze zlamaniem COCOM) z japonskiej Toshiby a ich oprogramowanie z norweskiego Kongsberga (dzisiejszy Kongsberg, wowczas byl tylko mala spolka-corka owczesnego Kongsberga).... Aby w Leningradzie byc w stanie produkowac wysokiej jakosci pedniki. Od 1986 roku, te obrabiarki w Leningradzie, musialy juz dawno sie zuzyc, a mozliwosci serwisu nie ma, bo Kongsberg zostal karnie zlikwidowany przez rzad Norwegii, Toshiba juz raczej drugi raz takiego bledu nie popelni, po tym gdy Amerykanie nalozyli na nia 2-letni zakaz importu czegokowliek do USA, a rzad Japonii roczny zakaz eksportu czegokolwiek do Europy, zas CEO Toshiby i kilka innych zaangazowanych w proceder osob poszli w Japonii siedziec - gdy spawa sie wydala.

Wisiu
wtorek, 26 maja 2020, 09:26

Dokładnie tak jak kolega pisze. Nawet swego czasu,podczas rozbiórki Lima 15,czy też miga 25 na wyścigi,chciano potwierdzić udział obrabiarek np.Toshiby w tych cudach. Amerykanie natomiast demokratycznie używali obrabiarek chińskich,plastikowych. Japończycy są wdzięczni za ojcowska miłość sojusznika. Potwierdza to każdy dorosły Japoniec,proszę sprawdzić.

chateaux
wtorek, 26 maja 2020, 11:21

Nie trzeba sprawdzać. Japoński premier który jakiś czas temu szedł do wyborów na hasłach opuszczenia przez amerykańskie wojska Okinawy, a gdy tylko zdobył władzę, natychmiast poleciał do Waszyngtonu, aby namawiać Obamę na sformalizowanie umową amerykańskiego parasola atomowego nad Japonią. Twierdzisz że Amerykanie pędniki wodnoorzutowe swoich okrętów podwodnych obrabiają za pomocą chińskich [plastikowych] obrabiarek? To czym obrabiali gdy Chińczycy jeszcze tylko dżonki potrafili produkować.

Wisiu
wtorek, 26 maja 2020, 13:01

Po części sam sobie Szanowny Pan odpowiedział. Zadałem pytanie retoryczne,w odpowiedzi na Pana tekst. A czy to jest na pewno jak Pan to określił Japoński premier? W kraju między Wisłą ,a Odra mamy podobnie. W innej skali nieco. Proszę sprawdzić ,czy w kraju wiśni kwitnącej podobno,kasa ostatnio sie bilansuje. Co jak co ,ale kasa musi się zgadzać. Reszta to mrzonki dla owieczek. Wszak fach owiec to wyjątkowa owca.

chateaux
wtorek, 26 maja 2020, 16:19

No właśnie, jak Ci się nie podoba, to zdrajca. To typowe dla Was - co drugi Rosjanie uważa że jak jego rodak wyemigrował z Matuszki Rasjii, to juz nie Rosjanin, lecz zdrajca. A to pech, tylko w nowojorskim Coney Island, od 1989 roku przybyło 900 tysięcy Rosjan.

Alberto
niedziela, 24 maja 2020, 12:40

A jak tam nasze Orki, Czaple, Mieczniki, Komorany, Płomykówki, Rybitwy?????? Umarły śmiercią naturalną, czy jeszcze konają w konwulsjach?

BUBA
niedziela, 24 maja 2020, 12:38

Scorpene bardzo podobne do Barakudy i ma rakiety manewrujace dalekiego zasiegu i mialy byc produkowane w Polsce dla Polski i na export . Za to bedzie Szwedzki zlom na kolejne 50 lat. Wiec szkoda pieniedzy i najlepiej rozwiazac Jednoste podwodna albo zmienic rzad.

Igor
niedziela, 24 maja 2020, 12:24

Ostatnie podrygi Putina na morzu. Amerykańska Marynarka dopina swój program NEMESIS, a z fantomową flotą Rosjanie sobie nie poradzą.

Lekarz
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:55

Jaki ma tytuł amerykański odpowiednik rosyjskiego sputnika?

zyg
poniedziałek, 25 maja 2020, 12:42

Sputnik USA i RT America .. proste? Obydwie tuby propagandy Kremla własnością rządowej agencji Rossja Siewodnia. W USA zarejestrowane jako agenci obcego rządu natomiast w Europie uchwałą Parlamentu Europejskiego z listopada 2016 uznane jako narzędzia wojny informacyjnej przeciw krajom demokratycznym i zrównane z organizacjami terrorystycznymi jak ISIS.

Lekarz
poniedziałek, 25 maja 2020, 15:12

Kiedy wy dorośnięcie i zrozumiecie że obydwie strony stosują te same metody??? Pisanie przez Igora o jakiejś fantomowej flocie z którą sobie już Rosjanie nie poradzą to takie opowieści z mchu i paproci. To po co Amerykanie tyle kasy wkładają w rozwój tradycyjnej marynarki, czyżby tylko Igor wiedział że za chwilę to już nie będą mieli z kim Amerykanie walczyć na morzu. To tak jak byś pisał - mamy grota, jesteśmy niezwyciężeni! Łapiesz się na to, bo ja nie.

chateaux
wtorek, 26 maja 2020, 00:43

Trudno "złapać" Ciebie. Trochę bowiem zagmatwałeś.... Amerykanie inwestują we flotę, po 2 dziesięcioleciachnie inwestowania w imię "końca histori", że to niby po upadku "imperium zła", nie ma przeciw komu budowac floty, nie ma przeciw komu produkować F22, nie ma przeciw komu produkować 30 Zumwaltów, nie ma przeciw komu utrzymywać nowiuteńkich pocisków ICBM Peacemaker, wyprzedzających o lat świetlne, wszystko co mieli dotąd na służbie tak Amerykanie, jak i Rosjanie. Bo przecież "nie ma przeciw komu". Jak powiedział swojego czasu sekretarz obrony administracji i Busha, i Obamy - Robet Gates: "nie potrzebny silver bullet"

Eagle
niedziela, 24 maja 2020, 12:02

A jak nasz Orzeł??? A dwa przydały by nam się takie 4,5 Barracuda nasze Orki.

Stary Grzyb
niedziela, 24 maja 2020, 11:34

"Uczciwe intencje Rosjan" - piękny oksymoron :)

Lord Godar
poniedziałek, 25 maja 2020, 13:21

To tak jak z tymi satelitami w pewnym skeczu z kabaretu ... Zachodnie satelity są szpiegowskie , a radzieckie badawcze ...

Roman
poniedziałek, 25 maja 2020, 10:56

A widziałeś kiedyś uczciwe intencje US? Kiedy wreszcie zrozumiecie że jedno równa się drugie???

poniedziałek, 25 maja 2020, 18:10

Nie równa się, nie relatywizuj.

Roman
poniedziałek, 25 maja 2020, 21:59

Co się nie równa, zarówno Rosjanie jak i Amerykanie interweniują tylko tam gdzie mogą mieć korzyść (krótko lub długoterminową) lub są zagrożone ich interesy. No i tam gdzie wyczuwają korzyść. Gdzie tu relatywizacja, to prosta zasada. Zarówno Rosjanie jak i Amerykanie nikomu niczego nie dali.

chateaux
poniedziałek, 25 maja 2020, 21:58

Brawo. Dokladnie tak. Kazdy zlodziej mowi ze inni tez kradna

Arturo
niedziela, 24 maja 2020, 10:59

Pytanie czy wcześniej Rosja nie zdobyła planów francuskich Barakud.

Marek1
niedziela, 24 maja 2020, 13:29

Kolego, tzw. plany to obecnie nie wszystko. Zresztą ich generowanie i późniejsze wdrażanie ZAWSZE dzieje się w taki sposób, by pozyskanie tylko ich części prawie nic nie daje, bo każdy istotny element opracowuje inny zespół naukowców/inżynierów, objęty ścisłą osłona kontrwywiadowczą. Inna kwestia - zdolności kompetencyjne i technologiczne przemysłu zbrojeniowego do którego trafiają fragmenty planów pozyskanych przez własny wywiad. Często zdarzało się, że przemysły np. chiński, czy sowiecki pomimo zdobycia danych wywiadowczych rożnych systemów po prostu NIE były w stanie ich skutecznie skopiować zachodnich rozwiązań, czy nawet tylko wykorzystać, gdyż brakowało odpowiednich technologii lub/i kompetencji. Bywało też czasem odwrotnie, np. na zachodzie nigdy nie opracowano koszmarnie kosztownych sowieckich technologii kadłubowych dla OP, których niektóre typy miały tytanowe kadłuby.

Wisiu
wtorek, 26 maja 2020, 00:06

Bardzo dobry tekst. Warto do tego tylko dodać, ze co działa w np Peru,nie koniecznie musi działać w np Chile. To klient decyduje czego chcę,i jak chcę ,w tym przypadku odpowiedni MON. Całe to nasze życie to gra w szachy,do kogo pretensje ,jak nie ma wygranej?

czytelnik D24
poniedziałek, 25 maja 2020, 11:23

Zachód nie opracował takich koszmarnie drogich technologii, bo tytan nie jest panaceum na bolączki z jakimi boryka się konstrukcja okrętu podwodnego w stale zmieniających się warunkach pod wodą. Kadłub wraz ze zmianą ciśnienia się kurczy lub wydłuża (zależnie do zmiany głębokości) i tytan ze zmianą kształtu radzi sobie delikatnie mówiąc słabo.

Franz
niedziela, 24 maja 2020, 12:02

"Zdobyla" to chyba za mocno powiedziane. Ilosc rosyjskich agentow w biurach konstrukcyjnych ale i ideologicznych fanatykow socjalizmu jest znaczna. Nie tylko we Francuskich koncernach zbrojeniowych. takze wspolpraca oficjalna miedzy Francja i Rosja ( Mistrale) jest wrecz znakomita. Tak daleko jak francuzi zaden zachodni kraj nie posunal sie w sprzedawaniu zaawansowanych technologi Rosji. Gdyby nie zdecydowany nacisk USA dwa Mistrale plywalyby juz pod rosyjska flaga. Dzieki Bogu rosjanie sa zbyt opoznieni infrastrukturalni i technologicznie jezeli chodzi o budowe okretow wojennych klasy Mistral. Pomimo calej dokumentacji i wyszkolenia wielu marynarzy i oficerow ( i inzynierow stoczniowcow) do tej pory nie udalo im sie na powaznie zabrac do budowy takich okretow. Obecnaosc podwodnych okretow rosyjskich podczas prob statycznych to raczej demonstracja i gryzienie paznokci z bezsily.

ogryziony paznokieć
niedziela, 24 maja 2020, 14:41

Przymiotniki z małej litery.Nie wszystkie ale akurat...Chyba że to dla zmylenia fanatyków socjalizmu i ortogra fi fi .Przy okazji ,co ma współczesna Rosja wspólnego z socjalizmem?Dasz radę?Bez pomocy rzecznika prasowego?Tlumaczenia że dopiero co wylazłeś z zamrażarki w ziemiance nie przyjmuję.

Franz
wtorek, 26 maja 2020, 09:35

Nawet gdybys zwyciezyl olimpiade gramatyki jezyka polskiego ( w co bardzo watpie ) nie da sie ukryc faktu ze twoje doswiadczenie z kolchozu zwiazane z zamrazarka i ziemianka zdradza prawdziwego rosyjskiego patriote. I jeszcze jedno: masz szanse swoje zdanie publikowac w polskiej gazecie i portalu. Zadam proste pytanie: czy ja moglbym swoje zdanie publikowac w Rosji?

Franz
wtorek, 26 maja 2020, 09:30

Co ma Rosja anno2020 z socjalizmem?. jezeli tak sie brzydzisz Rosje kojazyc z socjalizmem to moze z komunizmem? Obojetnie jakby sie chcieli politycznie afiszowac. Nawet gdyby Putin oglosil Rosje najwiekszym rajem kapitalistycznym to nie bedzie funkcjonowac. Nawet kiedy Tusk czy Schröder Putina nazywa " lupenreine Demokraten" Jaka Rosja jest kazdy widzi a proba definiowania Rosyjskiej ideologii jest niecelna bowiem wszystko od marksizmu, leninizmu , komunizmu czy socjalizmu z cala agresja i nienawiscia do wolnego swiata pasuje nie tyle do tego co o sobie samej Rosja mowi czy pisze za pomoca swoich propagandystow tylko do faktow. Co zas do gryzienia paznokci czy palcow, polecam zakladac naparstki.

Cao Bang
niedziela, 24 maja 2020, 12:35

A gdyby nie zdecydowane naciski ministra Maciarewicza, to by Ruscy dostali je za dolara.

Orthodox
niedziela, 24 maja 2020, 17:32

To była teoria godna samego F.D. Ten sam sort.

niedziela, 24 maja 2020, 14:46

Ba, ja nawet sądzę, że z tego samego powodu nie budują siebie Mistrali bo to oznacza powrót ministra Macierewicza do MON. To natomiast oznacza

As
niedziela, 24 maja 2020, 10:55

U Rosjan wszystko jedno czy to okręt, czy statek. Wszędzie wcisną kontenery z rakietami, czy elektronikę do śledzenia innych.

Jabadabadu
niedziela, 24 maja 2020, 12:06

Wszyscy tak robią. To norma.

chateaux
niedziela, 24 maja 2020, 17:42

Amerykanie rozwazali to w latach 1950-60, ale nie wprowadzili tego w zycie. Statek zbyt latwo zatopic, w przeciwienstwie do atomowego boomera. Poza tym to sie musi wydac - taki statek trzeba by bylo jednak jakos obslugiwac, serwisowac, itd. Nie da sie ukryc wkladania i wyciagania z iego rakiet.

fifi
niedziela, 24 maja 2020, 14:30

Wszyscy?Niemożliwe :)...

Jabadabadu
niedziela, 24 maja 2020, 18:06

Ni nie wszyscy. Masz rację, przepraszam. Polska nie, bo trzeba mieć marynarkę wojenną a nie tylko w szafie.

chateaux
poniedziałek, 25 maja 2020, 01:05

Jest wysoce wątpliwe, czy polskie 60-cioletnie okręty podwodne zdołałyby dopłynąć w zanurzeniu w okolice bazy w Baskijsku. Po drugie, nie bardzo wiadomo, czym miałyby prowadzić to rozpoznanie elektroniczne.

wesoły menel
niedziela, 24 maja 2020, 10:27

"bardzo „cichy” okręt podwodne ma średnią moc akustyczną mniejszą niż 0,001 W (porównywalną do śpiewu ptaka)". Ale nie jest to ptak śpiewający?

jurgen
niedziela, 24 maja 2020, 09:41

a ja myślał, ze się Cherbourgu robi parasolki

wolę kaptur
niedziela, 24 maja 2020, 12:33

Chyba chodziło o sklep z parasolkami. Dzisiaj faktycznie robią parasolki. Konkretnie - część francuskiego parasola atomowego.

Nebelwerfer
niedziela, 24 maja 2020, 15:06

Jurgen nawiązuje do znanego francuskiego filmu "Parasolki z Cherboutga"

różnego rodzaju:)
niedziela, 24 maja 2020, 13:46

No przecież napisał, że parasolki.

Tweets Defence24