Azjatycki myśliwiec przyszłości idzie do przodu. Co z finansowaniem?

25 września 2020, 08:22
Zrzut ekranu 2020-09-25 o 09.45.27
KF-X. Rys. KAI
Reklama

Przedstawiciele południowokoreańskiej agencji DAPA (Defense Acquisition Program Administration) udali się do Indonezji w sprawie renegocjacji udziału tego państwa w programie myśliwca KF-X (Korean Fighter eXperimental, tzw. Boremae), którego częścią jest program indonezyjskiego samolotu - IF-X (Indonesian Fighter eXperimental). Pomimo ustaleń z 2016 roku Dżakarta wstrzymała płacenie przewidywanych środków na ten program, a jej politycy bacznie mu się przyglądają.

Przewidywanym wkładem Indonezji w projekt myśliwca przyszłości, prowadzonego pod kierunkiem Korean Aerospace Industries (KAI), miała być równowartość 1,46 mld USD wpłacona partiami aż do 2026 roku, co miało stanowić 20 proc. przewidywanych kosztów całego programu. Jak dotąd Indonezyjczycy wpłacili jednak równowartość niecałych 200 mln USD, a dotychczasowe zaległości to około 450 mln USD.

Finansowanie zostało wstrzymane przez Dżakartę w 2017 roku w związku z kiepską sytuacją gospodarczą wyspiarskiego państwa i od tamtej pory odbyły się już cztery spotkania mające na celu wynegocjowanie odpowiedniego porozumienia. Fakt, że pieniądze nadal nie płyną, a Koreańczycy przylecieli na piątą turę rozmów wskazuje, że dotąd były one bezowocne, choć z drugiej strony Dżakarta nadal z programu wyrzucona nie została.

Od ostatniej próby ustalenia warunków minął aż rok. Wynikało to z przejęcia urzędu ministra obrony narodowej Indonezji w październiku ub r. przez Prabowo Subianto, który zadeklarował, że musi „szczegółowo przyjrzeć się” prowadzonym programom. Między 2017 a 2020 rokiem Indonezyjczycy mieli wiele pomysłów, jak utrzymać się w programie, jednocześnie redukując swoje zobowiązania finansowe. Wśród pomysłów było zmniejszenie swojego wkładu w program z 20 do 15 procent, zapłacenie Republice Korei produkowanymi w kraju samolotami transportowymi CN-235 czy przeniesienie większej części produkcji przyszłościowego myśliwca do Indonezji, niż było to wynegocjowane.

Wydaje się, że Koreańczycy wykazują cierpliwość i chcą utrzymać partnera w programie, nie ze względu na niecałe 1,5 mld USD, co jest przy całym przedsięwzięciu kwotą stosunkowo skromną. Chodzi raczej o utrzymanie go jako pierwszego, praktycznie rzecz biorąc eksportowego, klienta, który zamówiłby docelowo co najmniej kilkadziesiąt maszyn. To w połączeniu z zamówieniem ponad 100 maszyn dla Sił Powietrznych Republiki Korei, w znaczącym stopniu przyczyniłoby się do zwiększenia opłacalności produkcji i redukcji ceny jednostkowej za samolot (zakładanej na 50-60 mln USD). Sama Indonezja jako partner przemysłowy dysponujący pewnym potencjałem i tanią siłą roboczą, także może się przyczynić do komercyjnego sukcesu programu.

Co ciekawe pomimo problemów z Indonezją, sam program KF-X posuwa się szybko do przodu i nie notuje opóźnień. W budowie są trzy z sześciu planowanych prototypów, a rollout pierwszego ma nastąpić w połowie przyszłego roku.

Kosztujący 7,2 mld USD program rozwija się zgodnie z planem, co jest zasługą m.in. realistycznego podejścia ekonomicznego, czyli zdania się na szeroką współpracę międzynarodową, oparcie się na sprawdzonych rozwiązaniach (silniki, pociski Meteor) i zaprojektowanie konstrukcji obliczonej na osiągnięcie dobrego stosunku-koszt efekt. Do tego ostatniego Indonezja, która swego czasu zastąpiła w planowanym programie Turcję (która ma obecnie własny program TF-X) wydaje się jednak potrzebnym czynnikiem.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Bursztyn
piątek, 25 września 2020, 12:02

Korea która wisi na LM BRNIE W KŁOPOTY próbując zgarnąć Indonezje która nie jest w ASEAN ZLA ŚCIEŻKA

piątek, 25 września 2020, 11:11

Brawo Polin...dzięki rezygnacji z m.in. gripena zamykamy sobie' łatwą' drogę do europejskiego myśliwca przyszłości za lising sprzętu USA. Lising gdyż USA może wyłączyć ten sprzęt nam i tyle w temacie

pogubiony
sobota, 26 września 2020, 01:11

a w czymże ów europejski myśliwiec przyszłości miałby być lepszy od amerykańskiego? nikt nas nie chce w tym programie jako współproducenta. druga kwestia też dziwna. nawet jeśli mogą nam wyłączyć, to naszej ofensywie przeciwko któremu państwu to zagraża? na ruskich przecież nie napadniemy.

Gnom
sobota, 26 września 2020, 22:06

Proponuje spojrzeć w artykuły o F-35 dla ZEA i odzsukać wypowiedź pewnego wysokiego przedstawiciela włądz USA, że problem nie istnieje bo osiągi samolotu i jego możliwości zależą od indywidualnego kodu wbitego przez pilota przy uruchamianiu systemu. No cóz w czasach aktualizacji on line dla F-35 to ciekawa wypowiedź i pierwszy raz tak szczera. A F-35 faktycznie jest leasingiem z opłata 100% ceny w dniu podpisania umowy (a nie otrzymania sprzętu) i to nie z powodu ograniczeń oprogramowania.

Davien
czwartek, 1 października 2020, 09:34

Taak, to teraz podaj żródło tych "wypowiedzi" bo na razie to tylko twoje zmyslenia:)

Fantasy by dejvidek.
poniedziałek, 5 października 2020, 10:01

No to masz dejvidku. Artkul z 23 wresnia z 2020 roku pod tytulm "F-35 dla ZEA z ograniczeniami?". Cytuje: "Zjednoczone Emiraty Arabskie, jeden z najbliższych sojuszników Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie, od dawna wyrażają zainteresowanie zakupem F-35. Niedawna normalizacja relacji z Izraelem zwiększyła szanse na taką transakcję. Źródła bliskie negocjacjom podały, że celem jest podpisanie porozumienia 2 grudnia, w dniu Święta Narodowego ZEA. Jednak każda umowa zawierana przez Waszyngton z krajami arabskimi musi gwarantować, że żadne amerykańskie uzbrojenie sprzedawane w regionie nie może osłabiać jakościowej przewagi militarnej Izraela, a amerykańska broń dostarczana Izraelowi ma lepsze możliwości niż broń sprzedawana sąsiadom. W związku z tym producent samolotu, koncern Lockheed Martin, bada sposoby, dzięki którym F-35 byłyby łatwiej wykrywalne dla izraelskich radarów – nie wiadomo, czy chodzi o zmiany w wyposażeniu samolotu, czy wprowadzenie zmian w oprogramowaniu radarów izraelskich zestawów obrony powietrznej. F-35 sprzedawane ZEA mogłyby być również wyposażone tak, aby nie dorównywały zdolnościom F-35I. Waszyngton już żąda, aby żaden F-35 sprzedany zagranicznym nabywcom nie dorównywał osiągami samolotom amerykańskich sił zbrojnych – według niepotwierdzonych informacji chodzi o moc obliczeniową komputerów pokładowych i czujniki obserwacyjne. Jak podaje Doug Birkey, dyrektor wykonawczy waszyngtońskiego Mitchell Institute for Aerospace Studies kiedy zagraniczni piloci szkolą się w USA, po wejściu do kabiny F-35 wpisują indywidualny kod w interfejsie użytkownika, co powoduje, że każdy lotnik ma do dyspozycji samolot o innych zdolnościach bojowych".

Gnom
czwartek, 22 października 2020, 13:23

Dzięki, bo przeoczyłem kolejne złośliwości "wyroczni".

Gier
sobota, 26 września 2020, 18:46

USA

Tweets Defence24