Azerowie wtargnęli do Armenii? Putin apeluje o przestrzeganie rozejmu

15 maja 2021, 09:42
azer armenia fot. president.az cc by 4.0
Fot. President.az/Wikimedia/CC BY 4.0
Reklama

Premier Armenii Nikol Paszynian zarzucił azerbejdżańskim siłom „wtargnięcie” na 3,5 km w głąb terytorium jego kraju. Prezydent Rosji Władimir Putin w rozmowie telefonicznej z Paszynianem zaapelował o przestrzeganie rozejmu, a prezydent Francji Emmanuel Macron po ormiańsku wezwał Azerów do wycofania się.

„W trakcie wymiany zdań na temat niedawnego incydentu na granicy armeńsko-azerbejdżańskiej Władimir Putin podkreślił konieczność bezwzględnej realizacji wszystkich punktów deklaracji liderów Rosji, Armenii i Azerbejdżana z 9 listopada 2020 r., przede wszystkim w zakresie bezwarunkowego przestrzegania reżimu wstrzymania ognia” – podał w komunikacie Kreml. Porozumienie to, krytykowane w Armenii, zakończyło zeszłoroczny sześciotygodniowy konflikt zbrojny pomiędzy Erywaniem i Baku o Górski Karabach.

W czwartek Paszynian oświadczył, że wojska azerbejdżańskie dokonały „infiltracji”, przemieszczając się na 3,5 km w głąb terytorium Armenii w prowincji Sjunik. Zaznaczył, że armeńska armia zareagowała „stosownym manewrem taktycznym”. Prokurator generalny Armenii wszczął postępowanie karne w sprawie naruszenia integralności terytorialnej jego kraju.

W związku z tą sytuacją Stany Zjednoczone oświadczyły, że "ściśle" monitorują to "odnowione napięcie" na granicy Armenii i Azerbejdżanu. "Zostaliśmy poinformowani, że obie strony porozumiewają się i wzywają do powściągliwości w celu promowania pokojowej deeskalacji sytuacji" - napisał na Twitterze rzecznik amerykańskiej dyplomacji Ned Price. Z kolei w nocy z czwartku na piątek prezydent Francji Emmanuel Macron zaapelował na Facebooku do Baku o wycofanie wojsk, które wtargnęły na terytorium Armenii. Swój wpis opublikował w języku ormiańskim, podkreślają media.

Reklama
Reklama

We wcześniejszej rozmowie telefonicznej z Paszynianem Macron ocenił, że w uregulowanie konfliktu powinna zaangażować się Rada Bezpieczeństwa ONZ. Deutsche Welle przytacza komentarze z Baku, według których zarzuty Paszyniana mają charakter prowokacyjny, zaś azerbejdżańskie siły zajęły pozycje na terenach w rejonie Laczinu i Karwaczarru, które na mocy ubiegłorocznego rozejmu Armenia przekazała Baku.

Minister spraw zagranicznych Azerbejdżanu oświadczył, że kraj ten wzmacnia własną granicę. Temat "pogorszenia się sytuacji" na granicy Armenii i Azerbejdżanu poruszył w czwartek wieczorem szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow w rozmowie telefonicznej ze swoim azerbejdżańskim odpowiednikiem Dżejhunem Bajramowem. Według rosyjskiego MSZ obaj dyplomaci podkreślili "potrzebę ścisłego przestrzegania zawieszenia broni" i rozwiązywania wszelkich sporów kanałami dyplomatycznymi.

Konflikt zbrojny między Armenią a Azerbejdżanem rozpoczął się we wrześniu 2020 roku, gdy Baku podjęło próbę odzyskania kontroli nad Górskim Karabachem - separatystycznym regionem, de iure będącym częścią Azerbejdżanu, a od połowy lat 90. XX wieku kontrolowanym przez Ormian. Po sześciu tygodniach walk, w których trakcie Azerowie uzyskali znaczną przewagę i zdobycze terytorialne, w nocy z 9 na 10 listopada podpisano trójstronne (Armenia, Azerbejdżan oraz Rosja jako gwarant) porozumienie o zawieszeniu broni. Na jego mocy do regionu wprowadzono rosyjskie siły pokojowe, które mają tam pozostać przez co najmniej pięć lat. Armenia zobowiązała się do przekazania Azerbejdżanowi zajętych terenów w Górskim Karabachu oraz trzech rejonów przylegających do niego.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Reklama
Wania
niedziela, 16 maja 2021, 13:19

Tylko czekać, kiedy Putin w odwecie ogłosi głębokie ubolewanie. W końcu Rosja to nie Europa tam reakcja jest zawsze silna.

JSM
sobota, 15 maja 2021, 18:14

Azerskim siłom a nie azerbejdżańskim.

Milutki
sobota, 15 maja 2021, 17:35

Granica między Armenią i Azerbejdżanem nie była fizycznie oznaczona pdzez przez dziesiątki a może i ponad sto lat , nie było potrzeby bo kraje należały do jednego ZSRR. Teraz Armenia wykorzystuje ten fakt aby podstępem przesunąć granicę na swoją korzyść, całe wydarzenie jest armeńską prowokacja, gdyby Armenii zależało na uregulowaniu przebiegu granicy zrobiłaby to drogą normalnej współpracy z Azerbejdżanem, Armenii zależy jednak na prowokowaniu i wywoływaniu fałszywych kontrowersji. Francja przez 28 lat należała do Grupy Mińskiej ktora miała pokojowo rozwiązać spór o Górski Karabach, przez ten cały czas nie zrobiła nic, teraz Macron pokazuje prawdziwą twarz Francji i jak mało warta jest współpraca z tym krajem, Francja trzymała jedna stronę i miała nadzieję na trwałe opanowanie Górskiego Karabachu przez Armenię.

Ciekawy
poniedziałek, 17 maja 2021, 07:38

A może jest tak dlatego, bo Francja was zna?

Milutki
poniedziałek, 17 maja 2021, 17:09

To raczej teraz wszyscy poznają Francję jak bardzo jest to zakłamany kraj

Aza
sobota, 15 maja 2021, 18:17

Azerom pod rozkazem Turcji konflikt poszedł w miarę łatwo. Nie dziwi więc, że Turcja dalej steruje Szefami by wzmacniać swoją pozycję i pokazywać, że Rosja nie jest gwarantem niczego - kolos na glinianych nogach.

Andy Moker
sobota, 15 maja 2021, 16:24

Tak wyglądają gwarancje Rosji w praktyce. Który to już raz...

pugh
sobota, 15 maja 2021, 15:38

Putin apeluje o przestrzeganie rozejmu! Ale jaja, świat się kończy.

easyrider
sobota, 15 maja 2021, 14:28

To Turcy i Azerowie widać silnie przejęli się protektoratem Moskwy.

Jacek
sobota, 15 maja 2021, 17:38

Azerom za łatwo poszło żeby teraz tak szybko zrezygnowali.

Gnom
niedziela, 16 maja 2021, 14:23

Przekonamy się czy to bezsilność Rosji, czy pułapka na Turcję i Azerbejdżan. Ich nikt na świecie specjalnie bronił nie będzie, to nie Izrael pod parasolem z USA.

Tweets Defence24