Zobacz więcej - Wywiady

Ukraiński specjals dla Defence24.pl: Osobiście schwytałem oficera wojsk pancernych

Fot. Oleksij Byk

Dzisiaj na froncie zaporoskim walczą oddziały Sił Specjalnych Operacji (SSO), wśród nich "Pułk Azov - Kijow". Dowódca plutonu SSO "Azov" Oleksij Byk opowiada nam o trudach wojny, nadziejach i perspektywach.

Bartłomiej Wypartowicz, Defence24: Nadchodzi 24 lutego 2022 roku. Oleksij banalne pytanie, jak ten dzień zapamiętasz? Co wtedy robiłeś? Z jakimi myślami musiałeś wtedy się uporać?

Oleksij Byk, dowódca plutonu SSO „AZOV": Ja byłem pewny, że Rosja zaatakuje. Czy dziś czy jutro, nieważne, ale wiedziałem. Byłem w pełni przygotowany na to, co się stało. O 5 rano obudził mnie telefon od przyjaciela i od razu zrozumiałem: "to jest to, zaczęło się!".  Miałem już swój wcześniej przygotowany „plecak alarmowy", pozostało wykonać kilka telefonów do przyjaciół i rodziny. Wczesnym rankiem pojechałem do sztabu głównego Ruchu Azowskiego w Kijowie. Myślałem tylko o tym, że moja mama jest w okolicach Czernihowa, bardzo blisko granicy z Rosją. Nie było strachu o siebie. Wiedzieliśmy, że ta wojna się zacznie. Przewidział ją Dmytro Doncow, ideolog ukraińskiego nacjonalizmu, kiedy w latach 40-ych powiedział: "Póki Imperium Rosyjskie będzie istniało, zawsze będzie zagrażało Państwu Ukraińskiemu, dlatego dla naszego przetrwania prędzej czy później musimy je zniszczyć." Dlatego my, nacjonaliści, przygotowywaliśmy się do wojny. Traktujemy to nie tylko jako tragedię, ale także wyjątkową historyczną szansę, której nie miał żaden z naszych poprzedników w walce narodowowyzwoleńczej. Więzienia narodów zostaną zniszczone naszymi rękoma!

Jeśli to nie tajemnica, na jakich terenach bierze udział w walkach oddział, w którym dowodzisz? Jakie są wasze główne zadania? Macie do czynienia z ogromną przewagą wojsk rosyjskich na swoim odcinku czy może panuje tam względna równowaga?

Nasz pułk sił operacji specjalnych „Azov"-Kijów posiada kilka odcinków frontu na kierunku zaporoskim. Przybyliśmy tu w kwietniu, kiedy „Moskale" aktywnie posuwali się naprzód, próbując zdobyć Zaporoże – stamtąd otwiera się droga na Ukrainę Środkową i Kijów. Wtedy miały miejsce ciężkie bitwy z przeważającym wrogiem, ale teraz intensywność działań wojennych nieco zmalała. Rosjanie nie mają już wystarczających zasobów i ludzi, by naciskać na wszystkich frontach, by przebić się przez naszą obronę. Teraz stopniowo przechodzimy do kontrataku. Mimo, że wróg wciąż ma znacznie więcej artylerii, czołgów i samolotów, stopniowo odzyskujemy wioskę za wioską, las za lasem, pole za polem. Na przykład w maju aktywnie broniliśmy Zielonego Pola. Rosyjska artyleria pracowała tam 24/7 bez odpoczynku, ale teraz przyjeżdżali tam nawet zagraniczni dziennikarze, bo przesunęliśmy linię frontu. Swoimi działaniami powstrzymujemy wroga, nie pozwalamy mu przerzucać wojsk na inne kierunki ani organizować obrony.

Kim są w życiu prywatnym twoi żołnierze? Czy można na podstawie twoich obserwacji stworzyć jakaś charakterystykę ich osobowości? Czy w twoim oddziale ważna jest kwestia ideowa - czyli warunkiem wstąpienia do niego jest nacjonalistyczny światopogląd?

Trzeba zrozumieć, że „Azow" różni się od większości jednostek właśnie motywacją ideologiczną. Nasz trzon stanowią nacjonaliści, którzy przybyli tu z powodów ideologicznych. Nasza reputacja jest wynikiem naszej codziennej gotowości do poświęceń dla dobra Ukrainy i udowadniamy to naszymi czynami. Przychodzą do nas różni ludzie, z różnymi celami i motywami, ale nasze środowisko samo w sobie oznacza selekcję moralno-etyczną i motywacyjną. Ludzie albo akceptują nasza ideologie, albo nie zostają z nami na długo. Jesteśmy surowi i wymagający w stosunku do samych siebie. Karzemy za niegodne czyny, nie akceptujemy kłamstwa ani słabości. Zaznaczyć trzeba, że obecnie nie jest to takie trudne – dzięki Putinowi mamy dziś 40 milionów ukraińskich nacjonalistów.

Czy walczą wśród was, w waszych oddziałach obywatele Ukrainy o innej niż ukraińska narodowości? Obywatele innych państw?

W moim plutonie nie ma takich ludzi, ale w innych oddziałach Azov'a walczą Polacy, Czesi, Chorwaci, Gruzini, Białorusini a nawet Rosjanie.

Każdy dzień żołnierza podczas wojny na pewno jest pełen emocji, których nie da się zapomnieć. Przypuszczam, że każdy żołnierz ma jakieś jedno szczególnie zapisujące się w pamięci. Czy ty masz takie wydarzenie i czy mógłbyś podzielić się nim z nami?

Na początku maja zostaliśmy otoczeni, opuszczając linię frontu. Stoczyliśmy ciężką bitwę, dwóch naszych zostało rannych, ale w ciągłym boju powoli wychodziliśmy. Szliśmy pod ostrzałem przez 5 km, przez obce terytorium. Znaleźliśmy się pod ostrzałem, a ostatnie 2 km przebiegliśmy przez otwarte pole pod ostrzałem moździerzowym. To było naprawdę jak w hollywoodzkich filmach.

Nie tak dawno prezydent Zelenski nagrodził cię orderem "Za Odwage". Gdy dowiedziałeś się o tym od przyjaciół napisałeś na Facebooku, że nie możesz powiedzieć za co ta nagroda. Stwierdziłeś tylko, że była to udana operacja, w której brałeś udział. Czy dzisiaj możesz już opowiedzieć co to była za operacja?

Nasz pluton podczas rajdu za linię frontu brał udział w kilku potyczkach. Zniszczyliśmy czołg, zlikwidowaliśmy pododdział zwiadu wroga, a ja osobiście schwytałem dwóch Rosjan, z których jeden okazał się wysokim oficerem wojsk pancernych. Więcej szczegółów zdradzić nie mogę.

Skoro w ostatnim pytaniu wspomnieliśmy o prezydencie Zelenskim, czy możesz szerzej opisać swój stosunek do prezydenta i jego działań bezpośrednio przed wojną, a także obecnych działań w ekstremalnej wojennej sytuacji na Ukrainie?

Zawsze traktowałem Zełenskiego bardzo krytycznie – nie tylko ja, ale i większość naszego ruchu. Zełenski to rosyjskojęzyczny liberał, zwolennik przyjaźni z Rosją, skłonny do kompromisów w sprawach ważnych narodowo. Ponadto pod jego rządami miały miejsce masowe represje wobec nacjonalistów, a wielu moich braci zostało uwięzionych pod różnymi sfabrykowanymi zarzutami. Wszczęto również przeciwko mnie sprawę karną, której istoty nikt nie potrafił wyjaśnić. Osobiście moje postrzeganie Zełenskiego niemal nie zmieniło się, ale muszę przyznać, że zaskoczył mnie swoją gotowością do walki – spodziewałem się, że się podda i będziemy musieli prowadzić wojnę partyzancką.

Niedawno Ukraina otrzymała status kandydata do Unii Europejskiej. Jaki jest twój stosunek do UE i NATO? Uważasz, że te sojusze są Ukrainie niezbędne, czy może widziałbyś jakieś inne, lepsze rozwiązania dla Ukrainy?

Należę do eurosceptyków i nie uważam, że Ukraina powinna aspirować do członkostwa w UE. Jest to konstrukcja nieporęczna i nieefektywna, co widać w niemal każdym jej ruchu. Bardziej skłaniam się do lokalnych, ściśle powiązanych sojuszów politycznych, takich jak Międzymorze. Na dowód słuszności mojej tezy mogę powiedzieć, że spośród krajów europejskich najbardziej poparły nas Polska i Litwa, których interesy geopolityczne są najbliższe naszym – bo jeśli Ukraina upadnie, to one oczywiście będą następne. Mamy wspólnego wroga z Polską i Litwą, a Francja i Niemcy mają wspólny interes z naszym wrogiem. Nie ma tu nic do dodania, wszystko jest oczywiste.

Jak oceniasz dotychczasową pomoc Ukrainie przez państwa Europy, Stany Zjednoczone i innych państwa świata? Kogo byś wyróżnił, kogo skrytykował?

Jestem nieskończenie wdzięczny każdemu krajowi i za każdy nabój, który nam przekazano. Bez tej pomocy nasze straty byłyby wielokrotnie większe, a szanse na zwycięstwo mniejsze. Muszę jednak stwierdzić, że UE i USA starają się zapewnić nam tylko niezbędne minimum. Jest pewna nieszczerość w tym, że USA regularnie toczą wojny z terrorystami, którzy zabijają znacznie mniej ludzi niż Putin, ale nie idą na wojnę z Putinem. Wojna ta wykazała całkowitą bezsilność polityczną ONZ, OBWE, Czerwonego Krzyża i innych instytucji międzynarodowych. Globalny system bezpieczeństwa nie działa. Świat spokojnie pozwala maniakowi codziennie zabijać setki ludzi. Dziś Ukraina płaci straszliwą cenę za głupotę i tchórzostwo polityków światowych. Dziś jesteśmy jedyną nadzieją całej światowej cywilizacji. Wydaje się, że cywilizacja straciła instynkt samozachowawczy.

Znowu banalne pytanie - ale musze je zadać. Jakie są prognozy w kwestii zakończenia wojny? Arestowicz już kilka razy korygował swoje prognozy a jego glos jest dosyć popularny w mediach. Czy możesz dać nam swoją predykcję? Kiedy może zakończyć się ta wojna? Co dla jej zakończenia jest konieczne?

Obecne tendencje dają nadzieję, że wojna potrwa do dwóch lat. Mogłoby się to skończyć szybciej, ale świat nie jest gotowy zapłacić razem nami wysoką cenę, za nasza wspólną wolność. Za pokój, życiem ludzkim płacimy tylko my a przez to straty będą większe, niż mogłyby być a wojna potrwa dłużej niż na mogłaby wytrzymać banda Putina. Wojna zakończy się siłą naszej broni. Rozwiązania polityczne mogą powstać tylko w przypadku kompromisu, który oznaczałby zdradę Ukrainy.

Fot. Oleksij Byk

Stosunki Ukraina – Polska. Nie ulega wątpliwości, że podczas wojny uległy one poprawie. W naszej wspólnej historii mieliśmy różne momenty. Panowała zgoda ale panowała też wojna, czasem nawet bardzo krwawa. Jak ty widzisz polsko-ukraińską przyszłość?

Jestem wdzięczny Polakom za niesamowite wsparcie w tym trudnym czasie. Uwierz mi, to dla nas bardzo wiele znaczy. Ciężkie czasy pokazują, kto jest naprawdę bratem. Nasza historia nie zawsze była spokojna, to prawda. Nie musimy jednak patrzeć tylko w przeszłość. Teraźniejszość pokazuje, że Ukraińcy i Polacy mają znacznie więcej wspólnych interesów niż przyczyn konfliktów. Nasza przyszłość otwiera przed nami możliwości wzajemnego wzmacniania się. Razem możemy więcej.

Jesteś ukraińskim nacjonalistą. Należałeś do Prawego Sektora, później do Korpusu Narodowego, teraz walczysz w ramach oddziałów "AZOV", który kojarzony jest z najbardziej radykalnym nacjonalizmem. Zapytam wprost. Pytanie będzie nie tyle prowokacyjne, co po prostu trudne. Co myślisz o Wołyniu? Chodzi oczywiście o wydarzenia z roku 1943, zwłaszcza o rzezi i walkach z Polakami.

Byłbym nieszczery, gdybym powiedział, że w pełni akceptuję polski pogląd na ówczesną historię, Mam trochę inny punkt widzenia. Tak się złożyło, że nasza historia pełna jest wielkich niesprawiedliwości zarówno ze strony Ukraińców wobec Polaków, jak i odwrotnie. Gdybyśmy zaczęli tu ważyć, kto kogo bardziej skrzywdził – nigdy byśmy nie zakończyli sporów. Racje są po obu stronach, ale nie widzę w tym sensu. Historia jest dokładnie taka, jaka jest. Nie możemy tego zmienić. Musimy posłuchać jej lekcji i nigdy więcej do tego nie dopuścić! My i Wy, razem. Nie powtarzać już nigdy tych wielkich błędów. Dziś zmieniły się pokolenia ludzi w obu narodach. To nasza wielka szansa na pozostawienie historii historykom i zająć się naszą przyszłością.

Nasz wywiad niestety nie może trwać wiecznie. Czy chciałbyś może powiedzieć kilka słów bezpośrednio do Polaków?

Zawsze będę pamiętać, co w tych ciężkich czasach zrobiliście dla Ukraińców. Słów nie wystarczy, aby opisać moją wdzięczność. Jestem pewien, że życie da nam możliwość spłacenia tego długu. Drzwi mojego domu zawsze będą dla was otwarte, moi przyjaciele!

Dziękuję za rozmowę

Oleksiej Byk był aktywnym uczestikiem wydarzen na Majdanie. W ciągu dnia jako dziennikarz "Glawkomu" a po pracy - protestujący. 19 lutego został raniony gumowa kula, wystrzałem z 20 metrów prosto w czoło. Utrata przytomności i wstrząs mózgu nie pozwoliły mu uczestniczyć w wydarzeniach jakie miały miejsce w dniu następnym. Oglądał wydarzenia w telewizji i  nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, co czeka na Ukrainę w najbliższej przyszłości. Gdy rozpoczęła się wojna postanowił wstąpić do armii - okazało się jednak, że w pod kijowskim Fastowie "dziwnym trafem" w miejscowej WKU zaginęły teczki osobowe poborowych. Takie sytuacje miały miejsce w wielu miejscach Ukrainy. Oleksij uważa , ze była to celowa dywersja starej władzy. Nie mogąc wstąpić do armii postanowił przyłączyć się do batalionu "Ajdar" , ale sprawa się przedłużała. Zdecydował, że dołączy do formujących się ochotniczych oddziałów Prawego Sektora. Oleksij walczył na Donbasie przez dwa lata najbardziej aktywnej fazy. Był jednym z obrońców lotniska w Doniecku. Walczył w najbardziej "gorących " punktach bojów z rosyjską armią i separatystami. Po powrocie z frontu zorganizował w centrum Kijowa tzw. „biznes weterana". Kupił niewielki lokal w centrum Kijowa i zorganizował w nim piwny bar ""Smoke on the water" gdzie spotykają się ludzie bliscy sobie ideowo, organizuje się kameralne koncerty. Oleksij Byk również tam występował ze swoimi pieśniami i wierszami.  Oleksij zajmował się również wolontariatem, pomagając żołnierzom na froncie.

W kontakcie z Oleksijem i tłumaczeniach pomógł Adam Kinzerski

Komentarze (3)

  1. Tomcat

    Pan narodowiec chyba nie rozumie, że za UE stoi kasa, a Międzymorze kasy nie ma. Proszę popatrzeć sobie na mapę, macie, tak jak Polska, do wyboru strefę wpływów Brukseli albo Moskwy, innej opcji nie ma.

    1. wert

      kasa jest ważna ale WOLA ważniejsza. Bez niej UKR by już nie było a miałbyś kacapię od Władywostoku PO Lizbonę. Za UE stoi kasa WYDRENOWANA z nas dzięki sprzedawczykom

  2. Darek S.

    Chwała Ukrainie, Gierojom, Chwała.

  3. Dalej Ρatrzący Georealista

    Parafrazując Jerzego Urbana "No tak było, nie zmyślam".