Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Wtorkowy przegląd prasy: Jak powstrzymać Rosję? Nasycić kraj rakietami typu ziemia-powietrze i przenośnymi przeciwpancernymi; Cywile do wojsk specjalnych - eksperyment się powiedzie?; Narodziny żołnierza przyszłości; Szwedzki apetyt na okręty podwodne

fot. PHO
fot. PHO

Wtorkowy przegląd prasy 

Gazeta Wyborcza, Jak się bronić? Andrzej Lubawski: Wydajemy dziś na obronę 1,9 5 proc. PKB. Mówi się o woli podniesienia tego wskaźnika do 2 proc. PKB. Dodatkowy wysiłek zawsze odbywa się kosztem czegoś, więc uzasadnione jest pytanie, na ile nas jeszcze stać. Natura wyzwania jest w tym przypadku inna. Nie gdzie znaleźć dodatkowe pieniądze, ale jak lepiej wydać te, które zamierzamy wydać. Broń, która może znacznie i szybko podnieść nasze zdolności obronne, jest stosunkowo tania. Stosunkowo, bo setka pojazdów opancerzonych Rosomak kosztuje tyle, ile 3000 rakiet przeciwpancernych typu Spike lub przeciwlotniczych typu Grom. Zwierzchnik sił zbrojnych prezydent Bronisław Komorowski omawiał właśnie z premierem i szefem resortu obrony możliwość podniesienia wydatków na obronę. To znakomita okazja, aby spojrzeć ponownie na priorytety w tym budżecie, zważywszy na nowe realia i zmiany w sposobie prowadzenia wojen, jakich jesteśmy świadkami. Szybka korekta planów modernizacji sił zbrojnych jest możliwa, a jej kierunek prosty nasycić kraj przenośnymi rakietami typu ziemia-powietrze i przenośnymi rakietami przeciwpancernymi. Stworzyłoby to skuteczną zaporę i faktyczną obronę przed atakiem wojsk lądowych. A także dało bodziec do rozwoju krajowego przemysłu z tradycjami, i co ważniejsze, talentami i ekspertyzą na światowym poziomie. "Polska - mówi mi profesor Zbigniew Puzewicz, twórca rakiet Grom i ojciec polskich laserów, szef Zespołu Elektroniki Kwantowej WAT, nie tylko jest w stanie produkować nowoczesne rakiety, ale też musi i może samodzielnie i systematycznie je modernizować".

Fakt, Cywile do służb specjalnych: O przyjęcie do wojsk specjalnych teraz mogą się ubiegać wyłącznie żołnierze lub funkcjonariusze innych służb. To się jednak zmieni. Jednostka komandosów w Lublińcu przygotowała projekt zakładający reformę systemu rekrutacji do wojsk specjalnych. W Lublińcu powstanie ośrodek szkoleniowy, do którego będą przyjmowani kandydaci cywilni. Po selekcji i testach psychologicznych trafią do ośrodka na półroczny kurs Comando. A potem rozpoczną się szkolenia specjalistyczne.

Dziennik Gazeta Prawna, Artur Radwan, Żołnierz będzie oceniany co roku. Przez dowódcę : Służba zarówno na kontrakcie terminowym, jak i stała będzie podlegać corocznej ocenie. Ta będzie przeprowadzana między 15 sierpnia a 15 października. Tak wynika z rozporządzenia ministra obrony narodowej z 26 maja 2014 r. w sprawie opiniowania służbowego żołnierzy zawodowych (Dz.U. poz. 764). Zgodnie z nowymi przepisami bezpośredni przełożony żołnierzy będzie oceniał min. wywiązywanie się z obowiązków służbowych, umiejętność współpracy, odporność na stres, dbałości o sprzęt i mienie, a także o kulturę osobistą i wygląd zewnętrzny. Uzyskana nota będzie również zależała od sprawdzianu sprawnościowego. Do tej pory, jeśli żołnierz dwukrotnie go nie zaliczył, musiał się z mocy prawa pożegnać ze służbą. Po zmianach dowódca może zdecydować o zwolnieniu takiej osoby, ale nie będzie to obligatoryjne.

Dziennik Gazeta Prawna, Narodziny żołnierza przyszłości, Cezary Pytlos: Ministerstwo Obrony Narodowej, po latach rozmów i negocjacji, zleci w końcu polskim firmom przygotowanie i realizację projektu Zintegrowanego Indywidualnego Systemu Walki Tytan. Pomysł, który w trakcie realizacji może pochłonąć kilka miliardów złotych, dotyczy stworzenia polskiego żołnierza przyszłości, który będzie przypominał bardziej Robocopa niż Franka Dolasa (bohater komedii "Jak rozpętałem II wojnę światową"). Jak ustalił DCP, resort obrony i 13 przedsiębiorstw, członków zbrojeniowego konsorcjum, ustalili już szczegóły porozumienia. Wkrótce podpiszą umowę, która sprecyzuje, kto, a przede wszystkim w co wyposaży żołnierza przyszłości. Z naszych informacji wynika, że drogę do porozumienia - po latach impasu - otworzyła gwarancja złożona przez MON. - MON zrezygnował z prawa własności do poszczególnych elementów systemu. Przez lata ten właśnie warunek wstrzymywał firmy przed rozpoczęciem prac badawczych.

Rzeczpospolita, Nowy stenogram z nagrań "Wprost", Grażyna Zawadka: Laboratorium Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zbada zapisy rozmów, które ujawnił tygodnik. Warszawska prokuratura już powołała biegłych, którzy zajmą się badaniem słynnych, potajemnie utrwalonych nagrań. Ich analizą zajmie się Biuro Badań Kryminalistycznych ABW. Opinia ekspertów zostanie wykorzystana w obu prowadzonych przez prokuraturę śledztwach: w sprawie nielegalnego podsłuchu i merytorycznej treści rozmów prowadzonych przez polityków i wysokich urzędników. Śledczy oczekują, że specjaliści odpowiedzą na wiele pytań. Kluczowe, będące punktem wyjścia do dalszych analiz, dotyczy tego, czy przy nagraniach nie ma śladów manipulacji.

Gazeta Wyborcza, "Morze ropy" Dziwne złoża PGNiG w Libii, Andrzej Kublik: Na ujawnionych przez "Wprost" podsłuchach wiceprezes PGNiG Andrzej Parafianowicz opowiada, że spółka znalazła w Libii wielkie złoża gazu i ropy naftowej. Tymczasem PGNiG dopiero co nieomal spisało na straty tę koncesję. Dwa dni później rada nadzorcza PGNiG zawiesiła Parafianowicza "w związku z koniecznością wyjaśnienia kwestii związanych z jego opublikowanymi wypowiedziami dotyczącymi spółki". Wczoraj nieoczekiwanie "Wprost" ujawniło kolejną część rozmowy. Tym razem Parafianowicz opowiada Nowakowi i Zawadce o koncesji PGNiG w Libii. Twierdzi, że jest tam dużo gazu, a być może także ropy naftowej. "Jeszcze dwa odwierty trzeba zrobić. Później badania, analizy, wynik będzie we wrześniu 2015 r. To myślę, że rząd Donalda Tuska dokopał się do morza ropy" - opowiada podczas rozmowy, która według "Wprost" odbyła się na początku lutego. Sęk w tym, że w połowie stycznia - kilka tygodni przed rozmową - zarząd PGNiG odpisał 420 mln zł dotychczasowych inwestycji w libijską koncesję oraz zawiązał 137 mln zl rezerw na resztę zobowiązań na tej koncesji. Decyzja obowiązywała z mocą od końca 2013 r., czyli odbiła się na zysku PGNiG za zeszły rok. Koncern tłumaczył ją m.in. ponowną weryfikacją "prognozowanych zasobów węglowodorów na koncesji".

Rzeczpospolita, Szwedzki apetyt na okręty podwodne, Zbigniew Lentowicz: Skandynawski koncern Saab nie chce być tłem dla francuskich i niemieckich stoczniowych gigantów w grze o polskie zamówienia i proponuje Polsce wspólne projektowanie oraz budowę nowoczesnych okrętów podwodnych A26. Szwedzi, którzy są już po negocjacjach technicznych z MON, zaprezentują swoje możliwości podczas rozpoczynających się w tym tygodniu obronnych targów Balt Military Expo 2014 w Gdańsku. Praktyczny Sztokholm zauważył, że uruchomiony w Warszawie program modernizacyjny "Orka" jest zbieżny z planami budowy okrętów podwodnych nowej generacji dla własnej floty. Tamtejsza agencja zamówień obronnych FMV podpisała właśnie z koncernem Saab list intencyjny i zlecenie na opracowanie planów budowy oraz produkcji podwodnej broni nowej generacji. W okresie 2015-2024 zamówienia sięgnęłyby 11,2 mld koron (5 mld zł). (...) Szwedzi chcą własnymi siłami budować "niewidzialne" okręty wyposażone w klasyczny elektryczno-dieslowski napęd, wspomagany silnikami Stirlinga (działające w systemie AIP, czyli air independent propulsion - bez dostępu powietrza). (...) - Szwedzi bez wątpienia potrafią produkować broń podwodną, a oferta współpracy przy tworzeniu najnowszej generacji jednostek dostosowanych głównie do celów obronnych w warunkach Morza Bałtyckiego brzmi sensownie - mówi Maksymilian Dura, ekspert morski portalu Defence-24. - Problemem, z którego na pewno zdają sobie sprawę polscy admirałowie, może być niewystarczający poziom kompetencji rodzimych specjalistów, niezbędnych do konstruktorsko-przemysłowej współpracy - mówi Dura.

Gazeta Polska Codziennie, Mafia węglowa kontratakuje, Marek Michałowski: Za nagraniami kompromitującymi rząd Donalda Tuska mogą stać Rosjanie, którym zależy na uzależnieniu polskiej gospodarki od swoich surowców. Tym razem uaktywniła się mafia, która nielegalnymi kanałami sprowadza do Polski coraz więcej węgla. - Łatwość, z jaką rosyjskie służby destabilizują sytuację w Polsce, świadczy o słabości III RP - mówią analitycy. „Pojawił się mocny trop wskazujący na Rosjan jako źródło afery podsłuchowej. Ostatnio rząd mocno wchodzi im w paradę" - twierdzi „Puls Biznesu". Według gazety nagrania mogły wypłynąć ze względu na wojnę wypowiedzianą przez rząd Donalda Tuska nielegalnym importerom węgla. Do Polski trafia coraz więcej węgla z Rosji - ostatniej zimy stanowił on aż 40 proc. surowca zużytego przez nasze gospodarstwa domowe. Legalnie sprowadzany węgiel rosyjski jest o 30 proc. tańszy od polskiego. Jednocześnie wciąż rośnie nielegalny import rosyjskiego węgla, który jest jeszcze tańszy. W tej sytuacji polski surowiec przegrywa na rynku z rosyjskim, a nasze spółki węglowe ponoszą milionowe straty. Rząd zapowiedział ochronę polskiego węgla. - Będziemy starali się eliminować nieuczciwy import, aby węgiel polski nie był ofiarą nieuczciwych czy dwuznacznych operacji na węglu importowanym - stwierdził premier.

Gazeta Wyborcza, Renata Grochal, Tusk: Dymisje nie pod dyktando przestępców: Akcja związana z podsłuchami ma na celu destabilizację i paraliż rządu w kluczowym momencie - przełomu w Europie i sytuacji na Ukrainie - powiedział premier Donald Tusk. Odnosząc się do ujawnionych w poniedzialek przez „Wprost" kolejnych nagrań podsłuchanych nielegalnie rozmów polityków i biznesmenów, premier mówił, że mamy do czynienia z kryzysem politycznym dotychczas nieznanym. - Intencją osób czy zorganizowanej grupy przestępczej, które systematycznie podsłuchiwały polityków i ludzi biznesu, nie był interes społeczny. Jedynym efektem tego procederu jest destabilizacja państwa polskiego, i to w specyficznej sytuacji międzynarodowej - tego, co się dzieje na wschód od Polski, a także tego, co będzie się działo niebawem w Brukseli - podkreślił, nawiązując do planowanych rozmów w sprawie obsady kluczowych stanowisk w UE. Według premiera silna pozycja Polski w obu przypadkach miałaby znaczenie, a akcja podsłuchowa obniża rangę państwa polskiego. Zapowiedział, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec nagranych polityków czy urzędników tylko dlatego, że ich grzechem j est niecenzuralna wypowiedź w trakcie prywatnej rozmowy.

Dziennik Polski, Komu służy afera podsłuchowa, Grzegorz Skowron, Odpowiedzi na to pytanie szukają najważniejsze osoby w państwie. A skoro nawet one jej nie znają, to trudno się spodziewać, by Polacy potrafili wskazać beneficjenta czerpiącego zyski z afery, która od ponad tygodnia trzęsie polską sceną polityczną. Łatwiej wskazać tych, którzy stracili. Najbardziej minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, bo podległe mu służby dopuściły do tego, że powstały studia nagrań w knajpach, które hurtowo podsłuchiwały ważne osoby, a na deser nagrały samego ministra Sienkiewicza. Wiele stracił Marek Belka, który podważył niezależność Narodowego Banku Polskiego. I szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, który wystawił na szwank swą wiarygodność wobec amerykańskich sojuszników. Do tej grupy trudno zaliczyć byłego ministra transportu, bo w stosunku do niego był to już kopniak zadany leżącemu, a więc politykowi zepchniętemu na margines. Oczywiście na aferze podsłuchowej tracą też premier Donald Tusk i Platforma Obywatelska. Ale jak bardzo, dowiemy się dopiero po wyborach. I to raczej nie najbliższych, samorządowych, ale dopiero do Sejmu i Senatu.

Komentarze (7)

  1. olo

    Oby zdecydowano się na współpracę z Sabem w zakresie wspólnego okrętu podwodnego - to jedyna szansa na udział w jego budowie. Z pewnością będzie to sprzęt skrojony na Bałtyk. Inna sprawa, że zapewne nie będzie miał miejsca na rakiety manewrujące ale niemieckie okręty też takich możliwości nie mają. Myślę, że idealnym rozwiązaniem jest posiadanie kilku stosunkowo tanich /tak powinno być/ małych okrętów dostosowanych do specyfiki Bałtyku i choć 1 większego z rakietami manewrującymi. Oczywiście trzeba liczyć kasę ale wiadomo, że na Bałtyk są potrzebne specyficzne okręty a do odstraszania inne. SAB zapewne będzie skłonny do większej współpracy i większego transferu technologii.

  2. pól źartem ,pól serio ale z prawej flanki

    tylko moje ulubione GieWu i "Jak sie bronić". W kontekście tego kuriozalnego pomyslu wymyślonego chyba przez redakcyjnych "ekspertów" obronności - proponuje w ogóle postawić caly nasz budźet obronny na lekka piechote kwaterujaca w okresie pokoju po wlasnych domach i mieszkaniach a i przy okazji odpadnie nawet organizacja magazynów mobilizacyjnych. RPG nasi dzielni rodacy beda trzymali w wersalkach ,Gromy po szafach z ubraniami a kalachy na wieszakach w przedpokoju - zawsze gotowe ,zawsze pod reka w nasyconym wszelakim strzelajacym dobrem mieszkaniu. "Jest jeszcze czas na szybka korekte modernizacji sil zbrojnych"... . Dobry Panie Boźe ,Ty obserwujesz oraz sluchasz tego wszystkiego i jeszcze nie grzmisz?

  3. Kajetan

    Właśnie nasza armia chce sprzedać nasze gromy z wyposażenia armii do Liwy. To jest właśnie podnoszenie zdolności bojowych armii - BRAWO!! Ruscy rządzą naszym krajem i dbają aby nasz kraj nie podnosił zdolności bojowej. Oto kilka przykładów: Zakup pocisków agitacyjnych - po co komu to? Chęć pozyskania okrętów podwodnych bez rakiet manewrujących - skoro można i znacząco podniesie nasze zdolności bojowe. Zakup rakiet niekierowanych do śmigłowców w Bułgarii a co my nie potrafimy zrobić tak prostego uzbrojenia i po co takie - lepiej rakiety kierowane - skuteczność o niebo większa. Przedłużanie resusów na SU-22 o 10 lat zamiast pozyskanie czegokolwiek nowszego - latające muzeum!! Prace badawcze na HOMARA w nieskończoność - najbardziej potrzebna broń i ...cisza;/ Zakup 70 śmigłowców wielozadaniowych zamiast szturmowych a obecne nawet nie mają czym strzelać na dobrą sprawę i ilości symboliczne. Wycofywanie okrętów wojennych z uzbrojeniem rakietowym a w zamian ......PATROLOWIEC wielkości boiska z działkiem pokładowym i dwoma WKM-ami;/ Zakup samolotów szkolnych zamiast szkolno-bojowych - kupa kasy wydana a nic w konflikcie nie pomogą. Całe 8 sztuk Krabów na 38.000.000 kraj - umrę ze śmiechu!!! Remont motorówki M-12 za 3 miliony złotych - nie lepiej do muzeum oddać a za te pieniądze kupić szybkie byty do ucieczki! i to takie co mi na szybko się przypomniały

    1. nikt

      Panie, weź Pan głęboki oddech. Poczytaj, zasięgnij języka. Potem prześpij się z tym, potem przemyśl. Spójrz szerzej, panoramicznie, realistycznie. A jak nie potrafisz to od tego są stratedzy i armia ludzi którzy się tym zajmują. Fakt faktem nie zawsze im to dobrze wychodzi i sporo przekrętów jest i może nawet ta armia jest za duża - ale mimo wszystko bywają rozsądniejsi od ludzi kierowanych emocjami tak jak Pan. Z wyrazami szacunku

  4. mmx

    Co z MSBS?

    1. tapodbipię

      ty jak zapytasz?

    2. Ruski szpieg

      Wchodzi do uzbrojenia jednostek lądowych.

  5. Zulu

    A gdyby tak przyłączyć się do projektu A26 i opracować go z pionowymi wyrzutniami pocisków manewrujących, tak jak to robią ostatnio w USA. Ciekawe czy dałoby się je zmieścić??

  6. say69mat

    def.24.pl: /.../Szybka korekta planów modernizacji sił zbrojnych jest możliwa, a jej kierunek prosty nasycić kraj przenośnymi rakietami typu ziemia-powietrze i przenośnymi rakietami przeciwpancernymi. Stworzyłoby to skuteczną zaporę i faktyczną obronę przed atakiem wojsk lądowych./.../ say69mat: Po pierwsze, proszę zwrócić uwagę na paradoks Volkssturmu. Ta formacja była aż do bólu nasycona przenośnymi zestawami p-panc. I jakoś nie zdołała powstrzymać ani zagonów pancernych RKKA, ani wojsk pancernych aliantów. Po drugie, proszę ponadto pamiętać, że potencjalny konflikt militarny na naszym terytorium. Nie musi przebiegać według scenariusza aktualnie realizowanego we wschodnich regionach Ukrainy. Gdzie priorytet minimalizowania strat wśród ludności cywilnej. Wydaje się być, ponad wszystkie cele militarne, priorytetem strony Ukraińskiej. Co nie musi być absolutnym priorytetem potencjalnego agresora dokonującego inwazji na nasz kraj. Reasumując, tak więc potencjalnie najprostsze rozwiązanie, nie wydaje się być zarazem dobrym rozwiązaniem.

    1. sorbi

      Myślę, że porównywanie Panzerfaustów Volkssturmu do współczesnych PPK jest kompletnie nie na miejscu. To gorzej niż porównać RPG7 do "Spajka", czy Javelina. Można zwiększyć liczebność naszej armii wzmacniając ją dobrze wyposażonymi jednostkami lekkimi (np. Samochody pancerne i opancerzone) mogącymi być lekarstwem nie tylko na turystów Putina, ale i cięższe związki taktyczne, i które nie będą aż tak dużym obciążeniem dla budżetu MON jak brygady zmechanizowane (BWP), czy zmotryzowane (KTO), chociaż żołd i świadczenia dla żołnierzy się oczywiście nie zmienią.

    2. podbipieta

      Zgoda.Jednakowoż wrzucenie części batalionów na,dajmy na to Zubry/z nowymi systemami łączności/ miast Rośków ca 10mln sztuka nie byłoby chyba złym pomysłem.

    3. Jack Luminous

      Zestawianie zdychającego Volkssturmu (stare dziady i dzieci) ze regularnym wojskiem wyposazonym w przenosne srodki dostepne obecnie jest troche nie na miejscu.Chociaz przyznac trzeba, ze mimo nieuchronnej kleski, formacja ta wraz z resztkami Wehrmachtu i dywizji SS potrafila zaciekle bronic terytorium Niemiec. Kolega chyba zapomnial tez, ze przez blisko 70 lat przenosny sprzet ppanc jednak troche ewoluowal i poczciwy panzerfaust wyglada i dziala troszke inaczej ;) Jesli chodzi o potencjalna agresje na naszym terytorium to nie ma co porownywac z sytuacja na Ukrainie - nie ten przekroj narodowosciowy, o uwarunkowaniach gospodarczych,spolecznych i politycznych nie wspomne. W przypadku wiekszego ataku wrogich zagonow pancernych i lotnictwa, lekkie i wyposazone w nowoczesny przenosny sprzet ppanc i plot wojska obronne sa w stanie skutecznie przetrzebic sily potencjalnego agresora.Jesli dodamy do tego dosc dobrze przeszkolone i wyposazone sily OT (ale sie rozmarzylem) to napastanik moze miec na naszym terytorium naprawde twardy orzech do zgryzenia.Wracajac do Ukrainy.Gdyby wojska tego panstwa posiadaly zwarta, dobrze wyposazona wlasnie w owe srodki armie to "zielone ludziki" w swoich "pancernych" Kamazach, transporterach i tajemniczych czolgach fruwalyby w powietrzu razem z ptaszkami.Tyle, ze w wersji pieczonej.

  7. Gość

    Dziwne rzeczy dzieją się w Polsce ,prasa donosiła że nasi wojskowi nie chcą okrętów podwodnych z rakietami manewrującymi. Co to za wojsko które woli gorszą broń zamiast o wiele lepszej. Teraz dowiadujemy się, że nasi znaleźli duże złoża gazu a nie chcą dokończyć projektu. Kto nie chce zarobić ogromnych pieniędzy gdy i tak już wiele zainwestował w to przedsięwzięcie?. Od 2020r Unia nałoży na nas ogromne kary jeżeli nie wypełnimy norm emisji gazów. Zamiast budować elektrownie jądrową my elektrownie na węgiel. Może w tych pytaniach jest odpowiedź na to co się dzieje z tymi podsłuchami.

    1. sorbi

      PO rządzi - a wiadomo z nieoficjalnych rozmów SIkorskiego, komu tak naprawdę służy. Sowieci nie chcą pocisków manewrujacych na naszych okrętach i Sikorski ze swoją sitwą merda wiernopoddańczo ogonkiem i aportuje. Ciekawe jaką za to otrzyma nagrodę - obgryzioną kość, czy pizzę (z numerem konta), którą mu BOR przywiezie na telefon, żeby nie ostygła?. Dopóki rządzą ci którzy rządzą, pocisków manewrujących na OP nie będzie, tak jak gazu łupkowego, czy Gazoportu -no chyba że z bardzo dużym opóźnieniem (albo z małym zyskiem dla kraju) - ale wtedy będzie "po ptokach". Już się o to postkomunistyczne otoczenie Tuska i KOmorowskiego postara.

    2. say69mat

      Po pierwsze, zauważ że klasyczne SSBN-y są ciutkę za duże zarówno na Bałtyk jak i na potencjał ekonomiczny naszego kraju. Po drugie, okręt podwodny wyposażony w 4 do 5 rakiet uzbrojonych w termobaryczne głowice konwencjonalne będzie jedynie surogatem uzbrojenia odstraszającego. Po trzecie, potencjalnym przeciwnikiem Izraela jest Iran, stąd Izraelowi wystarczą jako środek odstraszania U209. Wyposażone - jak się podejrzewa - w zmodernizowane pociski manewrujące z głowicami nuklearnymi. Po czwarte, polecam zatem zestawić potencjał sił strategicznych Iranu, z potencjałem sił strategicznych naszego potencjalnego agresora. Pozdrawiam serdecznie