- WIADOMOŚCI
Znamy datę wyborów na Ukrainie. Nacisnęli Amerykanie
Jak podaje „Financial Times” oraz „Reuters” prezydent Wołodymyr Zełenski, pod amerykańską presją, zgodził się na przyspieszenie wyborów prezydenckich oraz tzw. pokojowego referendum.
Autor. The White House/Wikimedia Commons/Domena publiczna
Co należy zaznaczyć, o przyspieszonej dacie ukraińskich wyborów informuje szereg mediów anglojęzycznych: „FT”, „Reuters”, ukraiński – „censor.net” i rosyjskojęzyczna – „Meduza”. Czy faktycznie odbędą się wybory prezydenckie i referendum na rocznicę wojny, czyli 24 lutego nie wiadomo, ponieważ nie ma oficjalnego potwierdzenia tej decyzji z ul. Bankowej, czyli z Kancelarii Prezydenta Ukrainy. Nie do końca wiadomo, czy 24 lutego Zełenski ogłosi „plan wyborczy”, co oznacza późniejszą datę, czy też wybory mają być na rocznicę wojny. Ale to właśnie ta data – rocznica wybuchu pełno-skalowej wojny jest podawana w wielu źródłach jako kluczowy dzień w kontekście wyborów na Ukrainie.
Na pewno okoliczności przyspieszenia daty są prawdopodobne. Na Zełenskiego naciskać miała administracja Donalda Trumpa. „Amerykanie nalegają na przeprowadzenie obu głosowań do 15 maja” – pisze serwis censor.net. Ich celem ma być zamknięcie rozmów pokojowych „do wiosny”. Ciekawie w tym kontekście wygląda wyłączenie nieautoryzowanych rosyjskich połączeń Starlinków, co wprowadziło zamieszanie w rosyjskich szeregach, korzystających z tego połączenia poprzez zachodnie firmy-słupy. Nawet rosyjscy operatorzy dronów z „Rubikonu” – było nie było, elity armii bazowali na Starlinkach. Być może to element nacisku, żeby Rosjanie zgodzili się na zawieszenie broni. Politycznie jest to jednak wątpliwe, ponieważ Kreml jest zdeterminowany by wojnę kontynuować.
„Przypomnijmy, po tym jak (pojawiły się) odpowiednie sygnały od partnerów, na Ukrainie zaczęto mówić o możliwości przeprowadzenia wyborów w kraju w czasie wojny. W szczególności (…) prezydent USA Donald Trump powiedział, że Ukraina powinna przeprowadzić wybory. Z kolei Zełenski odpowiedział, że jest na to gotowy” – pisze, związany z opozycyjnym wobec Zełenskiego Jurijem Butusowem, serwis „censor.net”.
Faworytem wyborów prezydenckich jest gen. Wałerij Załużny, obecny ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii. Załużny cieszy się zaufaniem ponad 70 proc. obywateli. Zełenski spadł w rankingu na trzecie miejsce i ufa mu mniej niż połowa Ukraińców. Drugi jest gen. Kyryło Budanow, były szef wywiadu wojskowego, obecnie szef kancelarii Zełenskiego. Być może sam Zełenski zrezygnuje ze startu, a wzięcie Budanowa do kancelarii jest politycznym gambitem, by to jego wystawić jako wspólnego kandydata części wojskowych i resztek partii „Sługa Narodu”, odbierając tym samym gen. Załużnemu głosy wojska. Zgodnie z ukraińska konstytucją w czasie stanu wojennego nie przeprowadza się wyborów. Do tego dochodzi casus okupowanych terytoriów, aczkolwiek z tym radzono sobie już po 2014 roku. Brak wyborów - z drugiej strony, niszczy wizerunek samego Zełenskiego i ukraińskiego parlamentu. Ekstraordynaryjne wybory są możliwe o ile w parlamencie zostanie zawiązany konsensus i ofensywa legislacyjna. W innym wypadku, kolejna kadencja Rady Najwyższej Ukrainy, może uznać wybory prezydenckie za nielegalne z perspektywy ukraińskiego prawa.


WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner