- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Ukraińskie MiG-29 na wojnie [ANALIZA]
Autor. Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy/ @KpsZSU X
Przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji Rosji w lutym 2022 roku, myśliwce MiG-29 znajdowały się na wyposażeniu trzech brygad lotnictwa taktycznego: 40., 114. i 204. Straty bojowe uzupełniano kanibalizacją i przywracaniem do służby płatowców z rezerwy.
W pierwszych dniach wojny MiG-29 wykonywały misje myśliwskie, starając się przechwytywać wrogie samoloty, zwłaszcza bombowe i szturmowe. Przewaga technologiczna i ilościowa przeciwnika spowodowała, że ponoszono duże straty w sprzęcie i pilotach. Tylko 40. Brygada Lotnictwa Taktycznego (40. BrTA), później oficjalnie nazywana „Duch Kijowa”, straciła w pierwszych tygodniach wojny kilku pilotów. Ponieważ MiG-29 nie miały efektywnego uzbrojenia dalekiego zasięgu, z reguły nie dochodziło do walk powietrznych, natomiast MiG-i nierzadko odciągały uwagę przeciwnika, np. od własnych maszyn bombowych, albo działały w roli „wabia”, starając się wciągnąć wrogie myśliwce w zasadzki przeciwlotnicze.
Przekazanie polskich i słowackich MiG-29 w 2023 r. pozwoliło uzupełnić straty i utrzymać ten typ samolotu bojowego w linii, a integracja z zachodnim uzbrojeniem spowodowała, że „dwudzieste dziewiąte” stały się maszynami wielozadaniowymi. Z dostępnych informacji zakłada się, że transfer obejmował 27 samolotów MiG-29, ale tylko w części sprawnych i operacyjnych. Polska przekazała 14 maszyn, z tego aż 11 operacyjnych, a Słowacja 13, z tego tylko 4 operacyjne. Pozostałe samoloty przekazano z przeznaczeniem na kanibalizację.
Nie ulega wątpliwości, że polskie i słowackie MiG-29, w części lotne, w części do skanibalizowania, pozwoliły utrzymać flotę MiG-29 w linii aż do chwili obecnej. MiG-29, zintegrowany z uzbrojeniem zachodnim, wciąż jest jednym z podstawowych samolotów wielozadaniowych SP SZU. Sprawa przekazania Ukrainie ostatnich 14 polskich MiG-ów-29 wciąż jest niejasna. Wprawdzie Kijów zdecydował się na flotę samolotów JAS 39Gripen, ale zważywszy na to, że flota MiG-29 wciąż liczy kilkanaście, a może nawet więcej maszyn, i jest aktywna bojowo, byłoby to poważne wzmocnienie ukraińskich zdolności, chociażby w zakresie uzupełniania strat eksploatacyjnych i bojowych oraz remontów i napraw.
Zobacz też

W chwili obecnej MiG-29 wciąż stanowią znaczący element lotnictwa SP Ukrainy i wykonują trzy główne zadania bojowe:
1. Zwalczanie bezzałogowców i pocisków rakietowych.
Misje powietrze-powietrze sprowadzają się w ostatnim czasie przede wszystkim do przechwytywania pocisków manewrujących i bezzałogowców, głównie typu Shahed/Gerań i pochodnych. MiG-29 teoretycznie mogłyby wykonywać typowo myśliwskie misje pow-pow przeciwko lotnictwu WKS, ale de facto nie jest to możliwe ani celowe, a przynajmniej jest mało efektywne, wobec przewagi przeciwnika w kierowanych pociskach średniego i dalekiego zasięgu nad zmodernizowanymi pociskami R-27 i R-73 i zastosowania przez lotnictwo frontowe WKS bomb z UMPK, zrzucanych daleko od linii frontu. W ostatnich miesiącach głównym zadaniem myśliwskich MiG-29 jest więc całodobowe zwalczanie bezzałogowców i pocisków rakietowych w ramach obrony przeciwlotniczej.
Zwalczanie Shahedów/Gerani nie jest wcale łatwym zadaniem. „Denfix”, pilot MiG-29 z 204. BLT Dowództwa Powietrznego „Zachód”, mówi o tym tak: „Wszyscy myślą: to przecież po prostu Shahed. Problem polega jednak na tym, że myśliwiec to bardzo szybki samolot. A dron jest mały i wolny. Trudno go przechwycić, trudno prawidłowo podejść do celu. A kiedy się zbliżasz — masz dosłownie sekundy na decyzję. Jest ryzyko, że nawet w niego wlecisz”. „Denfix” ma na swoim koncie i bezzałogowe Shahedy i pociski manewrujące, zestrzeliwane w czasie nocnych misji bojowych.
Największym zagrożeniem są jednakże systemy przeciwlotnicze rozmieszczone blisko linii frontu.
„Niemal co drugi lot bojowy to sytuacja, w której „pracuje” po tobie rosyjska obrona przeciwlotnicza. I wtedy zaczyna się dosłownie ucieczka przed rakietą. \[…\] Otrzymujesz informację o wystrzeleniu rakiety i musisz natychmiast zareagować. Maksymalna koncentracja. Adrenalina. Po prostu musisz wyprowadzić samolot ze strefy rażenia”. W najbardziej niebezpiecznej sytuacji „Denfix” był wówczas, gdy wrogi pocisk przeciwlotniczy przeleciał ok. 20 km od niego.
Omawiając polowanie MiG-29 na drony, należy przypomnieć incydent z 12 października 2022 roku w okolicach Winnicy. Mjr Wadym „Karaya” Woroszyłow zdołał zestrzelić cztery irańskie drony kamikadze Shahed-136 oraz dwa pociski manewrujące, a kiedy skierował swój MiG-29 na piątego drona, podszedł do niego na zbyt bliską odległość – po trafieniu pociskiem pow-pow Shahed eksplodował, a odłamki przebiły owiewkę kokpitu ukraińskiego myśliwca, raniąc lekko pilota. „Karaya” zdołał się katapultować, ale maszyna rozbiła się (pilot opadając na spadochronie, zrobił sobie wówczas słynne zdjęcie z zakrwawioną twarzą i kciukiem uniesionym w górę, co było symbolem niezłomności ukraińskich pilotów).
„Old Guard”, inny pilot MiG-29 z 204. BLT podczas jednej misji zestrzelił trzy Shahedy. Mimo wieku (50+) latał na równi z młodszymi kolegami i do listopada 2025 r. miał już na koncie prawie 30 celów powietrznych. Z pilotem wiąże się ciekawa historia, kiedy jego MiG-29 został trafiony w czasie ataku na lotnisko operacyjne, najpewniej chodzi o uderzenie pociskiem manewrującym, ale mimo trafienia w maszynę udało mu się szczęśliwie opuścić płonący myśliwiec.
„Wraz z kolegami byliśmy jednymi z pierwszych na Ukrainie, a być może nawet na świecie, którzy opracowali taktykę zwalczania dronów uderzeniowych i rozpoznawczych. Musieliśmy to tworzyć od podstaw” — mówi „Old Guard”. Weteran przekazuje teraz wiedzę innym, młodszym kolegom, ale wciąż jest aktywnym pilotem MiG-a-29.
2. Wsparcie wojsk i punktowe ataki naziemne
Misje powietrze-ziemia, czyli działania w bliskości linii frontu, bombardowania rosyjskich pozycji, składów amunicji, miejsc koncentracji wojsk czy gniazd operatorów dronów, obarczone są zawsze dużym ryzykiem. Do ataków punktowych MiG-29 wykorzystują precyzyjne bomby szybujące, m.in. AASM Hammer i GBU-39 SDB. Cele, rozpoznane i zidentyfikowane przez własne bezzałogowce, niszczone są nierzadko serią 2-3 bomb. Przykładowo 30 czerwca 2025, bezzałogowce jednostki „Flying Skull” wykryły bazę remontową wrogich dronów, po czym wezwano wsparcie lotnicze. Trzy GBU-39 celnie zrzucone z MiG-a-29 zniszczyły zajmowane przez rosyjskich droniarzy budynki.
Na publikowanych filmach z ataków widać, jak MiG-29 wznosi się, po czym następuje zrzut serii bomb szybujących w różnych konfiguracjach, np. dwóch GBU-62 lub dwóch AASM-250 Hammer, wiązki czterech GBU-39 itd., po czym samolot natychmiast odchodzi ze strefy zrzutu.
Wsparcie własnych wojsk na linii frontu obarczone jest ryzykiem zestrzelenia, czy to przez myśliwce, czy OPL wroga (czasami też własną OPL), także w przypadku bomb kierowanych. Wieczorem 2 czerwca 2023 r. major Władysław „Nomad” Sawieljew ze 114. BLT wykonywał misję zrzutu bomb JDAM blisko linii frontu, a więc w strefie zagrożenia ze strony wrogiej OPL. Wprawdzie bomby JDAM zniszczyły zadany cel, ale MiG-29 został zestrzelony nad Pokrowskiem wrogim pociskiem przeciwlotniczym, a doświadczony pilot zginął.
3. Zwalczanie obrony przeciwlotniczej (SEAD):
Misje przeciwradiolokacyjne w ostatnim czasie są raczej rzadkością, bowiem ataki na systemy przeciwlotnicze przejęły na siebie głównie bezzałogowce. Tym niemniej dzięki integracji z zachodnimi systemami ukraińskie myśliwce wykonują zadania niszczenia radarów wroga i stanowisk dowodzenia przy użyciu pocisków przeciwradarowych AGM-88 HARM.
Zobacz też

Artykuł Jurija Butusowa na portalu Censor.net opisuje bohaterską śmierć 25-letniego ukraińskiego pilota, majora Tarasa Redkina, zestrzelonego 24 września 2022 roku podczas misji niszczenia rosyjskiej obrony przeciwlotniczej właśnie przy użyciu pocisków HARM. Historia ta służyła wówczas jako argument za koniecznością dostarczenia Ukrainie nowoczesnych myśliwców F-16, które zapewniłyby pilotom lepszą ochronę i skuteczność w porównaniu z przestarzałymi maszynami MiG-29, ale przy okazji omawiała również taktykę SEAD, gdzie MiG-29 był nie tyle łowcą, ile wabiem. Z powodu ograniczeń technicznych taktyka stosowana przez ukraińskie myśliwce MiG-29 podczas misji SEAD polegała na prowokowaniu rosyjskich radarów przy użyciu pocisków HARM i dopiero w następnym etapie ich odpalaniu. Głównym zagrożeniem dla pilotów był wówczas fakt, że przestarzałe systemy MiG-a 29 nie pozwalały na pełną integrację z zachodnim uzbrojeniem, dlatego pilot musiał lecieć w kierunku nieprzyjaciela, aby stacje radiolokacyjne systemów przeciwlotniczych, S-400 czy Buk, włączyły się i zaczęły go namierzać. Ponieważ stary radar i systemy celownicze MiG-29 nie potrafiły przekazać pociskowi współrzędnych celu v czasie rzeczywistym, rakiety AGM-88 HARM były często programowane jeszcze na ziemi lub wystrzeliwane w trybie, w którym same szukały źródła promieniowania radarowego po odpaleniu (niejako „w ciemno”).
Zaraz po odpaleniu pocisków HARM, namierzony pilot musiał natychmiast wykonać zwrot (często ze zniżeniem lotu), wystrzelić pułapki termiczne i uciekać przed nadlatującymi rakietami przeciwnika. Misje te wymagały od ukraińskich pilotów najwyższego bohaterstwa, ponieważ ryzyko zestrzelenia było ogromne. Po pierwsze, aby pocisk HARM dosięgnął celu, pilot musiał operować blisko linii frontu, a czasem wręcz ją przekroczyć, wchodząc w strefę skutecznego rażenia rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Po drugie MiG-29 nie posiadał nowoczesnych systemów ostrzegania i cyfrowego wsparcia, które informowałyby pilota o dokładnym momencie odpalenia wrogiej rakiety z ziemi czy z rosyjskiego myśliwca Su-35 działającego z dużej odległości. Mówiąc inaczej brak było pilotowi świadomości sytuacyjnej i orientował się w niebezpieczeństwie dopiero w ostatniej chwili.
Straty bojowe i eksploatacyjne
Misje bojowe i ogromna eksploatacja związane są oczywiście ze stratami, a akurat czerwiec br. był pod tym względem fatalny, bo straty MiG-ów-29 SPU to przynajmniej dwa płatowce. Pozytywem jednak było to, że mimo straty maszyn obyło się bez strat wśród pilotów.
Dowództwo SPU oficjalnie potwierdziło stratę jednego MiG-29 podczas wykonywania misji bojowej w nocy z 26 na 27 czerwca w obwodzie połtawskim. Pilot pomyślnie katapultował się, nawiązał kontakt z zespołem poszukiwawczo-ratowniczym i trafił do szpitala bez groźnych obrażeń. Okoliczności incydentu nie są znane, można snuć rozmaite przypuszczenia, np. że MiG mógł zostać zestrzelony przez rosyjski myśliwiec (np. Su-35) przy użyciu pocisku dalekiego zasięgu (chociażby R-37M).
W tym samym mniej więcej czasie odrzutowy bezzałogowiec Gerań-2/3/4 uderzył w bazę lotniczą w Wozniesieńsku w obwodzie mikołajowskim. Według materiałów wideo publikowanych przez stronę rosyjską, trafione zostały maszyny przechodzące obsługę naziemną i przygotowywane do lotu. Rosyjskie źródła zadeklarowały zniszczenie dwóch maszyn, z czego tylko jedna została potwierdzona wizualnie, podczas gdy ukraińskie potwierdziły nieoficjalnie zniszczenie jednego myśliwca MiG-29 stojącego na ziemi.
Straty MiG-29 to samoloty zestrzelone i zniszczone na ziemi, ale też wynik błędów i awarii. Przykładowo w sierpniu 2025 r. MiG-29 rozbił się podczas nocnego podejścia do lądowania po powrocie z misji bojowej. W katastrofie tej zginął bardzo doświadczony, 46-letni pilot i dowódca eskadry 40. BLT, mjr Serhij Bondar.
Szacuje się, że SP Ukrainy mogły stracić nawet ponad 30 MiG-29, jednakże jeszcze bardziej bolesne są straty pilotów. Dokładna, łączna liczba pilotów MiG-29, którzy zginęli od początku pełnoskalowej wojny, nie jest publicznie podawana przez Sztab Generalny SZU ze względów bezpieczeństwa operacyjnego, niemniej można ją oszacować chociażby na podstawie nekrologów. Szacuje się, że w wyniku strat ponad 30 maszyn tego typu w walkach powietrznych, katastrofach operacyjnych i zestrzeleniach zginęło co najmniej kilkunastu, a może więcej ukraińskich pilotów MiG-29. Większość z nich zginęła w czasie misji bojowych, ale inni w katastrofach i awariach.
Casus „polskiego” MiG-29
Z powodu trwającej wojny niewiele jest wartościowych informacji o okolicznościach misji bojowych ukraińskich MiG-29, czy zestrzeleń tych maszyn. Tym bardziej godny jest uwagi casus lejtnanta Władysława „Blue Helmet” Zalistowskiego ze 114. BLT, bowiem wiadomo, że młody pilot (23 lata) zginął 5 stycznia 2024 r. siedząc w eks-polskim MiG-u-29GT (MiG-29UB). Ponieważ na ceremonii pożegnania (spalenie pianina) zauważono numer 405, udało się prawdopodobnie zidentyfikować MiG-a jako dawny samolot Sił Powietrznych RP typu MiG-29GT (nr seryjny: N50903006604/numer boczny: 4105). Ta dwumiejscowa wersja MiG-a-29 wyróżnia się brakiem zdolności do działania w trudnych warunkach, brakiem pokładowego systemu radarowego oraz zubożonym wyposażeniem, dlatego należy krytycznie odnieść się do standardowej formułki o stracie maszyny w trakcie „zadania bojowego”. Pierwotna wersja mówiła o zestrzeleniu MiG-a-29 przez rosyjską rakietę, jest też późniejsza wersja o friendly fire i pomyłkowym zestrzeleniu przez ukraiński pocisk przeciwlotniczy systemu S-300.


