Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Od sygnałów wojny do błędnej oceny. Studium przypadku holenderskiego wywiadu przed inwazją Rosji na Ukrainę

tajemnicze oko
Zdjęcie ilustracyjne
Autor. pxhere.com/CC0

Ranking „L’Express” z 2026 roku umieścił AIVD i MIVD (holenderskie służby wywiadowcze i bezpieczeństwa) w europejskiej czołówce, doceniając ich zdolności operacyjne i techniczne oraz współpracę z partnerami. Nie była to jednak ocena ich prognoz z 2022 roku. Rekonstrukcja „de Volkskrant” pokazuje, że jeszcze kilkanaście godzin przed rosyjskim atakiem wspólna jednostka obu służb nie uznawała pełnoskalowej inwazji za prawdopodobną. Holenderski przypadek ukazuje, jak wartościowy dostęp do informacji i utrwalona interpretacja mogą utrudniać rozpoznanie granic własnej wiedzy — oraz jak przygotowania decydentów mogą ograniczyć skutki błędnej oceny.

Reklama

Wojna widoczna, zamiar niewidoczny

W dziennikarskiej rekonstrukcji procesu oceny rosyjskiego zagrożenia przez AIVD i MIVD, opublikowanej przez Bena Meindertsmę i Huiba Modderkolka w holenderskim dzienniku „de Volkskrant”, po południu 23 lutego 2022 roku holenderska MIVD zarejestrowała zmianę we wzorcu łączności rosyjskich sił zbrojnych. Dyrektor służby, Jan Swillens, poinformował o tym premiera Marka Ruttego. Sygnał nasilił spór o to, czy dostępne informacje uzasadniają podniesienie oceny prawdopodobieństwa inwazji.

W Ruslandhuis, wspólnej jednostce analityczno-operacyjnej AIVD i MIVD zajmującej się zagrożeniami ze strony Rosji, część funkcjonariuszy opowiadała się za uznaniem ataku za prawdopodobny. Analitycy wskazywali, że przyjęta metodologia nie pozwalała podnieść oceny bez bezpośredniego potwierdzenia zamiaru Władimira Putina. W rezultacie oficjalna ocena pozostawała niższa: inwazję uznawano za możliwą, ale nie za prawdopodobną. 

Spór dotyczył więc nie tego, czy Rosja przygotowywała siły do działań, lecz tego, jaki wniosek o jej zamiarach można było wyciągnąć z tych przygotowań. Bezpośrednie potwierdzenie decyzji przywódcy może być niedostępne aż do chwili rozpoczęcia operacji. Dlatego analiza musi opierać się także na łącznym znaczeniu pośrednich sygnałów. Brak bezpośredniego potwierdzenia nie dowodzi braku zamiaru, choć sama koncentracja wojsk również nie przesądza o ataku. 

Reklama

Kiedy następnego ranka rosyjskie wojska przekroczyły granicę, interpretacja, że koncentracja sił służy przede wszystkim wywarciu presji negocjacyjnej, nie wyjaśniała już obserwowanych wydarzeń. Kluczowe pytanie brzmi, dlaczego sygnały wojskowe i zmiana w łączności nie doprowadziły wcześniej do podniesienia oceny prawdopodobieństwa inwazji. 

Reputacja nie jest gwarancją prognozy

Pomyłkę popełniły służby cieszące się międzynarodowym uznaniem. W numerze „L’Express” z 30 lipca 2026 roku, w materiale  „MI6, DGSE, BND… Pierwszy taki ranking europejskich służb wywiadowczych”, holenderski wywiad zdobył 97 punktów i zajął trzecie miejsce, za MI6 i DGSE. Zestawienie powstało na podstawie ocen 60 profesjonalistów z 25 państw, w tym 18 obecnych lub byłych szefów służb. Opis bibliograficzny publikacji wymienia AIVD/MIVD, podczas gdy część omówień przypisuje trzecią pozycję bezpośrednio AIVD. 

Huib Modderkolk, współautor śledztwa o błędnej ocenie rosyjskich zamiarów, wyjaśniał wysoką pozycję AIVD kompetencjami technicznymi, wspólnymi z MIVD działaniami cyberwywiadowczymi oraz umiejętnym doborem zagranicznych partnerów. Jego wypowiedź przytoczył NL Times w opublikowanym 5 sierpnia 2026 roku artykule „Holenderska AIVD zaliczona do najlepszych służb wywiadowczych Europy”. Należy przy tym zaznaczyć, że ranking z 2026 roku nie jest oceną poszczególnych prognoz z 2022 roku. Pozwala jednak uniknąć uproszczenia, w którym strategiczną pomyłkę tłumaczy się ogólną nieudolnością służb. Sprawność operacyjna, wiarygodność w oczach partnerów i jakość konkretnej analizy są powiązane, ale wymagają odrębnej oceny. Wysoka pozycja w rankingu nie umniejsza wagi porażki, podobnie jak porażka nie przekreśla wszystkich kompetencji. Najważniejsze staje się pytanie, dlaczego ceniony potencjał nie przełożył się na trafne ostrzeżenie.

Reklama

Sukces operacyjny, który zawęził spojrzenie 

Ruslandhuis miał połączyć wiedzę służby cywilnej i wojskowej. Według autorów śledztwa pomysł integracji pojawił się około 2018 roku, gdy Rosją zajmowało się osiem odrębnych zespołów. Zgromadzenie ich wiedzy w jednym miejscu miało poprawić rozpoznanie. Wspólna jednostka odziedziczyła jednak różnice kultur organizacyjnych i sposobów interpretowania zagrożeń. 

W 2021 roku analitycy wojskowi dostrzegali niepokojące elementy rosyjskich przygotowań: stanowiska dowodzenia, różnorodne środki walki oraz utrzymywanie wojsk w pobliżu granicy po zakończeniu ćwiczeń. Jednocześnie jednostka dysponowała szczególnym dostępem do informacji z wysokich szczebli rosyjskiego aparatu bezpieczeństwa. Dostęp ten przez lata przynosił wartościowe ustalenia i wzmacniał przekonanie o wyjątkowej pozycji Holendrów. 

Autorzy nie ujawniają charakteru „unikatowego źródła”, a w zakończeniu opisują monitorowanie komunikacji rosyjskich urzędników. Nie można zatem automatycznie uznać, że chodziło o osobowe źródło informacji. Istotą problemu był zakres wiedzy obserwowanych osób oraz znaczenie przypisane pozyskanym informacjom. 

Reklama

Po inwazji Holendrzy ustalili, że obserwowani rosyjscy urzędnicy również byli zaskoczeni wojną. Wcześniejszy dostęp pozostawał cenny, ale nie obejmował kręgu, w którym przygotowano decyzję o ataku. Pozwalał poznawać część aparatu bezpieczeństwa, lecz nie gwarantował wglądu w decyzję przywódcy o rozpoczęciu wojny. 

Niewiedza wysokich urzędników nie jest dowodem braku planu wojennego. Ten sam materiał może mówić wiele o ograniczonym obiegu wiedzy i niewiele o samej decyzji. Błąd zaczyna się wtedy, gdy przekonanie o wartości dostępu przesłania pytanie o to, co rzeczywiście można dzięki niemu ustalić. 

Według jednego z rozmówców gazety szczególny dostęp do informacji dawał też AIVD przewagę w kształtowaniu oceny wspólnej jednostki, podczas gdy obserwacjom wojskowym przypisywano zbyt małą wagę. To ważny zarzut dotyczący integracji: samo zgromadzenie ekspertów pod jednym dachem nie gwarantuje należytego uwzględniania ich ustaleń. 

Reklama

Współpraca, która zwiększa potencjał operacyjny, wymaga również zasad rozstrzygania sporów o interpretację. W przeciwnym razie wspólna analiza może odzwierciedlać dominację jednego kanału pozyskiwania informacji zamiast wynikać z oceny całego dostępnego materiału. 

Pułapka racjonalnego przeciwnika 

Richard J. Heuer Jr. w pracy „Psychologia analizy wywiadowczej”, wydanej przez Center for the Study of Intelligence CIA w 1999 roku, opisuje wpływ modeli myślowych na interpretację danych. Doświadczenie i normy organizacyjne pomagają porządkować informacje, lecz mogą utrwalać wcześniejsze przekonania. Jedną z pułapek jest przypisywanie obcemu przywódcy własnych założeń i sposobu definiowania interesów.

W relacji „de Volkskrant” problem ten otrzymuje konkretną postać. Holenderska interpretacja zakładała, że Putin wykorzystuje wojska do uzyskania ustępstw. Rozpoczęcie wojny miałoby zniszczyć przewagę negocjacyjną i doprowadzić do skutków sprzecznych z jego celami. Wniosek był następujący: Rosja posiada zdolność ataku, ale nie ma zamiaru go przeprowadzić. 

Reklama

Rozumowanie wyglądało spójnie, ponieważ zakładało określoną logikę przeciwnika. Ta logika wymagała jednak sprawdzenia. Ocena, że wojna nie opłaca się Rosji, nie rozstrzygała, czy Putin również uważa ją za nieopłacalną. Jego kalkulacja mogła opierać się na innych priorytetach albo na błędnej ocenie kosztów i szans. 

Dlatego określenie przeciwnika jako racjonalnego nie wystarcza do przewidywania jego decyzji. Trzeba jeszcze ustalić, jakie cele uznaje za najważniejsze i jaki obraz rzeczywistości przyjmuje. Decyzja katastrofalna w skutkach może wynikać z uporządkowanej kalkulacji opartej na fałszywych przesłankach. 

Po inwazji jeden z funkcjonariuszy MIVD przyznał dziennikarzom, że w analizach przenoszono na Rosję wyobrażenia o funkcjonowaniu własnego rządu. Zakładano sprawnie funkcjonujący aparat państwowy, podczas gdy proces radykalizacji Putina miał przebiegać poza nim. Ten opis wskazuje na błąd głębszy niż niewłaściwa prognoza: źle rozpoznano miejsce podejmowania decyzji. 

Reklama

Gdy przyjęta hipoteza przesłania sprzeczne informacje.

Raport komisji Robba–Silbermana, „Raport dla prezydenta Stanów Zjednoczonych” z 31 marca 2005 roku, opisuje podporządkowanie oceny informacji wcześniejszym założeniom dotyczącym irackiej broni masowego rażenia. Dane zgodne z dominującą teorią przyjmowano, a sprzeczne odrzucano lub wyjaśniano tak, aby teorię zachować. Odwrócono również ciężar dowodu: zamiast wymagać dostatecznego potwierdzenia istnienia programów, oczekiwano wykazania, że ich nie ma.

W przypadku holenderskim podobieństwo dotyczy mechanizmu rozumowania, choć kierunek pomyłki był przeciwny. W Iraku zawyżano ocenę zagrożenia, przed inwazją na Ukrainę je zaniżano. W obu sytuacjach najważniejsze pytanie brzmi: czy hipoteza była poddawana kontroli, czy zaczęła określać, jakie informacje można uznać za rozstrzygające? 

Relacja z 23 lutego opublikowana przez de Volkskrant pozwala postawić to pytanie znacznie ostrzej. Narastające oznaki wojny nie wystarczały do zmiany oceny bez bezpośredniego potwierdzenia intencji. W praktyce nadawało to rozstrzygającą wagę określonemu rodzajowi informacji. Wskaźniki wojskowe mogły się mnożyć, ale nie spełniały warunku uznanego za niezbędny. 

Reklama

Właśnie tutaj rygor metodologiczny może zmienić się w sztywność. Oddzielanie zdolności od zamiaru jest potrzebne. Uznanie, że o zamiarze można wnioskować wyłącznie na podstawie bezpośredniego dostępu do decyzji, pozbawia analizę części jej funkcji. O zamiarze można wnioskować również na podstawie przygotowań, sekwencji działań i ponoszonych kosztów. 

Nie każda koncentracja wojsk zapowiada atak. Jednak hipoteza demonstracji siły powinna podlegać równie wymagającej kontroli jak hipoteza wojny. Należy zapytać, jakie obserwacje pasują do obu scenariuszy, a jakie wyraźniej przemawiają za jednym z nich. Inaczej interpretacja negocjacyjna może wyjaśniać wszystko i przez to przestać cokolwiek rozstrzygać. 

Irak jako źródło nieufności wobec ocen sojuszników

Holenderski spór miał również wymiar historyczny. Autorzy opisują pamięć o błędnych informacjach dotyczących irackiej broni masowego rażenia i obawę przed ponownym podporządkowaniem się ocenom anglo-amerykańskim. W AIVD i MIVD odżywało przekonanie, że własna analiza została wcześniej zepchnięta na margines. 

Reklama

Krytyczny stosunek do informacji sojusznika może być uzasadnionym elementem profesjonalnej oceny. Problem pojawia się, gdy dawna porażka zaczyna zastępować badanie nowych informacji. Wówczas ostrożność wobec cudzego przekazu łączy się z niedostateczną ostrożnością wobec własnego stanowiska. 

Śledztwo pokazuje przy tym, że wymiana informacji nie była prostą historią ignorowania gotowych dowodów. Holendrzy i Amerykanie chronili swoje źródła i metody, stopniowo poszerzali zakres wymienianych informacji, ale nie uzgodnili wspólnej oceny. Przedstawiciel AIVD twierdził, że informacje przekazane przez CIA ich nie przekonały. Inni rozmówcy wskazywali, że poznanie dodatkowych szczegółów amerykańskiej wiedzy zmieniło ich stanowisko. 

Powstaje tu realne napięcie między ochroną źródeł a skutecznością ostrzegania. Udostępnienie końcowego wniosku może nie wystarczyć, gdy partner opiera przeciwną ocenę na własnym dostępie do informacji, który uważa za szczególnie wartościowy. Potrzebne jest porównanie podstaw rozumowania. Zarazem brak pełnego wglądu w cudze źródła nie zwalnia z rozpoznania ograniczeń własnego dostępu. 

Reklama

Lekcją Iraku jest obowiązek sprawdzania założeń. Sprowadzenie jej do nieufności wobec Amerykanów może utrwalić ten sam błąd poznawczy, choć prowadzący do przeciwnego wniosku. 

Gdy brak rozpoznania brzmi jak pewność. 

Raport komisji Johna Chilcota, „Raport komisji badającej udział Wielkiej Brytanii w wojnie w Iraku” z 6 lipca 2016 roku, wskazał, że publiczny przekaz brytyjskiego rządu wyrażał większą pewność niż oceny Joint Intelligence Committee. Przestrzegał również przed przekształcaniem przypuszczenia w pewnik wskutek powtarzania utrwalonego przekonania.

Holenderska rekonstrukcja pokazuje znaczenie powtarzalności ocen. Podczas kolejnych wtorkowych spotkań kierownictwo służb przedstawiało stanowisko o braku rozpoznanego zamiaru ataku. Powtarzany wniosek zyskiwał autorytet dzięki regularności przekazu i randze jego nadawców. 

Nie oznacza to, że znamy pełne brzmienie wszystkich dokumentów i zastrzeżeń. Można natomiast ocenić opisaną przez rozmówców relację między danymi a wnioskiem. Stwierdzenie „nie rozpoznaliśmy zamiaru” nie jest równoznaczne z ustaleniem, że taki zamiar nie istnieje. W pierwszym przypadku mowa o granicy wiedzy służby. W drugim chodziłoby o ustalenie dotyczące przeciwnika, wymagające odrębnego uzasadnienia. 

Reklama

Ta różnica powinna pozostawać widoczna w komunikacie dla władz. Jeżeli zanika, ograniczenie rozpoznania może zacząć działać jak argument uspokajający. Decydent otrzymuje wtedy odpowiedź bardziej stanowczą, niż uzasadnia dostępny materiał.

Wniosek nie staje się lepiej potwierdzony dlatego, że powtarzają go szefowie dwóch służb. Szczególnie ważne jest to w sytuacji wspólnej jednostki analitycznej: zgodność obu instytucji może wynikać ze wspólnego procesu analitycznego i tych samych ograniczeń rozpoznania, a nie z niezależnego potwierdzenia. 

Państwo przygotowywało się mimo oceny służb

Rekonstrukcja „de Volkskrant” pokazuje zarazem, że nie wszystkie holenderskie instytucje biernie oczekiwały na rozwój wydarzeń. Geoffrey van Leeuwen, doradca premiera, kwestionował ocenę służb i zabiegał o przygotowanie wariantów kryzysowych. Ambasador Jennes de Mol przygotowywał zabezpieczenie i ewakuację ambasady. Szef sił zbrojnych Onno Eichelsheim, po zapoznaniu się 4 lutego z amerykańską prezentacją planu inwazji, uznał atak za przesądzony i podjął działania dotyczące gotowości holenderskich F-35. 

Reklama

Błąd głównego ośrodka analitycznego nie musi więc oznaczać całkowitego paraliżu państwa. Inni odbiorcy informacji mogą porównywać źródła, kwestionować ocenę i przygotowywać działania na wypadek scenariusza uznanego przez służby za mniej prawdopodobny. 

Problem relacji między oceną wywiadowczą a decyzją polityczną omówiono m.in. w artykule Wywiad strategiczny kontra politycy opublikowanym w InfoSecurity24 w kwietniu 2026 roku. Jakość analizy i sposób jej wykorzystania to dwa odrębne czynniki wpływające na bezpieczeństwo państwa. Trafne ostrzeżenie może zostać zignorowane, natomiast błędna ocena nie musi przesądzać o zaniechaniu przygotowań. Holenderski przypadek pokazuje, że odbiorcy informacji mogą samodzielnie ocenić ryzyko i ograniczyć konsekwencje nietrafnej prognozy. 

Geoffrey van Leeuwen, doradca premiera, zabiegał o przygotowanie rządu na skutki rosyjskiej inwazji, w tym możliwe odcięcie dostaw gazu i konieczność wprowadzenia sankcji. Ambasador Jennes de Mol opracowywał plany ewakuacji oraz organizował ochronę personelu placówki. Szef sił zbrojnych Onno Eichelsheim przygotowywał holenderskie myśliwce F-35 do wsparcia obrony wschodniej flanki NATO. Podejmowali te działania, ponieważ uznawali zagrożenie za wystarczająco poważne, by rozpocząć przygotowania, mimo że wspólna jednostka AIVD i MIVD nadal oceniała prawdopodobieństwo ataku niżej.

Reklama

Działania te ograniczały skutki nietrafnej prognozy służb. Pokazują również, że odpowiedzialność decydenta obejmuje ocenę przesłanek analizy oraz konsekwencji ewentualnej pomyłki. Nawet scenariusz uznawany za mniej prawdopodobny może wymagać przygotowań, jeżeli koszt zaskoczenia byłby szczególnie wysoki. Niezależność analityczna służb musi zatem współistnieć z obowiązkiem uzasadniania ocen i prawem ich odbiorców do krytycznej weryfikacji. 

Zadawanie służbom trudnych pytań nie jest samo w sobie polityzacją wywiadu. Trzeba odróżnić wymuszanie pożądanego wniosku od żądania wyjaśnienia przesłanek, ograniczeń i przyczyn rozbieżności z sojusznikami. Ochrona przed naciskiem politycznym powinna zapewniać analitykom swobodę formułowania ocen, ale nie może wyłączać ich rozumowania z merytorycznej kontroli. Uzasadnienie wniosku pozwala odbiorcy zrozumieć zarówno jego podstawy, jak i granice. 

Scenariusz mniej prawdopodobny może uzasadniać przygotowania, jeżeli skutki zaskoczenia byłyby wyjątkowo poważne, a czas na reakcję – krótki. Ambasada nie musi znać dnia inwazji, aby opracować plan ewakuacji. Wojsko nie musi uznać wojny za pewną, aby usunąć przeszkody ograniczające gotowość. Odpowiedzialne działanie wymaga rozpoznania ryzyka i możliwości jego ograniczenia, nawet gdy pełna wiedza o zamiarach przeciwnika pozostaje niedostępna. 

Reklama

Rozliczenie błędu i zdolność uczenia się. 

Według „de Volkskrant” po inwazji powstała wewnętrzna ocena działań służb. Jeden z oficerów MIVD, który ją czytał, uznał jej wnioski za zbyt łagodne. Rozmówcy gazety różnili się także w ocenie samego niepowodzenia: część nazywała je jednoznacznie porażką wywiadowczą, podczas gdy przedstawiciel wypowiadający się w imieniu służb odrzucał taką kwalifikację, przyznając zarazem, że nadmiernie polegano na założeniu o racjonalności Putina. 

Spór ten dotyczy zdolności służb do rozpoznawania i korygowania własnych błędów. Samo przyznanie, że prognoza okazała się nietrafna, nie wyjaśnia mechanizmu porażki. Konieczne jest ustalenie, dlaczego informacje podważające przyjętą ocenę nie doprowadziły do jej zmiany oraz czy procedury zapewniały możliwość skutecznego zakwestionowania dominującej interpretacji. 

Kryteria takiej oceny omówiono w artykule Jak ocenić jakość analizy wywiadowczej?, opublikowanym w InfoSecurity24 w marcu 2025 roku. Podkreślono w nim znaczenie niezależności analitycznej, wykorzystania różnych źródeł, rozpatrywania alternatywnych hipotez i jasnego określania zakresu niepewności. W przypadku holenderskim kryteria te pozwalają zbadać, w którym momencie i z jakich powodów proces analityczny przestał skutecznie weryfikować własne założenia. 

Reklama

Dopiero takie rozpoznanie daje podstawę do zmian ograniczających ryzyko powtórzenia błędu. Samo stwierdzenie nietrafności prognozy nie przesądza bowiem, czy zawiodły dane, interpretacja, procedury weryfikacji, czy sposób przekazania wniosków. 

Nie każda błędna prognoza świadczy o wadliwym procesie analitycznym. W tej sprawie przedmiotem krytyki jest jednak utrzymywanie oceny mimo napływu informacji, które ją podważały. Wyjaśnienie porażki powinno objąć hierarchię źródeł, rozumienie zamiaru, sposób łączenia wiedzy wojskowej i politycznej oraz warunki przedstawiania i rozpatrywania odmiennych ocen. 

Reklama
Mogą Cię zainteresować
Najpopularniejsze
Najnowsze
Wojna na Ukrainie
Zobacz także
Reklama