- WIADOMOŚCI
Koreańskie „mięso armatnie” Putina. Kim pomoże Rosji
Północnokoreański kontyngent wspierający rosyjską inwazję przeciwko Ukrainie stracił połowę stanu. Kim Dzong Un zadeklarował czy dalej będzie wspierał Władimira Putina.
Autor. KCNA
Na jednym z propagandowych nagrań z Północnej Korei widzimy jak komunistyczny dyktator Kim Dzong Un przytula jednego z weteranów szturmów na ukraińskie okopy. Obaj płaczą. Nie do końca wiadomo dlaczego wzruszył się polityk, ale weteran ma powód do wzruszeń, bo połowa kontyngentu zginęła albo została ranna na wojnie, więc on był tym „co drugim”, który przeżył i wrócił w jednym kawałku.
„Rząd Korei Północnej będzie nadal w pełni popierał politykę Rosji na rzecz obrony jej suwerenności, integralności terytorialnej i interesów bezpieczeństwa” – stwierdził Kim Dzong Un podczas uroczystości odsłonięcia Muzeum Pamięci Czynów Bojowych w Zagranicznych Operacjach Wojskowych. Stwierdził również, że „dusze poległych będą żyć wiecznie z wielkim honorem” oraz, że walczyli z faszyzmem. W uroczystości uczestniczyli także rosyjski minister obrony Andriej Biełousow oraz przewodniczący Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej Wiaczesław Wołodin.
Biełousow miał stwierdzić po spotkaniu z Kimem, że Moskwa podpisze z Pjongjangiem przedłużony traktat wojskowy do roku 2031. Z dotychczasowych zobowiązań wobec Rosji Korea Północna utrzymywała na wojnie kontyngent 14 tysięcy żołnierzy. Wyeliminowanych, czyli zabitych lub rannych było 6 tysięcy północnokoreańskich żołnierzy. Są także inne szacunki – „Ukraińska Prawda” raportowała, że kontyngent z tego kraju liczył 11 tys. personelu, więc straty wówczas przewyższają połowę wysłanych. Nie do końca znana jest liczba rotacji kontyngentu. Wówczas uczestników walk z tego kraju byłoby dwu, albo trzykrotnie, więcej.
Południowokoreański think tank Instytut Strategii Bezpieczeństwa Narodowego szacuje, że Pjongjang na eksporcie broni, amunicji i ludzi do Rosji zarobił ponad 14 mld USD. Dla Kim Dzong Una kluczem umowy w Rosji jest zbieranie doświadczeń ze współczesnego pola walki i nowoczesne technologie wojskowe z Rosji – zwłaszcza w wojnie dronowej.
Koreańska Armia Ludowa to jedne z największych sił zbrojnych świata. Personel szacuje się nawet na 1,2 mln północnokoreańskich żołnierzy i funkcjonariuszy. Jest wszelako zacofana, co wynika z autarkicznego charakteru krajowego gospodarki, zamkniętych granic, braku inwestycji w nowoczesne technologie, we wręcz stalinowsko-gułagowym modelu gospodarczym.
W Korei Północnej obowiązuje pobór do wojska, a kontyngent wysyłany do Rosji nie składa się z ochotników. Obywatele tego kraju obecnie masowo się rozwodzą, ponieważ lokalne przepisy stanowią, że dzieci rozwodników nie pochodzą z „rewolucyjnych rodzin”, a to odracza służbę w wojsku, bo mogą stanowić zagrożenie dla reżimu. Innym sposobem na uniknięcie służby wojskowej są studia – ale te są zarezerwowane wyłącznie dla dzieci wysoko postawionych urzędników, a także niepełnosprawność, ale lekarze nie chcą wystawiać fałszywych zaświadczeń medycznych, ponieważ grożą im za to drakońskie kary.
Przedłużenie umowy wojskowego Rosja-KRLD stawia pod znakiem zapytania, gdzie mają służyć „mięsne szturmy” z Północnej Korei. W teorii, do czasu walk pod Sudżą, czyli na terytorium Rosji, żołnierzy tych miano nie wykorzystywać poza rosyjskimi granicami.



WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156