- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
- WAŻNE
„Faza strategicznego wyczerpania”. Były wiceszef SBU dla Defence24 o wojnie na Ukrainie
Autor. Wikimedia Commons
Generał major rezerwy, były wiceszef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego Wiktor Jahun w rozmowie z Defence24 opowiada o zagrożeniach związanych z nadchodzącą zimą, sytuacji na froncie, mobilizacji, systemach bezzałogowych, reformie armii oraz perspektywach zakończenia wojny.
Bartłomiej Wypartowicz: Ukraina wchodzi w kolejny trudny zimowy okres wojny. Jakie najważniejsze wyzwania staną przed państwem ukraińskim i Siłami Obrony w najbliższych miesiącach? Czy należy spodziewać się ponownych zmasowanych rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną?
Gen. Wiktor Jahun: Musimy zakładać najgorszy scenariusz: Rosja będzie próbowała powtórzyć zmasowane uderzenia na ukraiński system energetyczny, uwzględniając jednak doświadczenia z poprzednich kampanii. Nie chodzi wyłącznie o ataki na elektrownie. Przeciwnik będzie poszukiwał najbardziej podatnych punktów w systemach wytwarzania, przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej. Celem staną się stacje elektroenergetyczne, infrastruktura gazowa i ciepłownicza, a także zaplecze remontowe i moce odpowiedzialne za odbudowę. Możliwe są skoordynowane uderzenia z wykorzystaniem rakiet balistycznych i manewrujących, dronów uderzeniowych oraz środków walki radioelektronicznej.
Doświadczenia poprzedniej zimy pokazały, że rosyjskie wojska systematycznie atakują źródła wytwarzania energii, sieci przesyłowe oraz systemy centralnego ogrzewania, dążąc do długotrwałych przerw w dostawach energii elektrycznej, wody i ciepła. Ukraina jest dziś lepiej przygotowana niż kilka lat temu. Trwa odbudowa sieci, gromadzone są rezerwy sprzętu, rozwijana jest rozproszona energetyka, a samorządy zwiększają swoją samowystarczalność. Jednocześnie trzeba uczciwie powiedzieć obywatelom, że całkowite zabezpieczenie tak dużego systemu energetycznego przed zmasowanymi atakami jest niemożliwe. Gotowość do zimy nie oznacza braku przerw w dostawach energii, lecz zdolność do szybkiego ograniczania skutków ataków, przywracania dostaw oraz niedopuszczenia do systemowego załamania.
To wszystko nie będzie działo się w próżni. Cały czas trwają intensywne walki. Jak Pan generał ocenia obecną sytuację na froncie? Czy wojna znajduje się w fazie strategicznego wyczerpania, czy jedna ze stron może w najbliższym czasie uzyskać przewagę?
Tak, wojna znajduje się w fazie strategicznego wyczerpania, ale nie jest ono symetryczne. Rosja dysponuje większym potencjałem mobilizacyjnym i przemysłowym, jednak wykorzystuje go wyjątkowo nieefektywnie, ponosząc ogromne straty w zamian za ograniczone postępy taktyczne. Jednocześnie błędem byłoby zakładać, że same straty automatycznie zatrzymają rosyjską armię. Kreml jest gotów wymieniać ludzi i sprzęt na czas, terytorium oraz polityczną kalkulację opartą na zmęczeniu Ukrainy i Zachodu. Główna rosyjska strategia nie polega dziś na przeprowadzeniu klasycznego przełamania operacyjnego, lecz na nieustannym wywieraniu presji na wielu kierunkach jednocześnie, aby zmusić Ukrainę do zużywania rezerw i rozpraszania sił.
Nie widzę obecnie przesłanek do szybkiego strategicznego zwycięstwa którejkolwiek ze stron. Lokalna przewaga może jednak pojawić się bardzo szybko tam, gdzie uda się skutecznie połączyć zasoby ludzkie, systemy bezzałogowe, amunicję, rozpoznanie i wysoką jakość dowodzenia. Dlatego kluczowe znaczenie ma nie tylko utrzymanie linii frontu, lecz także systematyczne niszczenie rosyjskiej logistyki, stanowisk dowodzenia, zakładów produkcyjnych oraz rezerw znajdujących się na głębokości operacyjnej.
Jednym z największych problemów Ukrainy pozostaje kwestia zasobów ludzkich. Jak pogodzić potrzeby frontu z koniecznością utrzymania motywacji żołnierzy i poparcia społeczeństwa? Czy ukraiński system mobilizacji wymaga dalszych zmian?
Mobilizacja to przede wszystkim kwestia zaufania między obywatelem a państwem. Człowiek musi wiedzieć, dokąd trafi, jakie przejdzie szkolenie, jak długo będzie służył, w jaki sposób zabezpieczona zostanie jego rodzina i co stanie się po zakończeniu służby. Gdy na te pytania nie ma jasnych odpowiedzi, pojawiają się strach, brak zaufania i unikanie mobilizacji.
Wprowadzenie kontraktów z określonym czasem służby, uczciwym wynagrodzeniem, możliwością przeniesienia oraz gwarantowanym okresem regeneracji po zakończeniu służby to właściwy krok. System kontraktowy nie może jednak całkowicie zastąpić mobilizacji w czasie wojny na pełną skalę. Potrzebny jest kompleksowy model obejmujący skuteczną rekrutację, przejrzysty przydział do specjalności wojskowych, odpowiednie szkolenie, regularne rotacje, rehabilitację, wsparcie dla rodzin oraz jasny mechanizm zwalniania ze służby osób, które walczą od 2022 roku lub jeszcze dłużej. Konieczne jest również całkowite odejście od praktyk opartych na przymusie, poniżaniu ludzi i mechanicznym realizowaniu planów mobilizacyjnych. Wyrządzają one zdolności obronnej państwa szkody nie mniejsze niż wroga propaganda. Armia zbudowana wyłącznie na strachu nie może być armią nowej generacji.
No właśnie. Bardzo często słyszę, że Ukraina buduje armię nowej generacji. Wiele struktur wojskowych przechodzi szeroko zakrojoną transformację. Jakie reformy są najbardziej potrzebne by taką armie zbudować?
Przede wszystkim konieczne jest odejście od nadmiernie scentralizowanego, postsowieckiego modelu dowodzenia na rzecz systemu, w którym dowódca na miejscu dysponuje odpowiednimi uprawnieniami, informacjami i zasobami, aby szybko podejmować decyzje. Współczesna wojna rozwija się tak dynamicznie, że uzgadnianie każdego działania przez kilka szczebli sztabowych oznacza stratę czasu, a czasem także ludzi.
Po drugie, niezbędna jest pełna integracja rozpoznania, systemów bezzałogowych, artylerii, walki radioelektronicznej oraz naziemnych systemów bezzałogowych w jeden spójny system dowodzenia. Dron nie może funkcjonować niezależnie od jednostki podejmującej decyzję o rażeniu celu. Dane z sensorów powinny w ciągu kilku sekund przekładać się na konkretne działania bojowe.
Po trzecie, potrzebny jest profesjonalny korpus podoficerski, wysokiej jakości szkolenie młodszych oficerów, nowoczesna medycyna wojskowa oraz osobista odpowiedzialność dowódców za bezpieczeństwo podległych żołnierzy. Tworzenie wyspecjalizowanych struktur odpowiedzialnych za operacje dalekiego zasięgu, systemy bezzałogowe i siły szybkiego reagowania jest właściwym kierunkiem. Reforma nie może jednak ograniczać się do zmiany nazw instytucji. Jej skuteczność należy oceniać według prostego kryterium: czy decyzje zapadają szybciej, zaopatrzenie działa sprawniej, a straty są mniejsze.
Wspomniał Pan generał o systemach bezzałogowych. Czy Ukraina może uzyskać przewagę technologiczną nad Rosją dzięki właśnie w tej dziedzinie?
Ukraina może osiągać przewagę technologiczną na wybranych kierunkach i przez określony czas. Nie istnieje jednak trwały monopol na żadną technologię we współczesnej wojnie. Nowe rozwiązania są kopiowane lub neutralizowane przez przeciwnika czasem już po kilku tygodniach. Przewaga Ukrainy wynika nie tylko z konkretnego modelu drona, lecz z szybkości całego procesu: od zgłoszenia potrzeb przez front, poprzez opracowanie rozwiązania, testy bojowe i produkcję, aż po jego użycie i natychmiastowe udoskonalanie. Właśnie pozioma współpraca wojskowych, inżynierów, wolontariuszy i prywatnych firm pozostaje naszą największą siłą.
Kolejnym etapem rozwoju powinny być większa autonomiczność systemów, grupowe wykorzystanie różnych platform, bezpieczna łączność, analiza danych z wykorzystaniem algorytmów, drony przechwytujące, roboty naziemne oraz ograniczenie zależności od importowanych komponentów. Jednocześnie drony nie eliminują potrzeby posiadania piechoty, artylerii, lotnictwa i wojsk pancernych. Technologia daje przewagę tylko wtedy, gdy jest właściwie zintegrowana z działaniami połączonych rodzajów wojsk.
Jak Pan generał słusznie wspomniał, Rosja również dostosowuje się do współczesnej wojny. Które jej zdolności stanowią dziś największe zagrożenie dla Ukrainy?
Największym zagrożeniem jest zdolność Rosji do łączenia masowości z systematycznym rozwojem technologicznym. Dotyczy to dronów uderzeniowych, kompleksów rozpoznawczo-uderzeniowych, środków walki radioelektronicznej, dronów FPV, w tym sterowanych za pomocą światłowodu, kierowanych bomb lotniczych oraz rakiet balistycznych. Szczególnie niebezpieczna jest rosyjska zdolność do stworzenia niemal nieprzerwanego pola obserwacji nad strefą działań taktycznych. W efekcie znacznie utrudnione stały się przemieszczanie wojsk, dostarczanie amunicji, ewakuacja oraz rotacja jednostek. Każda większa koncentracja sprzętu lub żołnierzy jest szybko wykrywana i może zostać zaatakowana.
Drugim poważnym zagrożeniem są zmasowane ataki z powietrza. Tanie drony przeciążają system obrony przeciwlotniczej, zmuszają do wykorzystywania drogich pocisków przechwytujących i otwierają drogę dla bardziej zaawansowanych środków napadu powietrznego. Nie należy jednak przeceniać jakości rosyjskiej machiny wojennej. Wzrost jej możliwości technicznych nie zawsze przekłada się na odpowiednią sprawność operacyjną. Nadmierna centralizacja i tłumienie inicjatywy spowalniają rosyjski proces podejmowania decyzji. To słabość, którą Ukraina powinna wykorzystywać, działając szybciej, bardziej elastycznie i precyzyjniej.
Dodałbym, że Rosja zaczęła stosować drony na jeszcze większą skalę. Można powiedzieć o realnej masowości. Czy Ukraina wie jak sobie z tym poradzić? Wojna to niestety także ekonomia. Jak zatem powinna rozwijać się ukraińska obrona przeciwlotnicza wobec konieczności stosowania tańszych środków przeciwko zmasowanym atakom dronów? Takie decyzje będą musiały zostać podjęte.
Ukraina potrzebuje nie tylko większej liczby pojedynczych systemów, lecz przede wszystkim w pełni wielowarstwowego systemu obrony powietrznej. Na najwyższym poziomie powinny pozostać środki przeznaczone do zwalczania rakiet balistycznych, takie jak Patriot, SAMP/T oraz przyszłe rozwiązania europejskie i ukraińskie.
Środkowy poziom powinien obejmować systemy przeznaczone do zwalczania rakiet manewrujących, samolotów i bardziej zaawansowanych bezzałogowców. Najniższa warstwa musi być masowa i stosunkowo tania. Powinny ją tworzyć drony przechwytujące, mobilne grupy ogniowe, zautomatyzowane działa, systemy karabinów maszynowych, środki walki radioelektronicznej oraz niedrogie radary. Podstawową zasadą powinna być ekonomika przechwytywania. Nie można systematycznie zestrzeliwać taniego Szaheda rakietą kosztującą kilkadziesiąt razy więcej. Drogie pociski powinny być zachowane do zwalczania najbardziej niebezpiecznych celów. Osobnym wyzwaniem jest stworzenie jednolitego, zautomatyzowanego systemu dowodzenia, który połączy radary, sensory akustyczne, mobilne grupy ogniowe, lotnictwo oraz drony przechwytujące. W przyszłości ukraińska obrona przeciwlotnicza powinna być nie tylko wielowarstwowa, ale także maksymalnie sieciocentryczna.
Ukraina przechodzi przez ważne zmiany kadrowe w wojsku i sektorze obronny. Jak istotne jest zachowanie równowagi między odnową kadry dowódczej a wykorzystaniem doświadczenia bojowego? Podejrzewam, że nie jest to proste zadanie.
Podczas długotrwałej wojny stabilność systemu dowodzenia ma znaczenie strategiczne. Stabilność nie oznacza jednak niezmienności, podobnie jak zmiany kadrowe nie powinny oznaczać odrzucenia zgromadzonego doświadczenia. Każdej zmianie na najwyższych stanowiskach wojskowych powinno towarzyszyć sprawne przekazanie obowiązków, zachowanie skutecznych zespołów sztabowych oraz kontynuowanie operacji, które już przynoszą rezultaty. Najważniejszym kryterium przy mianowaniu dowódców nie powinna być osobista lojalność ani rozpoznawalność medialna, lecz zdolność do ochrony życia żołnierzy, organizowania współdziałania, szybkiej adaptacji oraz brania odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
Ukraina dysponuje wyjątkowym pokoleniem oficerów i podoficerów, którzy zdobywali doświadczenie bojowe podczas działań o różnej intensywności. Tego doświadczenia nie wolno zmarnować. Jednocześnie sam udział w wojnie nie może być usprawiedliwieniem dla błędów. Potrzebna jest stała ocena wyników, rzetelna analiza przeprowadzonych operacji oraz awansowanie tych, którzy udowodnili swoją skuteczność w praktyce. Armia nowej generacji powinna łączyć doświadczenie starszych dowódców z nowoczesnymi technologiami, inicjatywą i niestandardowym sposobem myślenia młodszych oficerów.
W jakim stopniu ukraińskie uderzenia na obiekty wojskowe i przemysłowe na terytorium Federacji Rosyjskiej mogą wpłynąć na przebieg wojny? Widzimy, że Ukraina w ostatnich miesiącach przeprowadza coraz więcej takich operacji.
Operacje dalekiego zasięgu są jednym z najważniejszych elementów strategii stopniowego wyczerpywania Rosji. Ich celem nie jest tworzenie spektakularnych obrazów, lecz systematyczne ograniczanie zdolności przeciwnika do prowadzenia wojny. Priorytetowymi celami powinny pozostać zakłady przemysłu zbrojeniowego, składy amunicji, lotniska wojskowe, stanowiska dowodzenia, węzły logistyczne, rafinerie oraz inna infrastruktura bezpośrednio wspierająca rosyjską agresję.
Takie uderzenia zmuszają Rosję do rozpraszania systemów obrony przeciwlotniczej, przenoszenia lotnictwa, komplikowania logistyki oraz przeznaczania dodatkowych zasobów na ochronę głębokiego zaplecza. Jednocześnie środki dalekiego zasięgu nie są „cudowną bronią”. Nawet bardzo udane pojedyncze uderzenie nie zmienia przebiegu wojny. Efekty przynosi dopiero długotrwała kampania oparta na wysokiej jakości rozpoznaniu, właściwym doborze celów oraz ponawianiu ataków na odbudowane obiekty. Operacje tego rodzaju powinny również pozostawać zgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym i być wymierzone wyłącznie w legalne cele wojskowe oraz wojskowo-przemysłowe. To właśnie zasadniczo odróżnia ukraińską strategię od rosyjskiego terroru wymierzonego w ludność cywilną.
Jak wyobraża sobie Pan generał możliwe zakończenie wojny? Czy w najbliższym czasie realny jest scenariusz dyplomatycznego uregulowania konfliktu?
Dyplomacja jest niezbędnym elementem zakończenia każdej wojny. Zaczyna jednak przynosić rezultaty nie wtedy, gdy strony po prostu siadają do stołu rozmów, lecz wtedy, gdy agresor dochodzi do wniosku, że kontynuowanie wojny kosztuje go więcej niż osiągnięcie kompromisu. Obecnie nie widzę oznak gotowości Kremla do rzeczywistego uregulowania konfliktu. Rosyjskie władze nadal liczą na wyczerpanie Ukrainy, osłabienie wsparcia ze strony partnerów oraz stopniowe postępy na froncie. Dlatego w najbliższym czasie możliwe są jedynie częściowe porozumienia dotyczące wymiany jeńców, lokalnych zawieszeń broni czy środków bezpieczeństwa wokół obiektów jądrowych, szlaków morskich lub wzajemnego ograniczenia niektórych rodzajów uderzeń. Zawarcie pełnego porozumienia pokojowego nadal wydaje się mało prawdopodobne.
Szczególnie niebezpieczny byłby scenariusz zawieszenia broni bez rzeczywistych gwarancji bezpieczeństwa. Rosja mogłaby wykorzystać taką przerwę do odbudowy swoich sił zbrojnych i przygotowania kolejnej agresji. Trwałe uregulowanie konfliktu będzie możliwe jedynie wtedy, gdy Ukraina zachowa silne Siły Obrony, będzie mogła liczyć na długofalowe wsparcie partnerów oraz utrzyma zdolność do zadania agresorowi nieakceptowalnych strat w przypadku ponownego ataku. To właśnie silna Ukraina na polu walki będzie dysponowała również silną pozycją przy stole negocjacyjnym.



