- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Mentzen postuluje przywrócenie szkoleń wojskowych dla 19-latków
Poseł Konfederacji Sławomir Mentzen skrytykował koncepcję oparcia obronności Polski wyłącznie na armii zawodowej. Jego zdaniem takie podejście realnie oznacza rezygnację z możliwości skutecznej obrony kraju w razie konfliktu z Rosją. Polityk wezwał do natychmiastowego przywrócenia powszechnych szkoleń dla 19-latków.
„Każdy, kto twierdzi, że powinniśmy mieć wyłącznie armię zawodową, tak naprawdę domaga się tego, żeby Polska nie miała szans obronić się przed Rosją” – napisał Mentzen. Jako przykład podał Ukrainę: „Gdyby Ukraina opierała się na armii zawodowej, upadłaby jakieś 4 lata temu. Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór”. Dodał, że w sytuacji, gdy przebieg wojny za wschodnią granicą jest publicznie dostępny, dalsze mówienie o armii wyłącznie zawodowej uważa za absurd.
Mentzen argumentował, że w razie wybuchu wojny młodzi mężczyźni i tak zostaną wcieleni do wojska i nie zdążą uciec za granicę. Przygotowanie z wyprzedzeniem ma – według niego – zwiększać szanse przeżycia. „Gdy miliony ludzi ruszą na zachód, a wojsko potrzebować będzie dróg dla swoich potrzeb, korki zrobią się tak gigantyczne, że ciężko będzie wyjechać z miasta, a co dopiero dotrzeć do Niemiec. Mało komu uda się uciec” – napisał.
Każdy kto twierdzi, że powinniśmy mieć wyłącznie armię zawodową, tak naprawdę domaga się tego, żeby Polska nie miała szans obronić się przed Rosją.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) October 1, 2026
Gdyby Ukraina opierała się na armii zawodowej, upadłaby jakieś 4 lata temu. Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór.
Jest…
Polityk odwołał się do praktyk państw regionu. Finlandia, Szwecja, Estonia, Litwa i Łotwa szkolą młodych mężczyzn, podczas gdy – jak stwierdził – polscy politycy wciąż boją się powiedzieć wyborcom prawdę. „Ci z państw bałtyckich okazali się odważniejsi i odpowiedzialniejsi”. Zaznaczył przy tym, że szkolenie nie służy obronie polityków czy urzędników, lecz „tych, którzy sami tego nie zrobią: swoich kobiet, dzieci, rodziców i dziadków”.
Zadeklarował, że woli stracić poparcie w sondażach niż „przyłożyć rękę do utrzymywania Polski w stanie kompletnej bezbronności”. Mentzen powiązał sprawę wojska z szerszym problemem polityki informacyjnej. „Przez to, że politycy od lat okłamują Polaków, jesteśmy teraz na najlepszej drodze do katastrofy finansów publicznych oraz do katastrofy naszego wojska, a w konsekwencji całego państwa”. W obu tych obszarach – finansów i armii – zmiany powinny jego zdaniem zacząć się od mówienia nieprzyjemnej prawdy.
Na koniec postawił konkretny postulat: „Powszechne szkolenia dla 19-latków trzeba przywrócić już teraz. A tak naprawdę, to trzeba ich było nigdy nie zawieszać”.
Finlandia jako naturalny wzorzec
Faktem jest, że Polska nadal pozostaje jedynym państwem wschodniej flanki NATO, które graniczy z Rosją, a jednocześnie nie powróciło do systemu powszechnych szkoleń. Pod dużym znakiem zapytania stoi też stan polskiej obrony cywilnej, jak i całego zaplecza odpowiedzialnego za odporność społeczeństwa na wypadek zagrożenia. Natomiast przy wprowadzaniu jakiejkolwiek formy obowiązkowych szkoleń należy przede wszystkim posiadać odpowiednią ku temu infrastrukturę (z czym nasz kraj wciąż ma problemy), jak i szukać najbardziej pragmatycznego wzorca in tym zakresie. Naturalnie w takich chwilach oczy kierowane są ku naszym fińskim partnerom.
Mowa tu o państwie, które, pomimo posiadania znacznie mniejszej populacji oraz bezpośredniego sąsiedztwa z Federacją Rosyjską, było w stanie zbudować przez lata system, dzięki któremu może zmobilizować w pierwszych tygodniach do około 1 mln rezerwistów, a 80% społeczeństwa ma możliwość skorzystania z przygotowanych odpowiednio schronów. Dlatego też, wzorując się na systemie fińskim, należy pamiętać, że jest to praca nie na jedną czy dwie kadencje parlamentu, lecz na kilka pokoleń. Już podczas służby zasadniczej przyszła funkcja żołnierza jest jednoznacznie określona, a dalsze kształcenie podporządkowane dokładnie tej roli, którą ma on odgrywać po ogłoszeniu mobilizacji – więcej treści autor pozwolił sobie poświęcić temu zagadnieniu w swojej książce „Wojna, której nie chcemy”.
Jednostki, do których przypisani są rezerwiści, działają także w czasie pokoju – posiadają własne dowództwa, sztaby, infrastrukturę oraz sprzęt przewidziany do użycia w razie kryzysu. Dzięki temu mobilizacja nie sprowadza się do improwizowanego tworzenia pododdziałów z przypadkowo dobranych ludzi, lecz polega na rozwinięciu struktur, które od lat funkcjonują zarówno w planach, jak i w praktyce szkoleniowej.
To, co wyróżnia system stworzony przez Finów, to też prosta i klarowna polityka informacyjna. Rezerwista dokładnie wie, gdzie ma się stawić. Punkt stawiennictwa, czas reakcji oraz jednostka docelowa nie zależą od uznaniowych decyzji podejmowanych ad hoc, lecz stanowią stały element przydziału i są na bieżąco aktualizowane wraz ze zmianą miejsca zamieszkania czy sytuacji życiowej. Taka przejrzystość planów wyraźnie ogranicza ryzyko chaosu w pierwszych dniach kryzysu, gdy aparat państwowy działa pod największą presją czasu.
W ostatnich dniach swoje koncepcje w zakresie kompleksowej budowy odporności państwa przedstawiły Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego oraz Prawo i Sprawiedliwość. Kilka lat wcześniej z podobną inicjatywą wyszła Partia Razem. W tekście opisujemy i porównujemy ich pomysły.


