Siły zbrojne

Wielkie strzelanie do fregaty typu Oliver Hazard Perry [FOTO]

Fregata cel ex- USS “Ingraham” atakowana rakietami 15 sierpnia 2021 r. ma poliginie pacyficznym koło Hawajów. Fot. U.S. Navy
Fregata cel ex- USS “Ingraham” atakowana rakietami 15 sierpnia 2021 r. ma poliginie pacyficznym koło Hawajów. Fot. U.S. Navy

Amerykanie zatopili w ramach ćwiczeń swoją fregatę typu Oliver Hazard Perry ex. USS „Ingraham”. Amerykańska marynarka wojenna uznała więc jako bezużyteczny i użyła jako cel okręt, który była ostatnią fregatą wyprodukowaną w USA w swoim typie i był młodszy o około dziewięć lat od polskich okrętów ORP „Gen. K. Pułaski” i ORP „Gen. T. Kościuszko”.

Atak na fregatę ex. USS „Ingraham” został przeprowadzony w ramach tzw. „ćwiczenia zatapiania” SINKEX („sinking exercise”), które okresowo jest organizowany na Pacyfiku – głównie na poligonie hawajskim (Hawaiian Islands Operating Area). Tegoroczne ćwiczenie, które odbyło się 15 sierpnia, było interesujące dla polskiej Marynarki Wojennej nie tylko ze względu na wykorzystanie jako celu okrętu typu Oliver Hazard Perry, ale również ze względu na użyte do tego systemy uzbrojenia, w tym pociski przeciwokrętowe NSM.

image
Wyrzutnia NMESIS podczas strzelania na poligonie Pacific Missile Range Facility Barking Sands na Hawajach. Fot. US Marines

Amerykanie zdecydowali się bowiem na przeprowadzenie skoordynowanego, wielokierunkowego ataku różnymi rakietami dalekiego zasięgu z platform należących do:

  • Grupy lotniskowcowej VINCSG (Vinson Carrier Strike Group) z lotniskowcem USS „Carl Vinson”;
  • Sił Podwodnych Pacyfiku (Submarine Forces Pacific);
  • Skrzydła lotniczego 1. Zespołu ekspedycyjnego Marines;
  • dywizji piechoty morskiej, 3. Zespołu ekspedycyjnego Marines;
  • wielodomenowej grupy zadaniowej amerykańskich wojsk lądowych

„Śmiertelna siła bojowa została skutecznie zastosowana w odniesieniu do różnych zagrożeń morskich w ciągu ostatnich dwóch tygodni w symulowanym środowisku w ramach zakrojonych na dużą skalę ćwiczeń marynarki wojennej i fachowo zademonstrowana w niedzielę z użyciem amunicji. Dokładne i skoordynowane uderzenia marynarki wojennej i jednostek działających w ramach sił połączonych doprowadziły do szybkiego zniszczenia i zatonięcia docelowego okrętu oraz stanowią przykład naszej zdolności do zdecydowanego zastosowania siły na morskim teatrze działań bojowych”.

wiceadmirał Steve Koehler - dowódca amerykańskiej 3. Floty 
image
Załoga atomowego, uderzeniowego okrętu podwodnego USS „Chicago” (SSN 721) podczas wprowadzania danych fregaty celu ex- USS “Ingraham” dla systemu strzelania rakietami przeciwokrętowymi AN/UGM-84 Harpoon. Fot. U.S. Navy

W trakcie ataku wykorzystano m.in. dwa pociski przeciwokrętowe NSM (podobne do tych, jakie wykorzystuje Morska Jednostka Rakietowa w Polsce), co najmniej jedną przeciwokrętową rakietę AN/UGM-84 Harpoon wystrzeloną z zanurzonego, atomowego okrętu podwodnego USS „Chicago” (SSN 721) typu Los Angeles oraz co najmniej jeden pocisk AN/AGM-154 JSOW (Joint Stand-Off Weapon) wystrzeloną z samolotu F/A-18E Super Hornet grupy lotniczej lotniskowca USS „Carl Vinson”. W operacji SINKEX wziął też udział morski samolot patrolowy P-8 Poseidon, jednak najprawdopodobniej bez wykorzystania uzbrojenia, ale by wskazywać cel ataku dla innych efektorów.

image
Załadowania rakiety AN/AGM-154 JSOW (Joint Stand-Off Weapon) na samolot /A-18E Super Hornet na pokładzie lotniczym lotniskowca USS „Carl Vinson” podczas „ćwiczenia zatapiania”. Fot. U.S. Navy

Szczególnie interesujący był epizod z użyciem mobilnej wyrzutni lądowej NMESIS (Navy Marine Marine Expeditionary Ship Interdiction System), którą był jedynie zmodyfikowany, czterokołowy lekki pojazd taktyczny JLTV (Joint Light Tactical Vehicle). Pomimo jego niewielkich rozmiarów Amerykanom udało się zainstalować na nim dwa, podnoszone kontenery z rakietami NSM, oraz całe wyposażenie niezbędne do wykonania strzelania. Co więcej jest to system zdalnie sterowany, zarówno podczas przemieszczania się, jak i przy realizowaniu procedur startowych.

image
Wyrzutnia NMESIS podczas transportu na brzeg przez poduszkowiec LCAC. Fot. US Marines

Dzięki takiej konstrukcji Amerykanie mogli przyjąć w trakcie ćwiczenia bardzo realny scenariusz, w którym wyrzutnia rakiet przeciwokrętowych została dostarczona do rejonu działań na pokładzie samolotu oraz na pokładzie poduszkowca desantowego LCAC, który wysadził ją bezpośrednio na nieprzygotowany brzeg. To właśnie z tego brzegu, z doraźnie przygotowanego stanowiska startowego, odpalono pocisk w kierunku celu oddalonego o około 100 Mm (ok. 180 km).

image
Wyrzutnia NMESIS podczas transportu na brzeg przez poduszkowiec LCAC. Fot. US Marines

Celem tym była fregata ex. USS „Ingraham”, która służyła w amerykańskiej marynarce wojennej od 5 sierpnia 1989 roku do 30 stycznia 2015 roku. W ciągu sześciu lat od zakończenia służby zdjęto z niej całe, wrażliwe (niejawne) i możliwe do wykorzystania wyposażenie, a dodatkowo dokonano specjalnych prac przygotowawczych, dopuszczających do zatopienia oczyszczonego w odpowiedni sposób kadłuba w głębiach oceanu. Amerykańska marynarka wojenna podkreśliła w swoim komunikacie, że prace te realizowano „zgodnie z przepisami określonymi i egzekwowanymi przez Agencję Ochrony Środowiska EPA (Environmental Protection Agency) na podstawie ogólnego zezwolenia, które marynarka wojenna posiada zgodnie z ustawą o ochronie, badaniach i sanktuariach morskich (Marine Protection, Research and Sanctuaries Act)”.

image
Start samolotu F/A-18E Super Hornet ze 192. Eskadry VFA grupy lotniczej lotniskowca USS „Carl Vinson” z zadaniem zaatakowania rakietami fregaty celu ex- USS “Ingraham”. Fot. U.S. Navy

Przepisy te wskazują nie tylko, jak powinien być przygotowany i oczyszczony okręt, ale również gdzie konkretnie można przeprowadzić „ćwiczenia zatapiania”. Wymagane jest np., by wykorzystywana jako cel jednostka była zatapiana na akwenie o głębokości nie mniejszej niż 1000 sążni (1829 metrów) i co najmniej 50 Mm od najbliższego brzegu. Trzeba dodatkowo tak sprawdzić akwen, by w czasie faktycznego strzelania nie ucierpieli ludzie i ssaki morskie.

image
Fregata cel ex- USS “Ingraham” atakowana rakietami 15 sierpnia 2021 r. ma poliginie pacyficznym koło Hawajów. Fot. U.S. Navy

Samo „ćwiczenie zatapiania” SINKEX z faktycznym użyciem uzbrojenia było fragmentem większych manewrów LSE 2021 (Large Scale Exercise 2021), w którym wzięło udział 25 000 marines i marynarzy z pięciu flot oraz wszystkich trzech morskich zespołów ekspedycyjnych. W trakcie tych manewrów piechota morska doskonaliła m.in. koncepcję ekspedycyjnych, zaawansowanych operacji bazowych oraz koncepcję operacji przybrzeżnych w spornym środowisku, zapewniających kontrolę na morzu lub egzekwujących odmowę dostępu do morza w pobliżu kluczowych akwenów.

Reklama
Reklama

Komentarze (5)

  1. Nr 0003

    Rakiety na terenówce blokują chińska flotę na Morzu Poludniowochinskim. :)

  2. rob ercik

    Tik tak, może nasze okręty podwodne powinny podpłynąć i poszukać części zamiennych dla ORP Pułaski i Kościuszko?

  3. Do ostatniej śrubki i podkładki tylko u siebie

    A dlaczego używają norweskie NSM a nie własne najwłaśniejsze?

  4. mc.

    I taka jest wartość tego "amerykańskiego prezentu"

  5. Olender

    Wygląda na to, że nasza Marynarka Wojenna składa się z okrętów celów dla wojsk sojuszniczych... super. Szkoda tylko naszych marynarzy którzy służą na tym złomie