Reklama
Reklama
  • sponsorowane
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

„Teren też walczy”, ale musimy mu pomóc. Dr Żmihorski o postępach we wdrażaniu Zielonej Tarczy Wschód

Doktor Michał Żmihorski. Fot. M.Żmihorski
Doktor Michał Żmihorski
Autor. Doktor Michał Żmihorski

O odtwarzaniu mokradeł i zagęszczaniu lasów w ramach programu Tarcza Wschód. Maksymilian Dura rozmawia z dr. Michałem Żmihorskim, biologiem, od 2026 zastępcą dyrektora do spraw naukowych Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego.

Reklama

Panie doktorze, wiele już powiedziano i napisano, w tym na Defence24, jak ważna może być natura w systemie obrony naszej wschodniej granicy. Opisaliśmy dokładnie, co przewiduje projekt Zielona Tarcza Wschód. Udowadnialiśmy jej znaczenie na przykładach historycznych, przypominając też tragiczny przypadek zatonięcia amerykańskiego czołgu ewakuacyjnego Herkules na litewskich bagnach. Publikowaliśmy też wypowiedzi polskich polityków, specjalistów i wojskowych, w których praktycznie wszyscy byli za odtwarzaniem mokradeł i lasów. Zresztą zapowiedziano to również oficjalnie w maju 2024 roku, gdy Ministerstwo Obrony Narodowej zaprezentowało założenia programu Tarcza Wschód. Jednak czy nie były to tylko propagandowe deklaracje?

Według Pana wiedzy, ile przez te dwa i pół roku odtworzono mokradeł oraz zrenaturyzowano lasów?

dr Michał Żmihorski: Na początku muszę zaznaczyć, że nie mam dostępu do pełnych danych, ponieważ jest to program niejawny. To zrozumiałe i nie powinniśmy oczekiwać szczegółowego raportowania postępów. Jednak według mojej wiedzy, dość wyrywkowej, na razie nie ma dużych sukcesów w odtwarzaniu mokradeł. Znam pojedyncze, lokalne inicjatywy w tym temacie, lecz nie widzę masowego, wielkoskalowego działania. Sieć rowów melioracyjnych, którą patroluję regularnie w Puszczy Białowieskiej, na razie w sposób niezakłócony osusza Pogranicze. Niestety słychać też o lokalnych inicjatywach rozbudowy sieci dróg prowadzących do granicy, zamiast ich likwidacji i zawężania. Realizacja takich inwestycji może ułatwić przeciwnikowi szybkie poruszanie się w głąb naszego terytorium. Puszcza Białowieska jest tu świetnym przykładem: w tym roku jedna z dróg została znacznie poszerzona, druga ma być poszerzona, a linia kolejowa prowadząca prostopadle do granicy ma być oczyszczona z zarastających ją drzew i udrożniona – czyli dokładnie odwrotnie niż postulowaliśmy.

Natura jest kluczowa dla systemu obrony naszej wschodniej granicy. Fot. M.Żmihorski
Natura jest kluczowa dla systemu obrony naszej wschodniej granicy
Autor. M.Żmihorski

To w takim razie, gdzie w Polsce według Pana jest opór przed wprowadzeniem w życie tej „zielonej” części programu Tarcza Wschód, której teoretycznie wszyscy chcą? Był Pan w tej grupie polskich naukowców z profesorami Kotowskim i Chylareckim, którzy jako pierwsi rozmawiali z generałami odpowiedzialnymi za program „Tarcza Wschód” już w styczniu 2025 roku. Przedstawiony przez Was wtedy projekt Zielonej Tarczy Wschód został Pana zdaniem przyjęty przez wojsko pozytywnie (jak Pan dodał: „przynajmniej w sferze deklaracji”). Czy po prawie dwóch latach uważa Pan tak samo?

Reklama

Tak, nadal uważam, że pozytywna ocena naszych propozycji przez generałów z MON była prawdziwa i szczera. Nic w tym dziwnego, bo teren wielokrotnie ratował broniącą się stronę przed silniejszym agresorem. Natomiast w moim odczuciu wiele pozostałych instytucji, które mają wpływ na zagospodarowanie obszaru Pogranicza, nie chce lub nie umie zmienić sposobu działania. Mam wrażenie, że nie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa serio, licząc na to, że konfliktu jednak nie będzie, więc starają się trwać przy scenariuszu „business as usual”. Obserwujemy więc nadal na Pograniczu liczne działania zmniejszające nasze możliwości obronne: drogowcy wycinają przydrożne drzewa i poszerzają prowadzące do granicy drogi, melioranci nadal meliorują mokradła, utrzymują rowy melioracyjne, pogłębiają rzeki, leśnicy w wielu miejscach prowadzą standardową gospodarkę leśną, umacniają leśne drogi, a samorządy naciskają, by powyższe działania jeszcze zintensyfikować. 

Co Panowie zaproponowali wojsku w styczniu 2025 roku, na czym polegała Wasza koncepcja?

Zaproponowaliśmy trzy główne działania. Po pierwsze, natychmiastowe zaprzestanie dalszej melioracji i odbudowę (nawodnienie) już zmeliorowanych mokradeł, bo tereny podmokłe są skuteczną zaporą dla ciężkiego sprzętu militarnego, a są, niestety, stale osuszane. Po drugie, postulowaliśmy odbudowę naturalnych lasów, gęstych i bioróżnorodnych, z dużą biomasą martwego drewna, bo lasy obecnie dominujące na Pograniczu są bardzo przekształcone przez gospodarkę, pocięte zrębami i strukturalnie uproszczone, a przez to łatwiejsze do pokonania dla przeciwnika. Po trzecie, rekomendowaliśmy zmniejszenie absurdalnie wysokich zagęszczeń dróg leśnych – dziś co kilkaset metrów jakaś droga dociera do polsko-białoruskiej granicy, dając potencjalnemu agresorowi swobodę wyboru kierunku ataku; naszym służbom stwarza to konieczność nieustannego pilnowania tych wszystkich „wejść” – to szalenie niekorzystne z perspektywy obrony.

Konieczne jest natychmiastowe zaprzestanie dalszej melioracji i odbudowa (nawodnienie) już zmeliorowanych mokradeł. Fot. M.Żmihorski
Konieczne jest natychmiastowe zaprzestanie dalszej melioracji i odbudowa (nawodnienie) już zmeliorowanych mokradeł
Autor. M.Żmihorski

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” rok temu stwierdził Pan, że generałowie najchętniej widzieliby na pograniczu zapuszczone lasy i mokradła. Co technicznie stoi na przeszkodzie, by tak się stało?

Nie ma żadnej technicznej przeszkody, by zacząć przywracać naturalne lasy i mokradła w wielu lokalizacjach na Pograniczu od razu, z dnia na dzień. W większości są to grunty Skarbu Państwa, możemy zmienić ich zagospodarowanie natychmiast, bez długotrwałych uzgodnień i narażania się na konflikty z właścicielami gruntów. Są to na przykład Lasy Sobiborskie i Skaliskie, puszcze: Mielnicka, Białowieska, Knyszyńska, Augustowska, Romincka, Borecka, Bagna Biebrzy i Narwi i wiele mniejszych. Te lasy już istnieją, nie trzeba ich sadzić.

Reklama

A może brak funduszy jest problemem? Czy odtworzenie mokradeł i lasów jest drogie i czy trwa długo?

Odtwarzanie naturalnych lasów i mokradeł wymaga czasu, jednak pierwsze efekty przychodzą natychmiast. Proste przetamowanie rowu melioracyjnego wsadzoną w poprzek deską sprawia, że poziom wody rośnie w oczach, w ciągu kilku minut widać już różnicę: deska zatrzymuje wodę. Ta spiętrzona woda, zamiast odpłynąć, wsiąka w glebę, zasila przyległe tereny i zaczyna pracować na nasze bezpieczeństwo. Pozostawione bez regularnego udrażniania drogi leśne po kilku miesiącach są blokowane przez pnie przewracających się drzew. Po kilku latach pojawią się na nich młode drzewka, a po kilkunastu trudno je odnaleźć, gdyż są porośnięte młodym lasem.

Odbudowa naturalnych ekosystemów Pogranicza nie kosztuje dużo, a wręcz generuje oszczędności. Odstąpienie od prostowania rzek i pogłębiania rowów – które to działania są bardzo kosztowne – pozwala zmniejszyć wydatki. Podobnie z drogami – zaniechanie ich odkrzaczania, utwardzania i osuszania oznacza brak wydatków. Koszty też są, ale stosunkowo niewielkie (ile kosztuje prosta zastawka z desek?), a bardzo wiele można zrobić bezkosztowo, rezygnując z niepotrzebnych interwencji. Brak funduszy z pewnością nie jest problemem, tym bardziej że Resort Klimatu już zabezpieczył istotne środki na ten cel.

Odbudowa naturalnych ekosystemów Pogranicza nie kosztuje dużo, a wręcz generuje oszczędności. Fot. M.Żmihorski
Odbudowa naturalnych ekosystemów Pogranicza nie kosztuje dużo, a wręcz generuje oszczędności
Autor. M.Żmihorski

MON chce więc gęstszych lasów i odtwarzania mokradeł, ale to nie MON będzie fizycznie tworzyć Zieloną Tarczę Wschód, tylko Ministerstwo Klimatu i Środowiska (w tym Lasy Państwowe) oraz Ministerstwo Infrastruktury (czyli Wody Polskie). Czy tam też chce się „gęstszych lasów i odtwarzania mokradeł”?

Reklama

Resort Klimatu i Środowiska jest przekonany do słuszności tej koncepcji i obecnie sam ją wdraża i finansuje; w temacie Zielonej Tarczy mieliśmy wiele konstruktywnych spotkań z przedstawicielami Ministerstwa. Mam natomiast wątpliwości odnośnie do intencji pozostałych podmiotów. Z jednej strony w Lasach Państwowych prowadzonych jest kilka projektów przywracających mokradła, Wody Polskie wydają się zmieniać nastawienie do bobrów. Ale razi mnie kontrast między tym, co mogłoby być zrobione, a tym, co faktycznie jest realizowane; to sprawia wrażenie, jakby budowanie Zielonej Tarczy było celowo opóźniane. Znowu odwołam się do Puszczy Białowieskiej: regularnie widzę tam tony kruszywa nawożone na leśne drogi, natomiast nie trafiłem jeszcze na choćby prostą zastawkę na rowach melioracyjnych, które regularnie kontroluję. Wody Polskie również wydają się nadal tkwić w dawno nieaktualnym paradygmacie walki z nadmiarem wody, jakby nie zauważyły, że to raczej jej niedobór jest dziś problemem, szczególnie w kontekście bezpieczeństwa.

W swojej prezentacji z 8 września br. „O lasach jako krytycznej infrastrukturze i elemencie bezpieczeństwa środowiskowego” uznał Pan, że lasy są w złym stanie. Skąd ta zła opinia?

To nie jest moja opinia – to opinia dzięciołów! Wystarczy popatrzeć na rozmieszczenie w Polsce typowo leśnych gatunków, na przykład ptaków albo bezkręgowców. Wiele z nich jest w Polsce skrajnie rzadkich, ich występowanie ogranicza się do nielicznych rezerwatów i parków narodowych. Drzewostany starsze niż 120 lat to zaledwie ok. 3% naszych lasów. Te organizmy większość powierzchni, którą my, ludzie, nazywamy lasami, uznają za bezużyteczną. Stąd mój wniosek, by krytycznie spojrzeć na przekształcanie lasów w wyniku ich gospodarczego użytkowania.

To m.in. dzięcioły pokazują, że polskie lasy są w złym stanie. Fot. M.Żmihorski
To m.in. dzięcioły pokazują, że polskie lasy są w złym stanie
Autor. M.Żmihorski

Miesiąc temu uznał Pan też, że „użytkowanie gospodarcze lasów wiąże się z szeregiem niekorzystnych oddziaływań na leśny ekosystem”. Co trzeba zrobić, by las gospodarczy stał się rzeczywistą barierą dla czołgów?

Reklama

Nic nie trzeba robić. Kiedy my, ludzie, przestajemy ingerować w las, do głosu dochodzą i zaczynają zachodzić naturalne procesy, które wzmacniają jego funkcje obronne. Zaniechanie wycinek, budowania dróg i odwadniania lasu sprawia, że taki pozostawiony sam sobie ekosystem zacznie się przekształcać w las naturalny: niewycięte drzewa kontynuują wzrost i osiągają znaczne rozmiary, inne – zaatakowane przez grzyby, korniki albo złamane wiatrem – obumierają i budują zaporę z leżących pni, szybko zarastając młodym pokoleniem swoich następców. Jednogatunkowe i jednowiekowe plantacje zaczynają się więc różnicować pod względem składu gatunkowego i struktury, niektóre miejsca się zabagniają. Taki naturalny las jest trudny do przekroczenia, nawet sprawny piechur grzęźnie w nim niczym mucha w smole, a czołgi są zupełnie bez szans. Jeśli ktoś ma wątpliwości, zapraszam do Białowieży.

Problem jest w tym, że drogi leśne są poszerzane nawet w rezerwatach i Puszczy Białowieskiej, gdzie jest zakaz wjazdu dla zwykłych obywateli i nie jest prowadzona żadna gospodarka leśna. O co więc chodzi z tymi drogami i przerzedzaniem lasów? O ochronę przeciwpożarową?*

Nie umiem znaleźć logicznego uzasadnienia utrzymywania tak gęstej sieci dróg leśnych. Jest to zbędne, kosztowne i obniża nasze bezpieczeństwo, a mimo to wciąż publiczne środki są na ten cel przeznaczane. Ochrona pożarowa również nie wyjaśnia tak znacznego zagęszczenia dróg, gdyż przekracza ono rekomendowany ich poziom. Zresztą, odtwarzanie mokradeł znacznie lepiej zapobiega pożarom niż budowanie dróg. W mojej opinii jest to nieracjonalne działanie i powinno zostać jak najszybciej odgórnie ukrócone. 

Reklama

Czy jest szansa, by deklaracje Ministerstwa Klimatu i Środowiska o utworzeniu stref No-go i Slow-go przy granicy zaczęto wreszcie wdrażać, przy obecnym traktowaniu terenów leśnych jako fabryki drewna?

Dwie funkcje lasów – obronna i produkcyjna – pokrywają się w niewielkim stopniu, nie da się ich pogodzić, więc strefyNo-go wymagają istotnego ograniczenia funkcji produkcyjnej. Nie można wycinać drzew, a równocześnie liczyć na to, że będą zaporą dla czołgów. Musimy więc na Pograniczu zmienić priorytety i powiedzieć jasno: podniesienie bezpieczeństwa granicy naszego kraju jest ważniejsze niż maksymalizacja produkcji drewna. Jeśli traktujemy bezpieczeństwo Polski serio, to gospodarowanie lasami i wodami powinno być podnoszeniu bezpieczeństwa bezwzględnie podporządkowane, a za tym powinny iść konkretne zmiany na gruncie. Brakuje mi tu implementacji tych wytycznych i konsekwencji w działaniu.

Zwiększenie bezpieczeństwa granicy jest ważniejsze niż maksymalizacja produkcji drewna. Fot. M.Żmihorski
Zwiększenie bezpieczeństwa granicy jest ważniejsze niż maksymalizacja produkcji drewna
Autor. M.Żmihorski

Czy w Pana ocenie, gdyby zaczęto działać już w 2024 roku, to pierwsze mokradła już by były odtworzone? I czy jest szansa, by zdążyć do końca 2028 roku, kiedy ma zostać zakończona cała inwestycja w ramach programu „Tarcza Wschód”?*

Reklama

Z całą pewnością podjęcie zdecydowanych działań w 2024 roku dziś byłoby widoczne w postaci lepiej uwodnionych terenów przygranicznych, dłużej utrzymującej się wody latem, szerszych i głębszych rozlewisk wiosną. Każdy rok odwadniania mokradeł pracuje na naszą niekorzyść, niepokoi mnie bardzo ten stan rzeczy, bo przesuszone lasy pocięte drogami nie zatrzymają potencjalnego agresora, a przyszłość geopolityczna wschodniej Europy jest niepewna i bardzo dynamiczna. Myślę, że szansa na ukończenie odtwarzania środowisk do 2028 roku jest niewielka, tym bardziej więc powinniśmy przyspieszyć.

Panie doktorze, ale jeszcze cały czas mówi się o suszy w Polsce. Czy więc jest prawdą, że często wystarczy nie udrażniać rowów odwadniających, by retencja wodna wracała sama?*

Woda w naturalny sposób pojawia się w środowisku wraz z opadem deszczu – jeśli więc nie będziemy jej celowo odprowadzać rowami melioracyjnymi, więcej jej zgromadzi się w miejscu opadu. Odpływ naturalny i parowanie usuwają wodę ze środowiska, ale nie jest to proces tak szybki jak celowa melioracja.

Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych NRL (Nature Restoration Law) z czerwca 2024 roku, każde państwo członkowskie UE zostało zobowiązane do opracowania Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych i przedłożenia go Komisji Europejskiej, która ma go zatwierdzić w drugiej połowie 2027 roku. Na ile ten plan połączono z koncepcją „Zielona Tarcza Wschód”?*

Reklama

Odbudowa Zasobów z definicji łączy się z koncepcją Zielonej Tarczy w sposób oczywisty i naturalny, gdyż, w pewnym uproszczeniu, budowa Zielonej Tarczy odbywa się właśnie poprzez odbudowę zasobów przyrodniczych – mokradeł i naturalnych lasów. Mamy więc klasyczny przykład działania „dual use”. Możemy więc spełniać środowiskowe cele unijne, wywiązując się ze swoich zobowiązań wspólnotowych, a przy okazji podnosić bezpieczeństwo kraju.

Odtwarzanie mokradeł to również zmniejszenie ryzyka pożarowego. Fot. M.Żmihorski
Odtwarzanie mokradeł to również zmniejszenie ryzyka pożarowego
Autor. M.Żmihorski

Czy połączenie tych dwóch inicjatyw dałoby według Pana szanse na wykorzystanie do ich realizacji również funduszy europejskich?*

Oczywiście, wykorzystanie funduszy europejskich przeznaczonych na odbudowę zasobów będzie sprzyjało wzmacnianiu i uszczelnianiu Zielonej Tarczy Wschód, stajemy więc przed niezwykle atrakcyjnym scenariuszem, w którym znaczne środki europejskie możemy wykorzystać w sposób podnoszący nasze bezpieczeństwo militarne, niejako przy okazji – chyba trudno wyobrazić sobie korzystniejszy układ. Błędem strategicznym byłoby nie skorzystać z tej możliwości, ale tu niezbędne jest szerokie spojrzenie na te zagadnienia i uwzględnienie wiedzy naukowej dotyczącej ochrony i restytucji siedlisk przyrodniczych.

Obronność to jedno. Ale jak Zielona Tarcza Wschód wpłynie na lokalnych mieszkańców? W tym rolników.*

Z koncepcji Zielonej Tarczy płynie szereg pozamilitarnych korzyści. Po pierwsze, odtwarzanie zasobów wodnych oznacza ratunek dla rolnictwa, a w postaci pitnej wody użytkowej – zasoby dla wszystkich obywateli. Rolnicy coraz częściej skarżą się na suszę, odtwarzanie mokradeł jest więc najlepszym lekiem. Jeśli jakieś grunty uległyby zabagnieniu lub zalesieniu, możliwe jest uruchomienie kompensat finansowych dla rolnictwa. Odtwarzanie mokradeł to również zmniejszenie ryzyka pożarowego. Mokradła i naturalne lasy sprzyjają rzadkim gatunkom i siedliskom, które są atrakcją turystyczną, mogą tworzyć miejsca pracy w sektorze turystyki, rekreacji i zarządzania zasobami przyrodniczymi poprzez pozyskiwanie funduszy na ochronę przyrody (np. subwencja ekologiczna, program „zielone gminy” i inne). Zatem Zielona Tarcza i odbudowa przyrody to nie tylko bezpieczeństwo, ale i inne korzyści, w tym dla rolnictwa i mieszkańców.

Reklama
Jest szansa, że głuszec stanie się symbolem Zielonej Tarczy Wschód. Fot. Lukecheeze/Wikipedia
Jest szansa, że głuszec stanie się symbolem Zielonej Tarczy Wschód
Autor. Lukecheeze/Wikipedia

Panie doktorze, o pozytywnym wpływie na środowisko Zielonej Tarczy Wschód można by mówić godzinami. Czy Pana zdaniem symbolem tego programu mógłby być bojownik batalion, którego populacja lęgowa ze względu m.in. na brak mokradeł jest na granicy wymarcia? A być może głuszec, który zniknął już w puszczach: Białowieskiej i Knyszyńskiej?*

Głuszec wydaje mi się doskonałym kandydatem – ptak dzikich, podmokłych lasów, niewędrowny, a więc na stałe przywiązany do lokalnego środowiska, w Polsce niestety na skraju wyginięcia. Ale kto wie, może budowa Zielonej Tarczy sprawi, że wróci do Puszcz Pogranicza?

Zobacz również
Reklama
Mogą Cię zainteresować
Popularne
Wojna na Ukrainie
Zobacz także
Reklama