Sonar Thalesa dla australijskich okrętów podwodnych

11 grudnia 2020, 10:54
ql4c53_audaciousimage31200169
Położenie anten sonaru bocznego Sonar 2076 na atomowym okręcie podwodnym typu Astute. Fot. BAE Systems/M.Dura

Australijska marynarka wojenna wybrała sonar obserwacji bocznej z burtowym szykiem antenowym dla swoich okrętów podwodnych typu Attack budowanych we współpracy z francuskim koncernem stoczniowym Naval Group. Australijczycy uznali, że najlepsze dla nich rozwiązanie zaproponowała brytyjska firma Thales UK.

Zobacz także
Reklama

Informację o wyborze sonaru obserwacji bocznej dla przyszłych okrętów podwodnych typu Attack przekazała osobiście w specjalnym oświadczeniu 3 grudnia br. australijska minister obrony Linda Reynolds. Z oświadczenia tego wynika, że umowa z firmą Thales UK została podpisana przez firmę Lockheed Martin Australia, która w całym programem ma być integratorem okrętowego systemu walki.

„Thales jest światowym liderem w dziedzinie systemów podwodnych i największym na świecie eksporterem sonarów i związanych z nimi systemów dla sił morskich…. „Ten kontrakt opiera się na pracy, jaka australijskie siły zbrojne już wykonały modernizując sonary na okrętach podwodnych typu Collins”.

Linda Reynolds - australijska minister obrony

Umowa ta przewiduje nie tylko zaprojektowanie i dostarczenie sonaru obserwacji bocznej, ale również zobowiązanie do współpracy w realizacji tego zamówienia z australijskimi firmami. Tkales UK został bowiem zobligowany do „stworzenia potencjału przemysłowego potrzebnego do wsparcia programu oraz wspierania i promowania możliwości lokalnego przemysłu”.

Zadanie jest trudne i ważne, ponieważ sonar obserwacji bocznej ma być kluczowym elementem systemu obserwacji technicznej okrętów podwodnych typu Attack. Jest to bowiem urządzenie, które korzysta z systemu antenowego o bardzo dużej aperturze rozmieszczonego wzdłuż obu burt kadłuba. To właśnie ta wielkość powoduje, że z zasady pasywna stacja hydroakustyczna pozwala nie tylko na detekcję, identyfikację i klasyfikację ewentualnych celów, ale również na ich lokalizację: zarówno jeżeli chodzi o namiar, jak i odległość. Wcześniej odległość tą można było określić jedynie z wykorzystaniem sonarów aktywnych (co zdradza pozycję własną) … lub pasywnych, linearnych sonarów holowanych (których użycie utrudnia manewrowanie i ogranicza ruch okrętu podwodnego do głębokich akwenów).

Wybór australijskiej marynarki wojennej nie był przypadkiem, ale efektem wcześniejszych analiz oraz praktycznego sprawdzenia. Stacja hydroakustyczna obserwacji bocznej zaoferowana Australijczykom, został bowiem oparta na Sonarze 2076, zintegrowanym na uderzeniowych, atomowych okrętach podwodnych typu Astute. Sonar ten został już zamontowany na czterech takich jednostkach i będzie również instalowany na trzech kolejnych, które są właśnie w trakcie budowy.

Australijczycy więc mogli osobiście sprawdzić, jak działa takie urządzenie, ale mają również świadomość, że jest ono cały czas rozwijane. Dzięki temu na każdym Astucie montowana jest najnowsza wersja sonaru, a urządzenia na pozostałych okrętach są automatycznie aktualizowane.

Thales UK będzie musiał dostarczyć w sumie sonary dla dwunastu okrętów podwodnych z napędem diesel elektrycznym typu Attack, których budowa ma kosztować Australię nawet 89 miliardów dolarów australijskich. Pierwsza taka jednostka ma zostać przekazana w 2032 roku. Będzie to wymagało przedłużenia żywotności sześciu okrętów podwodnych typu Collins, które będą musiały pozostać w służbie sił morskich Australii co najmniej do 2036 roku.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Reklama
Luke
piątek, 11 grudnia 2020, 14:43

Polska moze tylko pomazyc o nowy has OP

baba
piątek, 11 grudnia 2020, 14:43

W przeliczeniu 11-20 mld pln za jeden okręt ( 50-89 mld dolarów australijskich) Dla nas za droga impreza. O Orce należy zapomnieć

Igor
piątek, 11 grudnia 2020, 16:53

Biorąc pod uwagę postępy w wykrywaniu okrętów podwodnych za pomocą lasera (laser uderza w wodę, generując falę, a potem promień lasera mierzy odchylenia tafli wody spowodowane odbiciem fali od okrętu), który może być montowany na satelitach, samolotach, czy dronach. budowa okrętów podwodnych na Bałtyk to wyrzucone w błoto pieniądze. Ma to sen np. na Pacyfiku, bo obecna technologia laserowa sięga zaledwie 100-150 metrów, ale Bałtyk to już totalny brak perspektyw dla okrętów podwodnych (to już drony podwodne są lepszą inwestycją). Lepiej te pieniądze zainwestować np. w systemy A2/AD.

baba
wtorek, 29 grudnia 2020, 09:56

Bałtyk ma bardzo nieregularne dno, więc jest dobrym miejscem do maskowania OP. Myślenie o orce tylko w perspektywie Bałtyku, to rzeczywiście marnotrawienie środków. Potrzebne nam oceaniczne orki zdolne uderzyć w każde miejsce na ziemi, ale przy naszych zasobach i polityce to SF

Tweets Defence24