Reklama
Reklama
  • DEFENCE PREMIUM
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Koniec ery śmigłowców bojowych? USA i Europa idą w ciężkie maszyny

Tiger
Śmigłowce Tiger
Autor. Airbus

Na świecie trwa tradycyjna już dyskusja na temat „końca epoki” różnych klas uzbrojenia, co wiąże się przede wszystkim z pojawieniem się na polach bitew bezzałogowców. Nie ustrzegły się tej mody także śmigłowce bojowe, z których jedne państwa rezygnują, a drugie, przeciwnie, wprowadzają je w dużej liczbie do służby i projektowane są nowe typy. Kto ma rację? Przyjrzyjmy się światowym trendom.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Jakie śmigłowce bojowe produkowane są obecnie na świecie,
  • Kto rezygnuje, a kto inwestuje w śmigłowce bojowe,
  • W jakim kierunku trwa rozwój śmigłowców bojowych jako platform i dlaczego,
  • Jakie są kluczowe parametry techniczne śmigłowców bojowych i czym się od siebie różnią.

To pierwsza część przeglądu. Część druga już jutro na Defence24.

Stany Zjednoczone

Twórcami pierwszego wyspecjalizowanego typu śmigłowca uderzeniowego, AH-1 Cobra, są Amerykanie, mimo że sam pomysł po raz pierwszy pojawił się we francuskich siłach zbrojnych, które wykorzystywały doraźnie przebudowywane, uzbrojone maszyny w Algierii. Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych produkowane są dwa typy śmigłowców bojowych: AH-1Z Viper, który powstał dla Korpusu Piechoty Morskiej i jest potomkiem kultowych „kobr”, oraz znacznie cięższy od niego śmigłowiec AH-64E Apache Guardian. Dwie platformy śmigłowca bojowego w jednym państwie to efekt osobnych przetargów na uzbrojenie i różnych budżetów dwóch amerykańskich rodzajów sił zbrojnych: US Army i US Marine Corps.

Wedle nieoficjalnych informacji Apache, jako maszyna cięższa, był preferowany przez wszystkich użytkowników, jednak z powodów finansowych Marines zdecydowali się w latach 90. na program H-1, w skład którego wszedł duet śmigłowców: wielozadaniowy UH-1Y Venom i bojowy AH-1Z Viper. Rozwiązanie to jest bardzo ekonomiczne z uwagi na ponad 80-procentową unifikację części pomiędzy maszynami obydwu typów. Firma Bell stworzyła też maszyny rodziny H-1 na potrzeby Marines, produkując je m.in. w technologii chroniącej je przed solą morską i trudnymi warunkami służby. Maszyny te mają też małe wymagania z punktu widzenia logistyki. Viper może apache nie jest, ale w porównaniu z Cobrą i tak jest krokiem w stronę stworzenia maszyny cięższej, o większych możliwościach.

Viper to maszyna, która może przenosić do 2,6 tony uzbrojenia na sześciu punktach podwieszeń oraz 20-milimetrową armatę lotniczą. Dwa punkty na końcówkach służą do przenoszenia pocisków powietrze-powietrze krótkiego zasięgu AIM-9 Sidewinder. Jak na śmigłowiec bojowy jest to wyjątkowa cecha, umożliwiająca znacznie skuteczniejsze zwalczanie celów powietrznych niż w przypadku innych maszyn, które posiadają co najwyżej pociski bardzo krótkiego zasięgu, głównie do samoobrony.

Marines zażądali takiej zdolności z uwagi na założenia związane z użyciem ich korpusu – w odcięciu od innych sił, przy maksymalnym poleganiu na sobie. Stąd Viper miał być maksymalnie odporny na eksploatację, łatwy w naprawie (nawet siłami załogi) i uniwersalny w zastosowaniu. Promień operacyjny AH-1Z to 200 km (z ponad 1100 kg uzbrojenia), a pułap operacyjny to 6 km. AH-1Z wykrywa cele przy użyciu optoelektroniki. Radar do niego został opracowany jako urządzenie podskrzydłowe, jednak nie został nigdy zamówiony.

AH-1Z Viper / Zulu
AH-1Z Viper / Zulu
Autor. Fot. Maciej Szopa/Defence24
Apache Guardian
Śmigłowiec AH-64E z wyrzutniami pocisków Spike NLOS, 101 Dywizja Powietrzno-Desantowa
Autor. Capt. Andrew Lightsey IV/US Army

Jak na tym tle wygląda AH-64E? Maszyna ta nie jest aż tak uniwersalna i wymaga znacznie bardziej zaawansowanej infrastruktury. W zamian jednak oferuje wyspecjalizowane zdolności na teatrze europejskim. To wyspecjalizowany niszczyciel sił zbrojnych przeciwnika.

Masa przenoszonego ładunku uzbrojenia to maksymalnie 2,7 tony także na sześciu punktach podwieszeń. Promień operacyjny to 480 km. Zestaw uzbrojenia był do niedawna podobny, z wyjątkiem pocisków powietrze-powietrze. Apache ma za to cięższą armatę lotniczą kalibru 30 mm. Oprócz tego może zostać wyposażony, poza optoelektroniką, także w radar Longbow, który umożliwia wyszukiwanie celów w złych warunkach pogodowych (noc, zamglenie) na dużych dystansach. To kluczowe, biorąc pod uwagę europejskie (w tym polskie) warunki pogodowe.

Apache w wersji E nabył też zdolności do współpracy z bezzałogowcami (Manned Unmanned Teaming, MUM-T), umożliwiające nie tylko pobieranie informacji z rozpoznawczych dronów, ale nawet przejmowanie nad nimi kontroli. Tego rodzaju zdolności, jak się wydaje, pojawią się z czasem na wszystkich śmigłowcach bojowych na świecie. Jednak AH-64 miał je pierwszy.

Obecnie garnitury uzbrojenia AH-1Z i AH-64E zaczynają się od siebie różnić. US Army wdraża pociski przeciwpancerne dalekiego zasięgu Spike NLOS (50 km zasięgu), a Viper pozostaje jedynie przy pociskach JAGM (16 km). Wynika to jednak z tego, że US Army nadal inwestuje w AH-64 jako platformę, a Marines, z uwagi na zmianę profilu działalności Korpusu, częściowo ze swoich Viperów zrezygnowali. AH-1Z nie odniósł też wielkich sukcesów eksportowych – 16 zamówił Bahrajn, 10 Czechy (potem z nadwyżki Marines przyznano im jeszcze 6), a 12 Nigeria.

Natomiast Apache, wymieniany często wprost jako najlepszy śmigłowiec bojowy świata, jest światowym hitem eksportowym. Poza państwami Europy Zachodniej (Wielka Brytania, Grecja, Holandia, Polska) wybrały go także m.in. Korea Południowa, Indie, Tajwan, Singapur, Egipt, Australia i Izrael. Ten ostatni jest bardzo zadowolony z zakupu i domówił w wyniku doświadczeń wojennych 30 maszyn do posiadanych 42. Warto jednocześnie dodać, że ze śmigłowców bojowych, w tym AH-64, wycofuje się Japonia, a Republika Korei ograniczyła na nie kolejne zamówienia.

Wizja uzbrojonych śmigłowców V-280
Wizja uzbrojonych śmigłowców V-280
Autor. Bell

Z kolei sami Amerykanie podtrzymują flotę AH-64, jednak w przyszłości z floty śmigłowców bojowych zamierzają zrezygnować na rzecz wielowirnikowców powstałych w ramach programu FLRAA. Zwycięski Bell i jego V-280 Valor (nazwa US Army to Cheyenne, Czejen) będzie wprawdzie następcą wielozadaniowych Black Hawków, ale w dalszej perspektywie na tej bazie ma powstać też maszyna bojowa. Jednocześnie US Army zrezygnowała z lekkich śmigłowców rozpoznawczo-bojowych programu FARA, gdzie mógł wygrać albo śmigłowiec w układzie klasycznym Sikorsky’ego, albo maszyna ze śmigłem pchającym układu X2.

Europa

Stary Kontynent ma doświadczenia w tworzeniu śmigłowców bojowych, zaczynając od takich konstrukcji jak francuskie Alouette, Gazelle czy niemiecki Bo-105. W latach 90. rozpoczęła się produkcja cięższego od nich Eurocoptera Tigera, który miał być francusko-niemieckim ukoronowaniem linii maszyn bojowych. Powstała w efekcie maszyna została wprowadzona do wojsk lądowych trzech państw producentów (Niemcy, Francja, Hiszpania) i jednego klienta eksportowego (Australia). Ten ostatni jest jednak z tej maszyny niezadowolony i przed wyczerpaniem jej resursów zastępuje ją Apachem wersji E.

Tiger ma 4 km pułapu operacyjnego, a nie ponad 6, jak maszyny amerykańskie. Bez dodatkowych zbiorników paliwa ma promień operacyjny 250-300 km, a zatem przypomina tutaj bardziej Vipera niż Apache’a.

Armata lotnicza w wersjach, w których w ogóle jest, ma kaliber 30 mm. Natomiast ładunek użyteczny na szynach podskrzydłowych to zaledwie 1650 kg. Co gorsza, Tiger ma tylko cztery punkty podwieszeń, w tym dwa pełnowartościowe, położone bliżej kadłuba, i dwa zewnętrzne, do których można podwiesić tylko lekkie uzbrojenie w rodzaju pocisków niekierowanych, powietrze-powietrze itp. Jeżeli więc mamy do czynienia z przełamaniem pancernym frontu przez przeciwnika i potrzebujemy śmigłowców w konfiguracji niszczyciela czołgów, to Tigery można wysyłać z maksymalnie ósemką pocisków przeciwpancernych. Natomiast Apache i Vipery mogą ich przenieść po 16.

Fot. Australian Army
Fot. Australian Army
T129 Mangusta w locie - fot. AgustaWestland
T129 Mangusta w locie - fot. AgustaWestland

W porównaniu z maszynami amerykańskimi, które mają maksymalną masę startową 8,4 tony (AH-1Z) i 10,5 tony (AH-64), Tiger (6,6 tony) jest dość lekką maszyną wielozadaniową o ograniczonych możliwościach.

Jeszcze lżejszy śmigłowiec stworzyli w latach 80. Włosi. A129 Mangusta nie jest już produkowana i dlatego nie będziemy tutaj omawiać tej konstrukcji. Maszyna ta ma jednak dziedzica w postaci tureckiego T129 ATAK, swego czasu oferowanego nawet Polsce. Jego maksymalna masa startowa to 5 ton. Uzbrojenie stanowi 20-milimetrowa armata plus cztery punkty podwieszeń na maksymalnie 1,2 tony uzbrojenia. T129 może przenosić do 8 kierowanych pocisków przeciwpancernych plus zasobniki z rakietami kalibru 70 mm. Jest to więc podobny garnitur uzbrojenia jak w przypadku Tigera, choć z mniejszym ładunkiem maksymalnym i lżejszym działkiem.

ATAK ma większy pułap operacyjny (4,5 km) i promień operacyjny nieco niższy od Tigera. W przeciwieństwie do europejskiej konstrukcji, turecka lepiej się sprzedaje na świecie (Nigeria, Filipiny, Somalia, Bangladesz), choć wydaje się raczej optymalną propozycją na mniejsze konflikty niż poważnym rozwiązaniem na wielką wojnę. Stosunek koszt-efekt wypada jednak lepiej niż u Tigera.

Najlepszym dowodem na to, że T129 nie może wypełnić wszystkich założonych ról, są aż dwa tureckie programy kolejnych śmigłowców bojowych. Są to nie tyle następcy, co maszyny innych classes: średni śmigłowiec bojowy TAI T629 i ciężki T929 ATAK 2. Ten ostatni ma mieć gabaryty zbliżone do Apache’a (maksymalna masa startowa 10 ton), pułap operacyjny 6,1 km, 30-milimetrową armatę oraz możliwość przenoszenia 1,5 tony uzbrojenia (dość skromnie) na sześciu punktach podwieszeń.

T629
Makieta T629
Autor. TAI

Wracając do Włoch, to tutaj dojrzałość właśnie osiąga inny następca Mangusty – także maszyna cięższa od niej. Mowa o AW249, stworzonym w oparciu o układ konstrukcyjny wielozadaniowego AW149. Jego masa to 8,3 tony przy możliwości przenoszenia 2,8 tony uzbrojenia na sześciu punktach podwieszeń (a zatem w podobnym układzie, jak w AH-1Z, AH-64) i 20-milimetrowej armacie lotniczej. Porównywalne do AH-64 są także pułap i promień operacyjny. Warto zauważyć, że Turcy zdecydowali się na silniejszą armatę lotniczą i mniejszą masę uzbrojenia podwieszanego, a Włosi odwrotnie.

AW249, Leonardo
Nowy śmigłowiec bojowy Leonardo - AW249.
Autor. Yakitaki26 (CC BY-SA 4.0)

Jak widać, w Europie istnieją trzy ośrodki, które zdecydowały się na budowę śmigłowców bojowych. Dwa z nich – Włochy i Turcja – po doświadczeniach z platformami lekkimi idą w platformy cięższe, w tym Turcja chce mieć też platformę średnią. Ośrodki te pragną więc stworzyć coś na kształt „własnego Apache’a”.

Natomiast trzeci ośrodek, francusko-niemiecki, także stworzył maszynę dość lekką, choć minimalnie większą, a obecnie snuje plany „europejskiego śmigłowca przyszłości” w programie NGRC (NATO Next Generation Rotorcraft Capabilities). Sam Airbus Helicopters zadowala się protezą w postaci lekkich śmigłowców bojowych H145M z systemem H-Force, które spotykają się z dużym zainteresowaniem na świecie.

Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować