Siły zbrojne

Zamachy bombowe pod lotniskiem w Kabulu. Dziesiątki ofiar

Fot. Lance Cpl. Nicholas Guevara/U.S. Central Command Public Affairs
Fot. Lance Cpl. Nicholas Guevara/U.S. Central Command Public Affairs

Co najmniej 40 zabitych i 120 rannych zostało w czwartek zawiezionych do szpitali w Kabulu w wyniku zamachów bombowych pod lotniskiem. Większość rannych ma być w stanie krytycznym. Rzecznik Pentagonu John Kirby, że doszło do dwóch eksplozji w ramach "złożonego zamachu", w którym ucierpieli cywile i żołnierze USA.

Kirby poinformował, że jedna z eksplozji miała miejsce pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji.

Według Sky News, jeden z wybuchów był wynikiem detonacji kamizelki zamachowca-samobójcy, zaś drugi — bomby umieszczonej w samochodzie. Amerykański portal Politico powołując się na źródło w amerykańskiej administracji, podał, że sprawcą czwartkowego ataku w Kabulu był zamachowiec samobójca z dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS). Nadal nikt nie przyznał się do zorganizowania ataku.

Talibowie, cytowani przez agencję Reutera, poinformowali, że co najmniej 13 osób, w tym kobiety i dzieci, zginęło w wybuchu niedaleko lotniska w Kabulu. Tymczasem według telewizji Al-Dżazira, która również powołuje się na talibów, zabitych i rannych było co najmniej 11, a wśród nich byli obcokrajowcy. Według doniesień, wśród ofiar są także talibowie strzegący lotniska. Z kolei rosyjski MSZ podał informację o dwóch zabitych i 15 rannych osobach.

Amerykańskie media przekazały tymczasem, że obrażenia odniosło kilku żołnierzy USA, choć dokładna liczba nie jest jasna. Wcześniej ambasada USA i przedstawiciele innych krajów ostrzegali o możliwym zamachu ze strony Państwa Islamskiego, wzywając ludzi gromadzących się przed bramami lotniska do opuszczenia terenu.

Po tym, jak Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, dużą część terytorium tego kraju zajęli talibowie. 15 sierpnia wkroczyli do stolicy kraju Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Państwa UE i NATO zorganizowały ewakuację swych obywateli oraz swoich współpracowników z Afganistanu.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg potępił czwartkowy zamach w Kabulu. "Naszym priorytetem pozostaje jak najszybsza ewakuacja jak największej liczby osób w bezpieczne miejsce" - podkreślił. "Zdecydowanie potępiam przerażający atak terrorystyczny w okolicach lotniska w Kabulu. Moje myśli są ze wszystkimi dotkniętymi zamachem i ich bliskimi. Naszym priorytetem pozostaje jak najszybsza ewakuacja jak największej liczby osób w bezpieczne miejsce" - napisał Stoltenberg na Twitterze.

image
Reklama
Źródło:
PAP

Komentarze