Siły zbrojne

Osocze ozdrowieńców z WAT pomoże chorym na COVID-19

Fot. Leszek Chemperek/CO MON
Fot. Leszek Chemperek/CO MON

Podchorążowie Wojskowej Akademii Technicznej, którzy pokonali koronawirusa, oddali swoje osocze krwi. Przeciwciała w nim zawarte mogą wspomagać leczenie chorych na COVID-19 z ciężkimi, zagrażającymi życiu objawami zakażenia. Na zabieg oddania osocza (to płynna część krwi, która stanowi 55% jej objętości) zgłosili się studenci wojskowi WAT, którzy chorowali na COVID-19 i są już zdrowi. 

Podchorążowie naszej uczelni po raz kolejny udowodnili, że działają bezinteresownie i że można na nich polegać w trudnych sytuacjach, a taką jest czas pandemii, w którym się obecnie znajdujemy

Rektor-komendant WAT gen. bryg. prof. dr hab. inż. Tadeusz Szczurek. 

„Wymiana i pobranie osocza (plazmofereza) jest zabiegiem długotrwałym i trwa około 40 minut. Przygotowanie do zabiegu i badania wstępne są dość czasochłonne. Nasi podchorążowie mieli tego pełną świadomość. Tym bardziej ich postawa zasługuje na duży szacunek z naszej strony” − dodaje płk dr inż. Mariusz Chmielewski, zastępca dziekana Wydziału Cybernetyki WAT, koordynator akcji. 

Pierwsi podchorążowie poddali się zabiegowi w czwartek w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa na ul. Saskiej w Warszawie, kolejni oddadzą osocze w najbliższy wtorek. Pobrane osocze zostanie przetransportowane do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku, gdzie zgodnie z procedurą będzie poddane analizie laboratoryjnej. Akcję oddania osocza przez podchorążych zorganizował Zarząd Honorowych Dawców Krwi przy WAT.

Od kilku tygodni Wojskowa Akademia Techniczna aktywnie uczestniczy również w akcjach krwiodawczych, które mają na celu uzupełnianie szpitalnych stanów magazynowych krwi i jej produktów w związku z rosnącą liczbą zarażonych koronawirusem. Nasi żołnierze wyjeżdżają oddawać krew do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, a na terenie WAT organizowane są zbiórki w mobilnych krwiobusach. „Wszystkie te działania odbywają się z zachowaniem bardzo dużej ostrożności epidemicznej” − zapewnia płk Mariusz Chmielewski.

Komentarze