- WIADOMOŚCI
Niemcy zbroją „pokojowe” fregaty. Silniejsze niż Miecznik?
Autor. Wikipedia
Niemiecki Diehl podpisał z tamtejszym resortem obrony umowę na integrację rakiet przeciwlotniczych IRIS-T SLM na fregatach typu F125. Te jednostki, początkowo projektowane jako służące do działań ekspedycyjnych, zyskają zatem poważne zdolności w zakresie obrony powietrznej.
Z krótkiego komunikatu niemieckiego Diehla wynika, że podpisana umowa dotyczy realizacji prac rozwojowych w zakresie integracji wyrzutni na fregatach, włącznie z przeprowadzeniem strzelań próbnych. Dodajmy, że pierwsze strzelanie pociskiem IRIS-T SLM z takiej fregaty zostało wykonane już w 2025 roku, w ramach demonstracji, ze zmodyfikowanym modułem wyrzutni lądowej.
Wbrew pozorom to istotna modernizacja niemieckich fregat. Jednostki typu F125 są najnowszymi okrętami tej klasy w niemieckiej marynarce wojennej. Dostarczono je od 2019 do 2022 roku. Jednocześnie jednak nie mają rakietowego uzbrojenia przeciwlotniczego poza zestawami krótkiego/bardzo krótkiego zasięgu typu RAM (zasięg ocenia się na 10 km, są to systemy służące głównie do samoobrony). Powód jest prosty: okręty zamówiono w 2007 roku, gdy Niemcy w zasadzie w ogóle nie brały pod uwagę działań w warunkach konfliktu o dużej intensywności.
Oznacza to, że na dziś mają ograniczone zdolności do działania w strefach, gdzie występują poważne zagrożenia z powietrza. Kilka lat temu nie skierowano ich zresztą do działań na Morzu Czerwonym, bo zagrożenie stanowili (i nadal stanowią) rebelianci Huti. Nie zmienia to faktu, że okręty są nowoczesne, jeśli chodzi o sensory i system walki. Mają np. radar TRS-4D z anteną ścianową, dostarczony przez tego samego producenta i oparty na podobnych technologiach co radar TRML-4D, używany w zestawach z pociskami IRIS-T SLM.
Systemy te są używane z powodzeniem bojowo na Ukrainie od 2022 roku i zamawiane przez kolejne państwa NATO (ostatnio na zakup kolejnych pięciu zestawów zdecydowała się Bułgaria). Rakiety te mają zasięg około 40 km i mogą zwalczać cele powietrzne na wysokości do 20 km.
Wprowadzenie pocisków IRIS-T SLM na wyposażenie okrętów typu F125 znacząco podniesie ich wartość bojową. Nawet taka jednostka będzie mieć pod wieloma względami możliwości zwalczania celów powietrznych większe od polskiego Miecznika, przynajmniej w konfiguracji uwzględniającej podpisane do dziś umowy, a więc tylko z rakietami typu CAMM. Dodajmy, że według dostępnych informacji pewnego rodzaju odpowiednikiem IRIS-T SLM pod względem zasięgu są CAMM-ER, ale tych na Mieczniku, zgodnie z podpisanymi obecnie umowami, nie planuje się integrować.
Jak potwierdziła niedawno Agencja Uzbrojenia, docelowo polskie okręty, jak i cały system obrony powietrznej, mają dysponować pociskami CAMM-MR o zasięgu ponad 100 km – a więc przewyższającym znacznie CAMM-ER i IRIS-T SLM. Niezbędne jest jednak zatwierdzenie finansowania i sfinalizowanie tego trudnego pod wieloma względami (także pod względem prawnym i planistycznym) projektu międzynarodowego we współpracy z Wielką Brytanią i być może Włochami. Dopiero po spełnieniu tych warunków Miecznik stanie się pełnowartościową fregatą przeciwlotniczą, bo obecnie podpisane umowy – wielokrotnie aneksowane – nie zapewniają mu uzbrojenia przeciwlotniczego silniejszego niż na niemieckich „pokojowych” fregatach po modernizacji.
Dodajmy, że koncern Diehl Defence rozwija przez cały czas, najprawdopodobniej głównie z własnych środków (bo nie wiadomo o zatwierdzeniu państwowego finansowania przez Bundestag) pocisk IRIS-T SLX o zasięgu do 80 km i ze zdolnością do zwalczania pocisków balistycznych. Jak poinformował portal Breaking Defense, pierwszy test pocisku, mający na celu sprawdzenie bezpieczeństwa działania po integracji, ma się odbyć w 2027 roku. Prace realizowane są we współpracy z norweskim Nammo, odpowiedzialnym za silnik rakietowy.
Z kolei fregaty F125 mają według doniesień zostać zadeklarowane do Nowego Modelu Sił NATO, czyli zestawu przeznaczonego do wsparcia obrony Europy w przypadku rosyjskiej agresji. Stąd dozbrojenie ich jest istotne dla całego Sojuszu, tym bardziej że USA zamierzają zmniejszać zaangażowanie swoich sił morskich i lotniczych w Europie.



