Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Koniec z „opukiwaniem” wkładów balistycznych? Margines stawiają na skany 3D

Marines z 1/2 Marines (czasowo 3d Marine Division) w czasie załadunku do śmigłowca CH-53E Super Stallion podczas ćwiczenia obrony amfibijnej w Camp Schwab, Okinawa (2021). Marines doskonalili swoje umiejętności taktyczne podczas demonstracji zdolności do szybkiego przejmowania i obrony kluczowych obszarów morskich w regionie Indo-Pacyfiku. Fot . Cpl. Alize Sotelo, USMC.
Marines z 1/2 Marines (czasowo 3d Marine Division) w czasie załadunku do śmigłowca CH-53E Super Stallion podczas ćwiczenia obrony amfibijnej w Camp Schwab, Okinawa (2021). Marines doskonalili swoje umiejętności taktyczne podczas demonstracji zdolności do szybkiego przejmowania i obrony kluczowych obszarów morskich w regionie Indo-Pacyfiku. Fot . Cpl. Alize Sotelo, USMC.

Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych (USMC) planuje pozyskać nowoczesne skanery 3D, które posłużą do sprawdzania stanu technicznego kamizelek kuloodpornych. Zautomatyzowany system inspekcyjny, oparty na technologii tomografii komputerowej, ma zrewolucjonizować wykrywanie mikropęknięć i rozwarstwień w twardych wkładach balistycznych, docelowo zastępując starsze i mniej precyzyjne metody manualne.

Jak poinformował portal Defense News, USMC opublikował zapytanie o informację (ang. Request For Information – RFI), w którym poszukuje dostawców komercyjnych, w pełni zautomatyzowanych urządzeń zdolnych do skanowania twardych płyt balistycznych. Nowe rozwiązanie, znane jako Enhanced Armor Inspection System, jest ukierunkowane przede wszystkim na inspekcję standardowych wkładów ESAPI (ang. Enhanced Small Arms Protective Inserts) oraz lekkich płyt dla Marines (ang. United States Marine Corps Lightweight Plates). Zainteresowane firmy mają czas na składanie swoich propozycji do 2 października.

Reklama

Tomografia zamiast rentgena i nasłuchiwania

Do tej pory amerykańska piechota morska polegała na dwóch podstawowych metodach weryfikacji uszkodzeń osłon. Pęknięcia powłok ceramicznych diagnozowano za pomocą aparatów rentgenowskich (RTG). Z kolei ewentualne rozwarstwienia w polietylenowych elementach płyt (delaminacje) sprawdzano poprzez ich fizyczne opukiwanie – jeśli dźwięk przypominał uderzenie w dzwon, uznawano, że warstwy są nienaruszone, natomiast głuchy odgłos sygnalizował uszkodzenie struktury.

Jak wskazano w dokumencie z 2023 roku, opublikowanym w ramach programu Small Business Innovation Research (SBIR), technologia tomografii komputerowej (CT) – znana m.in. z medycyny czy systemów prześwietlania bagaży na lotniskach – była już wcześniej brana pod uwagę. Jej przewaga polega na możliwości generowania wysoce szczegółowych, trójwymiarowych obrazów wnętrza płyty, podczas gdy klasyczny rentgen oferuje jedynie płaski obraz 2D. Główną przeszkodą były jednak koszty – we wspomnianym dokumencie technologię CT określono jako „niezwykle drogą i wymagającą wysoce wykwalifikowanego personelu”.

Nacisk na pełną automatyzację

Rozwiązaniem tego problemu ma być system zautomatyzowany, ograniczający potrzebę angażowania specjalistów. Obecne zapytanie USMC dotyczy sprzętu wyposażonego w zmechanizowany układ transportu i sortowania osłon, kamerę wizyjną oraz specjalistyczne oprogramowanie do automatycznego rozpoznawania wad (ang. Automated Defect Recognition – ADR). Producenci będą musieli udowodnić nie tylko precyzję pomiarów, ale także zadeklarować przepustowość swoich maszyn (liczbę płyt przeskanowanych w ciągu minuty).

Co więcej, skanery muszą bezbłędnie radzić sobie ze skomplikowaną strukturą osłon, które charakteryzują się zróżnicowaną gęstością i składem – materiał balistyczny to nierzadko skomplikowana mieszanka węglika boru i węglika krzemu, a wewnątrz mogą znajdować się także wtopione, metalowe elementy hamujące rozprzestrzenianie się pęknięć.

Zgodnie z wymogami RFI, Korpus Piechoty Morskiej planuje wdrożenie dziesięciu takich urządzeń. Sześć z nich ma zostać zainstalowanych w jednostkach na terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, dwa trafią do Japonii, a po jednym otrzymają bazy na Hawajach i amerykańskiej wyspie Guam.

Echo dawnych problemów sprzętowych

Wprowadzanie nowoczesnych form kontroli to dowód na to, jak rygorystycznie podchodzi się do bezpieczeństwa indywidualnego żołnierza. Defense News przypomina głośną sprawę z 2011 roku, kiedy to audyt przeprowadzony przez Inspektora Generalnego Departamentu Obrony wykazał, że U.S. Army zakupiła nawet 5,1 miliona wkładów balistycznych mogących posiadać fabryczne wady. Zastrzeżenia dotyczyły wówczas samych procedur testowych – wojsko miało badać osłony w niewłaściwych rozmiarach, stosować nieodpowiednie prędkości pocisków czy pomijać kluczowe uwarunkowania środowiskowe (takie jak wysokość nad poziomem morza czy wpływ warunków atmosferycznych na materiał). Armia stanowczo odrzuciła te wnioski, podkreślając wówczas, że „nie odnotowano żadnego przypadku, w którym wojskowe kamizelki nie spełniłyby swojego zadania chroniąc żołnierzy w Iraku i Afganistanie”.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować