Siły zbrojne

Koniec rosyjskiej bazy w Sudanie? Ambasada dementuje

Fregata rakietowa Admirał Grigorowicz w lutym bieżącego roku odwiedziła Port Sudan, fot. mil.ru
Fregata rakietowa Admirał Grigorowicz w lutym bieżącego roku odwiedziła Port Sudan, fot. mil.ru

Arabskie media podały, że w środę 28 kwietnia doszło do zawieszenia przez sudańskie władze umowy, dotyczącej utworzenia bazy logistycznej, obsługiwanej przez marynarkę wojenną Federacji Rosyjskiej. Ambasada Rosji poinformowała, że „nie otrzymała żadnych informacji ze strony sudańskiej” i stanowczo zaprzeczyła tym doniesieniom. W grę wchodzi rosyjska obecność na kontynencie afrykańskim na co najmniej 25 lat.

Wszystko zaczęło się od środowych doniesień arabskich portali oraz gazet, jakoby doszło do zawieszenia umowy pomiędzy Sudanem a Rosją o powstającej bazie w Port Sudan nad Morzem Czerwonym. Miałaby ona zostać wstrzymana do czasu podjęcia decyzji przez Tymczasową Radę Legislacyjną Sudanu. Sprawa wydaje się o tyle interesująca, gdyż do Sudanu zaczęły przypływać rosyjskie okręty wojenne z materiałami, które mają być użyte podczas budowy bazy.

Takich informacji nie jednak podziela ambasada Federacji Rosyjskiej w Chartumie, stolicy Sudanu. Na załączonym poniżej komunikacie ambasada dementuje jakiekolwiek pogłoski dotyczące zerwania bądź zawieszenia kontraktu na budowę bazy. Dodała, że nie „dostali jakiegokolwiek powiadomienia ze strony władz sudańskich”. Jednocześnie podali, że tego typu niesprawdzone informacje ze strony mediów mają na celu „zaszkodzeniu” przyjacielskim stosunkom rosyjsko-sudańskim.

Jak dodały zagraniczne media, powołując się na byłego admirała rosyjskiej marynarki wojennej, cała sytuacja mogła się wydarzyć w wyniku działań amerykańskiego rządu, który walczy o utrzymanie wpływów w regionie. W ostatnim czasie Port Sudan odwiedziło kilka amerykańskich okrętów.

Amerykańska aktywność w Sudanie wzrosła po tym jak został obalony prezydent Umar al-Baszir, wieloletni sojusznik Władimira Putina. To za jego rządów doszło do zakupów rosyjskiego uzbrojenia, których łączna wartość kontraktów jest szacowana na ponad miliard dolarów. Dodać należy, że kontakty rosyjsko-sudańskie były najlepsze w momencie, gdy ten drugi kraj był obciążony licznymi sankcjami międzynarodowymi za zbrodnie i ludobójstwa popełnione przez byłego prezydenta al-Baszira.

Reklama
Reklama

W listopadzie ubiegłego roku portal Defence24.pl informował o wyrażonej zgodzie przez władze Sudanu na utworzenie rosyjskiej bazy morskiej nad Morzem Czerwonym. Rozmowy na utworzenie rosyjskiego przyczółku miały trwać od 2017 roku. W nich w Sudanie miało stacjonować około 300 żołnierzy, z możliwością przebywania ich większej ilości (po uzgodnieniu z władzami sudańskimi).

Baza miałaby być zapleczem logistycznym dla rosyjskich okrętów atomowych, które brałyby udział w misjach na obszarze Morza Arabskiego jak i Oceanu Indyjskiego. Kontrakt miał obowiązywać przez 25 lat, z opcją automatycznego przedłużenia na kolejne 10 lat. Gdyby budowa zostałaby ukończona, to rosyjska baza w Port Sudan byłaby pierwszym portem wojennym Federacji Rosyjskiej w Afryce.

Co miałaby zyskać Republika Sudanu w zamian za rosyjską obecność nad ich brzegiem? W umowie jest mowa o przekazywaniu uzbrojenia dla afrykańskiego państwa, z uszczegółowieniem na systemy obrony przeciwlotniczej dla obiektów wojskowych. Rosja miałaby ponadto się zająć działaniami polegającymi na tzw. „pracach poszukiwawczo-ratunkowych” oraz „pracach przeciwdywersyjnych”. Oczywiście na uwadze Rosjan może być przejęcie kontroli nad sudańskimi złożami dóbr naturalnych, jako formy uzupełniającej kontrakt na „darmowy” port wojenny.

Należy dodać, że na chwilę obecną z Portu Sudan może korzystać nie więcej jak siedem rosyjskich okrętów wojennych. Podlegają one tylko i wyłącznie rosyjskiej kontroli

Kacper Bakuła

Komentarze