Siły zbrojne

Japonia wprowadza "kompaktowy" niszczyciel AEGIS

Niszczyciel JS „Asahi” wpływający do portu Sasebo 8 Marca 2018 r. Fot. JMSDF
Niszczyciel JS „Asahi” wpływający do portu Sasebo 8 Marca 2018 r. Fot. JMSDF

Japońskie morskie siły samoobrony wprowadziły do służby pierwszy z czterech zamówionych niszczycieli rakietowych typu Asahi (25DD). Jest on wyposażony w radar z antenami ścianowymi oraz w japoński odpowiednik sytemu AEGIS - mając przy tym jedynie wyporność 5100 ton i kosztując „jedynie” około 732 miliona dolarów.

Niszczyciel JS „Asahi” został wprowadzony do służby w czasie uroczystości zorganizowanej 7 marca 2018 r. w stoczni Mitsubishi Heavy Industries Nagasaki Shipyard w Nagasaki. Następnie okręt, który otrzymał numer burtowy 119 przepłynął do swojego macierzystego portu Sasebo.

Wydarzenie to jest o tyle interesujące, że JS „Asahi” jest pierwszym z serii czterech najmniejszych w świecie niszczycieli klasy AEGIS. Ma bowiem długość 151 m i wyporność około 5100 ton. Podobnie zbudowane amerykańskie niszczyciele typu Arleigh Burke mają długość 155 m i wyporność około 9800 ton, japońskie niszczyciele typu Kongo: 161 m i około 9500 ton, japońskie niszczyciele typu Atago: 165 m i około 10000 ton, japońskie niszczyciele typu Akizuki: 150,5 m i około 6800 ton, południowokoreańskie niszczyciele typu Sejong the Great: 165 m i około 11000 ton oraz australijskie niszczyciele typu Hobart: 147,2 m i około 7700 ton.

Dodatkowo wszystkie te jednostki są budowane i przekazywane do służby w bardzo krótkim czasie (w 17 miesięcy po wodowaniu). Prototypowy niszczyciel JS „Asahi” została bowiem zwodowana w październiku 2016 r., a już w lipcu 2017 r. rozpoczęto na nim próby morskie. W podobnym tempie zostanie wprowadzony do służby drugi niszczyciel typu Asahi – JS „Shiranui” (DD-120), który zwodowano w październiku 2017 r., a ma być wprowadzony do linii już w marcu 2019 r.

Niszczyciele eskortowe

Okręty typu Asahi (25DD) zalicza się do klasy tzw. niszczycieli eskortowych, dlatego zostały one w pierwszej kolejności przydzielone do 2. Flotylli eskortowej stacjonującej w bazie morskiej Sasebo. Mają one zastąpić jeszcze pozostające w służbie dwie (z dwunastu) fregaty typu Hatsuyuki - wprowadzone do linii w 1986 i 1987 roku.

W celu ograniczenia kosztów, nowe jednostki opracowano na bazie okrętów tej samej klasy – typu Akizuki (19DD). W odróżnieniu od swojego pierwowzoru niszczyciele typu Asahi specjalizują się jednak nie w obronie przeciwlotniczej, ale w zwalczaniu okrętów podwodnych (ZOP). Między innymi dlatego po raz pierwszy w japońskich, morskich siłach samoobrony zastosowano napęd kombinowany COGLAG (combined gas turbine electric and gas turbine): z dwiema turbinami gazowymi General Electric LM2500 (przy poruszaniu się z dużą prędkością – maksymalnie do 30 w) i dwoma silnikami elektrycznymi (wykorzystywanymi podczas operacji ZOP).

undefined
Niszczyciel JS „Asahi” widoczny od strony rufy. Fot. JMSDF

Podstawowym źródłem informacji o sytuacji powietrznej jest produkowany w Japonii kompleks radarowy, który podobnie jak znany z okrętów AEGIS radar AN/SPY-1 wykorzystuje cztery nieruchome anteny ścianowe rozmieszczone w taki sposób na burtach, by zapewnić obserwację dookólną bez systemów obrotowych. Japońska stacja radiolokacyjna nie wykorzystuje jednak na każdej z czterech boków nadbudówek jednego szyku antenowego, ale dwa - umieszczone obok siebie: większy radaru OPY-1 (na pasmo C) - służącego do wykrywania i śledzeniu obiektów powietrznych i nawodnych oraz mniejszy - radaru FCS-3A (na pasmo X) służącego do kierowania uzbrojeniem. Podobnie zbudowany kompleks radarowy wykorzystają również niszczyciele typu Akizuki, ale co ciekawe, małe i duże anteny są tam zamienione miejscami (mała jest od zewnętrznej strony).

undefined
Anteny kompleksu radarowego na niszczycielu typu Akizuki z odwrotnym układem anten i jeszcze niewykonanych w technologii azotku galu (GaN). Fot. JMSDF

Dodatkowo niszczyciele typu Asahi są pierwszymi japońskimi okrętami i drugimi na świecie po niemieckich fregatach F125 (z radarem TRS-4D), które wykorzystują aktywne anteny ścianowe (AESA) zbudowane w najnowszej technologii azotku galu (GaN). Pozwala ona przy tym samym systemie chłodzenia pracować na większej mocy, a więc uzyskiwać większy zasięg i odporność na zakłócenia. Taka technologia ma być również wykorzystywana w radarach zakupionych przez Polskę w ramach programu Wisła.

Okręty typu Asahi mają trzy źródła informacji o sytuacji podwodnej. Hydroakustyczny kompleks okrętowy składa się z sonaru podkilowego OQQ-24 oraz sonaru holowanego OQR-4 o zmiennej głębokości zanurzania. Dodatkowym źródłem danych może być pokładowy śmigłowiec ZOP Mitsubishi SH-60J/K Seahawk wyposażony w sonar opuszczany oraz pławy hydroakustyczne.

Uzbrojenie rakietowe niszczycieli typu Asahi jest rozmieszczone głównie w czterech ośmiostanowiskowych wyrzutniach pionowego startu typu Mk 41. Jak na razie mają być z nich wystrzeliwane rakiety przeciwlotnicze RIM-162 ESSM, ale również rakietotorpedy RUM-139 VL-ASROC. Oznacza to, że rozmiary wyrzutni (długość) dają możliwość stosowania innych pocisków „woda-powietrze” - np. SM-3 i SM-6 (a więc wykorzystywania tych okrętów w systemie obrony antyrakietowej) jak również opracowywanych w Japonii rakiet manewrujących. Obronę bezpośrednią okrętu zapewniają dwa, autonomiczne zestawy artyleryjskie Phalanx kalibru 20 mm.

undefined
Niszczyciel Typu Akizuki JS „Teruzuki”. Fot. JMSDF

Japończycy oceniają, że już teraz, tylko z rakietami ESSM, nowe niszczyciele będą przydatne do eskortowania innych jednostek pływających przed atakiem nowoczesnych rakiet przeciwokrętowych i manewrujących. I nie chodzi tu tylko o takie okręty, jak lekko uzbrojone śmgłowcowce typu Izumo, ale nawet niszczyciele typu Kongo, działające w ramach tarczy antyrakietowej.

Na dziobie niszczycieli typu Asahi zamontowana jest jedna armata kalibru 127 mm a na śródokręciu dwie poczwórne wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych SSM-1B (opracowanych w Japonii na bazie amerykańskich rakiet Harpoon). Do zwalczania okrętów podwodnych poza rakietotorpedami ASROC wykorzystywane są dwie potrójne wyrzutnie torpedowe HOS-303 kalibru 324 mm (dla torped ZOP Type 69 Mod 3 a w przyszłości dla lekkich torped Type 12 opracowywanych w ramach projektu G-RX 5) oraz budowany na licencji przez zakłady lotnicze Mitsubishi śmigłowiec pokładowy zwalczania okrętów podwodnych - SH-60J/K Seahawk. Jest on na stałe przydzielony do niszczyciela oraz posiada mechaniczny system wspomagania lądowania i holowania do własnego, obszernego hangaru.

Japończycy uważają projekty 19DD (Akizuki) i 25DD (Asahi) za tak udane, że zamierzają kontynuować ich rozwój tworząc na ich bazie nowej generacji nieco „cięższe” niszczyciele typu 33DD. Mają być one budowane w stoczni Kawasaki Heavy Industries już od 2021 roku, a pierwsza jednostka ma być zwodowana trzy lata później – w 2024 r. Najbardziej widoczną zmianą w odróżnieniu od typu 33DD ma być zastosowanie jednego, zintegrowanego masztu oraz materiałów CFRP (kompozyty na bazie wzmocnionego włókna węglowego – Carbon Fiber Reinforced Plastics) przy budowie kadłuba.

Komentarze (15)

  1. KOSA

    SUPER !!! WYPAS OBIEKT. Szkoda , że nasi decydenci nie reagują na nic. BOJA SIE OPOZYCJI CZY CO ? Już dawno powinno się ZACZĄĆ BUDOWĘ chociaż Kolejnych Korwet na projekcie MEKO A 100 ( KORWET !!! 3 SZT i na tym samym projekcie kolejne OPV JAK ŚLĄZAK TAK Z 2 SZT ) CHOCIAŻ TYLE PLUS KOLEJNE 2 OPV DLA MOSG. I TO BYŁO BY UREALNIENIE NASZYCH MORSKICH SIŁ A TU NIC . !!! Wszystkie na tym samym projekcie i można ... patrzcie niemcaki kupują kolejne 5 korwet na tym projekcie wiec !!!!

  2. Mroczysław

    Płakać się chce gdy się to porównuje do stanu polskiej marynarki i działań kolejnych rządów i MON. Szczególnie porównując to do naszego patrolowca Ślązak wielkości korwety, ale o uzbrojeniu tak żałośnie śmiesznym, że chyba tylko przygotowanego pod kątem walki z somalijskimi piratami na motorówkach - a jednocześnie kosztującego 1,5 mld zł i budowanego od 2001 roku. A tu w 2,5 roku i za kwotę ledwie 2 razy wyższą wprowadzono do służby potężnie uzbrojony niszczyciel rakietowy, którego wartość bojowa jest 20x większa niż Ślązaka i z możliwościami, których Ślązak nigdy nie będzie posiadał. Masakra.

  3. w

    dlatego trzeba skonczyc Slazaka i wybudowac jeszcze 7 szt. Nad uzbrojeniem pracowac takze samemu. A uzbrojenie staje sie coraz mniejsze przy tych samch mozliwosciach. Skonczyc z analizami, programami itd

  4. MK

    Czy wy to rozumiecie? Ja wiem że Japonia jest bogata i jest wyspą na oceanie, ale powiedzcie mi, dlaczego kraj który aspiruje do G20 i który ma kilkaset kilometrów wybrzeża i swoje morskie interesy całkiem poważne, nie jest w stanie stworzyć podstawowej choćby marynarki wojennej. Kilka okrętów podwodnych (bez idiotycznych rakiet), ze 2-3 pełnowartościowe fregaty, z 8 trałowców + jakiś okręt logistyczny do wycieczek w ramach NATO. Przecież na to wszystko kosztowałoby z 15-20 mld złotych, wpisane w plan 15 letni - 1 mld rocznie. Nie rozumiem tego.

    1. jaan

      Trzeba sprawdzić jakie mają ograniczenia po II WŚ.

    2. -CB-

      Ale to nie ma nic wspólnego z nami. My nie mamy żadnych ograniczeń (oprócz ograniczonych polityków)...

    3. Fxx

      15-20 Mld pln?? Może starczyłoby z trudem na zakup samych okrętów o których piszesz...

  5. sarmata

    okręt ma wszystko przemyślane , chyba najlepszy w swojej klasie na świecie

  6. 1111

    Piękny.

    1. Gts

      Hehe, to samo chcialem napisac. Mozemy sobie co najwyzej takie i podobne okrety poogladac w internecie, a nasza marynarka bedzie prezyc piers na holownikach.

    2. bobo

      Te niszczyciele będą osłaniać japońskie śmigłowcowce tzn. lotniskowce. My na Bałtyk potrzebujemy czegoś do wykrywania i przekazywania danych do Nadbrzeżnych Dywizjonów Rakietowych. A do udziału w natowskich misjach wystarczyłyby Adelajdy. Inna sprawa, że ORP Ślązak powinien otrzymać rakiety. Nawet tylko po to aby nie robić pośmiewiska.

  7. Sailor

    Polska powinna mieć kilka takich okrętów, które powinny być wkomponowane w nasz system OPL i były by wsparciem dla Wisły. Mamy co na wybrzeżu bronić, a same Patrioty w Pruszczu Gdańskim nie ochronią rafinerii, która jest zakładem o znaczeniu strategicznym, dochodzi do tego jeszcze Naftoport i gazoport w Świnoujściu.

  8. As

    Chyba autor się pomylił. To nie 17 lat, tylko miesięcy? U nas po 17 latach zespawają kadłub w połowie. A będzie to najdroższy spaw na świecie.

  9. mati

    Skoro Japończycy mają wycofać, cyt.: fregaty typu Hatsuyuki - wprowadzone do linii w 1986 i 1987 roku, może by je odkupić ? Dużo pewnie by nie kosztowały, mają niecałe 30 lat, więc u nas byłyby prawie jak nowe :P

    1. Greg

      Japonia chyba nie handluje uzbrojeniem

  10. cynik

    Mam słabość do japońskich okrętów. Ta opadająca rufa jak na drugowojennych ciężkich krążownikach...

  11. SPIKE

    Jakoś szczególnie droższy niż nasz Ślązak to on nie jest w relacji koszt/efekt :)

  12. JP

    Dla naszej marynarki 2 takie za fregaty zamówić.

  13. krzysiek84

    Niewiele droższy niż Ślązak

  14. TomCat

    a ile nasza motorówka z WKM 12.7 będzie finalnie kosztowała?

  15. ryszard56

    A My nic ,a przepraszam ,mamy debaaaty i aaanalizy