Siły zbrojne

Incydent w relacjach polsko-rosyjskich. Samolot z Ministrem Obrony Rosji zawrócony na granicy

fot. Wikimedia
fot. Wikimedia

Polska kontrola ruchu lotniczego nie przepuściła samolotu na pokładzie, którego leciał Minister Obrony Federacji Rosyjskiej Sergiej Szojgu. Strona Polska tłumaczy się procedurami i niewłaściwie zgłoszonym statusem lotu. Rosjanie mówią o rażącym naruszeniu norm międzynarodowych i grożą Polsce konsekwencjami. 

Minister Obrony Rosji Sergiej Szojgu wracał z Bańskiej Bystrzycy, gdzie odbywały się uroczystości upamiętniające 70 rocznicę wybuchu, wymierzonego w III Rzeszą i kolaborujący z hitlerowcami rząd księdza Tiso, Słowackiego Narodowego Powstania. Wkrótce po starcie z Portu Lotniczego  Sliač samolot Tu-154, na którego pokładzie znajdował się szef rosyjskiego ministerstwa obrony musiał zawrócić i ponownie wylądować na Słowacji, tym razem w Bratysławie. Powodem było niewydanie zgody na przelot przez polską przestrzeń powietrzną.

Polskie władze tłumaczą się wyłącznie względami proceduralnymi. Lot rosyjskiego samolotu na Słowację był zadeklarowany jako lot cywilny, tymczasem lot powrotny już jako wojskowy. Zgodnie z procedurami przelot wojskowy nad Polską musi być zgłoszony na co najmniej tydzień wcześniej, a w szczególnie ważnych przypadkach na 72 godziny przed datą lotu. Tymczasem takie zawiadomienie nie trafiło do polskiego wojska, które jest odpowiedzialne za wydanie pozwolenia. Wybór alternatywnej trasy nad Ukrainą również nie wchodził w grę ze względu na to, że również ten kraj nie zgodził się na lot Tu-154 z Sergiejem Szojgu nad swoim terytorium. Incydent został zakończony po kilku godzinach ponieważ Rosjanie zgodzili się na zmianę statusu lotu na cywilny, który nie wymaga już zgody od polskiej armii. Przyczyną całego zamieszania mógł być błąd pilota, który niepoprawnie zgłosił plan lotu. Rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Piotr Walatek poinformował, że pomyłka mogła dotyczyć tylko jednej litery, która zmieniła charakter przelotu z cywilnego na wojskowy.

W obliczu napięcia w dwustronnych relacjach spowodowanych konfliktem na Ukrainie Rosja natychmiast wykorzystała incydent do rozpoczęcia kampanii propagandowej wymierzonej w nasz kraj. Rosyjskie MSZ stwierdziło, że konieczność lądowania w Bratysławie spowodowała „realne zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu”, a także, że cała sprawa jest „bluźnierczym wybrykiem przeciwko pamięci historycznej i zasługom tych, którzy ocalili Europę od faszyzmu”  oraz naruszeniem norm międzynarodowych. Rosjanie zagrozili również, że incydent nie pozostanie bez odpowiedzi. Nie sprecyzowano jednak po jakie środki może sięgnąć Federacja Rosyjska. Możliwym bardzo niekorzystnym dla Polski scenariuszem, byłoby cofnięcie zgody na przeloty samolotów LOT-u latających nad Syberią  do Pekinu. 

Do podobnego incydentu z przedstawicielem rosyjskich władz doszło w maju b.r., kiedy to Rumunia nie zezwoliła na lot do Naddniestrza samolotu z wicepremierem Dmitrijem Rogozinem. Rosyjski polityk groził wtedy, że następnym razem poleci na pokładzie bombowca strategicznego Tu-160.

Komentarze