Siły zbrojne

Gen. Hodges: wycofanie wojsk USA z Niemiec to „kolosalny błąd” i prezent dla Kremla [WYWIAD]

Fot. Gertrud Zach/US Army
Fot. Gertrud Zach/US Army

W rozmowie z Defence24.pl generał Ben Hodges mówi, że ewentualne wycofanie wojsk USA z Niemiec byłoby „kolosalnym błędem”. W wywiadzie mowa także o zaangażowaniu Niemiec w system Nuclear Sharing, obronie powietrznej dla amerykańskich magazynów w Powidzu oraz wpływie sytuacji w Stanach Zjednoczonych na amerykańskie zdolności obronne.

Jakub Palowski, Defence24.pl: Niedawno pojawiły się doniesienia o możliwym wycofaniu części wojsk Stanów Zjednoczonych z Niemiec na kontynent amerykański lub przeniesieniu ich do innych krajów członkowskich NATO w Europie, w tym do Polski. Jak Pan to skomentuje?

Generał Ben Hodges, były dowódca US Army Europe, Pershing Chair in Strategic Studies, Center for European Policy Analysis: Po pierwsze, na razie to tylko doniesienia, nie przekazano formalnego komunikatu. Wciąż nie jestem przekonany, czy to ostateczna decyzja. Jeżeli jednak istotnie taką decyzję już podjęto, to kolosalny błąd administracji, z kilku powodów. Po pierwsze, sposób w jaki to zakomunikowano, lub wyciek informacji, szkodzi spójności NATO. Nie ma koordynacji z Niemcami, z dowództwem NATO i z innymi sojusznikami. To zupełnie nie jest pomocne.

Po drugie, ta decyzja – jeśli okaże się że doniesienia o których mówimy są prawdziwe i jest ona ostateczna – byłaby prezentem dla Kremla, gdyż Kreml w żadnym zakresie nie zmienił swojego zachowania w sposób, który uzasadniałby redukcję amerykańskich zdolności wojskowych w Europie. Doniesienia, które widzieliśmy mówiły o cięciach oznaczających redukcję sił na Starym Kontynencie o niemal 30 proc. 

Po trzecie, nie widzę żadnego związku pomiędzy analizą strategiczną i pojawiającymi się liczbami. Żadna analiza strategiczna nie prowadzi do wniosku, że wycofanie 9500 żołnierzy Armii i Sił Powietrznych spośród ponad 34 tys. stacjonujących w Niemczech to właściwa decyzja. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że podczas trzech ostatnich lat ta administracja właściwie zwiększyła siły w Niemczech, ogłosiliśmy też niedawno nowe dowództwo V Korpusu. Stanowiłoby to więc kompletny zwrot w stosunku do kierunku, w którym podążaliśmy i dlatego myślę, że byłby to kolosalny błąd. 

Zakładając że te doniesienia są prawdziwe, myśli Pan że jest to decyzja raczej polityczna, niż oparta na prawdziwym planowaniu operacyjnym i procesie konsultacji międzyagencyjnych oraz międzynarodowych? Jakie mogą być powody takiej decyzji?

Jeśli te doniesienia są prawdziwe, byłaby to w stu procentach polityczna decyzja. Tak jak mówiłem, nie istnieje analiza strategiczna która doprowadziłaby jakiegokolwiek eksperta obronnego to takich wniosków i sposobu, w jaki zostało to zakomunikowane.

Oczywiście, nie znam dokładnej motywacji administracji, i mogę jedynie spekulować na ten temat. Myślę, że ta administracja zawsze uważała, że Niemcy powinny robić więcej. Tak, jak każda administracja włącznie z prezydentem Obamą i wszystkimi jego poprzednikami mówiła, że Niemcy i nasi sojusznicy z Zachodniej Europy powinni robić więcej. Myślę, że to część problemu.

Myślę też, że powinniśmy pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych jest obecnie rok wyborczy, a prezydent obiecywał, że żołnierze wrócą do domu z Afganistanu i Iraku. Dlatego może to część jakiejś politycznej strategii. Ale nie wiem tego, tylko przypuszczam.

image
Fot. Maj. Joe Bush/US Army.

Większość sił USA w Niemczech to jednostki wsparcia, logistyczne. Stacjonują one tam nie tylko w celu projekcji siły na wschodnią flankę NATO, ale też na inne obszary jak Bliski Wschód czy nawet Arktyka. Jednakże, w Republice Federalnej są też określone siły bojowe, które w wypadku kryzysu i tak musiałyby zostać  przeniesione do Polski, tak jak niedawno rozlokowane jednostki artylerii rakietowej i obrony powietrznej krótkiego zasięgu. Czy Pana zdaniem takie jednostki mogłyby zostać przeniesione z Niemiec do Polski, w celu stałego rozmieszczenia? Zakładając, że przeprowadzono by normalny proces konsultacji, a nie tylko „komunikację przez doniesienia mediów”.

Chciałbym zacząć od tego, że doniesienia o których mówimy świadczą o niedocenianiu powodów, dla których amerykańscy żołnierze są w Niemczech. Niemcy to pewnego rodzaju hub logistyczny i treningowy, platforma położona centralnie w Europie, idealna dla projekcji siły, stacjonowania jednostek logistycznych i wsparcia. Te jednostki są w Niemczech nie w celu ochrony Niemiec, ale stanowią część amerykańskiego wkładu do NATO, a to chroni wszystkich nas, w tym Stany Zjednoczone. Te formacje umożliwiają też realizację naszej Strategii Obrony Narodowej na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Odnosząc się do Pana pytania, Ameryka nie ma silniejszego sojusznika niż Polska. Polska zrobiła wszystko, co powinno czynić państwo członkowskie NATO w zakresie wzmacniania własnych zdolności i bycia wiarygodnym sojusznikiem, również podczas operacji w Iraku i Afganistanie. Uważam jednak, że podstawą dla bezpieczeństwa wszystkich jest Sojusz, w którym 30 państw jest całkowicie zobowiązanych do wzajemnej obrony. Myślę również, że gdyby Stany Zjednoczone rozkazały przemieszczenie stałego bazowania, stacjonujących na stałe żołnierzy, mogłoby to doprowadzić do poważnego złamania spójności NATO. Jest prawdopodobne, że kraje w Zachodniej Europie postrzegałyby taki ruch jako złamanie Aktu Stanowiącego NATO-Rosja. 

I właśnie dlatego opowiadam się za tym, byśmy zwiększali obecność Stanów Zjednoczonych w Polsce, na Litwie, w innych krajach bałtyckich i w Rumunii wykorzystując jednostki rotacyjne, a nie stacjonujące na stałe. Dzięki temu unikniemy problemów ze spójnością Sojuszu. 

Akt Stanowiący NATO-Rosja mówi, że Sojusz nie przewiduje rozmieszczenia znacznych, konwencjonalnych sił wojskowych w nowych krajach członkowskich w „obecnym i przewidywalnym środowisku bezpieczeństwa”. Istnieje rozpowszechniony pogląd, który osobiście również podzielam, że poprzez aneksję Krymu i inwazję na Ukrainę Rosja złamała te postanowienia i NATO nie jest już zobowiązane przez zapisy tego porozumienia do powstrzymania się od stałego stacjonowania w krajach takich, jak Polska. Czy w takim razie Pana zdaniem stałe stacjonowanie konwencjonalnych sił w Polsce byłoby sprzeczne z zapisami Aktu Stanowiącego? 

Gdybyśmy byli w sądzie, w procesie prawnym, to ma Pan 100 procent racji. Rosja właściwie unieważniła Akt Stanowiący NATO-Rosja poprzez jej inwazję na Ukrainę i nielegalną aneksję Krymu. To stanowiło złamanie Aktu, więc znów – gdybyśmy byli w sądzie, zgodziłbym się z Panem.

Jeżeli jednak mówimy o odstraszaniu, trzydziestu państwach NATO całkowicie zobowiązanych do Sojuszu, jego spójności która może wytrzymać pojawiające się od czasu do czasu nieporozumienia pomiędzy krajami członkowskimi, które zresztą zawsze się zdarzały, ochrona tej spójności jest ważniejsza, niż wszystko inne. I nie wierzę, że ta administracja ma wolę wykonania bardzo ciężkiej pracy dyplomatycznej niezbędnej do zbudowania wśród sojuszników konsensusu, że stałe stacjonowanie wojsk w Polsce jest korzystne dla każdego. 

Uzyskanie takiego porozumienia wymagałoby bardzo znaczących wysiłków dyplomatycznych. Ze strony tej administracji nie widzę nic, co miałoby mnie przekonać, że ona zamierza podejmować takie kroki, aby przekonać inne państwa, że NATO jest silniejsze i wszyscy jesteśmy bezpieczniejsi, gdy mamy stacjonujących na stałe żołnierzy w Polsce, Rumunii, Estonii, na Łotwie i Litwie. Po drugie, to czego naprawdę potrzebujemy w tych państwach, w dodatku do obecnych tam już na zasadzie rotacyjnej jednostek bojowych, to więcej sił logistyki, inżynieryjnych, łączności, więcej pododdziałów wsparcia umożliwiających szybkie wzmocnienie. W Armii Stanów Zjednoczonych większość takich jednostek jest w Gwardii Narodowej i w rezerwie. Są one idealnie dostosowane do służby rotacyjnej. 

Niedawno informowaliśmy, że budowa magazynów Army Prepositioned Stock w Powidzu idzie zgodnie z planem. Jest finansowana z funduszy NATO, więc wszyscy sojusznicy zgodzili się na to, by ją wesprzeć. Jakie więc znaczenie ma ta instalacja i zobowiązania NATO, o którym mówiłem?

Jestem zadowolony, że ten sprzęt zostanie rozmieszczony w Powidzu. Pamiętajmy, że to zostało uzgodnione przez wszystkich członków NATO jeszcze podczas szczytu w Warszawie w 2016 roku. Jest istotne, że NATO płaci za instalacje do przechowywania sprzętu. Myślę, że zbyt mało ludzi zdaje sobie sprawę, iż jest to ważne zobowiązanie ze strony Sojuszu. To stanowi również kontynuację polityki pomiędzy jedną a kolejną administracją, co z kolei pozwala na ważną demonstrację ciągłości zaangażowania. 

Amerykanie mają mocno ograniczone zdolności obrony powietrznej i przeciwrakietowej w Europie. Fot. US Army.
Amerykanie mają mocno ograniczone zdolności obrony powietrznej i przeciwrakietowej w Europie. Fot. US Army.

Powidz jest położony mniej, niż czterysta kilometrów od Obwodu Kaliningradzkiego, więc możemy przypuszczać że jest w zasięgu rozmieszczonych tam rosyjskich pocisków Iskander i innych systemów uderzeniowych. Czy zatem powinny tam zostać rozmieszczone systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej USA lub sojuszników? Tak, by w sytuacji kryzysu chronić tą instalację przed atakiem rakietowo-lotniczym podczas procesu przerzutu żołnierzy z kontynentu amerykańskiego i przekazywania im sprzętu?

Musimy być świadomi, że zdolności obrony powietrznej i przeciwrakietowej Stanów Zjednoczonych w Europie są bardzo ograniczone. To polskie jednostki obrony powietrznej i przeciwrakietowej będą musiały chronić Powidz. Polska będzie zobowiązana do wzięcia na siebie odpowiedzialności za zapewnienie obrony powietrznej i przeciwrakietowej dla Powidza.

Powinniśmy też zwrócić uwagę na inny kluczowy aspekt odstraszania – szybkość rozpoznania, to jak szybko możemy zauważyć że wkrótce może wybuchnąć kryzys. Oczywiście chcemy zapobiec wystąpieniu kryzysu. I dlatego ten sprzęt będzie w Powidzu, abyśmy mogli szybko rozmieścić żołnierzy i zasygnalizować Kremlowi że widzimy co oni robią, powiedzieć: „nie popełnijcie strasznego błędu”. 

To stanowi więc nie tylko inwestycję, ale też zobowiązanie wobec naszego sojusznika – Polski, w którym współdzielimy ryzyko i chcemy zapobiec wystąpieniu kryzysu. Musimy być zdolni do wcześniejszego zauważenia kryzysu. Trzeba poprawić udostępnianie i dzielenie się informacjami, także zdobytymi przez wywiad, i szeroko rozumiane zdolności rozpoznania, nadzoru i wywiadu (ISR) wśród wszystkich sojuszników. To nie amerykański satelita jako pierwszy zaobserwuje, że ma nastąpić kryzys, może to być lokalna formacja wojskowa lub nawet organizacja cywilna, i musimy być zdolni do zebrania danych wywiadowczych, aby wiedzieć że wkrótce może pojawić się kryzys. To trudne zadanie i wyzwanie. 

Wróćmy na moment do kwestii związanych z Niemcami. Wysocy rangą członkowie koalicyjnej partii SPD ogłosili, że będą dążyć do jednostronnego wycofania Niemiec z systemu NATO Nuclear Sharing. Czy taki ruch stanowiłby zagrożenie dla spójności Sojuszu, i jak powinny na niego odpowiedzieć inne państwa członkowskie?

Po pierwsze, jestem pewny że Niemcy będą kontynuować swój udział w programie Nuclear Sharing. To jest bardzo ważne zobowiązanie ryzyka dzielonego pomiędzy Niemcy i resztę Sojuszu, i myślę że ostatecznie głosy „chłodniejszych głów”, bardziej dojrzałych ekspertów zajmujących się strategią przeważą. Ale warto zadawać takie pytania.

Wewnątrz Niemiec oni nigdy nie przepadali za tym, duża część ludności nigdy nie chciała mieć broni jądrowej na swoim terytorium. I to w pewien sposób jest zrozumiałe. Rolą przywódców Niemiec, niemieckiego rządu jest wyjaśnienie ludności, dlaczego jest to tak ważne i dlaczego odstraszanie nuklearne tak naprawdę obniża ryzyko konfliktu. I podkreślenie, że sojusznicy oczekują przywództwa Niemiec w tym zakresie. 

Mogę powiedzieć, że byłoby bardzo pomocne gdyby polscy przywódcy publicznie powiedzieli do swoich przywódców i sojuszników: dziękujemy wam Niemcy, jest tak ważne że jesteście zaangażowani w Nuclear Sharing, to zmniejsza ryzyko nie tylko dla sąsiadów Niemiec ale dla wszystkich sojuszników. Gdyby powiedzieli to publicznie, jasno i wyraźnie, powiedzieli że ufają Niemcom i liczą że będą oni kontynuować swoje zaangażowanie, byłby to bardzo silny sygnał.

Myśliwiec F-16C z podwieszoną bombą jądrową B-61 Mod.12, Fot. Staff Sgt. Brandi Hansen, US Air Force
Myśliwiec F-16C z podwieszoną bombą jądrową B-61 Mod.12, Fot. Staff Sgt. Brandi Hansen, US Air Force

Na koniec chciałbym odnieść się do sytuacji w Stanach Zjednoczonych. W USA odbywają się protesty związane z sytuacją wewnętrzną, działaniami policji, jest też kryzys ekonomiczny wynikający ze skutków pandemii koronawirusa, a w tym roku odbywają się również wybory. Czy widzi Pan ryzyko, że – niezależnie od wyników głosowania – przywódcy Stanów Zjednoczonych skupią się na kwestiach wewnętrznych i będą ciąć wydatki obronne, aby finansować programy krajowe? 

Po pierwsze, muszę powiedzieć że oglądanie tego, co stało się w Ameryce, zamieszek, przemocy w miastach było dla mnie bardzo bolesne. Ale nikt w mundurze, nikt w wojsku nie chce widzieć naszych Sił Zbrojnych zaangażowanych w tłumienie przemocy w kraju. Żaden żołnierz nie chce być zmuszonym do użycia siły przeciwko własnym obywatelom. Jest więc prawdziwym wyzwaniem dla władz cywilnych i Prezydenta jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych, aby zapewnić że wojsko nie znajdzie się w sytuacji w której utraci zaufanie i uznanie narodu amerykańskiego.

Odnosi się Pan zarówno do rozmieszczenia jednostek Gwardii Narodowej i służby czynnej, czy szczególnie do poddawanego dyskusji, potencjalnego wykorzystania w kraju czynnych jednostek sił zbrojnych? 

W zakresie misji na terenie kraju Gwardia Narodowa należy do władz stanowych (w przeciwieństwie do rozmieszczania jej poza granicami kraju, gdy podlega władzom federalnym, na przykład tak jak to widzimy w Polsce). W celu wykonywania misji na terenie kraju żołnierze Gwardii Narodowej są przeszkoleni aby móc pomagać gubernatorowi w wykonywaniu określonych zadań, w tym do podejmowania działań w trakcie niepokojów społecznych. 

Jeśli natomiast chodzi o potencjalne rozmieszczenie regularnej, zawodowej Armii, sytuacje w których byłoby to właściwe występują bardzo rzadko. I nie uważam, że w obecnej sytuacji wykorzystanie czynnej armii byłoby odpowiednim rozwiązaniem. Było naprawdę trudno wszystko to oglądać.

Moim zdaniem bardziej niż czegokolwiek innego, potrzebujemy pozytywnego przywództwa ze strony Prezydenta i innych liderów w Ameryce. Pozytywnego przywództwa, aby ponownie zjednoczyć nasz kraj. Mamy wybory w listopadzie, i to głosowanie, proces wyborczy w naszym kraju daje obywatelom możliwość głosowania na innego przywódcę jeśli nie są oni zadowoleni z kierunku, w którym podąża państwo, lub głosowania w celu utrzymania obecnego przywódcy, jeśli są oni zadowoleni. I ludzie muszą szanować wynik wyborów. Dlatego uważam, że jest bardzo ważne, aby nasi przywódcy „obniżyli temperaturę”, ograniczyli przemoc w stosunku do tego, co widzimy dziś.

Ale jak ta sytuacja może wpłynąć na budżet obronny? Koncentracja na krajowych programach i rosnący deficyt budżetowy mogłyby prowadzić do ograniczenia zdolności obronnych Stanów Zjednoczonych, także w Europie. Podobna sytuacja, „sekwestracja”, wystąpiła zaledwie kilka lat temu. Z kolei pół wieku temu, protesty związane z wojną w Wietnamie doprowadziły Stany Zjednoczone do wycofania z jednego z teatrów, na którym były one zaangażowane – właśnie z Wietnamu. 

Z jednej strony, jestem pewien że budżet obronny będzie pod presją. Nasz obecny budżet jest adekwatny. Jest wystarczający, jeśli będziemy wydatkować go we właściwy sposób, ale też pracować lepiej z sojusznikami. Ta administracja mogłaby być bardziej skuteczna we współpracy ze wszystkimi naszymi sojusznikami, włącznie z Niemcami i Francją. Bo potrzebujemy dziś sojuszników bardziej, niż kiedykolwiek. 

Odpowiadając na pytanie dotyczące sekwestracji – nie mogę teraz powiedzieć, w jakim zakresie będą rozważane cięcia, mówię jedynie że na pewno będzie presja, aby obniżać wydatki. Nie wydaje mi się jednak, by odbywało się to w takim samym stopniu jak podczas sekwestracji, bo wszyscy widzieli jak bardzo było to szkodliwe. Poza tym, choć mamy pandemię koronawirusa, wciąż borykamy się z tymi samymi zagrożeniami. Rosja stanowi zagrożenie, Chiny są coraz większym niebezpieczeństwem i nadal musimy się obawiać o Iran oraz o Koreę Północną. Dlatego musimy lepiej pracować z naszymi sojusznikami. 

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze (21)

  1. andys

    "Nie do końca rozumiem tę konstrukcję myślową: przesunięcie sił z RFN do Polski zagrozi spójności NATO. " Proponuję taka wersję odpowiedzi - przeniesienie sił USA z Niemiec do Polski niewatpliwie zaniepokoi Rosjan (tylko idiota by sie nie zaniepokoił) , wzrośnie napiecie w regionie i nie tylko regionie. Rosjanie przyjmą jakieś decyzje w odpowiedzi na te działania. Nie wszystkie kraje NATO ucieszą sie z powodu wzrostu napiecia w regionie, w dużym stopniu dlatego, że przeprowadzane jest to przez USA w gruncie rzeczy bez konsultacji z nimi, w ramach realizacji globalnej polityki USA. Przypominam, że NATO nie powstało, aby realizować cele USA , szczególnie te zwiazane z przywódctwem globalnym. +

  2. Nalecz

    Nato jest fikcją. Największe kraje Europy nie mają ochoty nadstawiać łba za nikogo. Program nowego czołgu gdzie Niemcy i Francja odmówiły Polsce udziału pokazuje kim dla nich jesteśmy. Żerowiskiem ale nie sojusznikiem z Nato. Nasze służby powinny zainteresować się wszystkimi naszymi generałami ,którzy siedzieli w tych krajach Nato. Bo może mamy więcej szpiegów w armii niż przed wybuchem ww2 w 1939.

  3. werte

    Generał odjechał co się zowie... Za co niby mielibyśmy dziękować Niemcom? Za to że sprowadzili nasz kraj i świat na krawędź zagłady? Za to że do dzisiaj nie rozliczyli swoich nazioli? Za to że jako najsilniejszy gospodarczo kraj Kontynentu nie mają ochoty wypełniać zobowiązań sojuszniczych? Za to że wspierają politycznie i gospodarczo naszego wschodniego wroga? Za to że chcą bezprawnie łamiąc traktaty UE zamienić ją w ZSRR-bis? Za to że są przyczyną największego humanitarnego kryzysu migracyjnego w Europie od dekad? Czy w końcu za to że do dzisiaj nie wypłacili nam odszkodowań za II Wojnę Światową i robią wszystko żeby tego uniknąć? Panie generale, z amerykańskiej perspektywy może sobie Pan takie brednie sugerować, ale żaden poważny polski polityk raczej nie weźmie tego na serio.

    1. wert

      Dokładnie. Trzeba wziąć też pod uwagę że decyzja USA jest po ogłoszeniu inwestycji VW w Chinach na 2.1 mld EU. Niemcy chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. Główni rozbijacze NATO to niemcy i francja

    2. Marek1

      Oooo, a to my MAMY jakiegoś ... poważnego polityka ?? Co najmniej od dekady takowego nie widziałem. Wyłącznie małe, partyjne do imentu indywidua, otaczające się takimi samymi miernotami, dla których interes partyjny, nepotyzm i korupcja ma absolutny priorytet nad interesem Polski. Są przy tym wszystkim mistrzami w wycieraniu sobie gęby Polską, patriotyzmem i wygłaszaniem durnych medialnych pierdoletów z których tradycyjnie NIC nie wynika ...

    3. andys

      Francuzi i Niemcy chcą żyć dobrze i budować jeszcze lepszą przyszłośc dla swoich dzieci, inni chcą poprzestać na machaniu szabelką.

  4. rozbawiony

    O co tu chodzi ? Według gen. Hodgesa przebazowanie na stałe sił amerykańskich do Polski i innych krajów środkowo- europejskich może doprowadzić do złamania spójności NATO . Czyli rozlokowanie większych sił NATO na pierwszej linii jest niekorzystne z punktu widzenia takich państw jak Niemcy czy Francja . Wynika z tego , że nie są one skore bronić Polski , Rumunii i krajów bałtyckich . Myślą tylko jak ochronić siebie i nie zdenerwować Putina a nas w ostateczności rzucić na pożarcie . Być może USA ma inne podejście ale po prostu uważa , że obrona europy środkowo - wschodniej jest nierealna . Dlatego nie decyduje się na stałą dużą bazę w Polsce mając za wymówkę akt stanowiący NATO - Rosja. Ważne jest czy i jakie jednostki , jak liczebne zostaną skierowane do nas z Niemiec . By w razie agresji została przerzucona pomoc z USA potrzeba czasu a więc musimy stawić długotrwały opór - bez stacjonowania dużych sił amerykańskich / rotacyjnie bądz na stałe / w naszym rejonie nie ma na to szans . Już sama ich obecność przyhamowała by Rosjan przed głupimi pomysłami.

    1. wert

      wg ostatnich danych Bartosiaka USA mogą przyjść nam z pomocą po 2 tygodniach, ojropka aż po miesiącu. Co tu więcej komentować, musi się zabrać całe NATO uruchomić art 5, wpierw przekonać niemców do obrony ich bufora. W międzyczasie sowici dawno będą już nad Wisłą i np ogłoszą zatrzymanie działań. Co zrobi berlin to widać po Donbasie. Potrzebujemy b silnego komponentu lądowego tak aby się utrzymać do przyjścia amerykanów. NATO to od dawna klub towarzyski

    2. Marek1

      B. silnego POLSKIEGO komponentu WL pod POLSKIM d-twem, tylko wspartego jedn. US Army/NATO. Niestety nadal Nowogródzka zwiększa zakres outsourcingu w dziedzinie obronności RP, skutecznie paraliżując najważniejsze prace nad modernizacją i pozyskaniem syst. dalekozasiegowego rozpoznania i rażenia. O tragifarsie z obroną powietrzną nawet juz mi się pisać nie chce ...

  5. www

    W internecie opublikowano wyjątkowe zdjęcie, zrobione w tym roku, pokazujące dziesiątki zniszczonych w Iraku z rąk terrorystów z "Państwa Islamskiego" albo pro-irańskiego ugrupowania Hezbollah amerykańskich czołgów Abrams M1A2. Większość Abramsów była zniszczona ręcznymi granatnikami przeciwpancernymi radzieckiej produkcji, które nieoczekiwanie dobrze radziły sobie z grubym pancerzem amerykańskich czołgów.

    1. Lewak

      Jaki to ma związek z artykułem?

    2. Marek1

      1. Irak NIE dostawał/kupował M1A2, lecz prawie bez wyjątku stare, magazynowe wersje M1A1. 2. KAŻDY MBT świata może zostać bez trudu zniszczony z RPG z odpowiednią amunicją, o ile tylko dopuści się do strzelania do nich z boku/tyłu/z góry. Przy kiepskim poziomie dowodzenia i wyszkolenia wojsk irackich niestety często do takich sytuacji dochodziło. Zwłaszcza w trakcie walk ulicznych w miastach.

  6. wert

    Kiedyś główne starcie miało być na przesmyku fuldańskim, dziś na przesmyku suwalskim więc gdzie powinny stacjonować wojska? Nad Renem?

  7. andys

    "Istnieje rozpowszechniony pogląd, który osobiście również podzielam, że poprzez aneksję Krymu i inwazję na Ukrainę Rosja złamała te postanowienia i NATO nie jest już zobowiązane przez zapisy tego porozumienia do powstrzymania się od stałego stacjonowania w krajach takich, jak Polska. " Dziwnie brzmi ta lojajka wobec przedstawiciela USA , choć i nieformalnego, lecz twardo stojacy na pozycji interesów tego kraju.

    1. Franz

      Przyznam ze caly te wywiad zawiera sprzeczne ze soba wypowiedzi. Z jednej strony zmniejszenie obecnosci kontygentu USA w niemczech i przesuniecie ich do innych krajow europy ma wplynac negatywnie na bezpieczenstwo europy co mnie osobiscie zirytowalo a z drugiej strony oczywiste i permanentne lamanie postanowien i umow rozbrojeniowych przez Rosje i jej aneksja obcych terytoriow zwalnia USA od powstrzymania przemieszczenia wojska dla obrony Polski. Moze to dobrze ze przeszedl na emeryture.

    2. bender

      Czego dokładnie nie rozumiesz we wnioskowaniu, że mniej wojska na kontynencie, to mniejsze bezpieczeństwo tegoż kontynentu? To nie wydaje się bardzo trudne do pojęcia.

  8. Adam

    Jak powiedział pan generał to my dla bazy w Powidzu będziemy musieli zapewnić osłonę przeciwlotniczą i przeciwrakietową tylko pytam czym????? Jak my własnych baz nie mamy czym osłaniać przed atakiem z powietrza nie wspominając już o elektrowniach itp.

    1. Strzelec

      Nie chcę byś czarnowidzem ale już wiesz po co te dwie baterie Patriot będą w Polsce

    2. Murf fanem Polski

      Przygotowujemy pełny zespół bojowy Pancernej Brygady, który może być na linii frontu w ciągu 72 godzin (tyle czasu zajęło brygadzie przygotowanie się do walki podczas operacji REFORGER w latach 80.) Zbudowanie tego kosztuje nas około 2,6 MILIONÓW DOLARÓW. Plus koszt przeniesienia pojazdów. Wszystko po to, by chronić naszego najcenniejszego sojusznika. Chcesz ich czy nie? Jeśli tak; następnie rozwidl się nad niektórymi strażnikami bram i pomóż upewnić się, że nie zostanie wysadzony, zanim będzie można go użyć. Inni sojusznicy to robią

    3. Adam

      Te raptem dwie baterie które kupiliśmy to będą gdzie indziej,jedna będzie osłaniać główne centrum dowodzenia na Żoliborzu a druga Okęcie żeby naczelnik mógł bezpiecznie uciekać z kraju :) A reszta Polski się nie liczy :)

  9. Franc

    Niewiem czy przypadkiem sie nie powtarzam. USA nie zamierza redukowac sil zbrojnych w Europie tylko zmienic ich lekalizacje przesuwajac stacjonowanie zolnierzy z niemiec do innych takze do pPolski krajow. Byc moze Hodges kupil wille w zachodnich niemczech lub promuje partie demokratow. Takie wypowiedzi moim zdaniem bardziej sluza rosjanom jak ogloszenie redukcji wojsk stacjoinujacych w niemczech. taka dosc niespodziewana w formie decyzja byc moze byla skutkiem dokladnie takiej niespodziewanej i antyamerykanskiej decyzji rzadu niemiec o wydaleniu ambasadora Grenella z niemiec. Poniewaz przesuniecie stacjonowania wojsk NATO i jednostek armii USA do Polski juz dawno zaplanowano i realizuje sie to od kulku lat wiec taka decyzja nawet jak sie nie zapytalo o laskawa zgode pani Merkel jest ze strony prezydenta Trumpa jak najbardziej sluszna. Nawdet gdyby mialo to byc nie 9000 zolnierzy a inna ilosc. W koncu to polska i kraje baltyckie i rumunia to przedmurze europy wiec logika wskazywalaby zeb wlasnie tu byl srodek ciezkosci obrony europy. Widac nie kazdemu to jest zrozumiale. Wydaje sie ze Hodges niebawem bedzie musial sie pozegnac ze swojej funkcji i przeniesc sie na emerytura do swoich kochanych przyjaciol niemieckich gdzies w bawar

    1. kj1981

      Bzdura. Administracja USA chce część tych żołnierzy wycofać, a część przenieść na wschód (w tym do nas). Ale sumarycznie ma ich być w Europie mniej. Co jest w sumie zgodne z wizją obecnego prezydenta Trumpa ("America first!")

    2. Wawiak

      Raczej chce zmienić charakter obecności na rotacyjny - daje im to większą elastyczność i redukuje koszty.

    3. Cóż

      Administracja USA lepiej niech zastanowi się czy ich drukarki do pieniędzy się nie przegrzeją, ponieważ świat odchodzi od dolara, i jeśli dalej będą wydawać 700 miliardów na zbrojenia to czeka ich inflacja w stylu tej z Zimbabwe

  10. Jabadabadu

    Widać, że po wieloletnim pobycie w Europie bardzo polubił Niemcy i Niemców. Trudno się zatem dziwić, że jest byłym a nie aktualny gd. Nie można kwestionować stanowiska i decyzji szefa. Btw. - jak to się dzieje, że stanowiska Niemiec, Rosji, polityków KO i byłych dowódców US Army (za kadencji demokratów) są w tej kwestii identyczne? Czy ktoś wierzy w przypadki? Szczególnie w tak newralgicznym temacie? Zobaczymy czy zadziała cenzura anty-Trump. Jeżeli tak to tego postu nie będzie

    1. franz

      Nie to nie przypadek.

    2. K.

      Tyle , że Trump nie chcę przenieść tych jednostek w całości do Polski . Chce zredukować siły o 1/3 i część z tych jednostek być może zostanie przeniesione do Polski . Czy to jest dobre dla NATO ? Ucieszy się Rosja , to pewne .

  11. Wawiak

    Myślę, że chodzi raczej o to, że w Niemczech sporo ludzi żyje z obecności armii USA (np. okolice bazy Rammstein...). OC nie bronię Niemców.

  12. 12345

    Oczywiście, że nie. Jakby gen. Hodges nie widział, że gdyby nie okupacja Niemiec przez USA, to już byłby IV rozbiór Polski przez Rosję i Niemcy. To odwieczni sojusznicy.

    1. pragmatyk

      Przecież niedawno Rosjanie od nas wyszli , i znów by weszli ,a NATO nie ma,jakaś nowa teoria dziejów.

  13. coleg fantasy militare

    Proponuję aby na terytorium Niemiec stworzyć Polski Kontyngent Wojskowy w sile dwóch brygad między Odrą a Łabą. Będziemy tam bronić Niemiec na koszt tamtejszego podatnika i utrzymywać głębokie zaplecze na wypadek konfliktu w Europie środkowej gwarantując łańcuch dostaw niemieckiej techniki wojennej.

    1. pragmatyk

      Przecież już amerykanie są na koszt tamtego podatnika ,a Prezydent USA obiecał powrót do domu, a nie do Polski. Moze coś Pani ambasador wie więcej.

  14. dim

    "...Gdyby powiedzieli to publicznie, jasno i wyraźnie, powiedzieli że ufają Niemcom..." - (rozważam, że) byłoby to publiczne poświadczanie nieprawdy.

    1. pragmatyk

      jak nie wiadomo o co chodzi to przeważnie chodzi o pieniądze ,utrzymanie wojsk Amerykanskich w Polsce to te 2 miljardyna fort T. troche za mało.Niemcy dysponują troche innym budżetem. "Rząd RFN w ubiegłych siedmiu latach wydał na oddziały amerykańskie w Niemczech ponad 240 mln euro. Suma ta zawiera między innymi świadczenia dla byłych pracowników oraz utrzymanie terenów i nieruchomości. Niemcy przykładają się także do kosztów budowy amerykańskich baz."

  15. Murf fanem Polski

    Nie martwcie się tym, moi polscy przyjaciele. To Trump próbuje zastraszyć Niemców, nic więcej. nie będzie to miało miejsca do września, kiedy to, mam nadzieję, zniknie. Wojsko USA nie przygotowuje się do przeniesienia wojsk, z wyjątkiem Polski, głównie logistyki zgodnie z umową USA / Polska. Nie ma planów, jak przenieść dowolne dodatkowe jednostki. Brak planów, gdzie je umieścić. USA planuje takie ruchy latami, że nie jest to robione według kaprysu POTUS.

  16. bc

    Nie będzie korpusu Amerykańskiego to będzie musiał być Polsko-Niemiecki korpus armii Europejskiej proste. Takie wypowiedzi i rewolucja antykulturalna na ulicach nie pomagają amerykańskiej wiarygodności.

    1. czytelnik D24

      Kto będzie na czele tego korpusu armii europejskiej? Wowa z Kremla ze swoim gazowym bacikiem? Nie za bardzo cię ponosi?

  17. Fanklub Daviena

    Na szczęście USA bankrutuje i opinia Hodgesa nie ma znaczenia.

    1. jontek

      na szczęście ropa tania i Rosja nie ma znaczenia

    2. Ethan

      Rosja tez bankrutuje i twoja opinia nie ma znaczenia.

    3. Użytkownik

      Tania ropa dzieciaczku jest większym problemem dla USA jak Rosji bo to w USA bankrutują już pierwsze firmy wydobywające ropę z łupków. Rosja ma jedne z najniższych kosztów wydobycia ropy na świecie więc oni akurat przy taniej ropie są w stanie wytrwać, co najwyżej im się budżet nie dopnie czego wy dzieci nie rozumiecie i wam się wdaje ze koszty wydobycia przy danej cenie ropy i bilans budżetu przy danej cenie ropy to jedno i to samo.

  18. Dyktatorek

    Ogarnięci w temacie ludzie to rozumieją , że to defacto nie jest również w naszym interesie ...tylko nasz MON zaciera rączki i się cieszy , tylko nasuwa się pytanie czy to głupota i zero wyobraźni ??? Czy pośrednio są inspirowani przez Putina ??? Bo bez dyskusji sposób przeprowadzania modernizacji WP. przez obecnych włodarzy to jawny sabotaż

  19. Rakowiec

    Od rzeczywistości DALEKO

  20. nhy

    Przecież wszystkich nie wycofują...sieją panikę nic więcej.

  21. Pentagram

    Tak sobie nagrabil ze droga do PENTAGONu ZAMKNIĘTA