Siły zbrojne

Ekspert: Polska musi modernizować śmigłowce. Maszyny uderzeniowe – priorytetem

Fot. st. chor. Adam ROIK/Zespół Reporterski Combat Camera DO SZ
Fot. st. chor. Adam ROIK/Zespół Reporterski Combat Camera DO SZ

To śmigłowce uderzeniowe są najważniejsze w tej chwili, w związku z rosnącym zagrożeniem. Nie wolno pozwolić na to, aby polskie Siły Zbrojne nie dysponowały zdolnościami zwalczania celów za pomocą wyspecjalizowanych śmigłowców – mówi w rozmowie z Defence24.pl gen. bryg. pil. rez. Dariusz Wroński, były szef Wojsk Aeromobilnych i Zmotoryzowanych, prezes Centrum Wdrożeniowo-Produkcyjnego ITWL Sp. z o.o.

Panie Generale, zgodnie z zapowiedziami MON realizacja programu śmigłowca uderzeniowego Kruk ma doprowadzić do pozyskania przez Siły Zbrojne szesnastu maszyn do 2022 roku i takiej samej liczby w późniejszym okresie. Obecnie polska armia dysponuje Mi-24, pozbawionymi jednak kierowanej broni przeciwpancernej. Czy w obecnej sytuacji maszyny uderzeniowe powinny stanowić priorytet Wojska Polskiego?

Chciałem bardzo wyraźnie zaznaczyć, że już ponad rok temu zgłaszałem, że w związku ze zmianą sytuacji bezpieczeństwa na świecie należy natychmiast dostosować priorytety i wysunąć śmigłowce uderzeniowe na pierwszy plan. To one są najważniejsze w tej chwili, w związku z rosnącym zagrożeniem. Nie wolno pozwolić na to, aby polskie Siły Zbrojne nie dysponowały zdolnościami w zakresie zwalczania celów za pomocą wyspecjalizowanych śmigłowców. Natomiast do śmigłowców wsparcia, wielozadaniowych można wrócić nieco później, bo posiadane obecnie maszyny będą w stanie wypełnić tę „lukę”, jeśli zostaną zmodernizowane. 

A mówiąc bardziej ogólnie, w jaki sposób można zdefiniować potrzeby Polski w zakresie śmigłowców wojskowych? 

Jeśli chodzi o liczbę, to trzeba uwzględnić zagrożenia oraz potencjał naszego kraju. Mamy granicę z obwodem kaliningradzkim, z Białorusią, Polska liczy 38 mln ludzi. Państwa Beneluxu dysponują kilkudziesięcioma ciężkimi śmigłowcami transportowymi, posiadają też AH-64 w znacznych ilościach. Pod wieloma względami ich lotnictwo śmigłowcowe jest więc silniejsze, niż w wypadku Polski. Kilka czy kilkanaście sztuk maszyn może załatwić tylko ściśle określone, „niszowe” potrzeby. Polska potrzebuje znacznie więcej wiropłatów niż 16, 30, czy 60.

Oczywiście proces pozyskania docelowej liczby śmigłowców musi być rozłożony w czasie, z uwagi na możliwości budżetowe. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim na terenie Polski oraz zobowiązania sojusznicze, jestem skłonny stwierdzić, że Siły Zbrojne potrzebują docelowo nowoczesnych około 270 śmigłowców. To ostrożny szacunek, wynikający z oceny realnych potrzeb operacyjnych. Otwartą kwestią jest ścieżka dojścia do tej liczby. Konieczne jest przecież przeprowadzenie szeroko zakrojonego procesu negocjacyjnego, ustanowienie zdolności produkcyjnych czy serwisowych, nie mówiąc już o szkoleniu załóg i obsług. Dlatego postuluję modernizację istniejących śmigłowców. Może ona być swoistym „pomostem” przed przejściem na nowe śmigłowce.

Resort obrony deklaruje zakup w pierwszej kolejności czternastu śmigłowców wielozadaniowych dla Wojsk Specjalnych i sił morskich. Założenie pozyskania wiropłatów wielozadaniowych na jednej platformie zostało oficjalnie zarzucone.

Nie uczestniczę w przygotowywaniu planów modernizacyjnych przygotowywanych przez MON. Staram się śledzić i analizować zachodzące procesy, i jako Prezes Centrum Wdrożeniowo-Produkcyjnego ITWL wychodzę z propozycjami i z tymi przemyśleniami, które są korzystne dla Polski. Cieszę się, iż niektóre są brane pod uwagę. Spędziłem przy śmigłowcach 36 lat i mogę powiedzieć, że w procesie ich wprowadzania należy wykorzystać pewną logikę, tak aby mogły one wykonać konkretne zadania. Wiadomo, że inne śmigłowce będą potrzebne dla obszaru morskiego, np. przy nasyceniu soli, a inne do wykonywania zadania na terenie lądu. Już z tego założenia wychodząc, widać, że będą potrzebne co najmniej dwie platformy. Gdyby tak się złożyło, że jeden typ śmigłowca jest predysponowany do wszystkich zadań, to byłoby korzystne ze względów logistycznych, serwisowych, ale takich maszyn po prostu nie ma.

Śmigłowce dla Marynarki Wojennej są na pewno potrzebne bardzo pilnie. Na drugim miejscu postawiłbym maszyny dla Wojsk Specjalnych. Polska zadeklarowała określone zdolności w tym zakresie, między innymi w ramach NATO. Tutaj potrzebne będą wiropłaty przeznaczone do wykonywania naprawdę specyficznych i trudnych zadań. Będą musiały mieć nieco lepsze możliwości, parametry niż takie śmigłowce, które będą służyły na przykład w Wojskach Lądowych tylko do transportu ludzi, uzbrojenia do określonego miejsca w krótkim czasie. Tutaj moim zdaniem moglibyśmy pozwolić sobie na maszynę lżejszą, jeśli chodzi o „ciężar gatunkowy” niż te dla sił specjalnych czy marynarki. Więc już mówimy o trzech platformach, choć wszystkie one mogą należeć do „średniego piętra”. Docelowo Polsce potrzebne są też ciężkie śmigłowce transportowe, i one koniecznie muszą być uwzględniane w długofalowych planach. 

Niedawno MON poinformował o prowadzeniu przez polskie podmioty wysiłków w celu modernizacji śmigłowców Mi-8 czy Mi-17 z  Ukrainą. Jaki wpływ na ten proces może mieć podpisane niedawno porozumienie szefów resortów obrony obu państw, dotyczące rozszerzenia współpracy wojskowej?

Jesteśmy zadowoleni, że minister obrony narodowej Antoni Macierewicz i minister obrony Ukrainy podpisali dokument, który legitymizuje i uwiarygadnia polski przemysł w prowadzeniu rozmów oraz przygotowywaniu projektów polsko-ukraińskich. To otwiera nam dalszą drogę i pozwala kontynuować rozmowy i projekty, które rozpoczęto już nieco wcześniej. Ich efektem jest zainteresowanie możliwością wspólnej remotoryzacji czy modyfikacji elementów śmigłowców. To zapewni im lepsze osiągi i wyższą moc silników. W efekcie rozszerzone zostaną zdolności operacyjne, zwiększy się zasięg i pułap, a okresy międzyremontowe ulegną wydłużeniu. Obniżone zostanie też jednostkowe zużycie paliwa, a śmigłowce będą mogły wykonywać znacznie szersze spektrum zadań, niż do tej pory.

Na czym mogą polegać korzyści z modernizacji, jeśli chodzi o zdolności operacyjne?

Mam tutaj na myśli przede wszystkim zakres temperatur, w których mogą być wykonywane zadania śmigłowców. Gdybyśmy dysponowali wiropłatami z silnikami, jakie oferuje w tej chwili ukraińska firma Motor Sicz, to mogłyby one bez żadnych problemów operować w Afganistanie czy w Iraku. W trudnym środowisku dla śmigłowców, w temperaturach rzędu 40 czy więcej do 50 st. Celsjusza lub w bardzo niskich temperaturach. Sama wymiana silników na nowoczesne, o większych parametrach zgodnie z zasadą koszt-efekt zmniejszy zużycie paliwa, kolejny remont będzie można prowadzić nie po 1500 godzin, a po pięciu tysiącach. Bardzo istotne jest też przedłużenie eksploatacji samego śmigłowca. Maszyny będą się przy tym charakteryzować większym udźwigiem. Modernizacja pozwoli też na kontynuację służby, pracy i utrzymanie umiejętności mechaników, techników, inżynierów, którzy będą obsługiwali te śmigłowce.

W jaki sposób proponowany program wpisuje się w obecną sytuację polskiego lotnictwa śmigłowcowego?

Instytut ITWL i Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 doszły do wniosku, że mogą ustanowić współpracę z firmą Motor Sicz. Polska posiada znaczną liczbę śmigłowców rodziny Mi, których struktury mogą być eksploatowane jeszcze przez przynajmniej 10-15, a w niektórych wypadkach 20 lat. Konieczna jest wymiana niektórych podsystemów śmigłowców Mi-8, Mi-17 czy Mi-24, co nie tylko wydłuża eksploatację, ale też zwiększa możliwości bojowe. W momencie gdy program śmigłowca wsparcia na jednej platformie został wstrzymany, brak modernizacji starszych śmigłowców groziłby utratą możliwości operacyjnych, oczywiście poza nielicznymi maszynami, które zostaną zakupione w ramach pilnej potrzeby operacyjnej.

Polska ma konkretne zobowiązania wobec NATO czy UE, także jeżeli chodzi o liczbę śmigłowców przygotowanych do działań. Postanowiliśmy wyjść do przodu i wypełnić tę lukę właśnie poprzez modyfikację najważniejszych elementów śmigłowca, po to aby jeszcze przez okres ośmiu czy dziesięciu lat mógł on wykonywać zadania i zobowiązania sojusznicze. Niezależnie od tego, z całą pewnością na pierwszym miejscu pozostaje tutaj zdolność do wykonywania zadań na korzyść Polski, czyli to wszystko, co służy obronie Ojczyzny. I to głównie legło u podstaw całego toku myślenia o wykorzystaniu dotychczas posiadanych śmigłowców. Nie tylko do prowadzenia działań, ale też dalszego szkolenia i podtrzymywania nawyków. 

Chodzi tu nie tylko o pilotów, ale o techników, służbę ruchu lotniczego, logistyków. Na jednego pilota przypada około 30-40 osób, które pracują po to, żeby śmigłowiec mógł wzbić się w powietrze i wykonywać zadania. Wycofanie śmigłowców spowodowałoby utratę nawyków i umiejętności, a ich odzyskanie będzie bardzo kosztowne i długotrwałe. Inaczej mówiąc, pełną zdolność operacyjną uzyskalibyśmy nie w momencie dostawy nowych maszyn, ale dużo później, i to znacznym kosztem – również organizacyjnym. A do tego czasu lotnictwo śmigłowcowe nie miałoby możliwości wykonywania zadań operacyjnych na szerszą skalę, gdyby zaszła taka potrzeba. Nawyki w lotnictwie wypracowuje się przez 10, 15, a czasem nawet 20 lat, one mają też istotne znaczenie dla bezpieczeństwa. 

Które z posiadanych przez Wojsko Polskie maszyn mogą zostać poddane modernizacji?

Mam na myśli całą flotę, począwszy od Mi-2, przez W-3 Sokół, poprzez Mi-8, Mi-17 i Mi-24. Istnieje też możliwość modernizacji maszyn Mi-14. W naszych uwarunkowaniach geopolitycznych i gospodarczych musimy sięgnąć po dostępne rozwiązania. Potrzebujemy dużej liczby śmigłowców, więc koszty również muszą być brane pod uwagę. Remotoryzacja i modernizacja śmigłowców zapewni zdolności na okres około 10 lat, pozwoli też na podtrzymanie nawyków i umiejętności pilotów oraz personelu naziemnego. Będzie swoistym łącznikiem pomiędzy niebytem, który grozi lotnictwu śmigłowcowemu w wypadku braku konkretnych działań na dużą skalę, a nową i nowoczesną techniką, którą pozyskamy w dłuższej perspektywie. Jak mówiłem, nawet po pierwszych dostawach nowych maszyn osiąganie pełnej zdolności operacyjnej może zająć nawet dziesięć lat, bez modernizacji do tego czasu utracimy zdolności. W sytuacji zagrożenia skutki dla Polski mogą być bardzo poważne, historia by nam tego nie wybaczyła.

Wcześniej mówił Pan, że priorytetem dla Polski powinno być pozyskanie nowych śmigłowców uderzeniowych. Czy w takim razie również przeznaczone do pilnego zastąpienia Mi-24 powinny być zmodernizowane? 

Program śmigłowców uderzeniowych nowego typu musi być pilnie realizowany. Niezależnie od niego, należy zwrócić uwagę na przywrócenie zdolności bojowej śmigłowców szturmowych Mi-24. One posiadają pewne specyficzne cechy i różnią się od maszyn uderzeniowych innych producentów. Zdecydowanie tak, pilną potrzebą jest pozyskanie nowych pocisków przeciwpancernych i silników dla Mi-24. To daje o wiele większe możliwości, pierwsze śmigłowce tego typu ze zmodyfikowanym systemem napędowym już latają na Ukrainie, moc wzrosła o 1000 KM. Ich parametry lotu i zdolności udźwigowe są znacznie lepsze. Zwracam uwagę, że dodanie nowego pocisku przeciwpancernego czy modyfikacja systemów obserwacyjno-celowniczych z tym związana wiąże się ze wzrostem masy, również układ kinematyczny musi być do tego dostosowany. W efekcie otrzymamy śmigłowiec, który zapewni nam bezpieczeństwo. Warto przeznaczyć na to pewną pulę pieniędzy z budżetu.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze