Siły zbrojne

Do kanadyjskiej armii bez obywatelstwa? [KOMENTARZ]

Fot. Cpl Jeffrey Clement, Canadian Armed Forces

Do kanadyjskiej armii będą mogły zaciągnąć się także osoby bez obywatelstwa, mające prawo stałego pobytu – poinformowała w poniedziałek minister obrony Anita Anand. Powodem są braki kadrowe, armii brakuje ok. ośmiu tysięcy żołnierzy.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

„Osoby z prawem stałego pobytu to utalentowana i dysponująca wieloma umiejętnościami grupa ludności Kanady (...) Rekrutacja osób z prawem stałego pobytu umożliwi powiększenie naszej armii" - podkreśliła Anand w komunikacie. Służba w kanadyjskiej armii ułatwi też uzyskanie kanadyjskiego obywatelstwa I - jak podkreślono - wnioski o obywatelstwo od żołnierzy będą rozpatrywane w pierwszej kolejności.

Dotychczas kanadyjskie siły zbrojne (Canadian Armed Forces - CAF) przyjmowały wnioski o przyjęcie od osób mających prawo stałego pobytu w przypadku byłych żołnierzy przeszkolonych poza Kanadą. Dotyczyło to m.in. pilotów, oficerów wyspecjalizowanych w logistyce, oficerów piechoty i innych specjalistów wojskowych.

Kanadyjskie siły zbrojne poszukuje kandydatów na ponad 100 rodzajów stanowisk, od specjalistów morskich do radiologów. Cytowany w komunikacie szef sztabu generał Wayne Eyre powiedział, że już obecnie zainteresowanie służbą wojskową ze strony osób z prawem stałego pobytu jest duże. Dwa miesiące temu Eyre mówił mediom wręcz o kryzysie w rekrutacji, który zagraża możliwościom obrony kraju.

Już pod koniec września bieżącego roku informowaliśmy na Defence24, że media w Kanadzie dość szeroko pisały o problemach rekrutacyjnych w tamtejszych siłach zbrojnych. W listopadzie Kanadyjskie siły zbrojne informowały, że liberalizują swoje wieloletnie podejście do polityki rekrutacji jeśli chodzi o wymagane obywatelstwo. Oferta wojska została skierowana zarówno do obywateli, jak i osób posiadających status stałego rezydenta. Odpowiednie reklamy pojawiły się już na stronach internetowych, wykorzystywanych na co dzień do rekrutacji oraz na kanadyjskich, oficjalnych profilach w mediach społecznościowych (np. konto rekruterów na Instagramie).

Jak komentował także dr Jacek Raubo wyniku zmian "służba wojskowa nie będzie atrakcyjną drogą do pozyskania pełnego obywatelstwa, jak to ma miejsce w wielu innych państwach. Już teraz po uzyskaniu statusu stałego rezydenta droga do obywatelstwa nie stwarza wielu problemów dla obcokrajowców, którzy przybyli do Kanady. Tym samym, możliwe, że kanadyjscy rekruterzy będą musieli odwoływać się do podobnych zabiegów, jak w przypadku obywateli i ofertę budować w oparciu np. wojskowe benefity związane ze służbą. Wraz z obecnymi zmianami w prawie, będzie możliwość zgłoszenia się do służby posiadając jedynie status stałego mieszkańca(rezydenta) Kanady czyli według prawa osób, które otrzymała status stałego rezydenta poprzez legalną imigrację do Kanady, ale nie są pełnoprawnymi obywatelami tego państwa. Wcześniej taka możliwość była dość wąsko nakreślona, dokładniej była dostępna jedynie dla osób, które udokumentowały siłom zbrojnym posiadanie jakiejś wyjątkowej umiejętności. Umiejętności, która była potrzebna z punktu widzenia specjalistycznych potrzeb sił zbrojnych. Program o nazwie Skilled Military Foreign Applicant (SMFA) w założeniu miał obniżyć koszt pozyskania np. lekarzy czy też pilotów dla kanadyjskich sił zbrojnych ze strony zainteresowanych służbą wojskową imigrantów.

Czytaj też

Władze Kanady już od 2017 r. dążą do rozbudowy sił zbrojnych w ramach niemal 20 letniego planu. Mowa była wówczas o zwiększeniu liczebności wojsk do 71 500, zwiększeniu miały ulegać również stany rezerwistów. Jak pisał analityk Defence24 dr Jacek Raubo zakładano także polepszenie interoperacyjności między wojskiem i rezerwą. Rząd planował też większą liczbę cywilnych etatów na rzecz wojska, chociażby jeśli chodzi o wspieranie zagranicznych dyslokacji sił zbrojnych. Dodatkowe środki miały trafić również na wzmocnienie etatów w wojskowych służbach specjalnych.

Według stanu na lipiec br., w kanadyjskiej armii służyło ok. 63,5 tys. żołnierzy. Celem natomiast jest osiągnięcie 71,5 tys. żołnierzy i wojskowych specjalistów w regularnej służbie. CAF planuje rekrutację przynajmniej 5,9 tys. osób do marca 2023. Obecnie trwają uzgodnienia w sprawie przyśpieszenia procedur sprawdzania kandydatów niemających kanadyjskiego obywatelstwa.

Niedawno rząd Kanady ogłosił zwiększenie poziomu imigracji. W 2023 r. Kanada zamierza przyjąć 465 tys. nowych imigrantów, w 2024 prawo stałego pobytu ma otrzymać 485 tys. osób, a w 2025 – pół miliona.

Ponad połowa nowych imigrantów to osoby, które otrzymają wizy imigracyjne w ramach różnych programów dla osób o odpowiednich kwalifikacjach zawodowych.

Brak kandydatów do armii

Tak czy inaczej, jednego kanadyjscy analitycy są pewni – mniejsze zainteresowanie służbą wojskową jest faktem i tak naprawdę, nie wiadomo jeszcze skąd bierze się ten problem. Dlatego prowadzone są już teraz szeroko zakrojone studia nad zwiększeniem zachęt do służby w wojsku. Oczekuje się również inwestycji w zrównoważenie obciążeń związanych ze służbą wojskową i życia zawodowego. Już teraz za zaciągnięcie się na niektóre stanowiska w kanadyjskich siłach zbrojnych czekają na kandydatów premie finansowe rzędu nawet 20 000 dolarów kanadyjskich. Wskazano, że największe problemy obejmują przede wszystkim grupę 25 specjalności ze 100 zdefiniowanych przez tamtejsze siły zbrojne. Podano przykłady chociażby kucharzy, ale też techników meteorologów. Podkreślono również, że duże problemy z przyciąganiem nowych wojskowych ma kanadyjska marynarka wojenna.

Czytaj też

Kanadyjscy rekruterzy starają się już teraz aktywniej wchodzić ze swoją ofertą na dotychczas pomijane wydarzenia, czego przykładem ma być pojawienie się na konwencji fanów komiksów. Przy czym kanadyjskie wojsko miało powołać Zespół ds. Modernizacji Rekrutacji, który ma dokonać przeobrażeń w systemie rekrutacji do sił zbrojnych. Jednym z pomysłów ma być włączenie podmiotów prywatnych, jako wykonawców działań na rzecz pozyskiwania nowych chętnych do służby wojskowej. Podkreśla się przy tym, że kiedyś przyciągnięcie nowych chętnych byłoby działaniem rozpisanym w perspektywie miesięcy, natomiast obecnie jest to rozpatrywane w kategoriach wieloletnich zmagań i dostosowywania narzędzi do nowych warunków społecznych.

Dla Kanadyjczyków jasnym jest przy tym jasne, że im dłużej będzie występował problem z wakatami, tym częściej będzie to wpływało również na efektywność żołnierzy już służących. Nie jest to więc problem jedynie statystyk, lecz systemowego rozwoju i utrzymania skomplikowanego organizmu jakim jest wojsko. Stąd równolegle do usprawniania procesów rekrutacji do sił zbrojnych ma następować dokładniejsze zlustrowanie wszelkich mankamentów na etapie szkolenia, szczególnie podejścia instruktorów wojskowych do nowych żołnierzy. Jest to próba uniknięcia dużej ilości rezygnacji ze strony osób, które zostały zrekrutowane, spełniały wymogi formalne i przeszły testy kierunkujące na poszczególne stanowiska w wojsku, ale jednak szybko zrzuciły mundur. Gen. Lise Bourgon miała zauważyć, że najwyższej klasy instruktorzy wojskowi mają kluczowe znaczenie dla poprawy stanu wojska. Kanadyjskie siły zbrojne mają prowadzić także ankietyzację swoich żołnierzy, pod kątem badania nastrojów jeśli chodzi o płace, świadczenia socjalne, ale też kwestie związane np. z problemami występowania mobbingu, itp. zjawisk. Takie badania mają później ułatwiać dowództwu i decydentom z resortu obrony podejmowanie decyzji w przypadku polityki personalnej i programów dedykowanych służącym w siłach zbrojnych.

Obecnie przy bezpośrednim zaangażowaniu kanadyjskich sił zbrojnych na flance wschodniej NATO (Grupa Bojowa na Łotwie) oraz silnej pomocy wojskowej dla walczącej Ukrainy, problem ten staje się de facto również widoczny w naszej części świata. Jak zauważyli kanadyjscy rekruterzy, kluczowym momentem w osłabieniu zainteresowania służbą w tamtejszych siłach zbrojnych była pandemia. To wtedy wręcz zamknięto, z przyczyn sanitarno-epidemiologicznych, centra rekrutacji oraz obiekty szkoleniowe. I pewne wcześniejsze wahnięcie na plus pod względem rekrutacji zostało zahamowane. Pokazało to, jak rozwój kadrowy sił zbrojnych w bogatych społeczeństwach i przy zastosowaniu dobrowolnej służby jest procesem delikatnym, podatnym na różne czynniki. Kanadyjczycy zauważają, że np. w Ottawie łatwiej jest pozyskiwać nowych żołnierzy, bowiem wiele rodzin ma tam tradycję służby wojskowej. Stoi to w kontraście do innych, podobnych miast, gdzie analogicznych doświadczeń brak wśród znacznej części populacji.

Źródło:
PAP
/ Defence24

Komentarze (3)

  1. Placebo

    I pójdą Ukraincy którzy uciekli przed wojną.

    1. farfozel

      Całkiem możliwe , ich diaspora liczy około 2mln. osób w Kanadzie .

    2. papa lebel

      Pewnie jakaś grupa wysportowanych kobiet z Ukrainy się zaciągnie :)

  2. Ali baba

    To nie armia narodowa , to już armia najemna

    1. Extern.

      Najemnicy bywają bardzo skuteczni w wojnach o małej intensywności, oczywiście o ile są pieniądze na żołd. Np. I Rzeczypospolita bardzo często korzystała z takiej opcji. W jej armii poza Polakami i Litwinami, służyli przecież i Rusini i Kozacy i Tatarzy o najemnikach z innych krajów nie wspominając, Dopiero jak trzeba było walczyć na poważnie, pod uwagę brane było pospolite ruszenie o bardziej dwu narodowym charakterze.

    2. opozycja

      Gdyby Rosjanie oglosili cos takiego bylby skowyt, a tak bedzie zachwyt

    3. papa lebel

      Mając prawo stałego pobytu + zaciągnięcie się do kanadyjskiej armii = obywatelstwo Kanady :) Ale jak dostać prawo stałego pobytu....?

  3. Filemon19

    Haloooo WOT widzę tutaj szansę dla was Płacą o wiele więcej. Za Armię weekendu Co prawda białe niedźwiedzie w pakiecie