Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Armaty przeciwpancerne Rapira. Kluczowy element obrony sił Ukrainy

  • Fot. mil.gov.ua.
    Fot. mil.gov.ua.
  • Photo: mil.ru.
    Fot. mil.gov.ua.
  • Fot. mil.gov.ua.
    Fot. mil.gov.ua.

Gładkolufowa armata przeciwpancerna MT-12 Rapira (znana jest także pod oznaczeniem T-12A) kalibru 100 mm jest wersją rozwojową systemu T-12 przyjętego do uzbrojenia wojsk radzieckich w 1961 r. W dalszym ciągu znajduje się na uzbrojeniu państw posowieckich i stanowi istotny element obrony przeciwpancernej ukraińskich związków taktycznych.

Paradoksem jest, że obrona przeciwpancerna ukraińskiej armii oparta jest nie na nowych pociskach kierowanych, których wiele opracowano w KB Łucz (bo tych przez lata z braku środków nie zamawiano), ale na starych radzieckich ppk i właśnie armatach ppanc MT-12 Rapira. Według Military Balance w 2010 r. na wyposażeniu Sił Zbrojnych Ukrainy było jeszcze ok. 500 armat MT-12 Rapira, tym samym Ukraina była drugim po Rosji największym użytkownikiem tych armat (w 2013 r. w SZ Federacji Rosyjskiej miało być jeszcze w linii ok. 526 armat i ok. 2 tys. T-12/MT-12 w składach długotrwałego chronienia).

Dywizjon ppanc to 3 baterie po 6 armat – łącznie 18. Część dywizjonów działa jednak w niepełnym składzie, na co wpływają oczywiście straty. Jeśli jednostka nie dostała się w okrążenie, co wiąże się zazwyczaj z ogromnymi stratami w sprzęcie i amunicji, to dywizjony często nadal stanowią poważną siłę w rękach dowódcy brygady (tym bardziej, że brygada to de facto zazwyczaj 1-2 bataliony). Przykładowo wycofywane z linii frontu – zgodnie z porozumieniami – 2 dywizjony ppanc, których przemieszczanie monitorowała misja OBWE miały na wyposażeniu 14 i 15 armat Rapira. Armat tego typu używają w Donbasie także tzw. separatyści. Dedykowanym ciągnikiem armaty są transportery MT-L i MT-LB.

Fot. mil.gov.ua.

Rapira zdolna jest do prowadzenia ognia pośredniego (z zakrytych stanowisk), co SZ FR praktykowały jeszcze w Czeczenii. Załoga armaty ma do dyspozycji naboje przeciwpancerne (nabój ZUBM-10 z podkalibrowym pociskiem ZBM24), kumulacyjne (nabój ZUBK8 z kumulacyjnym pociskiem ZBK16M), odłamkowo-burzące (nabój ZUOF12 z pociskiem ZOF35K). Możliwe jest także prowadzenie z armaty ognia kierowanymi rakietami naprowadzanymi w wiązce laserowej (nabój ZUBK10-1 systemu 9K116 Kastet z rakietą 9M117) z użyciem aparatury typu Wołna.

Etatowy zapas przewożonej amunicji (komplet) to 20 nabojów: 10 przeciwpancernych (50%), 4 odłamkowo-burzące (20%) i 6 kumulacyjnych (30%). Armata ma cały zestaw celowników: optyczny celownik dzienny do strzelania bezpośredniego OP4M-40U; dla ognia pośredniego (z zakrytych stanowisk) celownik S71-40 z panoramą PG-1M i kolimatorem K1; dla strzelania w nocy celownik nocny APN-6-40 Brusnika.

Wersją rozwojową, przeznaczoną do walki nie tylko dziennej, ale i nocnej, w każdych warunkach pogodowych, jest armata wyposażona w radiolokator Ruta sygnowana jako MT-12R. Radiolokacyjny celownik 1A31 Ruta, zintegrowany z armatą, został opracowany w OKB NII „Strieła” w 1980 r. Część armat Zbrojnych Sił Ukrainy to właśnie wersje MT-12R, które po raz pierwszy weszły do akcji zwalczania broni pancernej na większą skalę (i zostały uchwycone na filmach czy zdjęciach) w sierpniu i wrześniu ub. r.

Fot. mil.gov.ua.

Zaletą wykorzystania systemu Ruta jest działanie przez całą dobę, bez względu na pogodę, zasłony dymne, czy zapylenie. Z nieoficjalnych danych wynika, że Ruta umożliwia, w sprzyjających warunkach, wykrycie celu z odległości 3-5 km i prowadzenie ognia z dystansu 2-2,5 km. Minusem systemu jest jego wielkość (gabaryty) oraz trudności w eksploatacji.

Pojawienie się od sierpnia ub. r. coraz większej ilości broni pancernej, w tym stosunkowo nowoczesnych i licznych rosyjskich czołgów T-72, spowodowało, że zaczęto przywiązywać coraz większe znaczenie do „klasycznej” obrony przeciwpancernej. Ostatnie walki o Debalcewo pokazują, że na niektórych odcinkach frontu do walki wchodzą zwarte pododdziały rosyjskie, stąd można się spodziewać nie tylko pojedynczych wozów pancernych, ale całych pododdziałów.

Wiele o użytkowaniu lufowej broni ppanc w rejonie worka debalcewskiego (styczeń-luty 2015) mówi jeden z dokumentów armii ukraińskiej, dotyczący artylerii, przejęty przez tzw. separatystów. Wynika z niego, że taktycznie baterie wyposażone w ppanc MT-12 wykorzystywane były jako odwody przeciwpancerne.

Jedna, organiczna bateria (6 MT-12), znajdowała się w operacyjnym podporządkowaniu broniącej się w rejonie Debalcewo 128 Brygady Piechoty Górskiej. Na innym odcinku tego frontu odwód o charakterze operacyjnym składał się natomiast z elementów 26 Brygady Artylerii – baterii wyrzutni przeciwpancernych 9P149 Szturm-S (9 sztuk) oraz dywizjonu armat MT-12 (trzy baterie - 18 armat).

W razie potrzeby można wykorzystywać armaty Rapira także pojedynczo, np. w celu zniszczenia ogniem bezpośrednim celu stacjonarnego, lub pojawiającego się na linii frontu cyklicznie. W tym ostatnim przypadku wykorzystano tak armatę MT-12 do strzelania bezpośredniego w miejsce, gdzie pojawiał się „koczujący” moździerz tzw. separatystów (moździerz przewożony mikrobusem) w rejonie Nikiszine (Sektor M – Mariupol).

Armata Rapira, mimo że nie dysponuje nowoczesną amunicją ppanc może nadal być groźną bronią, tym bardziej jeśli strzela z zamaskowanej pozycji, na bliskim dystansie. Warto zauważyć, że celność armaty jest bardzo duża – czasami nazywana jest „snajperską armatą”. Dobrze wyszkolona załoga jest w stanie trafić z odległości 70 m w cel o wielkości 20 cm.

Znany jest przypadek z Donbasu, gdy pojedyncza Rapira szybkim ogniem zniszczyła trzy wozy bojowe z rosyjskiej kolumny pod Iłowajskiem. Miało to miejsce 25 sierpnia - kolumna rosyjska przemieszczała się po drodze Kutejnikowo-Iłowajsk, wchodząc w głąb rozrywanego frontu. Załoga 51 Baterii jednej z brygad strzelała z zasadzki - pierwszym pociskiem zniszczono prowadzący kolumnę transporter MT-LB6M, a później jeszcze dwa kolejne transportery opancerzone.

Trzeba jednakże dodać, że – według narracyjnych źródeł ukraińskich – armata działała przy wsparciu zdobycznego T-72B3, co zapewne miało wpływ na wynik walki. Zaskoczona, zdezorganizowana kolumna, została rozproszona i zmuszona do wycofania. Z innego źródła wynika, że zaatakowana kolumna (wcześniej wykryto dużą kolumnę, ale nie było rozkazu strzelania, a jedynie „obserwować”) była zauważona na dystansie ok. 1,5 km, po czym otworzono ogień dopiero z dystansu 200 m, po „podpuszczeniu” przeciwnika do miejsca zasadzki. W akcji armatę wspierała także piechota z granatnikami, natomiast drugie działo baterii – także na pozycji spoczynkowej w zasadzce – nie zostało wykryte i nie weszło w tym momencie boju do akcji. O sukcesie działonu zadecydował element zaskoczenia, bliski dystans oraz prowadzenie nie tylko celnego, ale i szybkiego ognia.

Doświadczenia ukraińskie pokazują, że w określonych sytuacjach, np. długotrwałego konfliktu zbrojnego i mobilizacji kolejnych fal poboru, tania i prosta broń, jaką jest armata ciągniona, może nadal być skutecznym orężem na polu walki. Oczywiście nie może to być podstawowa broń ppanc, ale w oddziałach drugorzutowych (np. obrony terytorialnej) mogłaby być z powodzeniem użytkowana jako środek wsparcia. Poza zdolnościami rażenia pojazdów pancernych przeciwnika (może z wyjątkiem czołgów), armata może być wykorzystywana do punktowego (precyzyjnego) strzelania na korzyść piechoty (zwalczanie wykrytych stanowisk ogniowych npla itd.). Jej użycie ma oczywiście swoje ograniczenia i minusy, jednakże w niektórych okolicznościach istotny może być np. korzystny dla armaty, w relacji do drogich relatywnie ppk, stosunek koszt-efekt.

Zaletami armaty Rapira, jako środka holowanego są:

- możliwość prowadzenia ognia pośredniego z zakrytych stanowisk

- łatwość przeszkolenia załogi w prowadzeniu ognia (środek artyleryjski tani, prosty w obsłudze)

- duża celność na bliskim dystansie

- wysoka szybkostrzelność (6-14 wystrzałów na minutę)

Przy okazji warto wspomnieć, że w niektórych kręgach (np. wolontariackich) jawnie mówi się o tym, że obsługi ukraińskich ppk są niewystarczająco przeszkolone. Wynika to oczywiście nie tylko z nagłego wzrostu stanu armii i zasilania jej szeregów słabo wyszkolonymi poborowymi, ale również z faktu nielicznych strzelań poligonowych, także jeszcze przed wojną o Donbas (koszty). Dlatego na ogół jednym głosem wychwala się zalety armat i uważa się Rapiry za istotny element obrony ppanc – obok wspomnianych ppk oraz granatników piechoty.

Wyszkolenie żołnierzy w podstawowym zakresie w obsłudze armaty nie stanowi problemu, tym bardziej, że można do woli – przy właściwie nieistotnym koszcie szkolenia – prowadzić strzelania poligonowe (koszt w stosunku do odpaleń ppk minimalny). Osiągane sukcesy w dużej mierze mogą zależeć od zastosowanej taktyki, stopnia wyszkolenia obsługi armat i oczywiście morale żołnierzy.

Marcin Gawęda


Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook. 

Zobacz również

Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Zobacz także

Mogą Cię zainteresować