- WIADOMOŚCI
USA zaniepokojone SAFE. Ostra krytyka Komisji Europejskiej
Czy europejskie programy zbrojeniowe znacząco zaszkodzą relacjom transatlantyckim oraz wpłyną negatywnie na sytuację Ukrainy w wojnie z Rosją? Kolejni amerykańscy politycy i dyplomaci podają ewentualne kłopoty, które mogą pojawić się w niedalekiej przyszłości.
Autor. Grafika AI/Gemini
Nie kończy się dyskusja dotycząca europejskiego programu SAFE i jego wpływu na relacje UE-USA. 20 lutego pisaliśmy o tym, że amerykańskie władze wyraziły sprzeciw wobec dyrektywy Unii Europejskiej, która ma dążyć do ograniczenia dostępu amerykańskich producentów broni do rynku europejskiego. Tym razem na swój komentarz na stronie portalu Politico zdecydowali się ambasadorowie Stanów Zjednoczonych przy UE i NATO, pisząc o „zagrożeniu partnerstwa i osłabieniu wzajemnego bezpieczeństwa”.
Kilka problemów
Andrew Puzder (ambasador USA przy UE) oraz Matthew Whitaker (ambasador USA przy NATO) w tekście opublikowanym w poniedziałek, 23 lutego, stwierdzili, że Europa i Stany Zjednoczone znalazły się w sytuacji, w której wzajemne partnerstwo jest dziś szczególnie potrzebne. Jednocześnie zaznaczyli, że ruchy podjęte ostatnio przez unijnych decydentów mogą tej współpracy wydatnie zaszkodzić. Użyli co najmniej kilku argumentów, które z punktu widzenia Waszyngtonu są w tym przypadku szczególnie istotne.
Pierwszy z nich dotyczył wsparcia Ukrainy. „Aby Stany Zjednoczone mogły kontynuować dostarczanie broni, której potrzebuje Ukraina, i kraje NATO, potrzebne są zamówienia wystarczające, by uzasadnić ich produkcję oraz zasoby na ich finansowanie” – czytamy w tekście amerykańskich ambasadorów, którzy w tym miejscu stwierdzili, że europejskie programy SAFE (Security Action for Europe) oraz EDIP (European Defense Industry Program) mogą sprawić, że ograniczony zostanie dostęp amerykańskich firm do rynku, a to z kolei wpłynie na zmniejszenie produkcji, która – jak wskazano wyżej – byłaby wykorzystywana m.in. do wspierania Ukrainy i europejskich krajów NATO.
„Programy i ich wymagania ograniczają łańcuchy dostaw i utrudniają transatlantycką interoperacyjność” – kontynuowali Amerykanie, którzy za jeszcze jeden problem uznali 35-procentowy unijny limit na udział przemysłowy USA w wymienionym projekcie SAFE (i EDIP).
Dyrektywa niezgody?
Pomimo kilkukrotnego wspomnienia programu SAFE i EDIP, ambasadorowie USA za najbardziej problematyczny uznali plan Komisji Europejskiej dotyczący ewentualnego wprowadzenia „preferencji europejskiej” do Dyrektywy o Zamówieniach Obronnych w 2026 roku. To on bowiem dotyczy narodowych budżetów (a nie środków budżetowych UE lub wspólnych pożyczek) i już wcześniej był krytykowany przez administrację amerykańską.
„Zmiany w dyrektywie są kluczowe, ponieważ bezpośrednio wpłyną na sposób, w jaki kraje UE wydają swoje krajowe środki na zamówienia obronne. Naszym zdaniem kraje UE powinny mieć pełną suwerenną autonomię w podejmowaniu decyzji dotyczących zamówień obronnych — w tym miejsc zakupów — bez nakładania przez UE dodatkowych kryteriów kwalifikacyjnych podobnych do tych obecnych w SAFE i EDIP.”
„Tworzenie barier dla amerykańskiego przemysłu spowolni wysiłki europejskie na ponowne zbrojenie i podważy zarówno gotowość NATO, jak i interoperacyjność poprzez odcięcie dostępu do zintegrowanych transatlantyckich łańcuchów dostaw” – czytamy dalej.
Co ciekawe, niedawno podczas konferencji monachijskiej podsekretarz obrony USA Elbridge Colby wyraził otwartość na to, że kraje europejskie będą wydawać u siebie więcej po zwiększeniu wydatków obronnych, jak i na większą rolę Unii Europejskiej w wymiarze fiskalnym w finansowaniu obronności.
Fakt opublikowania artykułu w Politico tuż po wyrażeniu stanowiska w sprawie dyrektywy oznacza, że dla Stanów Zjednoczonych najbardziej istotna jest proponowana nowelizacja przepisów.


WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner