Przemysł Zbrojeniowy

Nowy polski śmigłowiec wielozadaniowy na bazie platformy AW139

Fot. Leonardo
Fot. Leonardo

„PZL-Świdnik posiada własne kompetencje do projektowania, produkcji, rozwoju, kastomizacji i serwisowania śmigłowców w całym ich cyklu życia, pozostając w elitarnym gronie pięciu europejskich firm słynących z produkcji śmigłowców. Mamy dość stabilną sytuację, jak na tak rozległy kryzys światowy wywołany pandemią. Realizujemy zamówienia wojskowe związane z modernizacją floty śmigłowców oraz prowadzimy badania z zakresu prób zmęczeniowych, aby wesprzeć wojsko w decyzji, co do dalszego wykorzystania tej floty” - mówi w rozmowie z Defence24.pl Jacek Libucha prezes zarządu PZL-Świdnik. Wspomina też o ambitnych planach na kolejne lata, w tym dotyczących nowych produktów końcowych w 100% „made in Świdnik”. 

Maciej Szopa: Jako były oficer Kawalerii Powietrznej ma Pan doświadczenie ze śmigłowcami wojskowymi - świdnickimi i nie tylko. Jest Pan praktykiem, zna Pan „drugą stronę”. Czy to pomoże w dialogu z polskim klientem?

Jacek Libucha: Na początku zawsze jest potrzeba klienta – każda działalność biznesowa czy przemysłowa na niej się opiera. W ramach mojej służby wojskowej wykonywałem zadania na wielu typach śmigłowców – tych użytkowanych przez polskie wojsko, ale także przez naszych sojuszników, z którymi ćwiczyłem na poligonach i wspólnie wykonywałem zadania bojowe w ramach operacji sojuszniczych. Planowałem i wykonywałem działania szturmowo-desantowe z wykorzystaniem śmigłowców, dowodziłem z powietrznych punktów dowodzenia, wykorzystywałem śmigłowce do wsparcia z powietrza czy zadań CASEVAC/MEDEVAC, współtworzyłem procedury wsparcia przez śmigłowce dla polskiego kontyngentu, większość moich skoków spadochronowych wykonałem ze śmigłowca itd. – można wyliczać. Rozumiem zatem funkcję celu – czyli jakie zdolności mają dać śmigłowce Siłom Zbrojnym i jestem w stanie w sposób partnerski rozmawiać również o rozwoju i trendach dla tych zdolności biorąc pod uwagę to, jak zmienia się obecnie środowisko działania śmigłowców i, jak na nie wpływają nowe technologie. Jako były dowódca, planista i szkoleniowiec rozumiem też, że zdolności bojowe techniki wojskowej to nie tylko parametry taktyczno-techniczne tego sprzętu, ale też parametry infrastruktury i łańcucha logistycznego z nią związanego. Ani śmigłowiec, ani czołg ani inne uzbrojenie nie zda się na wiele, jeśli nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć go materiałowo, eksploatacyjnie i utrzymać długoterminowo w sprawności. Każda zdolność i system posiada też swój cykl życia i podlega wpływom zmieniającej się technologii oraz nowym potrzebom, a to oznacza, że za tą techniką, infrastrukturą i logistyką musi stać również baza rozwojowa i przemysłowa. Podsumowując, myślę, że moja wiedza i doświadczenia wojskowe z pewnością dają mi szersze zrozumienie materii i pozwolą mi na rozmawianie tym samym językiem z naszymi odbiorcami wojskowymi.

 

Jak ocenia Pan sytuację zakładów PZL-Świdnik w kontekście sytuacji w kraju i na świecie? Czy koronawirus i związany z nim kryzys branży lotniczej znacząco na nią wpłynął?

Przemysł lotniczy rzeczywiście mocno ucierpiał przez pandemię i jest w trudnej sytuacji, ale pamiętajmy, że nie jest on jednorodny. Branża śmigłowcowa znajduje się w niszy, która nie została tak mocno dotknięta przez pandemię jak np. lotnictwo komercyjne. Mam oczywiście szereg obaw i z kolegami w Zarządzie rozważamy różne scenariusze, ale widzę wysiłek całej firmy i na progu 2021 roku oceniam sytuację jako stabilną. Myślimy już o kolejnych krokach i jak przekuć kryzys związany z pandemią w impuls do rozwoju. Liczymy na to, że wzorem wielu krajów, również w Polsce otworzą się inwestycje w branże wysokich technologii, bo one najefektywniej będą napędzać odbicie gospodarcze po pandemii. Nasza branża bezsprzecznie należy do jednych z najbardziej zaawansowanych technologicznie sektorów. Dlatego w tę branżę warto inwestować, rozwijać dalej własny potencjał produkcyjny, technologie oraz korzystać z nadarzających się okazji pozyskania praw do własności intelektualnej, które pozostaną w Polsce.  Biorąc to pod uwagę należy zauważyć, że PZL-Świdnik wraz z polskimi instytucjami naukowo-badawczymi, ekspertami z innych polskich firm technologicznych i zbrojeniowych mogą na bazie proponowanych przez nas platform śmigłowcowych idealnie wpisać się w taki proces.
Kryzys wywołany pandemią koronawirusa to absolutnie czas na inwestycje, badania i rozwój oraz szansa, aby dokonać skoku technologicznego, który zapewni dalszy, zrównoważony rozwój polskiego przemysłu, którego częścią przecież jest PZL-Świdnik.

Jak wygląda obecna sytuacja Świdnika jako elementu Grupy Leonardo. Jaką rolę w niej pełnicie, jaka jest wasza specjalizacja?

PZL-Świdnik posiada własne kompetencje do projektowania, produkcji, rozwoju, kastomizacji i serwisowania śmigłowców w całym ich cyklu życia, pozostając w elitarnym gronie pięciu europejskich firm słynących z produkcji śmigłowców. Mamy dość stabilną sytuację, jak na tak rozległy kryzys światowy wywołany pandemią. Realizujemy zamówienia wojskowe związane z modernizacją floty śmigłowców oraz prowadzimy badania z zakresu prób zmęczeniowych, aby wesprzeć wojsko w decyzji, co do dalszego wykorzystania tej floty.

Ponadto PZL-Świdnik to także centrum kompetencji w zakresie struktur lotniczych w ramach Leonardo. Praktycznie nie ma śmigłowca z naszej grupy, który wchodziłby do służby bez znaczącego wkładu PZL Świdnik. Przemysł śmigłowcowy, jak mówiłem, to nisza, która korzysta na wciąż napływających zamówieniach z całego świata – Europy, obu Ameryk, Azji i Bliskiego Wschodu, dlatego i my korzystamy na tym będąc częścią Grupy Leonardo. Zlecenia eksportowe stanowią obecnie ponad 80% naszej produkcji.

Czy istnieją jakieś nowe pomysły/plany na rozszerzenie, zmianę profilu działalności Świdnika?

PZL-Świdnik to synonim śmigłowca i część polskiego przemysłu obronnego. To jest nasza specjalność i na tym się znamy. Przez ostatnią dekadę rozszerzyliśmy działalność o nowe typy śmigłowców, w których produkcję jesteśmy zaangażowani, ale samego profilu działalności nie chcemy zmieniać. Mamy ambitne plany na kolejne lata, których strategicznym elementem są rozszerzenie bazy technologicznej i praw majątkowych w Świdniku oraz oferta nowych produktów końcowych. Dla mnie priorytetem numer jeden jest wprowadzanie na rynek nowych produktów w 100% „made in Świdnik”. Nie jest tajemnicą, że we współpracy z polskim przemysłem, w tym Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych i spółkami z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, chcemy zaproponować wojsku nowe polskie śmigłowce. 

W PZL-Świdnik mogą powstać nowe i najnowocześniejsze śmigłowce w odpowiedzi na polskie programy śmigłowcowe: dla programu Perkoz – wielozadaniowy śmigłowiec w oparciu o sprawdzoną platformę AW139 oraz dla programu Kruk – śmigłowiec bojowy. Śmigłowce z PZL-Świdnik mogą być później oferowane na rynkach międzynarodowych także przez polski rząd, tak jak robią to rządy innych krajów, choćby USA.
To niezwykle ważne kamienie milowe na drodze rozwoju PZL-Świdnik i polskiego przemysłu.

 

Od czasu zawarcia kontraktu na 4 śmigłowce A101 w kwietniu 2019 r. i na remont 4 Sokołów we wrześniu ub.r. Świdnik nie otrzymuje poważniejszych zamówień ze strony polskiego rządu. Z czego to wynika i jak chce Pan to zmienić?

To zrozumiałe, że decyzje MON podejmowane są z dużym namysłem odnośnie przyszłej floty śmigłowcowej. Tym bardziej, że w tak niepewnym roku jak 2020. Jesteśmy w normalnym procesie dialogu i staramy się elastycznie odpowiedzieć na długoterminowe potrzeby naszego głównego odbiorcy w kraju.

Te potrzeby mogą się zmieniać, a ogólna sytuacja gospodarcza z pewnością nie pozostaje bez wpływu na nie. Dla przykładu, widzimy, że Sokoły mogą pozostać w służbie dłużej, w świetle nowych ustaleń pomiędzy stroną rządową a producentem silników do W-3 Sokół. MON może liczyć na nasze pełne zaangażowanie w modernizację tej floty, czego wyrazem są trwające rozmowy dotyczące zabezpieczenia floty oraz nasza oferta stworzona wspólnie z polskimi partnerami wersji Sokoła Next Generation.

Jesteśmy również gotowi na rozpoczęcie produkcji nowych wielozadaniowych śmigłowców dla programu Perkoz, które mogłyby jako gotowe do lotu, opuścić świdnicką fabrykę już w ciągu dwóch lat. Ponadto, nasza propozycja, jeśli chodzi o program Kruk wciąż pozostaje aktualna. Dla trzeciego polskiego programu śmigłowcowego, pod kryptonimem Kondor, proponujemy najlepszy w swojej klasie śmigłowiec AW159. Jesteśmy zatem bardzo aktywni i oferujemy różne, bardzo atrakcyjne warianty zabezpieczenia potrzeb wojska.

Aby to wszystko było możliwe, pracujemy nad tym, aby najważniejsze spółki z Grupy PGZ, ITWL i polskie instytuty naukowo-badawcze włączyły się w projekty w całym ich cyklu. Ma to strategiczne znaczenie z punktu widzenia suwerenności tak przemysłowej, jak i militarnej. Reprezentuję polską spółkę śmigłowcową za którą stoi technologiczny, światowy lider – Grupa Leonardo, która poprzez swoją filozofię działania jest partnerem wielu rządów i jest uczestnikiem międzynarodowych projektów konsorcjalnych dla obronność i bezpieczeństwa. Także PZL-Świdnik poprzez współpracę i dialog ze stroną rządową, wspólnie z PGZ i ITWL, może opracowywać polską wersję śmigłowców, które spełnią oczekiwania wojska. Do ustalenia jest tempo uzupełniania floty, aby zapewnić efektywność ekonomiczną tego procesu pod każdym względem.

Na ile polskie zamówienia są ważne dla PZL-Świdnik i Leonardo?

Nowe zamówienia dla nas, jako firmy produkcyjnej są oczywiście niezwykle ważne. Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy jako polski zakład funkcjonowali wyłącznie z zamówień eksportowych. Krajowe zamówienia to też okazja dla nas jako PZL-Świdnik do rozwoju technologicznego, poszerzania bazy praw własności intelektualnej, rozwoju specjalistycznej kadry i relacji na lokalnym rynku. Takie zamówienia poprzez nasz cały lokalny ekosystem przemysłowy przekładają się wprost na realny rozwój lokalnego rynku pracy, wielkość płaconych w kraju podatków, w końcu rozwój miasta i całej infrastruktury. Jeśli uznać, że przemysł obronny jest strategiczny z punktu widzenia państwa, to krajowe zamówienia są sercem całego układu. Wtłaczając do tego obiegu środki finansowe, know-how, technologie, cała gospodarka nabiera rozpędu i odporności na coraz częstsze i głębsze zmiany cykli koniunkturalnych, nie tylko z powodu covid. PZL-Świdnik jest częścią polskiego przemysłu, nasi pracownicy to mieszkańcy Lubelszczyzny, a PZL-Świdnik agreguje cały ten przemysłowy ekosystem.

 

Jakie są propozycje Leonardo w polskich programach śmigłowcowych: Kondor, Kruk, Perkoz? Jakie są ich zalety?

W ramach dwóch programów proponujemy śmigłowce, które mogłyby być w całości produkowane w PZL-Świdnik z wykorzystaniem polskiego łańcucha dostaw, czyli dla programów Perkoz i Kruk. W zakresie programu Kondor, nasi pracownicy mogliby być włączeni w produkcję określonych struktur lotniczych oraz obsługę techniczną tego śmigłowca dla polskiej Marynarki.

Każdy z proponowanych śmigłowców odpowiada na inną potrzebę Sił Zbrojnych i posiada specyficzne cechy taktyczno-techniczne.

Co konkretnie proponujecie w programie Kondor?

Śmigłowiec AW159, który proponujemy w programie Kondor, to specjalistyczny, wielozadaniowy śmigłowiec morski zaprojektowany z myślą o rygorystycznych wymaganiach w zakresie wykonywania zadań zwalczania okrętów i rozpoznania. Wyposażony jest w najnowocześniejsze systemy łączności i dowodzenia, radar operujący w zakresie 360°, zintegrowany z systemami zwalczania okrętów (ASW i ASuW), silniki wysokiej mocy i wytrzymałą strukturę płatowca o niskiej charakterystyce wykrywalności. Ten śmigłowiec został zaprojektowany do wykonywania zadań z okrętów, w trudnych warunkach i jest w stanie operować do stanu morza sześć. Jego główne uzbrojenie to torpedy i rakiety, które można konfigurować w zależności od zadania. Platforma AW159 jest używana przez wiele sił zbrojnych w różnych wariantach, a śmigłowiec jest stale modernizowany w miarę potrzeb. AW159 jest zaprojektowany do działania zgodnie ze standardami NATO i może współpracować z załogowymi i bezzałogowymi statkami powietrznymi. Warto jeszcze dodać, że ten śmigłowiec doskonale sprawdza się we wspólnych zadaniach lotnictwa morskiego z AW101, którego cztery zamówione egzemplarze Polska otrzyma w 2022 r.

Jakie są propozycje firmy w programie Perkoz?

Dla programu Perkoz proponujemy śmigłowiec wielozadaniowy, który w całości mógłby być produkowany w Świdniku w oparciu o sprawdzoną platformę AW139. Śmigłowiec ten jest bestsellerem na światowym rynku. Ostatnio, pod nazwą Grey Wolf, został wybrany przez Siły Powietrzne USA. Na całym świecie wykorzystywany jest przez 280 operatorów z 70 krajów. To naprawdę ogromy sukces tego śmigłowca, w projektowaniu którego znaczącą rolę odegrał PZL-Świdnik.

Jako nowy śmigłowiec wielozadaniowy dałby polskiemu wojsku możliwość skoku technologicznego i doskonałe zdolności taktyczne. Jest przede wszystkim bardzo nowoczesną platformą śmigłowcową zapewniającą zaawansowane systemy lotu i nawigacji do zadań dziennych i nocnych, nowoczesne czujniki unikania kolizji i zbliżania do ziemi, system syntetycznego obrazowania otoczenia, komunikatory taktyczne, zaawansowany 4-osiowy autopilot z trybami misji i wiele innych zdolności. Słynie z niezawodności, ma najlepsze w klasie marginesy mocy i wydajności, a jego przekładnia główna może ponad 60 minut pracować na sucho, co zapewnia wyjątkowy poziom bezpieczeństwa lotu i przetrwania. W swojej klasie ma największą przestrzeń kabiny, modułową, zapewniającą wszechstronną konfigurację do zastosowań wojskowych. Ze śmigłowcem można zintegrować wiele rodzajów uzbrojenia – burtowe karabiny maszynowe, rakiety niekierowane i kierowane, powietrze-ziemia i powietrze-powietrze, systemy samoobrony itd.

Nasza propozycja, nowego polskiego śmigłowca wielozadaniowego na bazie platformy AW139, opiera się na całkowitej "polonizacji" tej platformy w celu uzyskania produktu w 100% Made in Poland.

Co ważne, w ramach programu Perkoz, do szerokiej współpracy zapraszamy firmy z polskiego przemysłu, w tym z Grupy PGZ oraz ITWL. Ponadto realizacja programu przez PZL-Świdnik oznacza dalsze inwestycje bezpośrednie ze strony Leonardo, transfer technologii, przekazanie know-how, a własność intelektualna, co nie ma precedensu, pozostałaby w Polsce.

Jaka jest propozycja PZL-Świdnik w programie Kruk?

Podobny schemat współpracy, zapewniający suwerenność i prawa własności, wraz z jednoczesnym rozwojem krajowych przemysłów proponujemy w przypadku śmigłowca bojowego. I w tym przypadku, podobnie jak w programie Perkoz, polski wariant śmigłowca mógłby być eksportowany, także w modelu G2G.

W programie Kruk oferujemy śmigłowiec AW249 - najbardziej zaawansowany śmigłowiec bojowy, który będzie zawierał najnowsze rozwiązania technologiczne w swojej klasie. Będzie on posiadał kompletny zestaw systemów nawigacji, misji dzień/noc oraz kierowania ogniem oraz zdolność zarządzania i kierowania bezzałogowymi statkami powietrznymi. Będzie charakteryzował się szybkością i długotrwałością lotu pozwalającą na przetrwanie w najtrudniejszych warunkach podczas zadań szturmowych oraz wsparcia powietrznego (CAS). Dzięki nowoczesnej konstrukcji będzie również zapewniał bardzo konkurencyjne koszty utrzymania i eksploatacji, a otwarta architektura powoduje, że łatwo będzie poddawał się przyszłym upgrade-om oraz modernizacji.

Reasumując, oferujemy nowoczesne, świetne śmigłowce z najwyższej półki technologicznej, dostosowane walorami techniczno-taktycznymi do wyrażanych przez MON potrzeb operacyjnych. Proponowane przez nas uruchomienie dwóch linii produkcyjnych w Świdniku dla dwóch typów śmigłowców, to propozycja nie mająca precedensu. Jej wartość przemysłowa jest olbrzymia, wojsku daje możliwość zabezpieczenia całości cyklu eksploatacyjnego śmigłowców na terenie kraju, a Polsce zapewnia utrzymanie pełnej zdolności do konstruowania i produkowania śmigłowców na wiele dekad.

Jacek Libucha - doświadczony menadżer z 20-letnim dorobkiem zawodowym w Polsce i za granicą. Przez ostatnie 12 lat pracował w Boston Consulting Group, gdzie zasiadał w zarządzie i był liderem Praktyki Dóbr Przemysłowych i Energetyki w Polsce. Jego dorobek biznesowy obejmuje bogate doświadczenie w inwestycjach kapitałowych, przekształceniach i optymalizacji procesów przemysłowych dla największych firm na polskim rynku. Ukończył z tytułem MBA, IESE Business School w Barcelonie. Wcześniej uzyskał dyplom magistra na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Przed karierą biznesową, przez 11 lat służył w Siłach Zbrojnych RP. Był między innymi dowódcą szwadronu szturmowego 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Posiada doświadczenie w przygotowywaniu i wykonywaniu operacji aeromobilnych z użyciem śmigłowców. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu, US Coast Guard Academy w New London oraz US Army Ranger School w Georgii. Odznaczony, dwukrotny weteran zagranicznych operacji wojskowych.

Komentarze