- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Premier Tusk w Indiach: Co może zyskać polska zbrojeniówka?
Autor. Bumar-Łabędy
Czy wizyta polskiego premiera w Indiach pozwoli naszej zbrojeniówce na skuteczniejszą promocję w Siłach Zbrojnych Indii? Jakimi możemy zainteresować tamtejszy rynek i co może być kluczowe, by zwiększać współpracę?
Trwająca wizyta premiera Donalda Tuska w Indiach (a później Wietnamie) stanowi element znacznie szerszych działań mających na celu m.in. promocję naszej zbrojeniówki za granicą, która coraz częściej jest celem naszych zakładów. Podróż premiera w te strony ponownie rozpaliła nadzieje i oczekiwania związane z eksportem polskiego sprzętu i uzbrojenia do Indii, które przecież jeszcze kilkanaście lat temu (i wcześniej) były jednym z największych klientów na polskie rozwiązania.
Polska już sprzedawała uzbrojenie do Indii
Wystarczy wspomnieć tutaj o wozach zabezpieczenia technicznego WZT-2 oraz WZT-3M (te pierwsze na bazie T-55, te drugie – T-72M1/PT-91), samolotach szkolno-treningowych TS-11 Iskra, okrętach desantowych projektu 773. Z kolei najnowszym „dzieckiem” polsko-indyjskiej współpracy jest amunicja krążąca Warmate od Grupy WB (która jest tam produkowana w ramach spółki WB India). Niejednokrotnie pojawiały się wizje „ponownego szerokiego otwarcia” rynku indyjskiego dla naszej zbrojeniówki, jednak ten przez ostatnie lata bardzo mocno się zmienił.
Mowa tutaj przede wszystkim o tym, że Indie wielokrotnie zwiększyły swoją niezależność technologiczną w ramach prowadzenia polityki Made in India, w wyniku której znaczna większość uzbrojenia (i nie tylko) wchodząca do tamtejszych Sił Zbrojnych musi być owocem pracy lokalnego przemysłu zbrojeniowego lub być z nim w mniejszym lub większym stopniu powiązana. Tym samym rynek ten nie jest już tym, do czego mogli być niektórzy przyzwyczajeni na bazie kontaktów sprzed 20 czy 30 lat.
Autor. India Ministry of Defence
Zwykła sprzedaż określonego produktu nie wchodzi już raczej w grę i musi za nim stać znacznie szersza oferta dotycząca współpracy przemysłowej, a najlepiej jeżeli w tle jest stałe i mocne poparcie polityczne takich działań (z czym w Polsce różnie bywało). Tym samym obecność polskiego premiera jest ważnym krokiem w całym procesie promocji naszego sprzętu w Indiach.
Rodzi się zatem następujące pytanie: czym dokładnie nasza prywatna i państwowa zbrojeniówka może zainteresować Siły Zbrojne Indii (lub inne formacje mundurowe)? Zważywszy na obecnie trwające tam procesy modernizacyjne grono rozwiązań mających szansę na powodzenie jest w pewnej mierze zawężone. Z drugiej strony zapotrzebowanie Indii na sprzęt wojskowy jest bardzo duże. To może otwierać możliwości w niektórych teoretycznie już zagospodarowanych obszarach.
Polski przemysł już działa w Indiach
Pierwszym logicznym wskazaniem byłyby tutaj produkty Grupy WB, która już kilka lat temu rozpoczęła obecność na rynku sprzedając wspomnianą amunicję krążącą Warmate (i być może nie tylko). W ramach już zawartych tam porozumień i umów oraz faktu lokalizacji spółki WB India możliwe jest zatem kontynuowanie tej współpracy i sprzedanie do tamtejszych Sił Zbrojnych kolejnych partii lub wersji Warmate (w tym większych Warmate 5 lub 30), bezzałogowców FlyEye lub innych rozwiązań z tego segmentu.
Grupa WB może tutaj także zaoferować Zintegrowany System Zarządzania Walką Topaz, który mógłby trafić na wiele typów platform (w tym artyleryjskich) zapewniając żołnierzom szybką wymianę danych na polu bitwy, zwielokrotniając możliwości prowadzenia działań, zarówno bojowych, jak i logistycznych. Sama liczba artylerii lufowej i rakietowej, którą można by połączyć z Topazem idzie w setki lub tysiące sztuk. Obok Grupy WB drugą dobrze znaną spółką z sektora kosmiczno-obronnego, która zwiększa obecność na indyjskim rynku, jest ICEYE, dostarczająca systemy rozpoznania satelitarnego.
Autor. Michał Derela https://pl.wikipedia.org/wiki/ZZKO_Topaz#/media/Plik:WB_Topaz_mspo1.jpg
Idąc dalej, należałoby zwrócić się do możliwości spółek wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej związanych z czołgami T-72 i wozami specjalistycznymi na ich bazie. Mowa tutaj m.in. o zakładach Bumar-Łabędy czy OBRUM. O ile sama platforma już ma kilka dekad i w pewnej perspektywie może zostać wycofana i sprzedana, o tyle dalej ze względu na samą jej liczebność jest ona ciekawą opcją do rozmów.
Wśród obszarów współpracy można wymienić udział polskich firm w modernizacji tamtejszych T-72 lub np. ich konwersji na pojazdy specjalistyczne, jak mosty samobieżne (np. MG-20 Daglezja-G), wozy zabezpieczenia technicznego (WZT-3M) lub maszyny inżynieryjno-drogowe (MID-M). Oczywiście zważywszy na wspomnianą politykę, znaczna część prac oraz pewne kompetencje musiałyby zostać przeniesione do Indii.
Autor. OBRUM
Opcji nie jest mało, potrzeba konsekwencji
Przy odpowiednim zabezpieczeniu własności intelektualnej oraz przygotowaniu umowy z partnerem indyjskim tego typu działania przyniosłyby wymierne zyski finansowe dla polskich spółek. Wystarczy tutaj wspomnieć o BAE Systems, które po zakończeniu produkcji protoplasty Kraba (AS-90 przez długie lata nie miało możliwości produkcji luf dla haubic samobieżnych (i całych haubic), a jednak zarabiało na produkcji polskich dział.
Obok tego można wspomnieć o systemach minowania narzutowego pokroju Baobaba (także gąsienicowego, który mógłby powstać w tym przypadku na bazie armatohaubicy K9A1 używanej przez indyjską armię) czy mniejszego załogowo-bezzałogowego Bluszcza. W przypadku Baobaba bazą mogłaby być czeska Tatra, którą powszechnie się tam wykorzystuje. Oprócz tego Belma mogłaby tutaj zaproponować różne typy min. Zakłady te, tak jak i HSW, odwiedziła zresztą niedawno indyjska delegacja.
Pozostając przy ofercie HSW, można wskazać tutaj na system moździerzowy M120 Rak, który możliwy byłby do integracji z różnego typu platformami wdrażanymi do indyjskiej armii jak np. transportery WhAP. Ewentualnie możliwe byłoby sprzedanie go w gotowej konfiguracji na bazie Borsuka lub co bardziej prawdopodobne Lekkiego Podwozia Gąsienicowego (LPG). Sprzedaż Krabów czy Rosomaków zdaje się być mniej prawdopodobna.
Jeśli chodzi o przenośne zestawy przeciwlotnicze, to Indie mają już zestawy Igła-S i brytyjskie systemy Starstreak, więc trudno ocenić czy są także zainteresowane Piorunem, choć w tak dużej armii polski zestaw mógłby znaleźć swoją niszę. W segmencie systemów przeciwlotniczych polska oferta raczej mogłaby się skupić też na środowisku wokół artyleryjskich zestawów ZU-23-2.
Autor. Jerzy Reszczyński / Defence24.pl
Sprzedaż klasycznego uzbrojenia to nie wszystko
Polski przemysł (zarówno państwowy, jak i prywatny) mógłby także zaoferować indyjskiej armii bezzałogowce lądowe. Segment ten nie jest tam jeszcze jakoś mocno zagospodarowany, zatem byłaby to okazja np. dla PIAP Huntera czy Goblina i Gnoma, a także wspomnianego wcześniej Bluszcza. Lista produktów oczywiście może być znacznie większa i obejmować nie tylko kompletne uzbrojenie, ale także podzespoły czy rodzaje usług z nim związanych.
Ewentualna sprzedaż to jednak nie koniec, ponieważ później kluczowe będzie zadbanie o jakość wykonywanych na miejscu elementów oraz prac. Indyjska zbrojeniówka rozwija się dynamicznie, ale wciąż miewa problemy z jakością. Przekonują się o tym nie tylko indyjscy żołnierze, ale także niektórzy użytkownicy zagraniczni (np. Ukraińcy narzekają na niektóre partie amunicji kal. 155 mm z Indii i regionu).
Do tego wszystkiego dochodzi konieczność posiadania odpowiedniego zaplecza osobowego na miejscu, ponieważ bez tego będzie naprawdę trudno o długoterminową współpracę i sprzedaż. Do tego jednak potrzeba konsekwencji i wycofania się z dość popularnych u nas roszad kadrowych po zmianach rządu. Czy zatem wizyta premiera Tuska w tym jednym z najbogatszych krajów świata pozwoli na szerokie otwarcie drzwi dla polskich firm zbrojeniowych? Czas pokaże.




