Przemysł Zbrojeniowy

Pistoletowy granatnik i tyczka, czyli jak pomóc komandosom

Minigranatniki FLIP podwieszane pod pistoletem lub karabinkami z dwoma ładunkami błyskowo-hukowymi (z prawej) oraz z jednym ładunkiem flashbang i latarką
Fot. M.Dura

W czasie targów uzbrojenia Eurosatory 2022 zaprezentowano dwa zupełnie nowe rozwiązania pomagające operatorom wojsk specjalnych, funkcjonariuszom Straży Granicznej oraz policjantom z oddziałów kontrterrorystycznych na szybsze i bezpieczniejsze wspinanie się na wysokie budynki i jednostki pływające oraz siłowe wejście do pomieszczeń.

Kiedy żołnierze wojsk specjalnych byli pytani o najciekawsze nowości, jakie były prezentowane w czasie targów uzbrojenia Eurosatory 2022 w Paryżu, to duża część z nich od razu wskazywała na niepozorne stoisko firmy Skylotec. Pokazano tam bowiem dwa ciekawe rozwiązanie, które: po pierwsze przyśpieszają wchodzenie specjalsów na wysokie burty lub ściany, a po drugie ułatwiają wejście do nierozpoznanych pomieszczeń. Rozwiązanie te są więc teoretycznie proste, ale w praktyce bardzo użyteczne.

Czytaj też

W pierwszym przypadku zaprezentowano nowy tyczkę abordażową Neptune (Neptune boarding pole) rozsuwaną elektrycznie, która pozwala na zaczepienie liny lub drabinki nawet na wysokości 20 m. Zaletą tego rozwiązania jest nie tylko wysokość, na jaką można wynieść hak z liną lub drabinką, ale również szybkość z jaką się to robi oraz poręczność całego zestawu. Komandosi nie muszą bowiem przenosić np. na łodziach abordażowo szturmowych bardzo długich tyczek, ale krótszy, teleskopowo składany i szybko rozkładany, stosunkowo lekki maszt. Jest to więc rozwiązanie bardzo przydatne przy szturmowaniu nawet pięciopiętrowych budynków oraz w działaniu na morzu.

Tyczka ta daje bowiem komandosom morskim możliwość wejścia np. z łodzi abordażowo- szturmowej klasy RHIB na pokład sprawdzanej lub atakowanej jednostki pływającej o bardzo wysokich burtach (np. na promy). To z jej pomocą wynosi się na odpowiednią wysokość i zaczepia hak z podczepioną do niego liną lub drabinkę speleo na pokładzie okrętu lub statku. W Paryżu przedstawiono tyczkę rozkładaną elektrycznie, za pomocą specjalnego kołowrotka. Tego rodzaju sprzęt jest standardowo klasyfikowany do tzw. tyczek ciężkich, ponieważ normalnie zajmują one dużo miejsca na pokładzie, są ciężkie i muszą być obsługiwane przez dwie osoby.

Tyczka abordażowa Neptune BOR-002 mając długość 3,71 m może być rozsuwana do wysokości 16 m
Fot. M.Dura

Z kolei tyczki zaliczane do lekkich może już obsłużyć jednak osoba, ale są one stosunkowo krótkie lub składane, co wydłuża czas potrzebny na ich przygotowanie do użytku. Ten czas jest jednak tym, co decyduje o sukcesie całej operacji i zaskoczeniu. Dlatego też cały czas prowadzone są prace nad opracowaniem coraz bardziej ergonomicznej tyczki ciężkiej, które już pozwoliły wprowadzić na rynek kilka, bardzo ciekawych rozwiązań. Przykładem może być tyczka VerTmax amerykańskiej firmy ResQmax, w której teleskopowy maszt rozkłada się pneumatycznie, dzięki zbiornikowi sprężonego powietrza zintegrowanego w jego dolnej części.

Czytaj też

Firma Skylotec zaproponowała bardziej standardową konstrukcję, proponując rozsuwaną tyczkę z kołowrotem jednak z bardzo pomysłowymi rozwiązaniami. Po pierwsze wydłużono maszt do 20 m, gdy większość konkurencyjnych rozwiązań nie przekracza 16 m. Po drugie zmniejszono ciężar dzięki zastosowaniu włókna węglowego o wysokiej wytrzymałości. W przypadku tyczki szesnastometrowej pozwoliło to zredukować wagę z 30 kg do 19 kg.

Elektryczny mechanizm rozwijania tyczki abordażowej Neptune BOR-002 z widocznym uchwytem stabilizującym
Fot. M.Dura

Po trzecie zastosowano elektryczny mechanizm rozsuwania teleskopowej tyczki, który pozwala na ciche (!), szybkie (wydłużenie tyczki do 12 m zajmuje 4,5 s, a do 16 m - 6,5 s) i precyzyjne wyniesienie haka wraz z drabinką (lub liną) na odpowiednią wysokość, przy maksymalnej kontroli. Blok silnika z nawijarką jest bowiem intuicyjny w obsłudze z prostym, wbudowanym, systemem ręcznego sterowania. Całość jest zasilana ze standardowej baterii litowo-jonowej 18 V Bosch, która pozwala na 40 pełnych rozwinięć i zwinięć masztu.

Rozsunięty do użycia ręczny mechanizm rozwijania tyczki abordażowej Neptune BOR-002
Fot. M.Dura

Ułatwieniem jest możliwość awaryjnego rozsuwania tyczki za pomocą ręcznego mechanizmu kołowrotka (rozsuwanego jednym ruchem w mniej niż sekundę). W odpowiednim nakierowaniu końcówki tyczki z hakiem pomaga dodatkowo składany uchwyt stabilizujący, który ułatwia także transport i przechowywanie. Całość jest wodoszczelna i może być zanurzana do głębokości 20 m.

Standardowo proponowane są trzy wersje tyczek Neptune: BOR-001 (o wadze 16 kg, długości 3,05 m, rozsuwanej do wysokości 12 m), BOR-002 (o wadze 19 kg, długości 3,71 m, rozsuwanej do wysokości 16 m) oraz BOR-003 (o wadze 23 kg, długości 4,38 m, rozsuwanej do wysokości 20 m). Wszystkie mają maksymalną średnicę 84 mm.

Tym co jest najważniejsze w całym rozwiązaniu jest szybkość. Cała grupa abordażowa-szturmowa wykorzystując elektryczne tyczki i wyciągarki, potrzebuje bowiem jednie 1 - 2 minuty by dostać się na pokład statku o nawet kilkunastometrowych burtach. Ze standardowym wyposażeniem (lekkie, składane tyczki i drabinki speleo), taka operacja zajmuje od 10 do 15 minut.

Specjaliści firmy SYLOTEC podkreślali bowiem, że do wykorzystania w pełni możliwości tyczek Neptune konieczne jest zastosowanie elektrycznych wyciągarek, które również są proponowane przez ich firmę. Dają one bowiem możliwość szybkiego wciągnięcia operatora na pokład, dzięki linie podczepionej do burty bez angażowania rąk i nóg. Komandosi mogą więc trzymać cały czas w pogotowiu broń (co jest niemożliwe przy wykorzystaniu drabinki speleo) lub transportować dodatkowy ładunek (np. psa tropiącego, osobę ranną lub cywilnego specjalistę).

Wyciągarka elektryczna TCX II SEAL ASSAULT w wersji POA-11 przygotowana do podczepienia do uprzęży za pomocą karabinka oraz z liną szturmową zamontowaną już w mechanizmie
Fot. M.Dura

Firma Skylotec proponuje dwie wersje takich urządzeń, które mają być bardzo ciche podczas działania. Ważąca 14 kg wyciągarka POA-11 może być wykorzystywana z linami o średnicy od 6 do 11 mm i pozwala na wyciągnięcie w górę ciężaru o wadze do 150 kg z prędkością 60 m na minutę (akumulator starcza na przebycie drogi 165 m). Wersja ważąca 13,3 kg POA-12 ma z kolei możliwość współdziałania tylko z linami o średnicy 11 mm, ale za to może wciągać ciężar o wadze 250 kg (a więc dwie osoby z wyposażeniem) z prędkością 24 m na minutę (akumulator starcza na przebycie drogi 200 m). Co ciekawe całość może być zdalnie sterowana z odległości 150 m.

Czytaj też

W czasie targów Eurosatory 2022 na stoisku Skylotec prezentowane całe wyposażenie potrzebne do operacji abordażowej, a więc tyczkę w wersji BOR-03, wyciągarkę elektryczną TCX II SEAL ASSAULT wersji POA-11, zestaw różnego rodzajów haków abordażowych oraz ręczne wyrzutnie haków abordażowych (w wersji Compact Mk3 i Nano), proponowane komandosom w przypadku braku możliwości zastosowania tyczek abordażowych.

Ładowanie ręcznej wyrzutni haków abordażowych w wersji Nano. Obok leżąca wyrzutnia Compact Mk3
Fot. M.Dura

Drugą ciekawą nowością w Paryżu dla komandosów, prezentowaną również na stoisku firmy jest niewątpliwie podczepiany pod pistoletami (lub karabinkami szturmowymi) minigranatnik. Pozwala on na wstrzelenie do pomieszczenia i oszołomienie przebywającego tam przeciwnika jednego, lub dwóch ładunków FLIP, które nie mając odłamków są mniej niebezpieczne, niż gdy zastosuje się granat błyskowo-hukowy. Specjaliści Skylotec podkreślają bowiem, że każdego roku z powodu użycia standardowych flashbangów ranionych jest wielu specjalsów z wojska i policji.

Jest to nowy rodzaj wystrzeliwanych granatów błyskowych do użycia w pomieszczeniach, wypełniający lukę między wystrzeliwanymi granatami błyskowymi kalibru 40 mm o dużej sile rażenia i standardowymi granatami błyskowymi do rzucania. Ładunek miotany jest przenoszony w minigranatniku, który można podczepić pod pistoletem podobnie jak wcześniej latarkę.

Minigranatniki FLIP podwieszane pod pistoletem lub karabinkami z dwoma ładunkami błyskowo-hukowymi (z prawej) oraz z jednym ładunkiem flashbang i latarką
Fot. M.Dura

Oferowane są zresztą dwie wersje takich minigranatników. W pierwszej z nich mieści się jeden ładunek błyskowy i latarka, a w drugiej dwa ładunki błyskowe. System pozwala na odwracanie uwagi przeciwnika w poziomie i pionie z odległości 25 m. Podkreśla się przy tym, że użycie ładunku jest możliwe bez konieczności odkładania broni, która jest cały czas w ręku, gotowa do otwarcia ognia.

Użytkownicy mają przy tym możliwość wyboru pocisków. Są bowiem przygotowane zarówno różne ładunki hukowo-błyskowe, jak i pociski zawierające gaz łzawiący. System ten nadaje się więc nie tylko do walki w pomieszczeniach, ale również do ochrony VIP w celu odstraszenia tłumu. Ochrona może bowiem stworzyć „gazowo-błyskową" barierę, która da czas na odtransportowanie chronionej osoby do samochodu. Użytkownikiem FLIP-ów wcale nie muszą być więc jedynie wojska specjalne.

Komentarze