- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
Od doświadczeń frontowych do polskiej produkcji. Dlaczego Stohid chce zmienić sposób, w jaki myślimy o bezpieczeństwie
Autor. Stohid Technology
Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie, że doświadczenia zdobywane na polu walki w Ukrainie staną się fundamentem budowy nowej generacji polskich technologii. Dziś ten proces się dzieje.
Materiał sponsorowany. Partnerem publikacji jest Stohid
Stohid nie zaczynał od budowy robota. Firma rozpoczęła od znacznie trudniejszego zadania, pozyskania technologii sprawdzonej w najbardziej wymagającym środowisku, jakie istnieje. Wojna zweryfikowała rozwiązania, które w normalnych warunkach byłyby testowane przez lata. Stohid postawił sobie za cel przeniesienie tych doświadczeń do Polski i stworzenie na ich podstawie nowoczesnej platformy nowej generacji. Tak narodził się WILK.
Nie jest to jednak ukraiński produkt sprowadzany do Polski. Wręcz przeciwnie. Po transferze technologii rozpoczął się proces głębokiej polonizacji systemu. Do projektu zaangażowano polskich i amerykańskich producentów dostarczających kluczowe komponenty: optykę, elektronikę, systemy łączności, akumulatory i napędy. W efekcie powstaje rozwiązanie produkowane w Polsce, oparte przede wszystkim na krajowym łańcuchu dostaw i rozwijane przez polskich inżynierów.
To właśnie ten element wyróżnia Stohid na tle wielu europejskich projektów obronnych. Firma nie skupia się wyłącznie na stworzeniu produktu. Buduje zdolności przemysłowe. W pozyskanej hali trwają prace nad uruchomieniem linii technologicznej, która pozwoli przejść od etapu integracji do seryjnej produkcji.
Za projektem stoją również ludzie, których doświadczenia trudno przecenić. Do zespołu dołączył Piotr Kisiel, były prezes Rosomak S.A. – jednej z najważniejszych spółek polskiego przemysłu obronnego. To właśnie Rosomak był jednym z najbardziej udanych programów modernizacyjnych polskich sił zbrojnych ostatnich dwóch dekad. Wiedza dotycząca budowy zdolności produkcyjnych, współpracy z wojskiem i rozwoju nowoczesnych platform wojskowych jest dziś jednym z filarów projektu WILK.
Autor. Mat. prasowe
Połączenie doświadczeń przemysłowych, wojskowych i technologicznych jest dziś jedną z największych przewag spółki. Jednocześnie Stohid dostrzega coś, co coraz częściej podkreślają eksperci zajmujący się bezpieczeństwem. Przyszłość systemów bezzałogowych nie będzie ograniczać się wyłącznie do wojska. Dlatego WILK od początku rozwijany jest jako platforma dual-use.
Ten sam system, który może wspierać działania wojskowe, może znaleźć zastosowanie podczas pożarów lasów, katastrof przemysłowych, działań ratowniczych czy ochrony infrastruktury krytycznej. Platformy mogą prowadzić rozpoznanie w strefach skażenia chemicznego, dostarczać sprzęt ratownikom, monitorować obszary zagrożone powodzią lub wspierać działania służb bezpieczeństwa, oszczędzając tym samym życie i zdrowie ludzkie. Dla wielu samorządów, straży pożarnej czy jednostek zarządzania kryzysowego takie rozwiązania mogą w najbliższych latach stać się równie ważne jak dla sił zbrojnych.
W czasach, gdy Europa intensywnie inwestuje w bezpieczeństwo, a państwa NATO poszukują nowoczesnych rozwiązań autonomicznych, Stohid stawia na model oparty na trzech filarach: doświadczeniach frontowych, polskim przemyśle oraz technologiach podwójnego zastosowania. To ambitna strategia. Ale właśnie takie projekty mogą zdecydować o tym, jak będzie wyglądał przemysł bezpieczeństwa w Europie w nadchodzącej dekadzie.
Wywiad z Prezesem Zarządu Piotrem Kisielem przeprowadzony podczas XV Międzynarodowej Konferencji Naukowej EKSPLOBALIS 2026 Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej
