Przemysł Zbrojeniowy

Eurosatory 2022: Prezentacja Trojana – bezzałogowca „zupełnie nowej generacji”

Dron Trojan, reklamowany jako pierwszy bezzałogowiec klasy UHP
Fot. M.Dura

W czasie targów Eurosatory 2022 w Paryżu zaprezentowano po raz pierwszy oficjalnie bezzałogowy system latający Trojan. Ma on być dronem nowej klasy i generacji. W rzeczywistości rozwiązania wprowadzone przez izraelską firmę Aeronautics były już wcześniej znane, chociaż na pewno nie skomasowane w jednym rozwiązaniu.

Prezentacja Trojana 14 czerwca 2022 roku była zapowiadana od dawna i wszyscy oczekiwali jakiegoś spektakularnego systemu bezzałogowego, który mógłby w ogóle zrewolucjonizować rynek dronów. Tymczasem nic takiego w rzeczywistości nie miało miejsca. Nie oznacza to jednak, że produkt firmy Aeronautics nie był interesujący. Izraelscy inżynierowie na jednym dronie zastosowali bowiem kilka bardzo ciekawych rozwiązań, które wykorzystane razem rzeczywiście zwiększają zakres możliwych do wykonywania zadań.

Na pewno przesadą jest twierdzenie, że Trojan jest „jedynym w swoim rodzaju system, który wypełnia lukę między potrzebą unoszenia się w powietrzu, a potrzebą dotarcia na duże odległości". Ma to być możliwe, ponieważ zaprezentowany w Paryżu przez Aeronautics dron, ma zdolność zarówno do realizowania szybkich lotów poziomych (jako bezzałogowy samolot), jak i wykonania zawisu w powietrzu (działając jak bezzałogowy śmigłowiec – a właściwie kwadrokopter). Dla potrzeb marketingowych w firmie Aeronautics stworzono nawet specjalną klasę bezzałogowców przypisaną do Trojana - bezzałogowy samolot zawisając UHP (Unmanned Hover Plane).

Dron Trojan, reklamowany jako pierwszy bezzałogowiec klasy UHP
Fot. M.Dura

W rzeczywistości na całych targach Eurosatory 2022 prezentowanych jest co najmniej kilkanaście dronów mających podobną konstrukcję i zasadę działania (np. Zarek hiszpańskiej firmy Aeronautica SDLE ze śmigłami ciągnącymi i wirnikami na belkach pod skrzydłami, ARC-1000 izraelskiej firmy Colugo Air Solution – ze śmigłami pchającymi i wirnikami pionowymi odchodzącymi od kadłuba, Wander B i Thunder B z izraelskiej firmy BlueBird Aero Systems ze śmigłami pchającymi i wirnikami na belkach pod skrzydłami, H10 Poseidon i H6 Poseidon Mk II ze śmigłami pchającymi i wirnikami na belkach pod skrzydłami cypryjskiej firmy Swarmly Aero, SQA ze słoweńskiej firmy C-Astral Aerospace ze śmigłami pchającymi i wirnikami na belkach pod skrzydłami, EOS C z estońskiej firmy Threod Systems ze śmigłami pchającymi i wirnikami na belkach zamontowanych w skrzydłach, DT 46 francuskiej firmy ze śmigłami ciągnącymi i wirnikami na belkach pod skrzydłami, itd.).

W większości przypadków były to bezzałogowe samoloty różnych wielkości, wyposażone w tylne dwa śmigła pchające i cztery zestawy śmigieł skierowanych pionowo z oddzielnymi silnikami elektrycznymi. Te śmigła są najczęściej umieszczane na końcach podwieszonych pod skrzydłami długich belek biegnących równolegle do kadłuba lub (jak w przypadku Trojana) na czterech wysięgnikach odchodzących od kadłuba. Śmigła pchające zapewniają oczywiście ruch do przodu, natomiast śmigła pionowe pozwalają na poruszanie się w pionie i wykonanie zawisu. W ten sposób stworzono hybrydy bezzałogowego samolotu i kwadrokoptera. I tak właśnie został zbudowany Trojan.

Silnik pchający drona Trojan w otoczeniu dwóch wirników do pionowego startu i lądowania.
Fot. M.Dura

Nowością w przypadku premierowego rozwiązania firmy Aeronautics nie jest również zakres wykonywanych zadań. W przypadku Trojana mają to być przede wszystkim misje obserwacyjne, rozpoznawcze i wywiadowcze ISR (Intelligence, Surveillance and Reconnaissance), a więc działania realizowane przez znaczącą większość systemów bezzałogowych. Pewną nowością jest jednak sam sposób wykonywania tego rodzaju misji, które jest związany przede wszystkim z koniecznością długotrwałego i samodzielnego przebywania poza bazą.

Do nadzoru nad wskazanym obszarem WAPS (Wide Area Persistent Surveillance) zachowano bowiem możliwość realizowania lotów według ustalonych punktów orientacyjnych, ale uwzględniono także zatrzymanie przelotu w wybranym miejscu w terenie i wykorzystanie Trojana jako stałego punktu obserwacyjnego. Zadbano przy tym o uzupełnienie zasilania, ponieważ w górnej partii skrzydeł zamontowano panele słoneczne.

W ten sposób dron pozostając na ziemi może naładować swoje akumulatory bez powrotu do bazy, jak również wykonywać w tym czasie w sposób ciągły zadanie prowadzenia obserwacji, cały czas zwiększając świadomość sytuacyjną użytkownika. Sam lot bez doładowania może trwać około 2,5 godziny (z prędkością przelotową około 90 km/h) przy promieniu działania wstępnie określonym na 150 km (ograniczonym przez zasięg łączności radiowej).

Głowica optoelektroniczna Trojana oraz dobrze widoczny, prawy, przedni wysięgnik z pionowym zestawem śmigieł i silnikiem elektrycznym
Fot. M.Dura

Trojan jest stosunkowo dużym dronem. Ma on rozpiętość skrzydeł 4,2 m i przy maksymalnej masie startowej 45 kg może przenosić ładunek użyteczny o wadze 12 kg. Pod kadłubem podwieszona jest wielosensorowa głowica obserwacyjna, która daje możliwość działania zarówno w dzień, jak i w nocy. O ile sama głowica nie jest zasadniczo niczym rewolucyjnym jeżeli chodzi o rodzaj zastosowanych sensorów, to już wykonywane przez nią zadania mogą rzeczywiście zaskakiwać. Przede wszystkim Izraelczycy wprowadzili możliwość identyfikowania wykrywanych obiektów.

Na filmie „inauguracyjnym" zaprezentowano więc zarówno rozpoznawanie twarzy poszukiwanych osób (przede wszystkim terrorystów), jak również szczególnie niebezpiecznych obiektów (np. pojazdów z zamontowanymi wyrzutniami rakietowymi). Wszystkie dane są przekazywane w czasie rzeczywistym do naziemnej stacji kontroli GCS (Ground Control Station), która jest reklamowana, jako bardzo łatwa w obsłudze przez jednego operatora. I nie chodzi tu jedynie o samo realizowanie misji, ale również o pomoc w planowaniu zadania i później - w jego analizie.

Co ciekawe najbardziej interesującym rozwiązaniem na stanowisku wystawienniczym firmy Aeronautics jeżeli chodzi o przyszłość wydaje się wcale nie być Trojan, ale przerobiony dron Orbiter 4. Izraelczycy pokazali bowiem, jak z typowego samolotu bezzałogowego (który po wykonaniu misji ląduje na spadochronie), zrobić system zdolny do pionowego startu i lądowania oraz działania w zawisie. Zrobiono to poprzez opracowanie stosunkowo prostego zestawu modernizacyjnego VTOL kit (Vertical Take Off and Landing).

Standardowy dron Orbiter 4 przerobiony na pionowzlot UHP
Fot. M.Dura

Dzięki temu typowy Orbiter 4 można bardzo łatwo uniezależnić od ciężkiej wyrzutni startowej z katapultą i spadochronu do lądowania. Główną zmianą konstrukcyjną jest po prostu podwieszenie pod skrzydłami dwóch belek biegnących równolegle do kadłuba, z zamontowanymi na końcach gondolami z silnikami elektrycznymi oraz poziomo ułożonymi dwułopatowymi śmigłami. To właśnie te silniki dają Orbiterowi 4 możliwość pozostawania w zawisie oraz pionowego startu i lądowania.

„Jedną z najważniejszych potrzeb na współczesnym polu walki jest możliwość elastycznego wykorzystywania systemów w zależności od zmieniających się warunków. W odpowiedzi na tą potrzebę opracowaliśmy zestaw Orbiter 4 VTOL. Naszym celem było utrzymanie najwyższych zalet Orbitera 4 jako najbardziej zaawansowanego UAS w swoim segmencie, przy jednoczesnym dodaniu dodatkowej elastyczności i większej autonomii personelowi działającemu w terenie”.
Matan Perry - dyrektor ds. marketingu i wiceprezes ds. sprzedaży Aeronautics

Izraelczycy nie poinformowali jak na razie, jak to ograniczyło możliwości Orbitera 4, który, jako stosunkowo duży dron (o rozpiętości skrzydeł 5,4 m, masie startowej 50 kg i udźwigu 12 kg), mógł przebywać w powietrzu nawet przez ponad 24 godzin. Pomimo tych strat w osiągach, to właśnie pomysł przerabiania w taki sposób bezzałogowych samolotów na pionowzloty może się okazać dla Izraelczyków strzałem w dziesiątkę.

Komentarze