Przemysł Zbrojeniowy

Cena Apache zależy od konfiguracji [WYWIAD]

Fot. US Army/1st Cav Brig
Fot. US Army/1st Cav Brig

Maroko przekazało nam listę zdolności, które chce uzyskać, zaznaczając jednocześnie że ma bardzo ograniczony budżet. Nasza odpowiedź była prosta – po pierwsze, wybierzcie konfigurację US Army – nie zmieniajcie niczego – mówi o możliwościach ograniczenia ceny śmigłowców AH-64E Apache Guardian w rozmowie z Defence24.pl Terry "T.J." Jamison, senior manager, Boeing Vertical Lift International Sales, Boeing Defense, Space & Security.

Juliusz Sabak: Polska jest jednym z państw w Europie Środkowo-Wschodniej, które rozważają zakup śmigłowców AH-64E Apache Guardian, ale nie jedynym. Rumunia, podobnie jak Polska jest w trakcie procedury wyboru nowego śmigłowca uderzeniowego. Często sytuacja tamtejszych sił zbrojnych jest porównywana z Polską, dlatego chciałbym właśnie zacząć od tego regionalnego kontekstu. Jak Pan ocenia szanse, że Bukareszt zdecyduje się na zakup Apache?

Terry "T.J." Jamison, senior manager, Boeing Vertical Lift International Sales, Boeing Defense, Space & Security: Niedawno byłem w Rumunii na dwudniowej konferencji z udziałem Ministra Obrony tego kraju, Nicolae-Ionela Ciucă. Jest on byłym szefem sztabu. Wzięliśmy w Bukareszcie udział w szeregu symulacji. Ich celem było zademonstrowanie możliwości nie tylko śmigłowców Apache, ale całego potencjału rumuńskich wojsk lądowych w zmodernizowanym kształcie. Odbyliśmy interesującą grę wojenną, wieńczącą cykl trzech tego typu symulacji realizowanych przy współpracy z New Generation Warfare Center. Jej celem było określenie przyszłych scenariuszy, które określą kierunek działań na najbliższe lata.

Mówiąc w imieniu Boeinga, mam nadzieję, że Bukareszt zdecyduje się na postępowanie przetargowe, w którym zmierzą się wszystkie trzy oferty: Viper, Tiger oraz AH-64 Apache. Dla nas byłaby to bardzo dobra sytuacja. Jak dotąd AH-64E nie przegrał żadnego z rozstrzyganych ostatnio przetargów. Co więcej, dwa z nich Boeing zwyciężył oferując najkorzystniejszą cenę, co przeczy popularnej opinii, że Apache jest drogą maszyną. Jednocześnie należy pamiętać, że AH-64 oferuje najlepsze zdolności. 

Na zakup dużej liczby Apache, do 36 śmigłowców zdecydowało się Maroko. Maksymalna wartość tego kontraktu, notyfikowana Kongresowi, przekracza cztery miliardy dolarów. Jak Pan to skomentuje?

Chciałbym tutaj zatrzymać się na moment i powiedzieć kilka słów o procedurze Foreign Military Sales, która determinuje przedstawianie takich, a nie innych wartości. Jest w niej wiele kroków, ale najtrudniejszy i najważniejszy to notyfikacja Kongresu. Zasady są bardzo ściśle określone i w skrócie oznaczają, że administracja USA przedstawia propozycję sprzedaży Kongresowi, który ma 60 dni na jej zatwierdzenie. Otwiera to proces oficjalnej notyfikacji, na którą jest kolejnych 30 dni.

W tym czasie kongresmeni w komisji muszą zatwierdzić ten dokument, jego maksymalną wartość i listę „zakupów”. Jest to bardzo trudny krok i kiedy uda się go zrealizować, nikt nie chce raz jeszcze przechodzić przez taką czasochłonną procedurę. Dlatego maksymalizuje się każdą zawartą w dokumentacji wartość i liczbę dodatkowego wyposażenia.

Gdyby klient zdecydował się dodać do zamówienia jakiś element, cena oczywiście by wzrosła i całą procedurę należałoby przeprowadzić od nowa. Dlatego wcześniej sumujemy wszystko: maksymalną liczbę radarów, MUM-T, szkolenie dla 200 pilotów, mimo tego, że pewnie wystarczy 50. Wszystko: wyposażenie, pakiet szkolenia, uzbrojenie czy części zamienne maksymalizujemy, by nie wracać z tym samym dokumentem do Kongresu. Ostateczna cena jest więc zwykle znacznie mniejsza i tak pewnie stanie się w przypadku Maroka. 

Podobny proces można było zauważyć również w Polsce – ceny systemów Patriot/IBCS czy JASSM były niższe niż notyfikowane.

Prawdopodobnie dlatego, bo specyfika umów FMS jest tutaj kluczowa, że w notyfikacji Kongresu zawsze zakładamy zakup maksymalnego możliwego pakietu. Chciałbym się tu posłużyć przykładem Maroka. PKB per capita tego kraju jest niższe niż krajów europejskich lub bliskowschodnich. Maroko jest świadome ograniczeń swojego budżetu i dlatego wybrało AH-64E. 

By sprostać wymaganiom budżetowym klienta, zachęcaliśmy by wybrano tam standardową dla US Army specyfikację techniczną, pakiety szkoleniowe oraz serwisowe. Stosując to podejście, szczególnie w konfiguracji samej maszyny oraz specyfikacji symulatora lotu, można osiągnąć bardzo konkurencyjną cenę.

Dlaczego takie rozwiązanie pozwala na obniżenie cen Apache i w jakim stopniu? 

Ze względu na ekonomię skali, oszczędności i umowy wieloletnie. Rekordowe zamówienie US Army opiewa na 791 śmigłowców AH-64E Apache. Obecnie zakłady w Mesa (zakład Boeinga w Arizonie, montujący maszyny Apache i Little Bird – przyp. red.) produkują osiem śmigłowców Apache miesięcznie i zmierzają w stronę dziesięciu maszyn miesięcznie. Przy takiej produkcji mamy zamówienia, które gwarantują pracę na pełnych obrotach do 2029 roku.

Skoro mówimy o cenie, to jaka jest cena AH-64E Apache dla US Army i jakie może to mieć przełożenie na klientów zagranicznych?

Nie mogę podać wyceny dla zagranicznego klienta. Znamy część ceny, za którą odpowiada Boeing - samego płatowca, ale nie cenę ostateczną. Z mojego doświadczenia, cena dla zagranicznego klienta często wynika z zapisów umowy LOA (Letter of Offer and Acceptance). 

Inne elementy są kontraktowane oddzielnie od samych płatowców. Oprócz ceny poszczególnych komponentów istnieją również inne koszty. Jest to regulowane odpowiednimi przepisami. Dlatego producent nie zna ostatecznej ceny, którą zapłaci użytkownik. 

image
Fot. US Army/Maj. John C. Crotzer

A jak transakcja dla Maroka odnosi się do możliwego pozyskania Apache przez Polskę? 

Konfigurację, jaką przedstawiła w swoich wymaganiach Polska określiłbym mianem „złotego zegarka”. Jest w niej praktycznie wszystko, co mogło się w niej znaleźć. Być może jest to dobrze wykonana praca domowa związana z zamówieniem FMS i chociaż może być postrzegana jako drogi pakiet, nie sądzę, żeby Polska złożyła zamówienie w takim kształcie. Mając w pamięci proces notyfikacji Kongresu, zapytania dotyczą bardzo szerokiego pakietu. Cenę można obniżyć, dołączając do zamówienia dla armii amerykańskiej i przyjmując przewidzianą dla niej konfigurację. 

Może jakiś przykład?

Chociażby FCR (ang. Fire Control Rardar) i MUM-T (ang. Manned-UnManned Teaming). Nie można mieć na jednym śmigłowcu obu tych komponentów. Jest to też nieopłacalne, bo radar kierowania ogniem to kosztowny element. Polska chce radaru na każdym śmigłowcu. US Army używa konfiguracji, w której jedna na trzy maszyny jest wyposażona w FCR, ponieważ używa formacji bojowych, w których działają co najmniej trzy AH-64.

Wystarczy jedna maszyna z radarem, gdyż pakiety danych są rozprowadzane ze śmigłowca wyposażonego w FCR do pozostałych, które mogą korzystać z tych samych informacji. Dodaje to również elastyczności operacyjnej, gdyż maszyna która nie posiada FCR może być wyposażona w MUM-T, który zajmuje w śmigłowcu tą sama lokalizację co systemy radaru i nie może być zainstalowany jednocześnie. 

Sporo mówimy o samych śmigłowcach, a co z obsługą i szkoleniem? Koszty eksploatacji to ważny element takich kontraktów.

To również ważna sprawa. Wspomniałem, że Polska zażyczyła sobie zaawansowanego symulatora lotu, który symuluje ruchy maszyny. Tymczasem US Army używa LCT, czyli Longbow Cockpit Trainer. LCT cechuje niski koszt w stosunku do w pełni ruchomego symulatora. Dzięki wysokiej jakości grafice komputerowej i specjalnym poduszkom powietrznym w siedzeniach, które generują złudzenie ruchu, doświadczenie jest tak realistyczne, że widziałem ludzi dostających w nim choroby lokomocyjnej, pomimo tego, że symulator jest nieruchomy.

Kolejna ważna rzecz to fakt, że LCT mieści się w kontenerze i takiej właśnie wersji używa US Army. Symulator można przemieszczać tam gdzie jest akurat potrzebny, również poza miejsce stałego stacjonowania. Gdy dowodziłem w Afganistanie mieliśmy takie symulatory w bazie. To znaczy, że przed misją można było przećwiczyć wszystko na symulatorze. To duża zaleta posiadania LCT. 

Są to tylko przykłady kosztownych wymagań. Nasz komunikat na dziś jest taki – oczywiście, wszystkie z tych opcji można wybrać, ale trzeba dopasować je do budżetu i oczekiwanych zdolności. 

A jak swój zakup zrealizowało Maroko?

Maroko przekazało nam listę zdolności, które chce uzyskać, zaznaczając jednocześnie że ma bardzo ograniczony budżet. Nasza odpowiedź była prosta – po pierwsze, wybierzcie konfigurację US Army – nie zmieniajcie niczego. To była najważniejsza oszczędność. Dzięki temu nie musieliśmy montować, dostosowywać i testować dodatkowych rozwiązań. 

Kolejna sprawa to odpowiedni timing, przez który rozumiem wpasowanie się w wieloletni plan zakupowy US Army. Konfiguracja amerykańskiej armii, w czasie gdy kupuje ona śmigłowce Apache oznacza taką cenę, jaką płaci USA. Jak łatwo się domyślić, klient, który kupuje 791 śmigłowców dyktuje bardzo dobrą cenę i zwiększenie zamówienia o 24, 36 czy więcej śmigłowców nie stanowi problemu.

Trzecia sprawa, to zakup przez FMS (program Foreign Military Sales, w którym pośrednikiem jest rząd USA – przyp. red.). Można zakupić Apache w tak zwanym systemie hybrydowym, czyli część w ramach FMS, a resztę poprzez DCS (Direct Commercial Sale – zakup komercyjny, bezpośrednio od producenta – przyp. red.). Dzieje się tak, ponieważ część sprzętu jest dostępna tylko przez system FMS, a resztę można kupić bezpośrednio od producenta. Maroko zdecydowało się na całość zakupu poprzez FMS i to również obniżyło cenę. Jest to sprawdzona, optymalna droga dla klientów zagranicznych, szczególnie dla klientów europejskich.

image
Fot. Crown Copyright

Dlaczego szczególnie dla europejskich?

W Europie rozmieszczone są jednostki US Army wyposażone w AH-64 Apache dedykowane do działań NATO w sytuacji zagrożenia. Jednolity sprzęt to możliwości operacyjne, taktyka, procedury, interoperacyjność i wsparcie podczas działań bojowych, które mam nadzieję, że nigdy się nie wydarzą, ale należy być gotowym gdyby zaszła taka potrzeba. Daje to również możliwość włączenia się do systemu US Army, Brytyjczyków, Holendrów (kraje te uzbrojone są w śmigłowce Apache różnych wersji – przyp. red.) i, mam nadzieję, już niebawem Polski oraz Rumunii. 

W ramach jednego systemu wsparcia?

Tak, ujednolicenie daje wiele korzyści.  Nie wspominając o możliwościach jakie daje radar kierowania ogniem, Link 16 czy współdziałanie z bezpilotowcami taktycznymi. Wszystko to, przy korzystnej cenie, którą oferujemy dziś również Polsce. Staramy się też sugerować optymalne ilości, konfiguracje i system szkolenia, które pozwolą wejść w ten sam system zakupu i eksploatacji co US Army.

Wierzę, że właśnie dlatego Polska kupi śmigłowce Apache. Nie mogę powiedzieć kiedy, ale spodziewam się, że w końcu do amerykańskiego Kongresu trafi notyfikacja 36.B (dokument wymagany w procedurze zakupu uzbrojenia w systemie FMS – przyp. red.). Oczywiście, jak mówiłem wcześniej, liczby w tym dokumencie mogą być wysokie. Jednak z doświadczenia wiem, że ostatecznie dostaniecie dobrą cenę.

Dlaczego?

Kupowanie wraz z armią amerykańską to także inwestycja w przyszłość.

W jakim sensie jest to „inwestycja przyszłości”?

Śmigłowce Apache będą w służbie przez następnych kilka dekad. Dużo mówi się obecnie o programie Future Vertical Lift, a przede wszystkim o jego części – FARA, czyli Future Attack Reconnaissance Aircraft (płatowiec uderzeniowo-rozpoznawczy przyszłości – przyp. red.). Często słyszę, że ma on zastąpić AH-64E Apache, ale w rzeczywistości sprawa wygląda trochę inaczej.

Gdy US Army wycofała bataliony rozpoznawczych OH-58D Kiowa Warrior, zastąpiono je maszynami Apache przejętymi od Gwardii Narodowej. To wyłącznie te śmigłowce zostaną zastąpione przez FARA. AH-64 wrócą do Gwardii Narodowej, do jednostek z których je wzięto. Ich miejsce zajmą lekkie, szybkie maszyny rozpoznawcze.

Co w takim razie z następcą Apache?

Pierwotnie w programie FVL miały być trzy platformy: uderzeniowa, rozpoznawcza i transportowa. Wygląda na to, że US Army nie będzie dążyć do rozwoju wszystkich trzech. Wśród priorytetów znajdują się FARA – śmigłowiec, który ma zastąpić rozpoznawcze Kiowa Warrior, oraz FLRAA, będący platformą która zastąpi na polu walki śmigłowce Black Hawk. Są to dwa programy, które obecnie się toczą i są w nich co najmniej dwie konkurencyjne konstrukcje. 

Jeśli chodzi  AH-64 Apache, to US Army planuje eksploatować i, co ważne, modernizować je do lat 2060-tych. Armia Stanów Zjednoczonych oceni postępy programów FARA i FLRAA i rozważy, czy zastąpić Apache, czy nadal z nich korzystać. 

Śmigłowce będą więc służyć kilkadziesiąt lat. Jak zostaną dostosowane do zmieniających się wymagań?

Czy Apache w 2059 będzie wyglądał tak jak w 2019? Zdecydowanie nie. Przez dekady służby przeszliśmy od wersji A, przez B, D, aż po E. Obecnie pracujemy nad modelem, który może zostać nazwany „Model F”, ale US Army określa ten program również jako „Extended Reach” (ang. wydłużony zasięg). Polega on na wyposażeniu obecnego AH-64 w nowe możliwości, zwiększeniu promienia działania i rozszerzeniu możliwości czujników i uzbrojenia. Chodzi o poprawę tych trzech parametrów.

Wybór śmigłowca Apache jest dziś także wyborem pewnej ścieżki rozwoju i modyfikacji w następnych dziesięcioleciach. Armia USA pozostaje „lojalna wobec śmigłowców”. Na współczesnym polu bitwy zawsze będą zadania, do wykonywania których śmigłowce tego typu będą nadawać się lepiej. Naszym zdaniem bliskie wsparcie w trudnym terenie jest jednym z tych zadań.

Również w warunkach Europy Środkowo-Wschodniej?

Na europejskim polu bitwy śmigłowiec szturmowy pozostanie ważnym narzędziem jeszcze przez długi czas. Zgodnie z taktyką armii amerykańskiej najmniejszą formacją jest kompania składająca się z 8 śmigłowców Apache. Zakładając, że co najmniej jeden śmigłowiec przechodzi prace serwisowe, zwykle działa 6-7 maszyn. Działają jak kompania pancerna, mają podobne zadania, ale są znacznie szybsze, ignorując przeszkody terenowe. Jest to bardzo mobilna formacja. Jeden Apache jest w stanie wyeliminować batalion czołgów, batalion Apache wystarczy, aby zniszczyć pułk pancerny. To jest doktryna ogólna ich użycia. W tej roli Apache sprawdzi się na współczesnym polu bitwy jeszcze przez długi czas.

Dziękuję za rozmowę.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.