Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Poniedziałkowy przegląd prasy: Jest kompromis w sprawie Tytana, "Obama nie potrafi przewodzić", USA odnawia wpływy nad Wisłą za bardzo niewielką cenę, Plan Poroszenki na obronę granic, NATO - doktryna otuchy, Obama ratuje dezertera

System Tytan. Fot. PCO
System Tytan. Fot. PCO

Poniedziałkowy przegląd prasy

Rzeczpospolita, Superżołnierz w Tytanie, Zbigniew Lentowicz: W tym tygodniu konsorcjum złożone z polskich firm podpisze z armią umowę na wykonanie innowacyjnego rynsztunku żołnierza XXI wieku. (...) Wart miliony złotych projekt, jeden z priorytetowych operacyjnych programów modernizacyjnych armii, miał wystartować już dawno, ale przemysł ostro spierał się z wojskiem o prawa autorskie do innowacyjnych rozwiązań i możliwość ich biznesowego wykorzystania. MON postawiło warunek, że prawa własności intelektualnej, do wyposażenia, którego konstruowanie dofinansowało państwo, powinny przejść na siły zbrojne. Po miesiącach zaciętych targów znaleziono kompromisowe rozwiązanie w postaci umowy ramowej, która przeniesie prawa autorskie na MON, ale zagwarantuje, a przynajmniej ułatwi, dostęp do zamówień 13 spółkom, które nowe rozwiązania i produkty stworzyły. Dzięki niekonwencjonalnym wynalazkom powstałym w programie Tytan, elementy żołnierskiego wyposażenia udało się zintegrować z polowym mundurem, zachowując zasady ergonomii. W sam żołnierski uniform (który w przyszłości sam będzie mógł dostosowywać maskującą barwę do otoczenia) i wielowarstwowe kuloodporne kamizelki wbudowano anteny radiostacji i łącza osobistego komputera. Niewykluczone, że w przyszłości w system włączone zostaną także czujniki monitorujące podstawowe czynności organizmu. Na podstawie danych zdalnie będzie można śledzić bicie serca, poziom stresu, zdiagnozować kontuzję czy stwierdzić agonię.

Rzeczpospolita, Obama nie potrafi przewodzić, Jędrzej Bielecki rozmawia z Johnem McCainem, senatorem USA

Kryzys na Ukrainie trwa już pół roku, jednak Barack Obama wciąż nie zdołał powstrzymać agresywnej polityki Władimira Putina. Czy amerykańska administracja przyjęła błędną strategię?

John McCain: W tym przypadku muszę się zgodzić z panem Putinem: reakcja była mniej niż minimalna. Garstka ludzi objęta sankcjami, brak restrykcji nałożonych na poszczególne sektory rosyjskiej gospodarki, sprzedaż Rosji francuskich helikopterowych okrętów desantowych. Tak naprawdę wszystko pozostało po staremu. I pan Putin uniknął odpowiedzialności za zbrodnię.

Ameryce zabrakło determinacji ze względu na interesy ekonomiczne, a może z powodu oporu europejskich sojuszników 

To jest połączenie wielu czynników. Najważniejszym z nich jest energia, zależność Europejczyków od rosyjskich dostaw. Po wtóre, powiązania biznesowe. Wyjazd prezesa Siemensa do Rosji oznacza dla niemieckiego rządu ogromną presję, aby nic nie robić. Kolejna rzecz: zamiast wyjść z inicjatywą i przejąć przywództwo, Barack Obama zapowiedział prowadzenie konsultacji. To skończyło się porażką. Nie po raz pierwszy prezydent nakreślił czerwoną linię, a następnie pozwolił na jej przekroczenie bez żadnych konsekwencji. W tej sytuacji Stanom Zjednoczonym pozostało bardzo mało wiarygodności. Czynników było więc rzeczywiście wiele, ale efekt tego może być tylko jeden: zachęta dla Władimira Putina do dalszego działania.

Co zrobi Putin, jeśli Ameryka nadal nie będzie przewodzić, a Niemcy nie przestaną kierować się wyłącznie partykularnymi interesami handlowymi 

Władimir Putin ma znaczące wojska na ukraińskiej granicy. Ale co ważniejsze, wciąż wysyła na Ukrainę swoich ludzi, prowokatorów, agentów PSB. Zupełnie destabilizuje wschodnią część kraju, która, jak wszyscy wiemy, jest przemysłową bazą państwa. Co prawda w piątek prezydent Obama zapowiedział, że jeśli ta dywersja będzie nadal trwała, na Rosję zostaną nałożone poważniejsze sankcje. Cieszę się z tego. Tyle że takie groźby słyszałem już kilkakrotnie w przyszłości. Wolę więc poczekać, aby w to uwierzyć. Na razie Władimir Putin dywersji we wschodniej Ukrainie nie zaniechał. Możliwe, że uderzy także w południe kraju, aby przejąć Odessę, a nawet posunie się aż do Naddniestrza i Mołdawii.

Gazeta Wyborcza, Obama ratuje dezertera, Mariusz Zawadzki: - Absolutnie nie żałuję niczego. Jako naczelny dowódca odpowiadam za tych chłopaków i dlatego podjąłem taką decyzję - mówił bez cienia skruchy Obama, kiedy awantura wokół sierżanta Bowe'a Bergdahla rozkręciła się już na dobre. Chodzi o żołnierza, który ostatnie pięć lat spędzi w niewoli w Afganistanie. W zeszłym tygodniu został wymieniony na pięciu wysokich rangą, potencjalnie niebezpiecznych talibów z bazy Guantanamo na Kubie. W tajnych rozmowach, o których rząd USA nie poinformował kongresmenów, pośredniczył rząd Kataru.(...) W 2009 r. wykradł się z bazy w Afganistanie w cywilnym ubraniu, zapewne schowany w bagażniku jakiegoś auta, bo pojedynczy amerykański żołnierz nie ma możliwości "legalnego" wyjścia na zewnątrz - może to zrobić jedynie w ramach patrolu. Wcześniej pocztą wysłał do domu rzeczy osobiste, a kolegom z jednostki zwierzał się, że "jest zdegustowany horrorem rozpętanym przez Amerykę". Formalnie rzecz biorąc, Bergdahl jest zatem dezerterem. "Rozmawiałem o nim z we te ranem służb specjalnych odznaczonym kilkoma orderami. Powiedział, że pluton egzekucyjny byłby dla niego najwłaściwszy" - pisze felietonista "Wall Street Journal" Bret Stephens.

wSieci, Jan Rokita, Rewitalizacja sojuszu: Zaproszenie Baracka Obamy na warszawskie uroczystości dało Amerykanom trochę zbyt łatwą okazję do odnowienia wpływów nad Wisłą za bardzo niewielką cenę
Niestety, nie było na pl. Zamkowym "urbi et orbi" na temat bezpieczeństwa europejskiego. Nie spełniły się więc przewidywania ministra Radosława Sikorskiego. Było za to - jak trafnie uchwycił to Aleksander Kwaśniewski - najbardziej polskie przemówienie, jakie kiedykolwiek wygłosił prezydent Stanów Zjednoczonych". I to wypowiedziane w ten charakterystyczny, bardzo emocjonalny i empatyczny sposób, w jaki w zachodnim świecie zwykli przemawiać w dzisiejszych czasach jedynie amerykańscy prezydenci. Tym razem Obamie przygotowano perfekcyjny tekst, będący czysto polską, romantyczną narracją o współczesnej historii. (...) Najwyraźniej w Waszyngtonie uznano, że kryzys na Wschodzie wytworzył właściwy moment, aby odbudować nad Wisłą dawną miłość do Ameryki i wiarę w Amerykę. Tym bardziej że już w najbliższym czasie owa nadzieja i miłość może się całkiem praktycznie przekładać na decyzje o wielkich zakupach sprzętu, jakie planuje polska armia. (...) Warszawska mowa Obamy jest więc rozsądnym wykorzystaniem przez Amerykę tej nadarzającej się okazji. A sztuka korzystania z okazji jest kwintesencją wszelkich umiejętności politycznych. Za dość niewielką cenę -spektakularnego ponowienia amerykańskich gwarancji i jeden miliard dolarów na dodatkowe manewry USArmy - Waszyngton odbudowuje swoje nadwerężone wcześniej pozycje w Europie Środkowej. Gwarancje nie kosztują nic, skoro i tak zapisane są explicite w traktacie waszyngtońskim. A ów dodatkowy miliard dolarów nie jest nawet jakąś istotną pomocą wojskową dla naszego regionu, lecz ma służyć jedynie zwiększeniu zdolności bojowych wojsk amerykańskich w Europie Środkowej i Wschodniej. Nie ma zapowiedzi dyslokacji wojsk USA na wschodnich rubieżach NATO, jak chciał Sikorski. Nie ma również mowy o jakimkolwiek dozbrojeniu sił ukraińskich w obliczu grożącego temu państwu śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Rzeczpospolita, Piąty prezydent Ukrainy, Andrzej Łomanowski: (...) Najważniejszym fragmentem Poroszenkowskiej przemowy było przedstawienie propozycji zakończenia walk na wschodzie: amnestia dla wszystkich (z wyjątkiem tych, którzy "mają krew na rękach"), korytarz do Rosji dla "rosyjskich najemników", przedterminowe wybory do lokalnych władz w Donbasie (chodziło mu prawdopodobnie o oba obwody: doniecki i ługański). Ale również zapewnienie, że tamta część Ukrainy będzie mogła swobodnie używać języka rosyjskiego - chodź nie powiedział, jaką formę prawną przyjmie obietnica.
Kategorycznie odrzucił możliwość "federalizacji" kraju ("dla takich majaczeń nie ma miejsca na Ukrainie"), jednak obiecał reformę systemu władzy i jej decentralizację. Z nikim nie będzie kompromisu w sprawie (państwowej przynależności) Krymu, europejskiego wyboru Ukrainy i reformy struktur władzy" - swoje słowa wyraźnie skierował do Moskwy. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Kreml domagał się dopuszczenia do procesu przygotowywania zmian ukraińskiej konstytucji, próbując go nadzorować. Jak zauważyli ukraińscy dziennikarze, fragment o europejskim wyborze kraju oklaskiwał nawet białoruski prezydent Aleksander Łukaszenko - zaproszony na inaugurację, choć do końca wahający się, czy wziąć w niej udział. Takiego problemu nie miał Władimir Putin, którego Kijów nie zaprosił na uroczystość.

Do Rzeczy, Doktryna Otuchy, Marek Magierowski: (...) Dla Waszyngtonu sojusznicy z zachodniej Europy stają się coraz większym ciężarem. Od wielu lat Amerykanie przekonują swoich partnerów, że powinni w większej mierze zadbać o bezpieczeństwo na własnym podwórku. W drugiej połowie lat 90. Europejczycy najgłośniej potępiali zbrodnie popełnianie przez Slobodana Milośevicia, ale to Amerykanie musieli bombardować Belgrad. W 2011 r w operacji przeciwko reżimowi Muammara Kaddafiego, wzięło udział tylko kilka krajów NATO. Niemcy oraz Polska ostentacyjnie odmówiły wówczas jakiegokolwiek wsparcia o charakterze zbrojnym. W latach zimnej wojny wydatki państw członkowskich NATO na cele wojskowe rozkładały się mniej więcej po równo: 50 proc. Stany Zjednoczone, 50 proc. Europa. Dzisiaj te proporcje wynoszą circa 75:25. Poprzedni sekretarz obrony USA Robert Gates, podczas swojej pożegnalnej wizyty w brukselskiej siedzibie NATO w czerwcu 2011 r., mówił: "Libijska operacja trwa od niespełna trzech miesięcy, a niektórym członkom NATO, największej organizacji militarnej na świecie, już zaczęło brakować amunicji. Do kogo zwrócili się o pomoc Oczywiście do Ameryki". Przemówienie Gatesa było ostre, ale i pełne goryczy. Sekretarz stwierdził, że przy takim poziomie wydatków na obronę NATO stanie się niedługo organizacją bez większego znaczenia w świecie. Od tego czasu niewiele się zmieniło - w 2013 r. tylko cztery kraje przekroczyły wymagany poziom 2 proc. PKB. Wedle zapowiedzi prezydenta Bronisława Komorowskiego ma do nich dołączyć Polska, choć warto podkreślić, że mówimy cały czas o absolutnym minimum nakładów na zbrojenia. Może się okazać, że za kilkanaście lat amerykańskie samoloty i amerykańscy żołnierze będą potrzebni na gwałt nie tylko nam, Łotyszom czy Estończykom, ale także Niemcom, Włochom i Belgom.

Super Express, Bywa mi wstyd za warunki, w jakich musi działać CBA, Mirosław Skowron: 

- Słyszałem, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie tylko nie może myśleć o rozwijaniu się, ale musi zacząć się zwijać.

Paweł Wojtunik, szef CBA: Każdego roku podkreślam, że budżet CBA jest zamrożony, tak jak kilku innych służb.

-I, jak to powiedzieli senatorzy PO, oni jakoś nie protestują... 

Odpowiedziałem nieco zaczepnie, że może nieprzypadkowo zwracam uwagę na to ja, bo jako jedyny wśród nich mam gwarantowaną kadencyjność i niezależność, więc nie obawiam się tego podnosić. Inni mogą nie protestować także z innego powodu. Tamte służby powstały znacznie wcześniej i mają już choćby zaplecze logistyczne. CBA powstało niedawno i jego budżet zamrożono w trakcie budowania tej służby.

- O jaką kwotę chodzi 

-Jestem realistą i nie występuję o zbyt dużo. Do rozwoju potrzeba oczywiście więcej, ale już to pozwoliłoby normalnie przetrwać. CBA nie jest od zarabiania pieniędzy, ale po prostu się opłaca. W 2013 roku zaoszczędziliśmy dla państwa 840 mln zł. Mam nadzieję, że nowy minister finansów zmieni podejście poprzednika. Wcześniej słyszeliśmy, że jest kryzys. Tyle że kryzys oznacza także więcej pokus korupcyjnych! Przy nowych zadaniach dla CBA Biuro należałoby raczej wzmacniać. Mocno angażuje nas sprawa wykorzystania środków UE, porozumienie z Ministerstwem Obrony albo sprawa infoafery.

Komentarze (5)

  1. mróweczka

    Pełno zdrajców w Polsce, a Obama to nieformalny zastępca Putina. Zgadłem ? No tak to się może wydawać patrząc na wyczyny miłościwie nam panujących !!! Polska jest rozbierana.

  2. z prawej flanki

    tylko moje ulubione GieWu? Nieudolność Obamy od samego poczatku jego urzedowania wprost bije po oczach ; gorszym prezydentem od niego byl ostatniemi czasy chyba tylko Carter wraz ze swem równie kiepskim doradzajacym polskiego pochodzenia...Co do konkretnego przypadku ulaskawienie ewidentnego dezertera ,to naturalna koleja rzeczy za zdrade takiego Snowden'a czy dezercje tego źolnierza - jest tylko jedna kara. Prezydent Stanów pod wzgledem taniego (a kosztownego dla kraju) przypodobywania sie publice i promowania wlasnego wizerunku za wszelka cene jest pod tym wzgledem kubek w kubek podobny do tak krytykowanych przez niego przywódców coraz bardziej skrecajacej w levo zachodniej Europy. Co moźna sie spodziewać po administracji Obamy i nim samym uslyszeliśmy swego czasu dokladnie podczas tej jego "podsluchanej" rozmowy z Miedwiediewem.

    1. Jack Luminous

      Rownie kiepskim prezydentem byl Bush jr.I jakos nie widze lepszych widokow na przyszlosc po zakonczeniu drugiej kadencji Obamy.

  3. Drzewica

    To wygląda tak, jakby skorumpowane władze starały się ograniczyć możliwości antykorupcyjnej działalności służb państwowych. Hołubieni są ludzie pokroju Nowaka i Palikota, a dołowane CBA.

  4. jur f

    MAM OBAWY CO DO PRZYSZŁOŚCI MSBS 5,56. W artykule nie ma zdania o karabinku. Jest mowa tylko o rynsztunku żołnierza XXI wieku. Od roku MON i Radomski Łucznik nie mogą załatwić spraw prawnych, a Nasza Armia ma ledwie kilkanaście tysięcy wyremontowanych Beryli. Większość "kałaszy" ma po 15 do 30 lat !. Nie wiem czy to głupota, nieodpowiedzialność czy coś gorszego ?. A do tego dochodzi kwestia celowników optycznych. Te ze zdjęcia z "Tytanami" nie będą dla wszystkich. Potrzebny jest kolimator połączony z celownikiem 3,5-4,5 raza powiększający. A ilość karabinków i optyki dla 200 tysięcznej Armii. Pamiętajmy o NSR i jej roli jako wojsk Obrony Terytorialnej. Przykład "zielonych ludzików" z Ukrainy jest nader gorący".

  5. Zxxp

    Ok, niech się dogadują w sprawie Tytana. Jak najszybciej rozpocząć przygotowania do udziału w przetargu na karabin dla Francuskiej armii. Czesi ze swoim Brenem biorą udział w największych przetargach (Indie, Francja). Czas na nas.